| Biuro Turystyki Kajakowej AS-TOURS | PROZONE - wypożyczalnia kamer GoPro! | KONKURS RELACJA MIESIĄCA |

07.08.2018 - 09.08.2018 Obra, odcinek Kopanica - Chycina

Nasze i nie tylko relacje z wody, ze spływów i wypraw.
Regulamin działu
WAŻNE: Bardzo proszę o dodawanie do tytułu relacji daty rozpoczęcia wyprawy w formacie DD.MM.RRRR.

07.08.2018 - 09.08.2018 Obra, odcinek Kopanica - Chycina

Postprzez wkg » 11 sierpnia 2018, o 13:46

Korzystając z zaproszenia @Mat a spłynęliśmy sobie Obrą : )
Post nie próbuje być szczegółowym opisem trasy - ten już zrobił @miandas - to po prostu kilka fotek.

Wcześnie rano spotkaliśmy się z @Mat em na przystanku autobusowym w Karolewicach na obwodnicy Pniew. Timing był idealny, przyjechaliśmy w tym samym momencie z kajakami na dachach : ) Stamtąd do Skwierzyny gdzie @Mat zostawił auto i już moim z kajakami do Kopanicy gdzie zaczynaliśmy spływ. Mili ludzie (tam w Poznańskiem jakoś samych miłych ludzi spotkaliśmy) zaproponowali nam zaparkowanie auta na swoim podwórku więc bez strachu o powrót : )

I zaczynamy ! Start ułatwiony z pomostu przewidująco ustawionego znacznie powyżej poziomu wody - przecież łatwiej wskoczyć z wysoka niż po prostu wejść : D No, ale pomost pontonowy to byłaby już rozpusta !
Obrazek

Początkowo kanałem, jakies 5 kilometrów, miało to swój urok ; )
Obrazek

I pierwsza przenoska.Niby było można spłynąć ale przy niskim stanie wody szkoda kajaków ...
Obrazek

Obrazek

Żeby nie było, że mnie tam nie było - zdjęcie zrobione przez Mata:
Obrazek

Potem już z górki. Właściwie nie do końca, przed nami odcinek jeziorny na którym @Mat narzucił tempo dla niego "spacerowe" więc nie miałem czasu na fotki ... kurtuazyjnie czasem na mnie poczekał więc coś napstrykał to niech teraz wrzuca : ) Ale były też i takie fragmenty:
Obrazek

W końcu rozbiliśmy namioty na cyplu tuz przed wypływem Obry z jeziora Rybojadło - świetne miejsce na ognisko na plaży, namioty za drzewami na podniesionej, suchej łące. Wstyd powiedzieć ile lat już nie siedziałem przy ognisku !
A tu proszę: ognisko, zmierzch, kiełbaski i Ratafia. Wszystko zorganizował Mat: chapeau bas !!
Obrazek

No a rano: łabędzia sielanka. Tzn. prawie bo Mat bardzo dbał żeby nie podpływać do nich za blisko. Czasem spotykaliśmy stada po kilkanaście osobników ...
Obrazek

No i wreszcie: Zaczęła się RZEKA ! Po tym galerniczo-jeziornym odcinku mało nie zwariowałem ze szczęścia:
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Entuzjazm nas rozpierał : )))
Obrazek

Pewnie dlatego, że robiło się coraz później. Ja byłem w transie - przecież są czołówki - ale Mat zachował zdrowy rozsądek i zaordynował biwak. Starałem się udawać entuzjazm : ) Rozstawiliśmy się trochę na ścieżce wydeptanej przez przenoski ale w środku nocy nie spodziewaliśmy się gości a pobudka wcześnie rano.
Obrazek

Miejsce było bajkowe:
Obrazek

W jednym z opisów Obry wyczytałem, że ten odcinek jest niezwykle popularny wśród uczestników spływów zorganizowanych typu "Łysy i Blondyna". No to może ja jestem jednocześnie i Łysym i Blondyną, nie mam z tym problemu ; )
Obrazek

