| Biuro Turystyki Kajakowej AS-TOURS | PROZONE - wypożyczalnia kamer GoPro! | KONKURS RELACJA MIESIĄCA |

dalekie wyprawy a sprawy .... przyziemne ;)

Rozmowy o wszystkim co związane z Nami i z wodą.

dalekie wyprawy a sprawy .... przyziemne ;)

Postprzez kooniu » 10 grudnia 2018, o 15:23

Ostatnio ogladam sporo filmów o wyprawach kajakami morskimi ( sam jeszcze nie zdecydowałem się na taka dłuższą wyprawę ale kto wie... :twisted: ) i choć pokazane są różne aspekty takich wypraw to podstawowy moim zdaniem jest pomijany - jak załatwić się na kajaku morskim podczas np. 13 godzinnej wyprawy z Irlandii do Walii? O ile nr 1 8-) nie stanowi większego problemu, bo butelka pet lub pompka zęzowa może pomóc, to grubsza potrzeba stanowi IMHO istotny problem ... :oops: . Naprawdę zastanawiam się jak oni to robia ? pampers w suchym kombinezonie ? a może szybki wyskok za burtę i powrót do kokpitu po wiośle ? ( przy trudnych warunkach raczej bym chciał uniknąć wysiadania z kajaka .

macie jakieś doswiadczenia lub wiedze w tym temacie?
Avatar użytkownika
kooniu
***
 
Dziękował/a : 162
Dziękowano: 55
Dołączył/a: 01 lutego 2016
Sprzęt: samorobka z coroplastu

Re: dalekie wyprawy a sprawy .... przyziemne ;)

Postprzez synkopa » 10 grudnia 2018, o 16:21

Sytuacje o których piszesz da się zaplanować do pewnego stopnia. Kluczowa jest regularność w jedzeniu i oddawaniu potrzeb fizjologicznych. Oczywiście mogą nas zaskoczyć sytuacje nieprzewidziane i niekoniecznie związane z rozstrojem żołądka. W przypadku mikcji rzeczywiście mężczyźni mają ułatwione zadanie. Pływając w Solarze przez kilka godzin po Bałtyku czy zalewie, mam sposoby na utrzymanie równowagi i sikanie za burtę, równoważąc się wysuniętym wiosłem na przeciwległą burtę. Jednak w przypadku defekacji, improwizowałbym. Nie miałem jeszcze takiej potrzeby. Myślę jednak,że w takiej sytuacji każdy scenariusz jest możliwy. Osoby, które przez to przeszły zapewne nie będą skłonne do szczegółowych opisów. Ostatecznie myślę, że zrobiłbym pożytek z jednej z reklamówek, które przeważnie mam ze sobą.
synkopa
****
 
Dziękował/a : 133
Dziękowano: 275
Dołączył/a: 22 września 2014
Sprzęt: solar c3 , safari, helios 1

Re: dalekie wyprawy a sprawy .... przyziemne ;)

Postprzez McArthur » 10 grudnia 2018, o 16:52

Podczas nurkowania zdarzało się mi tkwić w wodzie do 6h, a biorąc pod uwagę całość organizacyjną imprezy nawet 14h.

Ogólnie: czyścisz się przed.
w tym czasie nie spożywasz pokarmów - nie przepychasz zawartości układu pokarmowego :mrgreen:

Niestety od siusiu nie uciekniemy. W suchych skafandrach niektórzy pływają w pieluchach, szczególnie dla długotrwałego nurkowania. Dla mnie wewnętrzna blokada nie pozwalała by zrobić coś więcej niż tylko oddać płyny. Więc cewka na ptaka i zawór ulgi w skafandrze i siusiu robi się do otaczającej wody. Tylko podczas nurkowania na Morskim Oku, był zakaz używania tego rodzaju udogodnień. Ale tam czas nurkowania nie przekroczył 2h.

