| Biuro Turystyki Kajakowej AS-TOURS | PROZONE - wypożyczalnia kamer GoPro! | KONKURS RELACJA MIESIĄCA |

Kto i dla czego kupił, dostał lub zrobił sobie pływadło?

Użytkownicy ForumWodne.pl, praca, hobby, zainteresowania.

Re: Kto i dla czego kupił, dostał lub zrobił sobie pływadło?

Postprzez ra_dek » 9 kwietnia 2014, o 22:59

ManaT ob Cię nie dopadło jak mnie, korzonki i rwa kulszowa czatują tylko na takie "momenty" :lol:

Jest na forum filmik z prostym ustrojstwem do podnoszenia łajby na dach. Drewniana konstrukcja doczepiona do bagażnika dachowego, kilka prostych ruchów i bez dźwigania i wysiłku łajba ląduje na dachu.
Avatar użytkownika
ra_dek
*******
 
Images: 147
Dziękował/a : 2913
Dziękowano: 581
Dołączył/a: 28 maja 2013
Lokalizacja: Kraków
Sprzęt: ponton z Intexu

Re: Kto i dla czego kupił, dostał lub zrobił sobie pływadło?

Postprzez ra_dek » 10 kwietnia 2014, o 00:22

Dziś byłem u doktora, jedno z zaleceń: wzmocnić mięśnie kręgosłupa :lol:
Avatar użytkownika
ra_dek
*******
 
Images: 147
Dziękował/a : 2913
Dziękowano: 581
Dołączył/a: 28 maja 2013
Lokalizacja: Kraków
Sprzęt: ponton z Intexu

Re: Kto i dla czego kupił, dostał lub zrobił sobie pływadło?

Postprzez ra_dek » 10 kwietnia 2014, o 09:12

Dzięki! Od dziecka mnie ciągnęło, tylko gdzie u nas można pływać :?:
Na razie zostanę przy wiosłowaniu i pływaniu wpław, niech się tylko cieplej zrobi 8-)
Avatar użytkownika
ra_dek
*******
 
Images: 147
Dziękował/a : 2913
Dziękowano: 581
Dołączył/a: 28 maja 2013
Lokalizacja: Kraków
Sprzęt: ponton z Intexu

Re: Kto i dla czego kupił, dostał lub zrobił sobie pływadło?

Postprzez bogdan » 10 kwietnia 2014, o 10:13

Radku za dużo kompa,mam to samo ;) .
W pracy co najmniej 6 godzin przed kompem
a po pracy następne 6 i tak co dzień.
To się musi odbić na zdrowiu,
mam odwrotne skrzywienie kręgosłupa szyjnego :lol: .
Pozdrowienie spod Puszczy i znad Wisły.
Avatar użytkownika
bogdan
******
 
Images: 16
Dziękował/a : 72
Dziękowano: 124
Dołączył/a: 26 września 2013
Lokalizacja: Niepołomice nad Wisłą
Sprzęt: wiosła i silnik

Re: Kto i dla czego kupił, dostał lub zrobił sobie pływadło?

Postprzez ra_dek » 10 kwietnia 2014, o 14:32

No wiem znajdzie się jeszcze kilka miejsc, ale woda zimna i nie ma takich stworów ;)



A serio to, polecam rodzimą przyrodę bo jest przepiękna. Tej podwodnej po prostu nie znam /jeszcze/. 8-)
Avatar użytkownika
ra_dek
*******
 
Images: 147
Dziękował/a : 2913
Dziękowano: 581
Dołączył/a: 28 maja 2013
Lokalizacja: Kraków
Sprzęt: ponton z Intexu

Re: Kto i dla czego kupił, dostał lub zrobił sobie pływadło?

Postprzez Hanneczka » 14 maja 2014, o 15:40

bo czasem to co piękne jest na wyciągniecie reki i nie trzeba koniecznie jechać do ciepłych krajów :)
Hanneczka
nowy użytkownik, bez *
 
Dziękował/a : 0
Dziękowano: 1
Dołączył/a: 14 maja 2014
Sprzęt: kajak

Re: Kto i dla czego kupił, dostał lub zrobił sobie pływadło?