Rano płynąc dalej stwierdziliśmy - właściwie ja stwierdziłem - bo Mat miał już stwierdzone ; ), że decyzja o biwaku była słuszna. Dalej były zwałki które w dzień wyglądały przyjaźnie ale w nocy - szczególnie, że ani pod, ani obejść a górą - trzeba było się napocić.
Obrazek

I dalej cudna rzeczka. Mat płynął na Nifty 385 - fantastyczny kajak, pływałem na nim kilka dni kiedyś i tak wtedy jak i na Obrze stwierdziłem, że jak na swoją długość jest bardzo szybki. Niestety ze względu na rozmiar kokpitu i przedni luk nie można ani schować głowy między kolanami ani wsunąć się do kokpitu więc pod niskimi drzewami trzeba się czasem pomęczyć ; ))
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Mój Prionik choć z tym kokpitem wygląda komicznie chyba bardziej lubił zwałki:
Obrazek

Choć Mat nie wydawał się zdeprymowany tym faktem ; )))
Obrazek

Zakończyliśmy w Chycinie - trzeba sobie zostawić coś na później - może będzie poniżej 40 stopni Celsjusza : )

Obra jest piękna ! W początkowym odcinku jeziorno-galerniczym woda kwitnie ale jest czysta. Od Rybojad fajny odcinek rzeczny a od Międzyrzecza, Świętego Wojciecha super czysta, przejrzysta, lekko zwałkowa i meandrująca. W ciągu trzech dni spotkaliśmy tylko trzy kajaki - w tym przesympatycznego pana z córką z którymi minęliśmy się kilka razy. Może dlatego, że to nie był weekend.

Jestem niezmiernie wdzięczny @Mat owi za te trzy dni - spływ, ognisko, awaryjne rozbijanie namiotu w dziczy - cały czas mnie trzyma !
I zapraszam na Wisłę - na przykład Góra Kalwaria - Warszawa - Twierdza Modlin. Powrót do Warszawy rowerem albo - dla leniwych - pociągiem ze stacji 500 m od zakończenia spływu na Narwi. Poniżej zajawka - mały fragment Twierdzy - Spichlerz na Narwi.
Obrazek
Oczywiście innych też zapraszam ; )

@Mat: liczę, że się tu dopiszesz, jeszcze raz dziękuje i pozdrawiam !!
Avatar użytkownika
wkg
**
 
Dziękował/a : 16
Dziękowano: 25
Dołączył/a: 15 lipca 2018
Lokalizacja: Warszawa
Sprzęt: różne kajaki sztywniaki ; )

Re: 07.08.2018 - 09.08.2018 Obra, odcinek Kopanica - Chycina

Postprzez Prus » 11 sierpnia 2018, o 14:24

Bardzo przyjemne zdjęcia.
Twój kajak to prijon cruiser 430?
Avatar użytkownika
Prus
******
 
Dziękował/a : 204
Dziękowano: 446
Dołączył/a: 31 lipca 2013
Lokalizacja: między Wisłą a Pilicą
Sprzęt: kajak

Re: 07.08.2018 - 09.08.2018 Obra, odcinek Kopanica - Chycina

Postprzez wkg » 11 sierpnia 2018, o 14:29

Nie nie ... ja nie mam kajaka ; /
Tzn na takim płynąłem tym razem bo go lubię i jest bardzo uniwersalny ale dopiero jestem przed zakupem. Tyle, że wciąż nie wiem co kupić. Bo tak na szybko to potrzebowałbym trzech : /
Ale chyba się nadaje bo dziś w TV pokazywali faceta cukrzyka który takim spłynął całą Wisłę : D
Avatar użytkownika
wkg
**
 
Dziękował/a : 16
Dziękowano: 25
Dołączył/a: 15 lipca 2018
Lokalizacja: Warszawa
Sprzęt: różne kajaki sztywniaki ; )