Więc myślę, że na kajaku będzie podobnie. Poważne sprawy zrobić przed wypłynięciem, to 13h w kajaku spokojnie da się wytrzymać. Dla mnie osobiście warunek - nie jemy, tylko lekko strawne, nie balastowe przekąski oraz płyny i nic więcej. Obiad jadłem po całodziennej akcji.

Czy na wycieczkach pieszych, ile godzin można tak iść, bez rozglądania się za potrzebą? Pewnie równie długo. Mnie łapie potrzeba, zawsze po większym posiłku albo porannej kawie....
McArthur
******
 
Dziękował/a : 49
Dziękowano: 303
Dołączył/a: 15 grudnia 2013
Lokalizacja: Liga Obra Warta
Sprzęt: Canoe, Brig 500 50KM

Re: dalekie wyprawy a sprawy .... przyziemne ;)

Postprzez Maga » 10 grudnia 2018, o 17:52

McArthur napisał(a):Czy na wycieczkach pieszych, ile godzin można tak iść, bez rozglądania się za potrzebą? Pewnie równie długo. Mnie łapie potrzeba, zawsze po większym posiłku albo porannej kawie....


Podczas maratonu pieszego w ciągu powiedzmy 10 godzin ograniczam siku do raz, dwa razy. Wysiłek jest tak ogromny, że wypaca się wszystko. O jedzeniu nikt nawet nie myśli. Co najwyżej gorąca zupa na punkcie żywnościowym.
http://panirybka.blogspot.com

Maga w kajaku - mapa

"Teraz prędko, zanim dotrze do nas, że to bez sensu"
Avatar użytkownika
Maga
******
 
Images: 0
Dziękował/a : 957
Dziękowano: 955
Dołączył/a: 15 lutego 2014
Lokalizacja: Lublin
Sprzęt: Helios II, Katana Action 10.4

Re: dalekie wyprawy a sprawy .... przyziemne ;)

Postprzez miandas » 10 grudnia 2018, o 19:01

Rozmawiałem z zawodowym pilotem szybowca (w sensie sportu zawodowego). Cóż. Oni również spędzają w kabinie po kilkanaście godzin. W ich przypadku zostaje tylko pampers. Całe szczęście, że nie mam zamiaru pływać po morzu... (choć szalenie mi się to podoba i uwielbiam oglądać zdjęcia z takich wypraw)
droga zawsze nagradza
mój kanał youtube
Avatar użytkownika
miandas
*******
 
Images: 0
Dziękował/a : 2163
Dziękowano: 515
Dołączył/a: 24 czerwca 2015
Sprzęt: Solar 410, OldTown Camden120

Re: dalekie wyprawy a sprawy .... przyziemne ;)

Postprzez synkopa » 10 grudnia 2018, o 19:51

Pamiętajcie, że pampers jest pomocny w przypadku płynnych ekskrementów. Przywarły stolec nie da nam spokojnie kontynuować zadania, może też dojść do podrażnień lub, co gorsza odparzeń.
synkopa
****
 
Dziękował/a : 133
Dziękowano: 275
Dołączył/a: 22 września 2014
Sprzęt: solar c3 , safari, helios 1

Re: dalekie wyprawy a sprawy .... przyziemne ;)

Postprzez McArthur » 11 grudnia 2018, o 17:20

lepiej pobrudzić pampers niż gacie..... a jak już walimy coś twardego to i płyny można oddać....

nie znam nurka, który by celowo puścił jesiennego bąka (to taki z kasztanami) w ocieplacz za 1500 zł...... :mrgreen:

Na dużej łodzi mozna kombinować natomiast w kajaczku z fartuchem to jak podczas nurkowania - wszędzie daleko. Odmawiać pampersa, bo odparzenia? A jak zrobię bez pampersa to odparzeń niet? Też, tylko że mamy jeszcze brudne gacie i ubranie dodatkowo dookoła. Ponadto, pampers zabezpiecza nas przed skutkami nagłej biegunki, że całość dosć skutecznie zatrzymuje w swoim obrębie a nie w całych nogawkach. Tak więc pampers to takie zło konieczne. Można go nie mieć, ale jak przyciśnie w takim rejsie przy dużej fali to jak podczas nurkowania - nie da się skoczyć na chwilę na boczek za potrzebą i wówczas ma się prze...srane
McArthur
******
 