Postprzez Felek » 15 maja 2014, o 20:34

Żeby u nas taka czysta woda była Niestety mało które jezioro ma czystą wodę, a czystych rzek chyba u nas nie ma.
Avatar użytkownika
Felek
*
 
Dziękował/a : 30
Dziękowano: 4
Dołączył/a: 01 lipca 2013
Lokalizacja: pmorze
Sprzęt: ponton Mariner

Re: Kto i dla czego kupił, dostał lub zrobił sobie pływadło?

Postprzez Bies » 16 maja 2014, o 17:44

To wszystko zależy gdzie pływamy. Stan ogólny się poprawia, co nie zmienia faktu że w wielu miejscach jest totalny syf a w wodzie nic nie widać. Teraz po deszczach wszystkie wody mętne- nurkowanie chyba nie ma sensu.
Avatar użytkownika
Bies
*
 
Dziękował/a : 5
Dziękowano: 9
Dołączył/a: 06 czerwca 2013

Re: Kto i dla czego kupił, dostał lub zrobił sobie pływadło?

Postprzez myszek » 6 czerwca 2014, o 14:37

W Dzióbka się, hm... wżeniłem :)
Tata Doroty zbudował go prawie 40 lat temu, budowa trwała trzy lata, wszystko Władek robił sam, z materiałów, które udało się wtedy "załatwić".

Po 20 latach potrzebny był remont. Też trwał trzy lata, przy okazji powiększyliśmy (bo już w nim uczestniczyłem) nadbudówkę, przebudowaliśmy część podwodną, zrobiliśmy mnóstwo innych poprawek... Wyszło coś takiego:
dziobek.jpg
dziobek.jpg (50.24 KiB) Przeglądane 1702 razy


Po następnych 20 latach przyszła pora na kolejny remont. Zaczął się pod koniec października zeszłego roku, a skończyć zamierzamy w lipcu. I mamy wszelkie szanse - już mocujemy listewki ozdobne wokół kabiny, a za nami m.in. wymiana całej skrzynki mieczowej.

W sierpniu pewnie będzie można spotkać Dzióbka na Jezioraku, jak co roku.

Natomiast historię powstania i pierwszych 5 lat użytkowania Nietoperza spisałem tu:
http://www.zeglarstwo.sail-ho.pl/proa/memuary/nietopiso.htm
Pływa do dzisiaj - raz do roku, na zlocie proa :)

pozdrowienia

krzys
Avatar użytkownika
myszek
****
 
Dziękował/a : 16
Dziękowano: 206
Dołączył/a: 29 maja 2014
Sprzęt: Nietoperz

Re: Kto i dla czego kupił, dostał lub zrobił sobie pływadło?

Postprzez ra_dek » 30 lipca 2014, o 14:03

Do tematu trzeba dopisać "znalazł" :lol:
Jestem właśnie w rodzinnej wsi, a tu w garażu pełno niespodzianek, niespodzianka nr. 1 to 16 letni ponton z ceraty; morski jastrząb 240 :D
Co najważniejsze przeleżał w tym garażu co najmniej 16 lat a przed chwilą:

SH240.JPG
SH240.JPG (137.47 KiB) Przeglądane 1620 razy


Druga niespodzianka jest jeszcze fajniejsza, odnalazł się nasz dmuchany kajak z tzw młodości, też leżakował z 15 lat w garażu. Od naszej katastrofy w betonowej rynnie nie był wyciągany. Ma wiele obtarć i dziur, ale co ciekawe wygląda dość dobrze, guma niezbutwiała :shock:
Zabieram go do Krk, spróbujemy go pokleić :D
Avatar użytkownika
ra_dek
*******
 
Images: 147
Dziękował/a : 2913
Dziękowano: 581
Dołączył/a: 28 maja 2013
Lokalizacja: Kraków
Sprzęt: ponton z Intexu

Re: Kto i dla czego kupił, dostał lub zrobił sobie pływadło?

Postprzez Ropuch » 30 września 2014, o 00:24

Piękny! Te uszczerbki powłoki w laminacie naprawić, to pryszcz. Będzie Tedzio miał ścigacza. Czyli Tedzio "już jest nasz"... :lol:
Zycie jest piękne! Qm!Qm!
Avatar użytkownika
Ropuch
****
 
Dziękował/a : 668
Dziękowano: 469
Dołączył/a: 14 listopada 2013
Lokalizacja: Sadzawka w Wawie
Sprzęt: kajaki

Re: Kto i dla czego kupił, dostał lub zrobił sobie pływadło?