Re: 07.08.2018 - 09.08.2018 Obra, odcinek Kopanica - Chycina

Postprzez Prus » 11 sierpnia 2018, o 16:13

wkg napisał(a):Nie nie ... ja nie mam kajaka ; /
Tzn na takim płynąłem tym razem bo go lubię i jest bardzo uniwersalny ale dopiero jestem przed zakupem. Tyle, że wciąż nie wiem co kupić. Bo tak na szybko to potrzebowałbym trzech : /
Ale chyba się nadaje bo dziś w TV pokazywali faceta cukrzyka który takim spłynął całą Wisłę : D

Na Wiśle byłem raptem parę razy, ale zakładam, że przepłynięcie jej nie świadczy zbytnio o kajaku, a raczej o determinacji kajakarza. Poza tym Klemens Forell uciekł z łagru i pieszo wrócił do domu z Syberii. Co nie znaczy, że trzeba szukać jego butów.
Avatar użytkownika
Prus
******
 
Dziękował/a : 204
Dziękowano: 446
Dołączył/a: 31 lipca 2013
Lokalizacja: między Wisłą a Pilicą
Sprzęt: kajak

Re: 07.08.2018 - 09.08.2018 Obra, odcinek Kopanica - Chycina

Postprzez wkg » 11 sierpnia 2018, o 16:28

Oczywiście. Tyle, że jeżeli mamy możliwość wyboru to wybieramy inny kajak na dużą, zafalowaną rzekę, inny na zwałkę a inny jeszcze na wąski, kręty ciek. Ten po prostu jest imho dosyć uniwersalny - i na Wisłę i na zwałki. I do tego z dobrego materiału. Czyli raczej bliżej złotego środka niż zgniłego kompromisu : )) Ale i tak go nie mam : D
Avatar użytkownika
wkg
**
 
Dziękował/a : 16
Dziękowano: 25
Dołączył/a: 15 lipca 2018
Lokalizacja: Warszawa
Sprzęt: różne kajaki sztywniaki ; )

Re: 07.08.2018 - 09.08.2018 Obra, odcinek Kopanica - Chycina

Postprzez miandas » 11 sierpnia 2018, o 16:30

Sam wam zazdroszczę. Mnie się też Obra bardzo podobała. Biwak nad rzeką, to coś, czego chyba nie da się zastąpić!

Niepotrzebnie tylko się głośno przyznałeś, że chcesz kupić kajak... Prus tylko czeka na takie zbłąkane dusze ;)
droga zawsze nagradza
mój kanał youtube
Avatar użytkownika
miandas
******
 
Images: 0
Dziękował/a : 1241
Dziękowano: 289
Dołączył/a: 24 czerwca 2015
Sprzęt: Solar 410, OldTown Camden120

Re: 07.08.2018 - 09.08.2018 Obra, odcinek Kopanica - Chycina

Postprzez wkg » 11 sierpnia 2018, o 16:38

Było dołączyć, Mat zapraszał : )
Teraz po jego opowieściach zasadzam się na Wełnę : )
W ogóle wam troszkę zazdroszczę tylu cieków tuż pod nosem ... u mnie proporcje czasu pływania do czasu za kierownicą wychodzą dobrze tylko na Rawce : D
Avatar użytkownika
wkg
**
 
Dziękował/a : 16
Dziękowano: 25
Dołączył/a: 15 lipca 2018
Lokalizacja: Warszawa
Sprzęt: różne kajaki sztywniaki ; )

Re: 07.08.2018 - 09.08.2018 Obra, odcinek Kopanica - Chycina

Postprzez miandas » 11 sierpnia 2018, o 18:38

tak jeszcze patrzę na te zdjęcia... Wy przepływaliście POD tymi kłodami, a ja się przepychałem NAD nimi. Jeszcze mi się pomyślało, że ten moment, kiedy Obra opuszcza Rybojadło, jest naprawdę boski. Te okolice zniszczonego jazu, i kawałek dalej. Naprawdę. Ech.
I jeszcze mnie ciekawi jedno: no bo Chycina nie jest na głównym nurcie Obry, czyli z zalewu Bledzewskiego skręciliście w lewą odnogę, czy skończyliście na głównym nurcie Obry przed zalewem Bledzewskim, gdzieś za / koło Gorzycy?
I jak dostaliście się do Skwierzyny?
droga zawsze nagradza
mój kanał youtube
Avatar użytkownika
miandas
******
 
