| Biuro Turystyki Kajakowej AS-TOURS | PROZONE - wypożyczalnia kamer GoPro! | KONKURS RELACJA MIESIĄCA |

Kamizelka. W kamizelce czy bez?

Re: Kamizelka. W kamizelce czy bez?

Postprzez Marshall » 9 marca 2016, o 09:56

McArthur, dobry post! :m_:

Sam uważam, że dobrze pływam, czuję się w wodzie pewnie, jednak ZAWSZE respekt do żywiołu mam, staram się być rozważny i nigdy nie powiedziałbym, że jestem niezatapialny.

Podczas spływu w grudniu miałem okazję uratować chłopaka, który zaliczył kabinę, z wciągnięciem kajaka razem z nim pod drzewo z zatopionymi konarami. Przeżył ale naprawdę zdecydowały o tym już chyba sekundy... Niesamowite przeżycie, kosmicznie wysoka adrenalina i całkowicie inaczej płynący podczas takiej akcji czas.
Postaram się to w końcu opisać w relacji ze spływu...
Teraz jedno wiem na pewno - sytuacja na wodzie może się zmienić z lajtowej, fajnej i wesołej w tragiczną w ułamku sekundy.

Artur, wrócę jeszcze do naszego zeszłorocznego spływu - płynęliśmy głównie w grupie, bez kamizelek, dzieciaki w zdecydowanej większości czasu również bez kamizelek, każdy jednak tę kamizelkę miał "pod dupą". Pogoda, warunki, trasa, etc. były łatwe, bezpieczne. Ale poza tym - tutaj mówię o moich odczuciach ale chyba każdy to tak odbierał - byliśmy ostrożni, staraliśmy się przewidywać warunki, trzymaliśmy się blisko w grupach 2-3-4 łódki. I wiem, że cokolwiek by się zadziało, każda obsada ruszyłaby z pomocą.
Tak?
Avatar użytkownika
Marshall
******
 
Dziękował/a : 408
Dziękowano: 268
Dołączył/a: 06 czerwca 2013
Sprzęt: canoe

Re: Kamizelka. W kamizelce czy bez?

Postprzez McArthur » 9 marca 2016, o 10:18

Sam też wiesz, że gdy wpłynęliśmy na pierwsze jezioro które musieliśmy pokonać w poprzek i na którym był ruch wodny, zafalowanie, obowiązkowo wszyscy zakładali kamizelki.
Tak byliśmy w grupie, mieliśmy radio. Kamizelki na pokładzie, gotowe do użycia. nawet jako "koło ratunkowe".

Dodam, że 3 mm pianka neoprenowa (długi rękaw, długie nogawki) - nie gwarantuje utrzymania człowieka na powierzchni.

Kwestia pojmowanej wygody. Gdy zaczynałem przygodę z pływaniem - traktowałem szwedki jako badziew. Gdy rozpocząłem pływanie "na poważnie" zaczęło wychodzić że "szwedki" to najlepsze okulary do pływania są - wymagają jednak przyzwyczajenia się. Pewnie tak będzie i z kamizelką u Ciebie Marcel.
McArthur
******
 
Dziękował/a : 33
Dziękowano: 243
Dołączył/a: 15 grudnia 2013
Lokalizacja: Liga Obra Warta
Sprzęt: Canoe, Brig 500 50KM

Re: Kamizelka. W kamizelce czy bez?

Postprzez marcel » 9 marca 2016, o 19:49

MacArtur - przykłady który podałeś.

1. 10 Października - o tej porze woda jest już dość zimna. Dwóch wykończyła brak umiejętności pływania, trzeci jak piszesz po prostu dostał hipotermii i nie dał rady. Skoro stracił przytomność, to asekuracyjna by nie pomogła. Tylko ratunkowa.

2. Uderzył się w głowę, wypadł utonął. To samo. Asekuracyjna nie utrzyma głowy nieprzytomnego na powierzchni. Wiesz o tym doskonale.

3. Chłopak zaplątany w silnik. Tak od strzału. Malutka Honda 4KM waży 10kg. Co pomoże w takim przypadku kamizelka o wyporności 50N, osobie która słabo pływa? Nic. Wypór negatywny. Natomiast gdyby miał uczciwą kamizelkę ratunkową 100N, to by skompensowało przynajmniej silnik.
Przyznam się - byłby to wypadek na granicy moich możliwości, ale z tym jak pływam myślę że dałbym radę pokonać z tym silnikiem jakiś kilometr. Piszę o takim 10 kilogramowym.

4. Wpadniecie do wody przy dużej prędkości. Nawet jeżeli go nie połamało a tylko stracił przytomność, to i tak głowa poszła by w wodę. Choć w tym przypadku, asekuracyjna dawała by szansę, bo na miejscu był ktoś kto szybko mógłby go wyciągnąć.