Postprzez Czołg » 30 września 2014, o 19:48

Ładnie żeś to Mariusz wykombinował :lol: :lol: :lol:
Grupa Kajakowa "MENAŻA 07"

-Jacek-
http://kajakczolgowy.blogspot.com
Avatar użytkownika
Czołg
*******
 
Dziękował/a : 793
Dziękowano: 639
Dołączył/a: 18 stycznia 2014
Lokalizacja: Warszawa, Warka i okolice
Sprzęt: Carolina14, Canyon, Cerro

Re: Kto i dla czego kupił, dostał lub zrobił sobie pływadło?

Postprzez Ropuch » 16 grudnia 2014, o 00:59

Cóż ślepemu po oczach... Zaglądam (i piszę) do działu "O nas" odkąd przybyłem na Forum, a dopiero dzisiaj "odkryłem" ten temat... A, że spać mi się jakoś nie chce, to opowiem jak to było z moim pierwszym "pływadłem":
Jak już wspominałem w innych postach , w zamierzchłych czasach trenowałem kolarstwo (szosowe), ścigałem się. Po pięciu latach ćwiczenia tego procederu palnąłem głupotę nad głupoty. Przejechałem jednego dnia ze Stegny (nad Zat. Gdańską) do Wawy (343 km). I to był koniec mojej przygody z kolarstwem. Rower sprzedałem. Był to porządny, jak na ówczesne czasy sprzęt więc uzyskałem sporo kasiorki. Wracając z komisu z kasiorką w kieszeni przypadkowo znalazłem się na ul Nowowiejskiej w okolicy dzisiejszej stacji "metro Politechnika". Jest tam obok sklep żeglarski. Stanąłem przed wystawą, pogapiłem się na różne sprzęciorki związane z wodą, gadżety, ubiory i już miałem odchodzić, gdy zobaczyłem przez szybę w mało widocznym zakamarku sklepu po sufit ułożoną stertę kajaków.
Coś mnie tknęło. Wlazłem do sklepu i gapię się na kajaki z bliska. W mózgu się zakotłowało, wyobraźnia dopełniła reszty i wyszedłem ze sklepu z kajakiem na plecach. No i co teraz z tym kajakiem zrobić...? Mieszkałem wtedy na X piętrze z rodzicami. Mój pokoik miał 3 x 3 m, a kajak 4,30 x 0,60 m ... Był to "górski" szklak produkowany przez "Polsport" w Chojnicach. Kupiłem w pobliskim kiosku mapę Warszawy popatrzyłem na brzegi Wisły i tak trafiłem do Warszawskiego Klubu Wodniaków PTTK. No i się zaczęło... W tzw "szytowym okresie" miałem 11 swoich kajaków. Teraz mam 4. Ale i tak życie jest piękne... :D
Dobranoc Ludziki. :)
Zycie jest piękne! Qm!Qm!
Avatar użytkownika
Ropuch
****
 
Dziękował/a : 668
Dziękowano: 469
Dołączył/a: 14 listopada 2013
Lokalizacja: Sadzawka w Wawie
Sprzęt: kajaki

Re: Kto i dla czego kupił, dostał lub zrobił sobie pływadło?

Postprzez ra_dek » 16 grudnia 2014, o 10:35

Popuch to gdzieś trzymał te 4,3m? Wprawdzie po przekątnej się mieści...
P.s. Miałeś o 50% lepiej, mój pokój miał 2x3m :lol:
Avatar użytkownika
ra_dek
*******
 
Images: 147
Dziękował/a : 2913
Dziękowano: 581
Dołączył/a: 28 maja 2013
Lokalizacja: Kraków
Sprzęt: ponton z Intexu

Re: Kto i dla czego kupił, dostał lub zrobił sobie pływadło?