Images: 0
Dziękował/a : 1241
Dziękowano: 289
Dołączył/a: 24 czerwca 2015
Sprzęt: Solar 410, OldTown Camden120

Re: 07.08.2018 - 09.08.2018 Obra, odcinek Kopanica - Chycina

Postprzez wkg » 11 sierpnia 2018, o 20:17

A różnie je atakowaliśmy : )
Czasem pod, czasem się przepychaliśmy nad, czasem trzeba było obnosić brzegiem (z 2-3 razy). Ja czasem wjeżdżałem dziobem na drzewo ale gdy było za wysoko żeby się na nie wciągnąć a miało jakąś gałąź żeby się przytrzymać wyłaziłem na nie, przeciągałem kajak nad drzewem i właziłem do kajaka jak był tyłem oparty o drzewo a dziób miał w wodzie - zaleta dużego kokpitu i szerokiego (68 cm) kajaka - z dziobem w wodzie był już stabilny i można było do niego wejść. Niestety z wyposażeniem biwakowym i zapasem wody, piwa i jedzenia na 3-4 dni nie zwałkuje się tak fajnie jak na pusto : ) Poza tym miałem znacznie łatwiej niż na Mat Niftym ze względu na to, że przy tym kokpicie mogłem się złożyć w scyzoryk a Mat musiał oprzeć głowę na pokładzie - stąd miał o jakieś 20 cm gorszy prześwit : D
Różnica była taka, że Ty podobno płynąłeś przy wysokiej wodzie a my przy niższej - okł 120cm w Bledzewie.

Skończyliśmy w głównym nurcie jakieś 1-2 km przed słynnym przepustem rurowym, 6 km za Gorzycą. Mat zaplanował 3-4 dni ale 4-o dnia z różnych względów domowych nie mieliśmy : ( Żeby dopłynąć do Skwierzyny musielibyśmy być tam bardzo późnym wieczorem więc ten kawałek Obry zostawiliśmy sobie na następny raz. A do Skwierzyny dostaliśmy się podwózką. Mnie korci żeby tam szybko wrócić póki lato i spłynąć tym razem od Rybojadła w 3 dni, skończyć na Warcie i mieć więcej czasu na zdjęcia.
Ostatnio edytowano 11 sierpnia 2018, o 22:55 przez wkg, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
wkg
**
 
Dziękował/a : 16
Dziękowano: 25
Dołączył/a: 15 lipca 2018
Lokalizacja: Warszawa
Sprzęt: różne kajaki sztywniaki ; )

Re: 07.08.2018 - 09.08.2018 Obra, odcinek Kopanica - Chycina

Postprzez miandas » 11 sierpnia 2018, o 20:54

Oki. Dzięki
droga zawsze nagradza
mój kanał youtube
Avatar użytkownika
miandas
******
 
Images: 0
Dziękował/a : 1241
Dziękowano: 289
Dołączył/a: 24 czerwca 2015
Sprzęt: Solar 410, OldTown Camden120

Re: 07.08.2018 - 09.08.2018 Obra, odcinek Kopanica - Chycina

Postprzez wkg » 11 sierpnia 2018, o 21:24

I jeszcze takie spostrzeżenia:
- przepływając przez Międzyrzecz starałem się znaleźć ujście oczyszczalni ścieków. I nie znalazłem. Albo tak świetnie oczyszczają albo nie odprowadzają do Obry bo ani przez moment nie poczułem zapaszku. A jestem na to bardzo czuły. Czystość wody porównywalna z Wdą czy Czarną Hańczą.
- wędkarze sympatyczni, ani razu nie zaiskrzyło.
Avatar użytkownika
wkg
**
 
