| Biuro Turystyki Kajakowej AS-TOURS | PROZONE - wypożyczalnia kamer GoPro! | KONKURS RELACJA MIESIĄCA |

2016.02.11. Ruda - Lucimia (Zwoleńka)

Nasze i nie tylko relacje z wody, ze spływów i wypraw.
Regulamin działu
WAŻNE: Bardzo proszę o dodawanie do tytułu relacji daty rozpoczęcia wyprawy w formacie DD.MM.RRRR.

2016.02.11. Ruda - Lucimia (Zwoleńka)

Postprzez Pointer » 13 lutego 2016, o 21:54

Wydawało się, że wiosna jest tuż tuż, lecz z każdą godziną do planowanego wyjazdu, pogoda się pogarszała. Do tego stopnia, że wczoraj wieczorem sam nie byłem pewien, czy warto się szarpać. Jarek (SIKOR) nie powiedział jednak "nie". Z moich ust takie słowo także nie padło, a więc zdecydowaliśmy się popłynąć. Rano odsuwam rolety i w oczy razi biel. Śnieg, za oknem spora ilość śnieżnej bryi. Cała droga na start przebiegała pod hasłem "po co mi to było?". Topniejący śnieg, niebo zaciągnięte ciemnymi chmurami, pada coraz bardziej. Ni to śnieg, ni to deszcz. Aby zostawić jedno auto na mecie, przedzieramy się przez masę błota, samochody ledwo radzą sobie z tym wszystkim. Oj, ciężki jest los Wodniakówi ich kajako-wozów.

Obrazek

Po rozpakowaniu klamotów, pod mostem w miejscowości Ruda, szybko wskakuję w kajak, zanim zostanie zalany przez to coś, co leje się z nieba.

Obrazek

Pierwsze pociągnięcia wiosłem. Zwoleńka, czy też Zwolenka, a może Sycynka, bo i taką nazwę można spotkać, płynie wąskim korytem. Nurt dosyć wartki.

Obrazek

Pojawiają się pierwsze drzewa zatopione w rzece. Zaczyna robić się całkiem przyjemnie mimo niesprzyjającej aury.

Obrazek Fot. Jarek (SIKOR)

Dookoła cisza zmącona jedynie pluskiem wioseł zanurzanych w wodach Zwolenki. Szybko dopadamy do pierwszego mostu. Pod nim bystrze. Trochę kamieni, woda przyspiesza. Z niewielkimi tylko kłopotami, obaj to spływamy. Przestaje padać.

Obrazek

Z mostu w dół, z politowaniem patrzy na nasze akrobacje jakaś kobieta. Co Ona tam wie. Jest fajnie. Rzeka niemiłosiernie zaczyna kręcić.

Obrazek

Na sterburcie las, za kolejnym zakrętem te same drzewa, są już na bakburcie.

Obrazek

Jakaś kładka. Obnosimy. Nie chcę się z nią szarpać. Jestem dzisiaj trochę zdekoncentrowany z pewnych powodów, które przez cały spływ starałem się zostawić na brzegu. Nie do końca się to udało.

Obrazek

Z każdym przepłyniętym metrem podoba mi się coraz bardziej. Totalna dzicz. Uderza czystość i brak śmieci. Widać ludzka stopa rzadko się tam zapuszcza. Miejscami Zwoleńka nieco przypomina Mogielankę, lecz tutaj jest zdecydowanie czyściej.Próbuję uchwycić aparatem jak najwięcej, bo obawiam się, że nie wszystko w mojej rozkołatanej pamięci pozostanie.

Obrazek

A warto, ponieważ rzeka prezentuje się fantastycznie. Lewy brzeg płaski, podmokły, prawy zalesiony. Zakręt i las już jest na lewym brzegu. Jak w jakimś kalejdoskopie.

Obrazek

Jednak sama Zwoleńka broni się przed wpłynięciem do lasu. Miałem ochotę wpłynąć w zadrzewiony odcinek, poszarpać się z gałęziami, poskakać w kajaku przez jakieś obalone drzewa. Nic z tych rzeczy. Można wiele napisać, ale nie o zwałkach. Las dopuszczany jest tylko na skraj rzeki. Tu już jest granica której nie przekroczy do samego końca dzisiejszej eskapady.