Dziękował/a : 49
Dziękowano: 303
Dołączył/a: 15 grudnia 2013
Lokalizacja: Liga Obra Warta
Sprzęt: Canoe, Brig 500 50KM

Re: dalekie wyprawy a sprawy .... przyziemne ;)

Postprzez synkopa » 11 grudnia 2018, o 19:03

Dużo racji w tym co piszesz, ale myslę sobie tak, że trzebaby ze sobą targać całą paczkę takich pampersów, tak na wszelki wypadek, bo a nóż się przyda, pływając po morzu. Wydaje się, ze nie da się użyć pampersa ponownie po całym dniu pływania bez ekskrementów. Ja mam zawsze mokry tyłek po całodziennym pływaniu, zapewne od skroplonej pary wydalonej przez skórę. Jeśli miałbym pampersa, z pewnością napuchłby uniemożliwiając ponowne użycie. Będę zatem zdawał się na improwizację i podręczną reklamówkę jak przyjdzie na to pora. Już teraz mam wnętrze z polara z zamkiem od szyi do kręgów lędźwiowych i kombinezon półsuchy dwuczęściowy.
synkopa
****
 
Dziękował/a : 133
Dziękowano: 275
Dołączył/a: 22 września 2014
Sprzęt: solar c3 , safari, helios 1

Re: dalekie wyprawy a sprawy .... przyziemne ;)

Postprzez McArthur » 11 grudnia 2018, o 19:09

nie mam doświadczenia w takim długim pływaniu kajakiem bez możliwości zejścia na ląd. Odnosze się do moich doświadczeń z nurkowania.
McArthur
******
 
Dziękował/a : 49
Dziękowano: 303
Dołączył/a: 15 grudnia 2013
Lokalizacja: Liga Obra Warta
Sprzęt: Canoe, Brig 500 50KM

Re: dalekie wyprawy a sprawy .... przyziemne ;)

Postprzez marcel » 11 grudnia 2018, o 19:13

Lewatywa na cztery pięć godzin przed, a potem peronin, gorzka czekolada, rodzynki, orzechy, takie tam. No i elektrolity, a to akurat najmniejszy problem, bo sikać można.
Avatar użytkownika
marcel
******
 
Images: 0
Dziękował/a : 108
Dziękowano: 424
Dołączył/a: 04 kwietnia 2015
Lokalizacja: Czeladź
Sprzęt: Ponton Czajka, Solar 410

Re: dalekie wyprawy a sprawy .... przyziemne ;)

Postprzez miandas » 11 grudnia 2018, o 19:17

Wasz profesjonalizm mnie zadziwia.
droga zawsze nagradza
mój kanał youtube
Avatar użytkownika
miandas
*******
 
Images: 0
Dziękował/a : 2163
Dziękowano: 515
Dołączył/a: 24 czerwca 2015
Sprzęt: Solar 410, OldTown Camden120

Re: dalekie wyprawy a sprawy .... przyziemne ;)

Postprzez McArthur » 11 grudnia 2018, o 19:21

tak czytam Marcela i muszę powiedzieć, ze takich twardzieli jeszcze nie spotkałem :D
McArthur
******
 
Dziękował/a : 49
Dziękowano: 303
Dołączył/a: 15 grudnia 2013
Lokalizacja: Liga Obra Warta
Sprzęt: Canoe, Brig 500 50KM

Re: dalekie wyprawy a sprawy .... przyziemne ;)

Postprzez marcel » 11 grudnia 2018, o 19:25

To akurat trick z maratonów. Nawet przy sportowej diecie, w jelitach jest kilogram - półtora masy. Jak się tego pozbyć to się lżej biegnie.

EDIT:

Zrobiłem przeszukanie internetów. Rozwiązan jest kilka, zależnie od miejsca.