Dziękował/a : 16
Dziękowano: 25
Dołączył/a: 15 lipca 2018
Lokalizacja: Warszawa
Sprzęt: różne kajaki sztywniaki ; )

Re: 07.08.2018 - 09.08.2018 Obra, odcinek Kopanica - Chycina

Postprzez Mat » 11 sierpnia 2018, o 22:33

I ja wtrącę swoje trzy grosze gwoli po części ostrzeżenia i wyjaśnienia wcześniejszego zakończenia spływu.
Niestety okazało się, że jestem mniej odporny na słońce jak kolega. Tym bardziej że był to szczyt upałów - w cieniu ok.35-36*C
Praktycznie cały 1 dzień płynęliśmy przez jeziora, a więc patelnia.
Drugi dzień w większości też mało cieniście. Tuż po południu miałem małe odcięcie mocy, ale po odpoczynku, obiedzie i kąpieli zaordynowanej przez Witka wróciłem do formy i popłynęliśmy dalej. Było ok, aczkolwiek nadal miałem pewien problem z chłodzeniem organizmu, czułem, że przez temperaturę powietrza nie jestem w stanie oddawać nadmiaru ciepła.
Do tego drugiej nocy nieco męczył mnie żołądek, jak się później miało okazać wizualnie ;) prawdopodobnie przykleiła mi się skórka pomidora, która wyjątkowo trafiła do mych czeluści.
Trzeci dzień zaczęliśmy od kąpieli, jednakże późniejsze kolejne problemy z chłodzeniem i być może z tego wynikłe problemy żołądkowe około godziny 12-13, tuż przed zalewem poczułem, że więcej nie dam rady, a jeśli spróbuję płynąć dalej to organizm nie wydoli.
Po wyjściu na brzeg ja położyłem się na odpoczynek w cieniu drzew, które dawały jedynie cień, a Witek udał się około 3-4 km z buta przez las do Chyciny zorganizować jakieś auto do naszego transportu za co jestem mu wdzięczny.
Dopiero w aucie przy włączonej klimatyzacji zacząłem jako tako funkcjonować. Przy wyłączeniu klimy lub wyjściu na chwilę z auta osłabienie momentalnie wracało.
Podsumowując - stało się to czego obawiałem się jeszcze przed spływem obserwując prognozy pogody - trafił się nam najgorętszy moment aktualnej aury i pomimo odpowiedniej odzieży i nawodnienia słońce mnie nieco podgotowało. Przegrzałem się....
Mat
*****
 
Images: 0
Dziękował/a : 63
Dziękowano: 225
Dołączył/a: 08 sierpnia 2013
Lokalizacja: wlkp
Sprzęt: nifty 385, adventure plus

Re: 07.08.2018 - 09.08.2018 Obra, odcinek Kopanica - Chycina

Postprzez wkg » 11 sierpnia 2018, o 23:07

Mat napisał(a):....pomimo odpowiedniej odzieży i nawodnienia ...


Z tym nawodnieniem ... ja piłem około 8 litrów dziennie. W Międzyrzeczu w sklepie na szybko przyjąłem litr kefiru bo czułem, że wysycham. Ryzykowne ale się udało ; )
Z ta skórką pomidora to mój fuckup :/ Do obiadowej sałatki starannie sparzyłem pomidory i obrałem dokładnie ale w sosie do kaszy który przygotowałem wcześniej pewnie coś się znalazło. Mea culpa : (
Ale nie ma tego złego - zawsze jest pretekst żeby wrócić !
Avatar użytkownika
wkg
**
 
Dziękował/a : 16
Dziękowano: 25
Dołączył/a: 15 lipca 2018
Lokalizacja: Warszawa
Sprzęt: różne kajaki sztywniaki ; )