Jak dla mnie, w trzech na cztery podanych przypadkach, asekuracyjna dawałaby złudne poczucie bezpieczeństwa i zachęcała do brawury. Natomiast w jednym przypadku dawałaby szansę. Ale i w tym przypadku byłaby lepsza ratunkowa.

I tak po prawdzie to nie wiem, kiedy miałbym zacząć pływanie na poważnie. Jak pisałem, cztery dychy na karku. Z tego.. czterdzieści sezonów na wodzie :-) Serio. Najpierw z rodzicami na łódkach Mak i Beza, potem samodzielnie na Venus, Omegach. Gdzieś w międzyczasie jeden kurs ratowniczy, kurs motorowodny, drugi kurs ratowniczy. Etat ratownika (sezonowo), potem ileś lat nurkowania (to moja największa pasja). Przy okazji. Nurkować nauczyłem się sam, i praktycznie zawsze nurkowałem sam. Potem znowu łódki żaglowe, pływanie wpław na długich dystansach, spływy pontonowe i powrót do pływania długodystansowego. Chyba już nie mogę bardziej "zacząć". :-)

BTW : szwedek też nie lubię. Była na nie moda w latach 90 i każdy w nich pływał. Wywaliłem na nie kupę kasy, walczyłem jak głupi ze sznurkiem, tylko po to żeby się przekonać że najbardziej mi pasują oczka na miękkiej gumce ;-)

Wracając do meritum. Uważam że jeżeli idzie się pływać w ciężkich warunkach - a za takie uważam zimną wodę, to tylko ratunkowa. A najlepiej neoprenowy kombinezon. A jak jest "na ciepło" , to cokolwiek może sobie leżeć na pokładzie.
Avatar użytkownika
marcel
*****
 
Images: 0
Dziękował/a : 64
Dziękowano: 212
Dołączył/a: 04 kwietnia 2015
Sprzęt: Ponton Czajka, Solar 410

Re: Kamizelka. W kamizelce czy bez?

Postprzez McArthur » 9 marca 2016, o 21:57

Kamizelka asekuracyjna w tych wszystkich przypadkach znaczaco by pomogła. Pewnie, że ratunkowa też, często lepiej - bo taka jej funkcja.

1. asekuracyjna dużo by pomogła, bo pewnie wystarczyłoby holować zawodników a nie walczyć do utraty sił na wodzie.
2. w asekuracyjnej miałby szansę. Juz podejmowaliśmy z wody osoby nie przytomne. Ważne, że utrzymuje się na powierzchni. Jeszcze lepiej, gdy nieprzytomna ma możliwość oddychania (ratunkowa). Ale najważniejsze jest to, że zostaje na powierzchni.
3. mając kamizelkę walczyć z mniejszym wyporem - choć tu wynik nie jest pewny - ale to przykład jeden z wielu: wypadek śmiertelny=brak kamizelki (jakiejkolwiek).

Nie prawdą jest, że kamizelka sprzyja większej brawurze. Brawurę uprawiasz już odrzucając jej istnienie jako nie potrzebne Tobie, bo "dobrze pływasz".

Zwróć uwagę, że asekuracyjna zakładana jest tam, gdzie masz częsty kontakt z wodą/bezpośredni. Z punktu widzenia jachtów, statków, im większy, tym asekuracyjna ma mniejsze znaczenie. Im większy akwen, tym potrzebna większa kamizelka - aż po tratwy i łodzie ratunkowe. Stąd na morze kamizelka ratunkowa to min 150 N a nie 100 jak na śródlądziu.
Na śródlądziu nie 30,40 czy 50 a 70-100N jeśli idziesz na wody typu WW. Założyć należy, iż jeśli ktoś lubi wodę, to pływać musi. Ale nie musi to być poziom mistrzowski.

Czy lepsza byłaby ratunkowa? I tak i nie. Ona lepsza byłaby po wypadku. Ale lepiej mieć "słabszą" kamizelkę na sobie niż lepszą w szafie :D

Żagle:
Obrazek
Kolejna asekuracyjna: mimo że ratunkowa daje teoretycznie dużo większe szanse, jest mniej wygodna niż asekuracyjna. Mają wady, których nie da się zaakceptować np. podczas zabezpieczenia aktywnego pływania. Wada pneumatycznych - w warunkach jak wyżej, łatwo niekontrolowane odpalenie. Lepsza wówczas taka stała wyporność.
McArthur
******
 
Dziękował/a : 33
Dziękowano: 243
Dołączył/a: 15 grudnia 2013
Lokalizacja: Liga Obra Warta
Sprzęt: Canoe, Brig 500 50KM

Re: Kamizelka. W kamizelce czy bez?