Śródlądzie - lądujemy na brzegu, kopiemy dziurę I dalej już wiadomo. Co ciekawe, u nas jeszcze się to nie przyjęło, ale w USA w wielu parkach nie wolno zostawiać po sobie odchodów. Rozwiązanie jest takie, na ziemi układa się worek foliowy, na nim kilka kawałków papieru. Po zakończeniu zrzutu, worek się zwija I wsadza do hermetycznego pojemnika, zrobionego najczęściej z rury kanalizacyjnej pcv, mufy I zakrętek.

Morza I oceany. #1 za burtę, na SOT niektórzy leją do otworów odwadniających I polewają kilkoma litrami wody. Popularne są butelki po napojach z szerokim wlotem. Co do produktu nr 2, to rozwiązania są najróżniejsze:

- hop out procedure - wyskakujemy do wody, robimy co trzeba I heja
- portable cat hole - obcięty canister, podłużny jak do płynu do spryskiwaczy. W to się wsadza dużą reklamówkę I wsypuje troche żwirku dla kota. Potem trzeba kucnąć I zrobić swoje - kucnięcie na każdym kajaku jest możliwe. Żwirek musi być żeby product nr1 się nie rozchlapał. W niektórych przypadkach, zrzut musi być zapakowany do hermetycznego pojemnika I
- proa mode - dodatkowy pływak, na dwóch wysięgnikach I między nimi zamontowana deska od wc. Najpierw się rzuca dryfkotwe, ustawia kajak dziobem do fali, potem zakłada się kontrukcje na bok kajaka I można robić do woli. To rozwiązanie stosuje się przy wielodniowych wyprawach oceanicznych.

Ważna informacja: w warunkach frontowych nie używa się zwykłego papieru, bo ten momentalnie namaka, tylko chusteczek do czyszczenia niemowlaków. Czyszczą lepiej niż papier I nie tracą właściwości po zamoknięciu.
Avatar użytkownika
marcel
******
 
Images: 0
Dziękował/a : 108
Dziękowano: 424
Dołączył/a: 04 kwietnia 2015
Lokalizacja: Czeladź
Sprzęt: Ponton Czajka, Solar 410

Re: dalekie wyprawy a sprawy .... przyziemne ;)

Postprzez McArthur » 12 grudnia 2018, o 16:43

marcel napisał(a):Śródlądzie - lądujemy na brzegu, kopiemy dziurę I dalej już wiadomo. Co ciekawe, u nas jeszcze się to nie przyjęło


Powszechnie nie, aczkolwiek znam wiele osób, z którymi pływam, także z tego forum, gdzie też tak postępujemy tj. zakopujemy. To nie problem. A zaminowany teren wygląda paskudnie.

zrzut bezpośrednio do wody

na śródlądziu winno być zakazane. Skala problemu zauważalna jest między innymi na wielkich jeziorach mazurskich... Zawartość toalet winna być obowiązkowo opróżniana i nie w cenie jachtu ale za dodatkową kaucją... - by robiło różnicę gdzie zrzuci...

Ważna informacja: w warunkach frontowych nie używa się zwykłego papieru, bo ten momentalnie namaka, tylko chusteczek do czyszczenia niemowlaków. Czyszczą lepiej niż papier I nie tracą właściwości po zamoknięciu.
i nie chcą się rozkładać......Więc jestem przeciwnikiem tego rozwiązania. A jeśli używa ktoś tego rodzaju chusteczek wininen je zabrać ze sobą i zutylizować w pierwszym lepszym pojemniku na śmieci. Chusteczki wyrzucone z przydomowej oczyszczalni ścieków - zatkały kratę w komorze zrzutu - zdjęcie z mojego archiwum (i takie gówniane interwencje mnie się zdarzają) - bo ktoś wrzucał takie chusteczki do kanalizacji w domu, myśląc, że się rozłożą jak każde inne g...o ;)
Obrazek
McArthur
******
 