Postprzez bogdan » 16 grudnia 2014, o 11:31

Ropuch pięknie zaczynałeś,może wpleć jeszcze wątek miłosny
i będziemy Cię czytać jak "Wojnę i pokój"czy coś w tym rodzaju :||: .
Pozdrowienie spod Puszczy i znad Wisły.
Avatar użytkownika
bogdan
******
 
Images: 16
Dziękował/a : 72
Dziękowano: 124
Dołączył/a: 26 września 2013
Lokalizacja: Niepołomice nad Wisłą
Sprzęt: wiosła i silnik

Re: Kto i dla czego kupił, dostał lub zrobił sobie pływadło?

Postprzez Ropuch » 16 grudnia 2014, o 21:33

eltech napisał(a):to pociągnij jeszcze tę historię bo się zaczęło robić ciekawie

bogdan napisał(a):Ropuch pięknie zaczynałeś,może wpleć jeszcze wątek miłosny
i będziemy Cię czytać jak "Wojnę i pokój"czy coś w tym rodzaju
ra_dek napisał(a):Popuch to gdzieś trzymał te 4,3m? Wprawdzie po przekątnej się mieści...

Macie Chłopaki poczucie humoru. Ale za to, też Was lubię. Tylko, żeby później nie było, że "kreuję się na bożka"... :D
Żabcia moja pojechała sobie w góry. Siedzę sam w chałupie (gupio tak samemu...), to tyla mojego, co sobie popiszę.

Opowieść się skończyła, jak wyszedłem ze sklepu z kajakiem na plecach. A, to dalszy ciąg:
Przetargałem kajak na drugą stronę ulicy. Był tam sklep meblowy, a przed sklepem stały jak zwykle taksówki bagażowe ("Żuki" :) ) Jako, że przeglądając brzegi Wisły na mapie mój wzrok zatrzymał się na WKW - najdalej położony w górę od miasta klub, poprosiłem kierowcę, by mnie tam zawiózł. No i zawiózł. Wypakowali my kajak, wziąłem go znów na plery i wspinam się po schodkach wiodących przez wał (Miedzeszyński) do furtki WKW. Furtka zamknięta, dzwonek jest więc dzwonię. Wyje, jak syrena alarmowa. Po kilku minutach do furtki podchodzi jakaś szczupła kobitka w średnim wieku. Patrzy na mnie wzrokiem, który odczytuję jako co najmniej zdziwiony... - Kolega w jakiej sprawie...? - pyta. No więc nieśmiało wyłuszczyłem sprawę, że dopiero co nabyłem ten piękny kajak i że chciałem go tutaj w klubie trzymać. Na co kobitka mi odpowiada, że oni tak "z ulicy" nie przyjmują do klubu , że trzeba mieć dwóch członków wprowadzających i jeszcze kupą innych formalizmów mnie zarzuciła. Mina mi zrzedła, w mózgu natłok myśli: "co ja teraz z tym kajakiem zrobię...?"
Już się zabierałem za kajak, by się oddalić w przysłowiową "cholerę", gdy kobitka zmiękła, oblała się litościwym uśmiechem i otworzyła furtkę. Wziąłem kajak na plecy i przekroczyłem "bramę raju"... :D . Wypełniłem deklarację wstępującego do klubu, dostałem swoje stanowisko w hangarze i szafkę. Nie muszę chyba mówić, że był to dla mnie (wówczas) najpiękniejszy dzień w życiu. Oczywizda jeszcze tego samego dnia byłem na wodzie. Co to było za płyniecie...! Jakbyście mnie Ludziki wtedy zobaczyli, to byście się uśmiali. :lol: Popłynąłem pod prąd 500 m do "drutów" (linia wysokiego napięcia). To był dla mnie wyczyn heroiczny.
Zresztą słowo "popłynąłem" nie do końca prawdziwie opisuje to, co wówczas robiłem na wodzie... To była "walka z żywiołem..." :lol: Kajak "skręcał", "nie chciał" płynać tam, gdzie ja chciałem... A, do tego jeszcze te "niebezpieczne wiry"... Co ja wtedy przeżyłem, ach co przeżyłem. Ale w y g r a ł e m !!! Nie utopiłem się, wypłynąłem i wróciłem! Takie to śmieszne były moje początki w kajakarstwie. Tego dnia nawet nie przypuszczałem, że na dalsze losy mojej kajakarskiej edukacji duży wpływ będą miały całkiem gołe dziewczęcia... Ale o tym w następnym "odcinku". :D
Zycie jest piękne! Qm!Qm!
Avatar użytkownika
Ropuch
****
 
Dziękował/a : 668
Dziękowano: 469
Dołączył/a: 14 listopada 2013
Lokalizacja: Sadzawka w Wawie
Sprzęt: kajaki

Re: Kto i dla czego kupił, dostał lub zrobił sobie pływadło?