Obrazek

Jeszcze przed miejscowością Kijanka, w ogóle odchodzi od brzegów rzeki. Drzewa zastąpione są przez trzciny. Dużo trzcin. Trzciny po prawej, trzciny po lewej. Czasem robi się naprawdę wąsko, te chabazie są jak żywe. Jak już złapią wiosło, to ciężko im je wyrwać.

Obrazek Fot. Jarek (SIKOR)

Na chwilę przystaję, próbuję coś uchwycić aparatem. Jarek mi odpływa. Przyspieszam, chcę dogonić kolegę. Zaczynają się rozlewiska. Cholera. Patrzę na wodę, staram się płynąć za charakterystycznymi bąbelkami wytworzonymi przez kajak Jarka. Wpływam w jakąś "ścieżkę" gdzie już nie ma, ani Sikora, ani bąbelków, ani rzeki. Trochę przypomina mi to sceny z pamiętnego listopadowego spływu Kamienną, w okolicach Skarżyska.

Obrazek

Wycofuję się, płynę inną odnogą. Tam czeka na mnie Jarek. Uff. Odtąd postanawiam się trzymać nieco bliżej. Po dwóch - trzech kilometrach, wypływamy z tych trzcinowych korytarzy. Na brzegach zaczynają pojawiać się drzewa. Jest ich coraz więcej. Jakiś zagajnik. Piękny fragment który doprowadza nas do dzisiejszego półmetka.

Obrazek

Tym miejscem jest most we wspomnianej Kijance.

Obrazek

Robimy krótką przerwę. Trochę rozprostowujemy kości na brzegu. Posilamy się, łyk ciepłej herbaty i wskakuję do łódki. Koniec sielanki. Znowu zaczyna jak na złość padać.

Obrazek

Za owym mostem zaczynają się rozlewiska. Przepływamy przez trzciny i nagle rzeka się rozlewa. Trochę błądzimy. Nie zawsze nurt jest na tyle silny, by pozwolił nam odczytać kierunek płynięcia. I tak przez kolejne dwa - trzy kilometry.

Obrazek

Wąski przesmyk między trzcinami i rozlewisko. W jednym z tych korytarzy, napotykamy parę łabędzi. Jeden podrywa się i odlatuje. Drugi nie wiem na co liczył, ale nie odleciał. Płynął przed nami, aż też postanowił się ewakuować drogą powietrzną. Wybrał sobie bardzo wąskie miejsce. Wystartował w naszą stronę, przeleciał z metr nad moją głową, i nagle zahaczył o pojedynczy kawałek drzewa, wystający nad wodę. Runął niemal na kajak Sikora. Brakło z metr i byłoby na kolację pieczone. Na szczęście szybko się pozbierał i udało mu się odlecieć. Kosztowało go to tylko trochę strachu i pewnie bólu, ale skończyło się dobrze. Dobrze że rozlewiska gdzieś zanikły, bo woda zaczęła stać w miejscu. Nie było co szukać nurtu. Mógłby być problem w tym labiryncie.

Obrazek

Na nasze szczęście, rzeka zlewa się w jedno koryto. Płyniemy, aż ukazuje nam się młyn w Borowcu. Przenoska.

Obrazek

Tylko jak dostać się na drugą stronę, skoro wszystko pogrodzone? Idziemy do najbliższego domu, pytamy czy możemy przez czyjeś podwórko dostać się na powrót do rzeki? Jest zgoda, a więc targamy nasze łajby na drugą stronę.

Obrazek

Wskakuję w łódkę. Podpływam do progów, chwila zabawy na falach i wyrywam w kierunku Wisły. Naprawdę płynę szybko, choć rzeka nie pomaga. Kanał, kanał, kanał!!! Ni jak się to ma do tego, co zostało za nami. Mnóstwo meandrów, ostrych meandrów, mocny nurt, ale nie zmienia to faktu, że to kanał.

Obrazek

Jedyną atrakcją jest łabędź uciekający przed obiektywem mojego aparatu. Niezdarnie pokonuje niektóre zakręty, ale trzeba przyznać, że był skuteczny. Momentalnie pokonuję ten odcinek i ukazuje mi się Wisła.

Obrazek

Ogromna. Zwoleńka wygląda przy niej jak strumyk.

Obrazek

Tu czuję się niemal jak na morzu.