Postprzez marcel » 9 marca 2016, o 23:30

MacArturze - różnimy się podejściem. Ty patrząc z perspektywy ratownika, wolałbyś żeby wszyscy zawsze pływali w kamizelkach. Bo jest bezpieczniej. Idąc tym torem rozumowania, pływając wpław, również powinno je zakładać. Bo skurcz czy zasłabnięcie może nastąpić zawsze. A wtedy kamizelka da czas ratownikowi na dopłynięcie do poszkodowanego. Tyle że w kamizelce pływać się nie da.
Przyznaje też - lekceważę kamizelki asekuracyjne. Dla mnie to jakiś taki półśrodek, który ładnie wygląda i dobrze się sprzedaje. Doceniam natomiast sprzęt ratunkowy z prawdziwego zdarzenia. Kilka lat temu, jak się zabierałem za pontonowanie, kupiłem asekuracyjną. Jak sprawdziłem co mi daje ten sprzęt w wodzie - chciałem go od razu wywalić.
Woda jest żywiołem. Ale nie ma jej co demonizować. Jeżeli się trenuje, jest się z wodą obytym i podchodzi się rozsądnie do swoich możliwości - ryzyko jest minimalne. Zdarzyło mi się wiele rzeczy w wodzie odpuścić - tylko dlatego że rozsądek podpowiadał że "to coś" to za dużo jak dla mnie.
Jeżeli już robię rzeczy które za brawurę mogą być uznane - to starannie się do nich przygotowuje. Do tego żeby przepłynąć cięgiem wpław 20km, trenowałem przez cztery lata. Nurkując na basenie pływam max 50m cięgiem. Jak chcę więcej - to zgłaszam się do ratowników, żeby któryś z nich pilnował mnie specjalnie przez całe nurkowanie. Szykując się do nocnych pływań, planuje wszystko co mogę : gdzie wejdę, gdzie wyjdę, jak są rozmieszczone "wyjścia zapasowe", no i nie próbuje nocą pływać na akwenie, jeżeli dobrze go nie znam.
Pływanie w ten czy inny sposób to swoboda. I szkoda tę swobodę ograniczać.
Avatar użytkownika
marcel
*****
 
Images: 0
Dziękował/a : 64
Dziękowano: 212
Dołączył/a: 04 kwietnia 2015
Sprzęt: Ponton Czajka, Solar 410

Re: Kamizelka. W kamizelce czy bez?

Postprzez McArthur » 10 marca 2016, o 09:12

Do robienia długich dystansów wpław, samotnych polecam bojkę SP. - chociażby z tego powodu, że bojka jest widoczna z daleka, także motorowodniaków, co mogą nie zauważyć głowy między falami.

Jak sprawdziłem co mi daje ten sprzęt w wodzie - chciałem go od razu wywalić.

Napisz, jakie kamizelki używałeś. Podaj model. Faktem jest, że spowalnia w pływaniu wpław bez ciuchów.

Tak, nasze podejście się różni. Praktyczne wykonanie, zakładam, że nie będzie się znacząco różnić :D
McArthur
******
 
Dziękował/a : 33
Dziękowano: 243
Dołączył/a: 15 grudnia 2013
Lokalizacja: Liga Obra Warta
Sprzęt: Canoe, Brig 500 50KM

Re: Kamizelka. W kamizelce czy bez?

Postprzez Łukasz » 10 marca 2016, o 15:23

inna sprawa, że w kamizelce trzeba umić pływać :mrgreen:
z drugiej strony na dalekie pływanie w tym ratownicze nie wyobrażam sobie pływania bez kamizelki i całej reszty :mrgreen:
Łukasz
****
 
Dziękował/a : 2
Dziękowano: 36
Dołączył/a: 09 lipca 2015
Lokalizacja: Jordanów
Sprzęt: critical mass

Re: Kamizelka. W kamizelce czy bez?

Postprzez marcel » 10 marca 2016, o 20:01

Ostatnie co kupowałem to była asekuracyjna z decathlona. Za 60 czy 80 zł. Ale nie jest to jednostkowy przypadek. Tak jak już pisałem, w ciągu dziesiątków lat życia miałem okazje wypróbować najróżniejsze modele. Włączenie z tymi do windsurfingu, które mają kieszenie balastowe (teraz chyba ich nie wolno używać).
W pływaniu najlepsza jest swoboda i bliskość wody. Dlatego uwielbiam kajaki sit on top, pontony i małe żaglówki. Generalnie sprzęt gdzie woda jest na sięgniecie ręką. W zasadzie nie wyobrażam sobie choćby i krótkiego rejsu bez wylądowania w wodzie.
Co do pływania na otwartej wodzie. Bojka SP poza wieloma zaletami, ma sporą wadę - nie ma żadnego schowka. Idąc pływać, nie ma gdzie schować ubrania i butów. Na początku używałem beatki z przymocowanym workiem strunowym, potem dry baga spakowanego w kamizelkę asekuracyjną (ale nawet do tego się nie nadawała), przez chwilę "triathlonowej Pamelki" ze schowkiem (sprzedałem szybciej niż kupiłem), bodyboard własnej konstrukcji (sprawdzał się nieźle przez dwa sezony), zeszły rok- znowu dry bag, ale z wypełnieniem z karimaty, na ten sezon mam już kupioną bojkę Zone3 i pokładam w niej spore nadzieje :-)
Tak wogóle to mogło by już być ciut cieplej. Bo na basenie, to jeszcze tylko zawody w ten weekend, a potem nuda.
Avatar użytkownika
marcel
*****
 