Postprzez Ropuch » 16 grudnia 2014, o 22:27

:lol:
Zycie jest piękne! Qm!Qm!
Avatar użytkownika
Ropuch
****
 
Dziękował/a : 668
Dziękowano: 469
Dołączył/a: 14 listopada 2013
Lokalizacja: Sadzawka w Wawie
Sprzęt: kajaki

Re: Kto i dla czego kupił, dostał lub zrobił sobie pływadło?

Postprzez bogdan » 17 grudnia 2014, o 11:00

Ropuch,czekam jak na następnego James'a Bonda,
zapowiada się niezła sensacja :shock: .
Tylko jedna prośba;nie rób autocenzury ;) ,
Żabcia na pewno Ci wybaczy :lol: .
Pozdrowienie spod Puszczy i znad Wisły.
Avatar użytkownika
bogdan
******
 
Images: 16
Dziękował/a : 72
Dziękowano: 124
Dołączył/a: 26 września 2013
Lokalizacja: Niepołomice nad Wisłą
Sprzęt: wiosła i silnik

Re: Kto i dla czego kupił, dostał lub zrobił sobie pływadło?

Postprzez Ropuch » 18 grudnia 2014, o 01:51

Dobra Chłopaki. Przyrzekam uroczyście, że w tym opowiadanku nie ma żadnej ściemy czyli tzw fikcji literackiej. Piszę najprawdziwszą prawdę. Przed godzinką wróciłem z pływania. Cmyknęliśmy (Agusia, Słoneczko, Maciuś i ja) 10 km Wisłą po ciemaku. Sam zdrój taka przebieżka przed snem. Zgodnie z sugestią Wanienki właśnie sączę "boski napój" prezent od powszechnie znanego i lubianego Tedzia. A, co do "autocenzury" Bogusiu, to bardziej obawiam się Radka niż Żabci. Ona wie o wszystkim. Poza tym opowieść, którą tutaj zacząłem snuć miała miejsce w czasie, gdy byłem baaardzo młodziutki i piękniutki i silniutki i... głupiutki.
Na czym to ja skończyłem...? Aaa, na gołych (całkiem) dziewczątkach, które baaardzo skutecznie zachęciły mnie do uprawiania kajakarstwa turystycznego.
No, to jedźmy dalej:

Powoli zapoznawałem się z klubowym życiem i zwyczajami. Owa kobitka w średnim wieku, która przywitała mnie przy furtce okazała się kierowniczką Klubu i żoną jego założyciela Stanisława Gabryszewskiego. Dzisiaj Klub WKW ma w nazwie: "im. St. Gabryszewskiego". Na moje szczęście okazało się, że w naszej sekcji kajakowej jest bardzo dobry kajakarz, który pływa na klasykach regatowych. Jako pierwszy Polak przepłynął (regatówką!) Bałtyk z Kołobrzegu do Ystad z tygodniowym postojem na Bornholmie. Ten kajakarz, to Janek Koszutski. I nie uwierzycie Ludziki - on pływa do dziś! Niektóre QmQmy Go nawet poznały. Oczywizda, że nie są to już długie dystanse ale Janek w wieku ponad 70 lat samodzielnie cmyka na regatówce na wiślane spacerki. Miałem się od kogo uczyć. Gdy Go poznałem miał ok trzydziestki i był dla mnie niedoścignionym wzorem. Do mojej edukacji kajakarskiej przyczynił się nie mniej, niż gołe (całkiem) dziewczątka.
Ale po kolei. Zacząłem pływać po Wiśle. Wypływałem z Klubu nieraz o 4 rano, żeby jak najdłużej przebywać w tej pięknej wiślanej scenerii. Oczywizda wypływałem w górę, pod prąd. W tych zamierzchłych czasach nie było takiego ruchu na rzece, jak dzisiaj. Jak spotkałem jakiegoś kajakarza na wodzie, to było to wydarzenie towarzyskie w sezonie. Dystanse jakie wówczas pływałem dzisiaj budzą we mnie uśmiech... Np do elektrociepłowni "Siekierki" płynąłem ponad pół godziny. Dzisiaj zajmuje mi to 15 min... Oczywiście z Jankiem spotykałem się często na wodzie tyle, że dzieliła nas przepaść w prędkości pływania. Nie byłem dla niego partnerem. Często, gdy wracał z góry, a ja tyrałem pod prąd zatrzymywał się i chwilę gawędziliśmy. Podpytywałem go skąd płynie. Często odpowiadał: "z plaży". Za którymś razem zapytałem go wreszcie, co to za plaża? Okazało się, że to plaża naturystyczna przy ujściu Świdra. No cóż, miałem nie ściemniać więc chyba oczywiste jest, że ta informacja bardzo przyczyniła się do zwiększenia mojego zainteresowania pływaniem pod prąd... ;) I pływałem. Tyle, że Jankowi dopłynięcie do ujścia Świdra zajmowało ok 2.30 h, a ja wówczas nie byłem w stanie dopłynąć tam w ciągu jednego dnia... Wreszcie za którymś, kolejnym razem udało się. Po minięciu ujścia Jeziorki "przytuliłem się" do brzegu olbrzymiej i długachnej wyspy i cmykałem ile fabryka dała. Płynąłem metr od brzegu, gdy nagle, po minięciu kolejnego, niewielkiego łuku w linii brzegowej wypadłem wprost na olbrzymią łachę zapełnioną tłumem ludzi. Całkiem gołych ludzi, płci obojga. A tuż przy brzegu (prawie wpadłem na nie) siedziały z pupciami w wodzie trzy dziewczątka mniej więcej w moim wieku. Dwie "spalone na heban", a jedna całkiem bielutka. Widocznie "świeżynka". Dziewczątka były mocno zdziwione, że tak nagle wyskoczył nie wiadomo skąd kajak i mało im nie przepłynął po nóżkach. Ale chichotały wniebogłosy. Jedna z nich (ta bialutka): - "O! Kajak!", a któraś z tych hebanowych dodała: - "Phi... ale jednoosobowy..." Drugi "hebanek" przebił swoje koleżanki i mówi do mnie ze śmiechem: - ' Hej! Pokaż, co masz w kajaku! Nie wstydź się... no, pokaż, co masz w kajaku..." :lol:
I co ja wtedy zrobiłem...? O tym w następnym "odcinku". Dobranoc Ludziki! :)
Zycie jest piękne! Qm!Qm!
Avatar użytkownika
Ropuch
****
 
Dziękował/a : 668
Dziękowano: 469
Dołączył/a: 14 listopada 2013
Lokalizacja: Sadzawka w Wawie
Sprzęt: kajaki

Re: Kto i dla czego kupił, dostał lub zrobił sobie pływadło?

Postprzez ra_dek » 18 grudnia 2014, o 13:03

Ropuch mnie się nie trzeba obawiać, mnie trzeba kochać, lubić, szanować ;) Zresztą jak nas wszystkich :)

Dbam by forum było na poziomie, czyli np. bez wulgaryzmów i takich tam... zauważcie że ta metoda ma sens, nie ma na FW typowych krzykaczy, nie rejestrują się bo wiedza że epatowanie głupotą i wulgaryzmami nie przejdzie, a skoro nie będą mogli zabłysnąć to idą gdzie indziej. :||:

Uważam że inteligentny człowiek potrafi komunikować się bez obrażania i wulgaryzmów, tym bardziej że przed wysłaniem może przeczytać co napisał i przemyśleć czy jego wypowiedź warta jest tego by poznali ją inni 8-)
Avatar użytkownika
ra_dek
*******
 
Images: 147
Dziękował/a : 2913
Dziękowano: 581
Dołączył/a: 28 maja 2013
Lokalizacja: Kraków
Sprzęt: ponton z Intexu

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do O nas

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Majestic-12 [Bot] i 0 gości


cron