Dziękował/a : 49
Dziękowano: 303
Dołączył/a: 15 grudnia 2013
Lokalizacja: Liga Obra Warta
Sprzęt: Canoe, Brig 500 50KM

Re: dalekie wyprawy a sprawy .... przyziemne ;)

Postprzez synkopa » 12 grudnia 2018, o 17:37

Chusteczki dla niemowląt rzeczywiście są syntetyczne i to powinno zostać wycofane. W handlu są jednak również mokre i papierowe. Papier podczas użycia się nie rozłazi, a potem degraduje. Do nabycia w Biedrze. Szczerze pisząc, już nie wyobrażam sobie działania na sucho, nawet na spływie zawsze mam kilka. To zupełnie inny poziom higieny.
synkopa
****
 
Dziękował/a : 133
Dziękowano: 275
Dołączył/a: 22 września 2014
Sprzęt: solar c3 , safari, helios 1

Re: dalekie wyprawy a sprawy .... przyziemne ;)

Postprzez marcel » 12 grudnia 2018, o 18:37

@MacArturze

- Zakopywanie się generalnie u nas przyjęło. Natomiast w USA w parkach, NIE WOLNO zakopywać, trzeba zabrać kupę ze sobą. Więc powymyślano różne poo-bag.

- Co do robienia w wodzie - na śródlądziu to oczywista oczywistość że nie wolno. Wspomniałeś o Mazurach - fakt, tam zawsze po sezonie letnim, zasranie brzegu powoduje zakwit wody. Rzuca się to niestety w oczy i na kąpieliskach. Nie ma praktycznie roku, żeby dąbrowski Sanepid, nie zamknął na kilka dni plaży na Pogorii.

- Chusteczki, temat rzeka jak i inne artykuły higieniczne. Większość to faktycznie jakieś tworzywo sztuczne, natomiast można też kupić nawilżane z czystej bawełny i one po zakopaniu czy zatopieniu się rozkładają, więc tu problemu nie ma. Rozkładanie w glebie trwa kilkanaście miesięcy.


BTW: kiedyś mnie nurtowało, czemu stare podręczniki harcerstwa zalecały zakopywanie śmieci w lesie a potem z tego zrezygnowano. Po wczytaniu się dokładniej, wyszło że polecano zakopywanie: puszek (bo były stalowe i po prostu rozkładały się przez korozję), odpadków zielonych (obierki, skorupki, resztki jedzenia) i papierowych toreb. Po roku, czy dwóch w ziemi, ślad po tym nie zostawał. Zlikwidowano to zalecenie, kiedy do obrotu na masową skalę weszły opakowania z tworzyw i aluminiowe puszki.
Avatar użytkownika
marcel
******
 
Images: 0
Dziękował/a : 108
Dziękowano: 424
Dołączył/a: 04 kwietnia 2015
Lokalizacja: Czeladź
Sprzęt: Ponton Czajka, Solar 410

Re: dalekie wyprawy a sprawy .... przyziemne ;)

Postprzez McArthur » 12 grudnia 2018, o 19:51

marcel napisał(a): Wspomniałeś o Mazurach - fakt, tam zawsze po sezonie letnim, zasranie brzegu powoduje zakwit wody.


och, żeby to tylko brzegi :D Przecież duża liczba jachtów, szczególnie tych większych, hausbooty itp mają na pokładzie toaletę. Opróżnianie w porcie kosztuje.... do tego całą masa domków wzdłuż jezior i odprowadzanie kanalizacji poza widok z okna... ;) Tak więc to chociażby odbywało się na lądzie i filtrowało do wody - a tu bezpośrednio ludzie tak robią..

teren parków narodowych - to jak na naszym Morskim Oku - można było zanurkować za zgodą, ale istniał zakaz używania p-valve. Całkiem słuszny zakaz.
McArthur
******
 
Dziękował/a : 49
Dziękowano: 303
Dołączył/a: 15 grudnia 2013
Lokalizacja: Liga Obra Warta
Sprzęt: Canoe, Brig 500 50KM

Re: dalekie wyprawy a sprawy .... przyziemne ;)

Postprzez marcel » 12 grudnia 2018, o 20:22

Eh, czyli na Mazurach gorzej niż było. Ostatni raz, byłem tam 20 lat temu. Jacht z kibelkiem to była rzadkość, za to grzybów papierzaków w lesie zatrzęsienie. Bazowaliśmy głównie na bindugach, pod pieczą leśniczego, i tam zawsze były przynajmniej dwie wygódki. A ludzie i tak woleli do lasu.