Obrazek

Kilometr Wisłą i wychodzimy na stały ląd. Na dzisiaj wystarczy.

Obrazek

Jak to podsumować? Zwoleńka jest bardzo urokliwą, zakręconą, dziką rzeką. Bez zwałek, lecz nudy tam nie ma. W suchej porze, może być zbyt mało wody. Chciałbym tam jeszcze kiedyś wrócić. Może kiedyś pokusimy się wystartować gdzieś wyżej?

PS.
Dorzucę, bo po prostu muszę. Czy to jest normalne, żeby ciągle wrzucać dwie takie same relacje, na dwa bliźniacze fora? PARANOJA, skrajna paranoja.
Pozdrawiam
-vivere non est necesse, navigare necesse est-
http://pointernaszlaku.blogspot.com/
Avatar użytkownika
Pointer
***
 
Dziękował/a : 135
Dziękowano: 191
Dołączył/a: 25 maja 2014
Lokalizacja: Starachowice
Sprzęt: Dagger Katana 10.4

Re: 2016.02.11. Ruda - Lucimia (Zwoleńka)

Postprzez Mat » 13 lutego 2016, o 22:58

No, no... :||: chłopaki :D
Zaje...ty spływ i niezły opis. Fajnie się czyta.
Mat
*****
 
Images: 0
Dziękował/a : 62
Dziękowano: 225
Dołączył/a: 08 sierpnia 2013
Lokalizacja: wlkp
Sprzęt: nifty 385, adventure plus

Re: 2016.02.11. Ruda - Lucimia (Zwoleńka)

Postprzez peterka » 14 lutego 2016, o 09:41

Spływ z przygodami ..Dzikie łabędzie bywają bardzo niebezpieczne. Widziałem raz w życiu pokiereszowaną dziewczynę i atak na człowieka. Gdyby to była samica z młodymi to..nie chcę myśleć.
Ten jeden obraz w życiu powoduje u mnie strach i respekt przed tymi ptaszyskami.
Fajny opis :||: .
Co do tych dwóch obozów wodniackich. Emocje już chyba co dla niektórych opadły. To może by wrócić do starej formuły? Naprawdę było fajnie. "Wodniacy" mieli pretensje do człowieka, który tu się już nie pokazuje ponad rok. Tego od garów teź nie ma ;). Dla mnie wszyscy z dawnego forum byli ok. To może by..? Jest to możliwe? Olbrzymi podziw i szacunek mam dla kolezanek i kolegów z wodniaków. Mieli ogrom pracy i chcieli trochę inne to forum...dla mnie jest to jednak kalka tego. Pewnie dlatego, że to było dobre tematycznie. Jak mawiał mi ojciec za młodu " telewidzu..obudź się " ;)
,,Płynie sie po to - żeby płynąć" R.Polański ,, Nóż w wodzie"
Avatar użytkownika
peterka
******
 
Dziękował/a : 476
Dziękowano: 466
Dołączył/a: 09 sierpnia 2014
Sprzęt: Solar 410c twist 2 helios1

Re: 2016.02.11. Ruda - Lucimia (Zwoleńka)

Postprzez McArthur » 14 lutego 2016, o 10:38

Peterka. Strach jest niepotrzebny. Jak do każdego dzikiego zwierzęcia zachowasz respekt i będziesz respektowała jego zachowanie (strasznie długo ostrzegają, straszą zanim odważą się zaatakować), to krzywdy nie zrobią. Ale jeśli ktoś nie zważa na jego ostrzeżenia, kuli sie (np. robiąc zdjęcia) a potem gdy jest atakowany zasłoni się rękoma i próbuje schowac w łódce, płynąc cały czas w kierunku jego gniazda - to nie dziwię się.

Zresztą podziwiam czasem brak dystansu, infantylne zachowania gdzie ludzie łapią wypadki na własne życzenia. Zapewne i tak było z przykładem dziewczyny który podałeś. Ja rozumiem dziecko, które jest mniejsze od łabędzia -ten dystansu wówczas nie złapie. Dobrze wtedy wiosło do góry podnieść (by być "większym") i przestać płynąć na niego. Dać mu czas na ocenę sytuacji i nie blokować mu miejsca, aby mógł odpłynąć z dumą, że obronił się. Wtedy można ruszyć dalej.