Images: 0
Dziękował/a : 64
Dziękowano: 212
Dołączył/a: 04 kwietnia 2015
Sprzęt: Ponton Czajka, Solar 410

Re: Kamizelka. W kamizelce czy bez?

Postprzez Łukasz » 10 marca 2016, o 21:56

a co przeszkadza temperatura?? u nas i tak woda rzadko kiedy przekracza 10 stopni :mrgreen:
a sezon już się zaczął ;) :m_:
Łukasz
****
 
Dziękował/a : 2
Dziękowano: 36
Dołączył/a: 09 lipca 2015
Lokalizacja: Jordanów
Sprzęt: critical mass

Re: Kamizelka. W kamizelce czy bez?

Postprzez marcel » 10 marca 2016, o 22:39

Łukasz napisał(a):a co przeszkadza temperatura?? u nas i tak woda rzadko kiedy przekracza 10 stopni :mrgreen:
a sezon już się zaczął ;) :m_:


Bez pianki muszę doczekać aż woda będzie miała przynajmniej te 14 stopni ;-P
Może w pod koniec roku uda mi się kupić piankę do triathlonu - to będzie można przeciągnać
sezon pływacki do listopada.
Avatar użytkownika
marcel
*****
 
Images: 0
Dziękował/a : 64
Dziękowano: 212
Dołączył/a: 04 kwietnia 2015
Sprzęt: Ponton Czajka, Solar 410

Re: Kamizelka. W kamizelce czy bez?

Postprzez McArthur » 11 marca 2016, o 09:01

jeśli prawda jest to co piszesz, to gratuluję, ale nie mieścisz się w ogóle w statystykach,
co powoduje iż nawet Twe rady i oceny są nieprzydatne dla ogółu :mrgreen:
Bez pianki muszę doczekać aż woda będzie miała przynajmniej te 14 stopni ;-P


Co roku, na Triathlonie majowym, wyciągamy z wody, bo nie mogą dokończyć trasy około 1-2% zawodników. Zimna woda i za ciasna pianka (pianka przymierzona w sklepie, nieopływana) o tym decyduje w głównej mierze. Ci co płyną na 1/4 to zwykle amatorzy i tu dochodzi nieopływanie i kilka innych dodatkowych czynników. Ale dla wszystkich barierą jest właśnie temperatura wody. To z jej powodu, często trasa bywa skracana, aby zawody mogły się odbyć.
Więc jeśli twierdzisz, że woda ma mieć min. 14 stopni i bez pianki - to gratuluję chartu. Ale 2% uważam za duże ryzyko.
Letnie maratony pływackie nie powodują już takiej konieczności wsparcia zawodników.

Nie traktuję zakładania kamizelki jako ujmy na honorze. Bo wiem, że za moje czyny odpowiadają także inni.
Dla dziecka też będę dobrym przykładem. Bo dziecku mam mówić "zakładaj kamizelkę a tata nie, bo dobrze pływa" ? Moje dziecko tez uważa że dobrze pływa. Ja jestem odmiennego zdania, bo wiem, że może jeszcze dużo lepiej. A dziecko bardziej patrzy niż słucha. I dopóki nie opanuje dobrze pływania - pływa w kamizelce ratunkowej.
Ale ortodoksem tez nie jestem, bo inaczej już na plaży wszyscy winni chodzić w kamizelkach :D
McArthur
******
 
Dziękował/a : 33
Dziękowano: 243
Dołączył/a: 15 grudnia 2013
Lokalizacja: Liga Obra Warta
Sprzęt: Canoe, Brig 500 50KM

Re: Kamizelka. W kamizelce czy bez?

Postprzez RobertP » 11 marca 2016, o 10:46

Dla dziecka też będę dobrym przykładem. Bo dziecku mam mówić "zakładaj kamizelkę a tata nie, bo dobrze pływa" ?


Zacząłem jeździć w kasku na rowerze, jak młodzi na świat przyszli. Bo trzeba być OGRem (Odpowiedzialną Głową Rodziny) i dawać przykład. Tak samo na nartach. Nie mogę oczekiwać od moich nastolatków, że założą zabezpieczenie ;) jeśli sam nie daję przykładu.
RobertP
***
 
Images: 0
Dziękował/a : 159
Dziękowano: 48
Dołączył/a: 01 marca 2016
Lokalizacja: W-wa
Sprzęt: Gumotex Solar

Re: Kamizelka. W kamizelce czy bez?