Re: 07.08.2018 - 09.08.2018 Obra, odcinek Kopanica - Chycina

Postprzez Mat » 12 sierpnia 2018, o 08:25

Policzyłem z pamięci wodę (w tym rzeczną ;-) ) i wyszło mi na spokojnie 4 l samych płynów, co jak dla mnie jest jak jezioro wody, którą musiałem nawet upuszczać co pewien czas ;-)
A powód do płynięcia zawsze się znajdzie. Tym bardziej że za św Wojciechem rzeka była cudna, a ja przez kilka lat zapomniałem że tam tak fajnie.
Mat
*****
 
Images: 0
Dziękował/a : 63
Dziękowano: 225
Dołączył/a: 08 sierpnia 2013
Lokalizacja: wlkp
Sprzęt: nifty 385, adventure plus

Re: 07.08.2018 - 09.08.2018 Obra, odcinek Kopanica - Chycina

Postprzez Mat » 12 sierpnia 2018, o 16:45

Mat
*****
 
Images: 0
Dziękował/a : 63
Dziękowano: 225
Dołączył/a: 08 sierpnia 2013
Lokalizacja: wlkp
Sprzęt: nifty 385, adventure plus

Re: 07.08.2018 - 09.08.2018 Obra, odcinek Kopanica - Chycina

Postprzez maciej66 » 13 sierpnia 2018, o 12:41

Ilości płynów do wypici w taką pogodę się zgadzają , tylko muszą być pasteryzowane ;)
maciej66
***
 
Images: 0
Dziękował/a : 2
Dziękowano: 107
Dołączył/a: 25 października 2016
Sprzęt: traper

Re: 07.08.2018 - 09.08.2018 Obra, odcinek Kopanica - Chycina

Postprzez Maga » 13 sierpnia 2018, o 13:26

Mat napisał(a):I ja wtrącę swoje trzy grosze gwoli po części ostrzeżenia i wyjaśnienia wcześniejszego zakończenia spływu.
Niestety okazało się, że jestem mniej odporny na słońce jak kolega. Tym bardziej że był to szczyt upałów - w cieniu ok.35-36*C
Praktycznie cały 1 dzień płynęliśmy przez jeziora, a więc patelnia.
Drugi dzień w większości też mało cieniście. Tuż po południu miałem małe odcięcie mocy, ale po odpoczynku, obiedzie i kąpieli zaordynowanej przez Witka wróciłem do formy i popłynęliśmy dalej. Było ok, aczkolwiek nadal miałem pewien problem z chłodzeniem organizmu, czułem, że przez temperaturę powietrza nie jestem w stanie oddawać nadmiaru ciepła.
Do tego drugiej nocy nieco męczył mnie żołądek, jak się później miało okazać wizualnie ;) prawdopodobnie przykleiła mi się skórka pomidora, która wyjątkowo trafiła do mych czeluści.
Trzeci dzień zaczęliśmy od kąpieli, jednakże późniejsze kolejne problemy z chłodzeniem i być może z tego wynikłe problemy żołądkowe około godziny 12-13, tuż przed zalewem poczułem, że więcej nie dam rady, a jeśli spróbuję płynąć dalej to organizm nie wydoli.
Po wyjściu na brzeg ja położyłem się na odpoczynek w cieniu drzew, które dawały jedynie cień, a Witek udał się około 3-4 km z buta przez las do Chyciny zorganizować jakieś auto do naszego transportu za co jestem mu wdzięczny.
Dopiero w aucie przy włączonej klimatyzacji zacząłem jako tako funkcjonować. Przy wyłączeniu klimy lub wyjściu na chwilę z auta osłabienie momentalnie wracało.
Podsumowując - stało się to czego obawiałem się jeszcze przed spływem obserwując prognozy pogody - trafił się nam najgorętszy moment aktualnej aury i pomimo odpowiedniej odzieży i nawodnienia słońce mnie nieco podgotowało. Przegrzałem się....