Imho, trzeba się naprawdę starać by zaatakował.
McArthur
******
 
Dziękował/a : 33
Dziękowano: 243
Dołączył/a: 15 grudnia 2013
Lokalizacja: Liga Obra Warta
Sprzęt: Canoe, Brig 500 50KM

Re: 2016.02.11. Ruda - Lucimia (Zwoleńka)

Postprzez miandas » 14 lutego 2016, o 11:39

Świetna wyprawa. zazdroszczę! Ciekawe jest, jak się wynajduje takie rzeczki? Mapa? Opowieści dziadka? Rekonesans?

Co do dwóch postaci forum. Ja tu przyszedłem po awanturze. Ponieważ nie mogłem zrozumieć, co się stało, próbowałem się dowiedzieć - z resztą z różnych źródeł. I... dalej nie mogę tego pojąć. Ponieważ nie prowadzę życia w necie (ostatnio i tak za dużo), nie jestem w stanie ogarnąć dwóch forów - czasowo i umysłowo. Szkoda, bo rzeczywiście doświadczenie i praktyka osób z obydwu obozów wydaje się być imponująca. Wszyscy wydają się również sympatyczni. Tym bardziej nie mogę zrozumieć, dlaczego nie możemy być razem... Przychodzą mi do głowy różne analogie z bieżącą sytuacją w Polsce ale oczywiście nie poruszę tego trudnego tematu... ;)
droga zawsze nagradza
mój kanał youtube
Avatar użytkownika
miandas
******
 
Images: 0
Dziękował/a : 1224
Dziękowano: 284
Dołączył/a: 24 czerwca 2015
Sprzęt: Solar 410, OldTown Camden120

Re: 2016.02.11. Ruda - Lucimia (Zwoleńka)

Postprzez peterka » 14 lutego 2016, o 12:19

No cóż. Można pisać mądrości skrótowo i uogolnieniami. Jakie te zwierzęta są łagodne. Ww przytoczony przypadek opisywałem już chyba z 2x na tym forum.
Dziewczyna zdawała na kartę pływacka na zamknietym molo. Podczas egzaminu wpłynęła samica z młodymi. Samica zaatakowała tą dziewczynę. Podpłynęła z premedytacją..zostawiając młode. Dziewczyna zachowała zimną krew i nie broniła się. Kilka wioseł poszło w ruch żeby przegonić ptaka. Rany na plecach u tej dziewczyny były naprawdę nieciekawe. Sińce, sporo głębokich zadrapań itp.
Każdy ma swoje doświadczenia. Ja mam uraz do końca życia. Czasami zwierzęta zachowują się nieracjonalnie ,bo np są chore . Ale i tak nocując pod namiotem z żoną. .bardziej boje się ludzi niż zwierząt.
,,Płynie sie po to - żeby płynąć" R.Polański ,, Nóż w wodzie"
Avatar użytkownika
peterka
******
 
Dziękował/a : 476
Dziękowano: 466
Dołączył/a: 09 sierpnia 2014
Sprzęt: Solar 410c twist 2 helios1

Re: 2016.02.11. Ruda - Lucimia (Zwoleńka)

Postprzez McArthur » 14 lutego 2016, o 13:27

Nikt nie mówi że łagodne. Ale nie ma co robić z nich potworów czy miski pluszowe. Bo jakoś jest ta tendencja - albo paniczny strach na widok łabędzia albo totalna beztroska w postępowaniu, gdzie cierpi zwierzę. Tak być nie musi. A wypadki się zdarzają. Szanujmy się nawzajem.

A przypadek który opisujesz nadzwyczaj odosobniony. Ale potwierdza, ze łabędź potrafi się postawić. Piszę tak, bo w pracy mam częsty kontakt ze zwierzakami.
Załączniki
20151005_100853.jpg
20151005_100853.jpg (164.84 KiB) Przeglądane 1653 razy
McArthur
******
 
Dziękował/a : 33
Dziękowano: 243
Dołączył/a: 15 grudnia 2013
Lokalizacja: Liga Obra Warta
Sprzęt: Canoe, Brig 500 50KM

Re: 2016.02.11. Ruda - Lucimia (Zwoleńka)