Postprzez miandas » 11 marca 2016, o 14:56

Ja jeżdżę w kasku rowerowym, narciarskim, pływam kajakiem w kamizelce asekuracyjnej i nie mam z tym żadnego problemu. Nie jestem wielkim bohaterem. Mam świadomość, że co najmniej kilka osób na tym świecie, nie licząc 3 psów, liczy na to, że nie zabiję się lub nie zostanę kaleką, ponieważ od mojej zdolności do pracy zależy ich funkcjonowanie. Jestem za nich odpowiedzialny - więc decyzja jest prosta :) .
droga zawsze nagradza
mój kanał youtube
Avatar użytkownika
miandas
******
 
Images: 0
Dziękował/a : 1243
Dziękowano: 289
Dołączył/a: 24 czerwca 2015
Sprzęt: Solar 410, OldTown Camden120

Re: Kamizelka. W kamizelce czy bez?

Postprzez marcel » 11 marca 2016, o 18:57

McArthur napisał(a):jeśli prawda jest to co piszesz, to gratuluję, ale nie mieścisz się w ogóle w statystykach,
co powoduje iż nawet Twe rady i oceny są nieprzydatne dla ogółu :mrgreen:
Bez pianki muszę doczekać aż woda będzie miała przynajmniej te 14 stopni ;-P


Co roku, na Triathlonie majowym, wyciągamy z wody, bo nie mogą dokończyć trasy około 1-2% zawodników. Zimna woda i za ciasna pianka (pianka przymierzona w sklepie, nieopływana) o tym decyduje w głównej mierze. Ci co płyną na 1/4 to zwykle amatorzy i tu dochodzi nieopływanie i kilka innych dodatkowych czynników. Ale dla wszystkich barierą jest właśnie temperatura wody. To z jej powodu, często trasa bywa skracana, aby zawody mogły się odbyć.
Więc jeśli twierdzisz, że woda ma mieć min. 14 stopni i bez pianki - to gratuluję chartu. Ale 2% uważam za duże ryzyko.
Letnie maratony pływackie nie powodują już takiej konieczności wsparcia zawodników.

Nie traktuję zakładania kamizelki jako ujmy na honorze. Bo wiem, że za moje czyny odpowiadają także inni.
Dla dziecka też będę dobrym przykładem. Bo dziecku mam mówić "zakładaj kamizelkę a tata nie, bo dobrze pływa" ? Moje dziecko tez uważa że dobrze pływa. Ja jestem odmiennego zdania, bo wiem, że może jeszcze dużo lepiej. A dziecko bardziej patrzy niż słucha. I dopóki nie opanuje dobrze pływania - pływa w kamizelce ratunkowej.
Ale ortodoksem tez nie jestem, bo inaczej już na plaży wszyscy winni chodzić w kamizelkach :D


Nie mam pomysłu po co miałbym kłamać. To nie jest jakiś specjalny hart. W 96 robiłem kurs Ratownika Wodnego. Pierwsze zajęcia na otwartej wodzie mieliśmy właśnie pierwszego maja. Wszyscy zmarzli jak diabli, potem już z zajęć na zajęcia było lepiej. Stąd przez całe lata wychodziłem z założenia, że
pływanie w takiej wodzie jest dla ratownika czymś normalnym.
W triathlonie nie startowałem, generalnie nie startuje w zawodach gdzie liczy się szybkość, 3-3,1km/h to kraniec moich możliwości. :-( a na takie
zawody trzeba wykręcać powyżej 5km/h żeby był sens startować. Poza tym na tri jest po prostu ciasno. Wolę pływanie rekreacyjne - kilka godzin z prędkością 2,5km.
I żeby była jasność, nie uważam kamizelki za ujmę na honorze. Po prostu w wielu przypadkach uważam ją za zbędną. Dzieciom też to tak tłumacze. Młodsza
córa - która potrafi przepłynąć max 200m, na pontonie ma zawsze założoną kamizelkę ratunkową. Do tego jest w niej opływana i wie jak się ma zachować po wpadnieciu do wody. Starsza córka, na początku sezonu zalicza u mnie sprawnościówke. 3km dowolnym, 25 pod wodą, nurkowanie w dół na 5m, wchodzenie na kajak, ponton i bączek bez oparcia w dnie, obracanie kajaku i pontonu na wodzie. Jak zaliczy, może sobie pływać bez założonej kamizelki. Czasem młoda uznaje że jednak założy i bynajmniej jej tego nie bronię.
Zwróccie też proszę uwagę, że od pierwszego postu piszę że kamizelka a. ma wady i ZALETY.
Avatar użytkownika
marcel
*****
 
Images: 0
Dziękował/a : 64
Dziękowano: 212
Dołączył/a: 04 kwietnia 2015
Sprzęt: Ponton Czajka, Solar 410

Re: Kamizelka. W kamizelce czy bez?