Raz w życiu przeżyłam totalne odwodnienie i to wcale nie w czasie upału, a w czasie maratonu pieszego. Jest to coś, czego się nie da oszukać. Organizm odmówił współpracy do tego stopnia, że nie dało rady postawić kroku dalej, dlatego teraz piję nawet na siłę jak mi się nie chce. A upały znoszę tragicznie - dwa dni teraz na urlopie mieliśmy 39 stopni i sorry, ale ja się nie nadaję - biegunka, dreszcze, zawroty głowy, też tego się nie da oszukać.
http://panirybka.blogspot.com

Maga w kajaku - mapa

"Teraz prędko, zanim dotrze do nas, że to bez sensu"
Avatar użytkownika
Maga
******
 
Images: 0
Dziękował/a : 595
Dziękowano: 691
Dołączył/a: 15 lutego 2014
Lokalizacja: Lublin
Sprzęt: Helios II

Re: 07.08.2018 - 09.08.2018 Obra, odcinek Kopanica - Chycina

Postprzez miandas » 13 sierpnia 2018, o 13:38

Maga napisał(a):
Mat napisał(a):I ja wtrącę swoje trzy grosze gwoli po części ostrzeżenia i wyjaśnienia wcześniejszego zakończenia spływu.
Niestety okazało się, że jestem mniej odporny na słońce jak kolega. Tym bardziej że był to szczyt upałów - w cieniu ok.35-36*C
Praktycznie cały 1 dzień płynęliśmy przez jeziora, a więc patelnia.
Drugi dzień w większości też mało cieniście. Tuż po południu miałem małe odcięcie mocy, ale po odpoczynku, obiedzie i kąpieli zaordynowanej przez Witka wróciłem do formy i popłynęliśmy dalej. Było ok, aczkolwiek nadal miałem pewien problem z chłodzeniem organizmu, czułem, że przez temperaturę powietrza nie jestem w stanie oddawać nadmiaru ciepła.
Do tego drugiej nocy nieco męczył mnie żołądek, jak się później miało okazać wizualnie ;) prawdopodobnie przykleiła mi się skórka pomidora, która wyjątkowo trafiła do mych czeluści.
Trzeci dzień zaczęliśmy od kąpieli, jednakże późniejsze kolejne problemy z chłodzeniem i być może z tego wynikłe problemy żołądkowe około godziny 12-13, tuż przed zalewem poczułem, że więcej nie dam rady, a jeśli spróbuję płynąć dalej to organizm nie wydoli.
Po wyjściu na brzeg ja położyłem się na odpoczynek w cieniu drzew, które dawały jedynie cień, a Witek udał się około 3-4 km z buta przez las do Chyciny zorganizować jakieś auto do naszego transportu za co jestem mu wdzięczny.
Dopiero w aucie przy włączonej klimatyzacji zacząłem jako tako funkcjonować. Przy wyłączeniu klimy lub wyjściu na chwilę z auta osłabienie momentalnie wracało.
Podsumowując - stało się to czego obawiałem się jeszcze przed spływem obserwując prognozy pogody - trafił się nam najgorętszy moment aktualnej aury i pomimo odpowiedniej odzieży i nawodnienia słońce mnie nieco podgotowało. Przegrzałem się....


Raz w życiu przeżyłam totalne odwodnienie i to wcale nie w czasie upału, a w czasie maratonu pieszego. Jest to coś, czego się nie da oszukać. Organizm odmówił współpracy do tego stopnia, że nie dało rady postawić kroku dalej, dlatego teraz piję nawet na siłę jak mi się nie chce. A upały znoszę tragicznie - dwa dni teraz na urlopie mieliśmy 39 stopni i sorry, ale ja się nie nadaję - biegunka, dreszcze, zawroty głowy, też tego się nie da oszukać.
No i na Warcie też upał się przyłożył do tego, że skończyliśmy wcześniej.
droga zawsze nagradza
mój kanał youtube
Avatar użytkownika
miandas
******
 
Images: 0
Dziękował/a : 1241
Dziękowano: 289
Dołączył/a: 24 czerwca 2015
Sprzęt: Solar 410, OldTown Camden120


Powrót do Relacje - spływy, wyprawy, przygody. Wróciłem z...

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Seba i 23 gości


cron