Postprzez Sikor » 16 lutego 2016, o 22:52

Zwoleńka to rzeczka godna polecenia, ale trzeba trafić na wysoki stan wody. Aaa, to był młody spłoszony łabędź, który nie wyrobił i zahaczył o cienkiego suszka. I to wszystko.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A tu są moje zdjęcia
Krótko i na temat.
Grupa Kajakowa "MENAŻA 07"
Avatar użytkownika
Sikor
******
 
Dziękował/a : 122
Dziękowano: 244
Dołączył/a: 16 października 2014
Lokalizacja: Radom
Sprzęt: kajak

Re: 2016.02.11. Ruda - Lucimia (Zwoleńka)

Postprzez Sikor » 22 lutego 2016, o 17:15

Dla zainteresowanych jeszcze filmik:

Krótko i na temat.
Grupa Kajakowa "MENAŻA 07"
Avatar użytkownika
Sikor
******
 
Dziękował/a : 122
Dziękowano: 244
Dołączył/a: 16 października 2014
Lokalizacja: Radom
Sprzęt: kajak

Re: 2016.02.11. Ruda - Lucimia (Zwoleńka)

Postprzez Marshall » 7 marca 2016, o 09:09

Pointer napisał(a):(...)
PS.
Dorzucę, bo po prostu muszę. Czy to jest normalne, żeby ciągle wrzucać dwie takie same relacje, na dwa bliźniacze fora? PARANOJA, skrajna paranoja.
Pozdrawiam

Normalne. :) Sam często, niemal zawsze wrzucam te same relacje, informacje na różne, podobne fora. :)
Mnie np. bardzo cieszy, że tu wrzucasz. Czytam, oglądam, zazdraszczam.

Nie ustawaj, wrzucaj! Dzięki Pointer!
Avatar użytkownika
Marshall
******
 
Dziękował/a : 408
Dziękowano: 268
Dołączył/a: 06 czerwca 2013
Sprzęt: canoe

Re: 2016.02.11. Ruda - Lucimia (Zwoleńka)

Postprzez miandas » 7 marca 2016, o 17:54

No ale może czas zakopać wiosło wojenne i się znów połączyć?
Może to będzie niepopularne, co teraz napiszę ale ja to widzę tak: jestem na forum ze względu na zainteresowania, z chęci wymiany doświadczeń i ewentualnie znalezienia ekipy do pływania. Jeśli przy okazji zdobędę znajomych (przyjaciół??? ), to zaczepiście ale to nie jest warunek niezbędny.
W związku z tym przysięgam: JA TEGO NIE ROZUMIEM, jak można strugać takie długofalowe fochy, żeby nie można razem pogadać o pływaniu Kajakami?!
No czy tam kanu, czy czym kto może. Od rozmów na inny temat mam innych znajomych, przyjaciół też weryfikuję inaczej, nie mówiąc już o tym, że żonę też znalazłem inaczej (długo by opowiadać B-) ). Więc o co tak naprawdę kaman?
droga zawsze nagradza
mój kanał youtube
Avatar użytkownika
miandas
******
 
Images: 0
Dziękował/a : 1224
Dziękowano: 284
Dołączył/a: 24 czerwca 2015
Sprzęt: Solar 410, OldTown Camden120

Re: 2016.02.11. Ruda - Lucimia (Zwoleńka)

Postprzez glynu » 7 marca 2016, o 21:23

Spływ bombowy. Jak człowiek tak wieczorkiem zajrzy na forum, a tu w środku zimy (abstrahując od tego, że w tym roku licha) ludzie pływają w najlepsze to się miło na sercu robi, jakoś tak w środku przyjemniej i oczywiście (jak na Polaka przystało )gula zazdrości w gardle :||:

Miandas dobrze mówi! szkoda starego forum, na dwóch to wszystko się rozdrabnia, dyskusje, poglądy, porady, sugestie i przede wszystkim czas...

A może by tak jakiś międzyforumowy spływ integracyjny... KTOŚ? COŚ? GDZIEŚ?...
Bojałem się, bo tamój za miedzą, gdzie stajły przyczepy to same rozpuśne baby były!
Avatar użytkownika
glynu
***
 
Dziękował/a : 8
Dziękowano: 105
Dołączył/a: 06 czerwca 2014
Lokalizacja: Płochocin
Sprzęt: canoe


Powrót do Relacje - spływy, wyprawy, przygody. Wróciłem z...

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości


cron