Postprzez McArthur » 12 marca 2016, o 13:52

Z pisma mogę wysnuć wniosek:
- pływasz w dobrych warunkach, zwykle letnich
- nazywasz kamizelkę asekuracyjną sznurkiem od snopowiązałki.

Gdy zwrócimy uwagę na sposób użytkowania - kamizelka winna być na stałym wyposażeniu jednostki.
Asekuracyjna często różni się tylko brakiem kołnierza - a reszta jakościowo na tym lub słabszym poziomie. Trudno więc zgodzić się z powyższym porównaniem.

Dla mnie osobiście przykrą sprawą jest ogromna przepaść między WOPR a innymi jednostkami ratunkowymi. Szczególnie że tak jak i w mojej jednostce jak i wielu innych każdy posiada praktykę i przeszkolenia WOPR wraz z często ważnymi uprawnieniami z lat młodzieńczych. Jednakże, obrazowo:

Straż :
Obrazek

WOPR:
Obrazek
McArthur
******
 
Dziękował/a : 33
Dziękowano: 243
Dołączył/a: 15 grudnia 2013
Lokalizacja: Liga Obra Warta
Sprzęt: Canoe, Brig 500 50KM

Re: Kamizelka. W kamizelce czy bez?

Postprzez marcel » 12 marca 2016, o 15:05

Pływam w różnych warunkach.
Zaczynam początkiem maja, kończę na przełomie wrzesień/październik. Z racji lokalizacji ma na Pogorie 1,3,4 rzut beretem i tam pływam przynajmniej raz w tygodniu - bez względu na warunki. W sezonie letnim - lipiec/sierpień - jeżdże przed pracą na Stawiki w Sosnowcu (po drodze). Zimą zostaje basen, albo freediving - póki jezioro nie pokryje się lodem całkowicie (pianka 7mm). W zeszłym roku robiłem 10km w morzu wzdłuż brzegu, i kilka spływów rzekami.
Oczywiście wszystko powyższe to wpław.

Największy kozak jakiego pamietam, to taki miły dziadzio. Ja wychodziłem spod lodu po 40 minutach, solidnie zmarznięty, a dziadzio przyszedł na nurkowisko w klapkach, slipkach i z ręcznikiem na ramionach. Ja sie wydłubywałem ze skafandra, a on sobie po prostu pływał w przerębli. Temperatura powietrza to było jakieś -10 stopni. Zamek w skafandrze zdążył mi zamarznąć zanim go rozpiąłem. Rozebranie i spakowanie gratów do auta zajęło pół godziny. A dziadzio pływał. Parę minut później, wyszedł z wody, wytarł włosy, i w klapkach po śniegu poszedł sobie spokojnie do domu.

Kamizelka ratunkowa a asekuracyjna to nie tylko brak kołnierza.

1. Różnica w wyporze. Kamizelka a. na masę 100kg ma wypór 80N, ratunkowa - 100-110N (albo więcej heavy duty na 100kg ma 175N wyporu)
2. Autorotacja ;-). Asekuracyjna - jak wpadłeś tak jesteś. Ratunkowa - w ciągu 5 sek, nawet nieprzytomny wylądujesz z twarzą nad wodą. Dlatego ten typ jest asymetryczny na przednich pływakach i ma kołnierz.
3. Widoczność. Asekuracyjna ma jakiś odblask i jakiś kolor (trafiają się nawet moro!), ratunkowa ma widoczny kolor, i sprawne odblaski.
4. Pas kroczny. Asekuracyjne najczęściej go nie mają, a zabezpiecza przed zsunięciem do wody.
5. W ratunkowej możesz skoczyć do wody z wysokości 4m bez urazu ortopedycznego. W asekuracyjnej - może ci się to uda.
6. Ratunkowa ma gwizdek (gwizdać łatwiej niż krzyczeć), asekuracyjna - częściej miewa kieszonki do których można włożyć masę rzeczy. Dzięki temu łatwiej o coś zahaczyć, a dodatkowy ładunek ogranicza i tak niewielki wypór.
7. Czas zakładania. Ratunkowa musi być tak prosta żeby każdy (zdrowy i normalny) człowiek zakładał ją bez instrukcji poniżej 2 minut. Asekuracyjna nie ma takich ograniczeń.
8. Koluch do wyciągania. W ratunkowej ma być, w asekuracyjnej może być.

Finalnie - kamizelka ratunkowa pomoże ci "prawie zawsze" - czyli w 99,7% przypadków. Asekuracyjna - pomoże ci jeżeli będziesz przytomny, jeżeli zachowasz siły i rozsądek, jeżeli ktoś cie szybko wyciągnie, jeżeli się nie zsunie, jeżeli, jeżeli, jeżeli.
Pas bezpieczeństwa w samochodzie - pomoże ci również prawie zawsze. Sznurek od snopowiązałki którym się przywiążesz do fotela, pomoże ci jeżli nie będziesz jechać szybko, jeśli zaprzesz się o kierownice, jeżeli masz silne mięśnie, jeżeli, jeżeli, jeżeli.