Ktoś, kiedyś, już nie pomnę kto, powiedział że poziom kultury, mierzy się nie ilością teatrów, ale ilością czystych publicznych sraczy. ;)

Takie ciekawostki, na temat cywilizowanego podejścia do defekacji:
- http://www.campingbykayak.com/grand-canyon-groover/ - wielka toaleta z rury
- https://forums.paddling.com/discussion/2936228/poop-in-the-wild - mniejsza

BTW: jako papier wychwytowy, polecają duże filtry do kawy - te 12 calowe (nawet nie wiedziałem że są takie)

Natomiast, z kibelków który szło by założyć do kajaka, znalazłem tylko to : http://www.eco-safe.net/, ale i tak zalecają używać na brzegu.

Całościowy research internetu pokazał więc:
- Nie robić zrzutów w trakcie pływania (więc zostaje strategiczne zaplanowanie jedzenia i picia)
- Włazić do wody, czego na śródlądziu absolutnie nie. Prawdę mówiac na morzu też tego nie widzę - temperatura, fale, jak tu się skupić.
- Zostają miski, kapelusze, filtry do kawy, albo deska i dodatkowy pływak do kajaka.

Więcej chyba nie wymyślimy ;)
Avatar użytkownika
marcel
******
 
Images: 0
Dziękował/a : 108
Dziękowano: 424
Dołączył/a: 04 kwietnia 2015
Lokalizacja: Czeladź
Sprzęt: Ponton Czajka, Solar 410

Re: dalekie wyprawy a sprawy .... przyziemne ;)

Postprzez glynu » 12 grudnia 2018, o 20:58

Kiedyś pływając nefrytem oczywiście bez wc, z wysoką rufą wzdłuż pl wybrzeża na pipi szło się na zawietrzną, kaka to była poważniejsza operacja - trzeba było założyć szelki, wpiąć się w lifelinkę, zdjąć gacie i z rufy na pająka. Na dużej martwej fali to nawet od razu d*pkę podmyło :roll:

W kanadyjce zawsze można się wychylić za siedzenie i do reklamówki/pojemnika albo od biedy (czasem siła wyższa nie przepuści, a pojemnika brak) za burtę, choć to moje teoretyczne rozważania - zawsze udało mi się zdążyć na ląd...

Ciekawe czy ten temat doczeka się kilkudziesięciu stron jak podobna dyskusja na rekonie. Panowie i Panie liczę na Was :&&:
Bojałem się, bo tamój za miedzą, gdzie stajły przyczepy to same rozpuśne baby były!
Avatar użytkownika
glynu
****
 
Dziękował/a : 10
Dziękowano: 125
Dołączył/a: 06 czerwca 2014
Lokalizacja: Płocho / Skiery
Sprzęt: canoe

Re: dalekie wyprawy a sprawy .... przyziemne ;)

Postprzez Maga » 12 grudnia 2018, o 21:22

glynu napisał(a):Ciekawe czy ten temat doczeka się kilkudziesięciu stron jak podobna dyskusja na rekonie.

:shock:
http://panirybka.blogspot.com

Maga w kajaku - mapa

"Teraz prędko, zanim dotrze do nas, że to bez sensu"
Avatar użytkownika
Maga
******
 
Images: 0
Dziękował/a : 957
Dziękowano: 955
Dołączył/a: 15 lutego 2014
Lokalizacja: Lublin
Sprzęt: Helios II, Katana Action 10.4

Następna strona

Powrót do Rozmowy

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości


cron