Z racji zawodu jaki wykonuje, bardzo często prowadzę analizy FMEA (Failure mode and effects analysis). Stąd wynika następujące podejście - jeżeli jest określone ryzyko, to trzeba zastosować rozwiązanie, które przed tym ryzykiem naprawdę zabezpiecza. A nie jakieś rozwiązanie, które będzie zabezpieczać w kilku określonych przypadkach. Bo w tym drugim przypadku, można równie dobrze nie stosować żadnego rozwiąznia.

A wyposażenie WOPR to temat rzeka. A na przykładzie Sosnowieckiego wopr to już po prostu rozpacz. Urząd Miejski SC dymał tę organizację wielokrotnie. Zaczynając od powodzi w 97. WOPr dał co miał. Ludzi i łodzie. Po akcjach na zalanych ulicach, większość łodzi była na złom. UM żadnej kasy na nowy nie dał.
Apogeum to było odebranie hangaru na Stawikach ( postawionego siłami ratowników), przydzielenie nowego lokum (w okolicach Naftowej), a potem poinformowanie że nowy hangar będą dzielić ze stadniną koni.
W DG mają chłopaki lepiej. Jest plaża, są oznaczenia, nosze, trauma packi, RIBy, skutery i paliwo. Tam mogą chłopaki i dziewczyny realnie powalczyć.
Avatar użytkownika
marcel
*****
 
Images: 0
Dziękował/a : 64
Dziękowano: 212
Dołączył/a: 04 kwietnia 2015
Sprzęt: Ponton Czajka, Solar 410

Re: Kamizelka. W kamizelce czy bez?

Postprzez McArthur » 12 marca 2016, o 15:22

marcel napisał(a): bardzo często prowadzę analizy FMEA (Failure mode and effects analysis). Stąd wynika następujące podejście - jeżeli jest określone ryzyko, to trzeba zastosować rozwiązanie, które przed tym ryzykiem naprawdę zabezpiecza. A nie jakieś rozwiązanie, które będzie zabezpieczać w kilku określonych przypadkach.


To jak również wiesz, uwzględniając całą analizę zagrożeń i ryzyka, że asekuracyjne wielokrotnie na tym polu wygrywają w kajakarstwie, wędkowaniu itp - bo nie ograniczają ruchów jak przeciętna ratunkowa a to powoduje, że zdecydowanie częściej są użytkowane. Tą samą metodą idą wytyczne w ratownictwie medycznym- odstąpiono na poziomie podstawowym od sztucznego oddychania bo: ludzie się brzydzą, ludzie wykonywali to i tak nieprawidłowo. Skupiono się przez to w RKO na "masażu serca".
Dlatego pisałem, że lepsza asekuracyjna na sobie, niż ratunkowa w szafie.


A sznurek od snopowiązałki i topi się w niskiej temperaturze, jest słaby i wąski - całkowicie nieadekwatne porównanie do pasów bezpieczeństwa, ponieważ asekuracyjne az tak blado nie wypadają - nie potrafię zaakceptować Twojego porównania. Już wcześniej wypisałem, że przy różnorodności można dobrać sobie kamizelkę asekuracyjną, co daje większą siłę wyporu z przodu, że może mieć zbliżoną wyporność od ratunkowej. Co do skoków z 4m hm, nie wiem na ile to prawda, ale tu skaczą z podobnych wysokości w asekuracyjnych;
Obrazek

W ratunkowej możesz skoczyć do wody z wysokości 4m bez urazu ortopedycznego. W asekuracyjnej - może ci się to uda.

Ludzie jakoś skaczą i nie ma z tym problemu. Na takich spływach też skaczą w asekuracyjnych:
Obrazek

nawet SAR używa także asekuracyjnych:
Obrazek
McArthur
******
 
Dziękował/a : 33
Dziękowano: 243
Dołączył/a: 15 grudnia 2013
Lokalizacja: Liga Obra Warta
Sprzęt: Canoe, Brig 500 50KM

Re: Kamizelka. W kamizelce czy bez?

Postprzez marcel » 12 marca 2016, o 16:08

Arturze - trafiłeś idealnie.

Asekuracyjne "wygrywają", bo ludzie zakładają cokolwiek zamiast ubrać ratunkową która jest mniej wygodna. Ale to cokolwiek, oznacza również że można po prostu nauczyć się dobrze pływać. Efekt jest dokładnie ten sam. :-). A nawet lepszy bo umiejętność pływania ma się zawsze przy sobie.
I w pełni się z tobą zgadzam. Asekuracyjna na jednostce jest dużo lepsza niż ratunkowa w szafie. Bo przynajmniej można na niej wygodnie usiąść;-)

Co do skakania do wody w kamizelce. Ratunkowa jest pod tym kątem zaprojektowana i przetestowana. To jeden z wymogów normy. Asekuracyjna - nie. Możesz skoczyć i pewnie często się to uda - ale tym sposobem generujesz dodatkowe ryzyko.
Co do SAR i tych ludzi na spływach zwróć uwagę że mają na sobie albo suche kombinezony (zdjęcie niżej) albo pianki neoprenowe o kilkumilimetrowej grubosci. W obu przypadkach lekko licząc dokładasz do pływalności 50-70N, więc nawet z lichą kamiezelką masz ok 150N wyporu. Na spływie dodatkowo masz kask. A to zabezpiecza przed utratą przytomności od uderzenia. Do tego masz asekuracje innych, i vessel support ;-) z brzegu. Sam więc widzisz ile dodatkowych rzeczy musi być, żeby asekuracyjna coś dała.


Zastanawia mnie natomiast inna rzecz. Skąd w ludziach taki szaleńczy strach przed każdą formą aktywności? Na wodzie kamizelka-zawsze, na rowerze kask-zawsze, w zeszłym roku w aptece widziałem kask dla dzieci uczących się chodzić! Żeby nie obiło sobie głowy jak upadnie. Również w zeszłym roku zostałem 'wyrodnym ojcem' po pozwalam córkom jeździć na rolkach bez ochraniaczy. Zgroza.
Miałem dysputę na wodzie z ratownikami, nie raz i nie dwa, że na pontonie mam pływać w kamizelce. Trafiła się i ratowniczka która chciała żebym wyszedł z wody bo na akwenie są zimne prądy. Bajoro 2 metry głębokie, bezodpływowe, i środek lata.

To moja subiektywna ocena - być może ze względu na wiek. Ale mam wrażenie że przestano rozróżniać rejs morski przy stanie morza 7B od pływania kajakiem po jeziorze, że nie ma różnicy pomiędzy extreme downhill a jazdą rowerem po chodniku. I do wróbli próbuje się strzelać z armaty, a wcześniej zakłada się kamizelkę kuloodporna.
Avatar użytkownika
marcel
*****
 
Images: 0
Dziękował/a : 64
Dziękowano: 212
Dołączył/a: 04 kwietnia 2015
Sprzęt: Ponton Czajka, Solar 410

Re: Kamizelka. W kamizelce czy bez?

Postprzez McArthur » 12 marca 2016, o 16:35

Ha, co do pojmowania asekuracyjnej i ratowniczej - w moim odczuciu Twoja argumentacja ma wiele błędów ( np. wrzucasz je wszystkie do wspólnego wora, jakby były tylko dwa słuszne modele) ale

Skąd w ludziach taki szaleńczy strach przed każdą formą aktywności? Na wodzie kamizelka-zawsze, na rowerze kask-zawsze, w zeszłym roku w aptece widziałem kask dla dzieci uczących się chodzić! Żeby nie obiło sobie głowy jak upadnie. Również w zeszłym roku zostałem 'wyrodnym ojcem' po pozwalam córkom jeździć na rolkach bez ochraniaczy. Zgroza.
Miałem dysputę na wodzie z ratownikami, nie raz i nie dwa, że na pontonie mam pływać w kamizelce.


Z tym zgodzić się trzeba. I na szczęście pływając na pontonie nie masz obowiązku zakładać kamizelki. Masz ją mieć w pontonie i założyć gdy okoliczności tego wymagają.
Przy czym, gdy są trudne warunki awersja do sprzętu - wobec posiadanych możliwości - jest też niezrozumiała. I popadanie w kolejną skrajność:
- hurra w kamizelkach
- hurra bez kamizelek :mrgreen:
McArthur
******
 
Dziękował/a : 33
Dziękowano: 243
Dołączył/a: 15 grudnia 2013
Lokalizacja: Liga Obra Warta
Sprzęt: Canoe, Brig 500 50KM

Re: Kamizelka. W kamizelce czy bez?

Postprzez RobertP » 12 marca 2016, o 23:30

marcel napisał(a):Skąd w ludziach taki szaleńczy strach przed każdą formą aktywności? Na wodzie kamizelka-zawsze, na rowerze kask-zawsze, w zeszłym roku w aptece widziałem kask dla dzieci uczących się chodzić! Żeby nie obiło sobie głowy jak upadnie.


Bo na strachu świetnie się zarabia, a już nastraszony rodzic to wyda każdą kasę.
RobertP
***
 
Images: 0
Dziękował/a : 159
Dziękowano: 48
Dołączył/a: 01 marca 2016
Lokalizacja: W-wa
Sprzęt: Gumotex Solar

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Ekwipunek wodny

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


cron