| Biuro Turystyki Kajakowej AS-TOURS | PROZONE - wypożyczalnia kamer GoPro! | KONKURS RELACJA MIESIĄCA |

Bezpieczeństwo w wodzie

Akcje związane z wodą, imprezy, wydarzenia, spotkania, itp.

Re: Bezpieczeństwo w wodzie

Postprzez rawa » 25 stycznia 2017, o 23:23

O co chodzi ?

Wbrew pozorom odpowiedź na pytanie "czym jest umiejętność pływania" jest dość skomplikowana. Według specjalistów - trenerów pływackich i ratowników, wcale nie chodzi o to, by pływać nienaganną krytą żabką, a kraulem prowadzić odpowiednio ręce pod brzuchem. To jest potrzebne w przydatku profesjonalnego podejścia do tego sportu.
Pływaniem też nie jest umiejętność przepłynięcia siłowego choćby 200 metrów - a tego uczą nas znajomi i rodzina. Tak naprawdę pływanie w sensie masowym, społecznym - to czego potrzebujemy w Polsce, by ludzie przestali się topić - leży gdzieś pomiędzy. Chodzi o to, by człowiek wiedział, jak się zachować, gdy chwyci go skurcz, gdy wpadnie w prąd zimnej wody, by rozumiał fizjologię ciała i jego fizykę. A konkretnie?
O tak zwane "pół-pasywne utrzymanie się na wodzie". Człowiek jest lżejszy od wody. Ciało naturalnie utrzymuje się na wodzie. Każde ciało. Ale panika sprawia, że tego nie potrafimy i "idziemy na dno". W szkołach pływackich, zanim rozpocznie się nauka właściwego pływania, około 8 godzin zajęć poświęca się na naukę utrzymania na wodzie.
W Holandii uczy się dzieci oddechu, który umożliwia pasywne leżenie na wodzie. Bez ruchu rąk i ramion, ręce zresztą mają być złożone na klatce piersiowej - a mimo to głowa i spora część klatki piersiowej znajdują się ponad wodą. W ten sposób powinniśmy być w stanie przeleżeć na wodzie dowolnie długi czas. I wcale nie chodzi o wody mocno zasolone, gdzie wyporność jest większa. Chodzi o jeziora, glinianki.
To podstawowy test tak zwanego "pasywnego pływania". Jeśli tego nie umiesz, choćbyś potrafił przebyć kraulem czy żabką 200 metrów, to pływać nie potrafisz. Jeśli umiesz - nawet jeśli złapie cię bolesny skurcz - po prostu będziesz potrafił leżeć na wodzie dopóki kryzys nie minie. Jak tłumaczą fizjolodzy , ruchy pływackie to tak naprawdę czynnik wspomagający, umożliwiający przemieszczanie się. Ale to nie one ratują przed zatonięciem.
rawa
Szczęście to nie cel na końcu drogi. Szczęście to droga sama w sobie.
Pozdrawiam wszystich zdrowo szurniętych jak w temacie.
Avatar użytkownika
rawa
******
 
Images: 0
Dziękował/a : 160
Dziękowano: 312
Dołączył/a: 22 września 2015
Lokalizacja: Nowy Kisielin
Sprzęt: INTEX EX5 modyfikowany GMO

Re: Bezpieczeństwo w wodzie

Postprzez marcel » 26 stycznia 2017, o 08:07

rawa napisał(a):O co chodzi ?
O tak zwane "pół-pasywne utrzymanie się na wodzie". Człowiek jest lżejszy od wody. Ciało naturalnie utrzymuje się na wodzie. Każde ciało. Ale panika sprawia, że tego nie potrafimy i "idziemy na dno". W szkołach pływackich, zanim rozpocznie się nauka właściwego pływania, około 8 godzin zajęć poświęca się na naukę utrzymania na wodzie.


Przepraszam, ale muszę się wtrącić bo głosisz niebezpieczne herezje. Ok 3% populacji dorosłych, i 8% populacji dzieci do 7 roku życia to 'naturalnie tonący'. Mają taką proporcje kości do mięśni i tłuszczu, że nawet przy pełnym wdechu, w pozycji na plecach nie są w stanie utrzymać samej twarzy nad powierzchnią wody. Na szkoleniu WOPR informuje się o tym ratowników. Moja własna praktyka (prowadziłem naukę pływania), potwierdza to. Nie można więc powiedzieć że każde ciało utrzyma się na wodzie.

rawa napisał(a):W Holandii uczy się dzieci oddechu, który umożliwia pasywne leżenie na wodzie. Bez ruchu rąk i ramion, ręce zresztą mają być złożone na klatce piersiowej - a mimo to głowa i spora część klatki piersiowej znajdują się ponad wodą. W ten sposób powinniśmy być w stanie przeleżeć na wodzie dowolnie długi czas. I wcale nie chodzi o wody mocno zasolone, gdzie wyporność jest większa. Chodzi o jeziora, glinianki.
To podstawowy test tak zwanego "pasywnego pływania". Jeśli tego nie umiesz, choćbyś potrafił przebyć kraulem czy żabką 200 metrów, to pływać nie potrafisz. Jeśli umiesz - nawet jeśli złapie cię bolesny skurcz - po prostu będziesz potrafił leżeć na wodzie dopóki kryzys nie minie. Jak tłumaczą fizjolodzy , ruchy pływackie to tak naprawdę czynnik wspomagający, umożliwiający przemieszczanie się. Ale to nie one ratują przed zatonięciem.


To że w Holandii coś robią, nie oznacza wcale że jest to najlepsze. Ten model samoratowania, sprawdza się tylko na spokojnych wodach i tylko na strzeżonych kąpieliskach, gdzie w końcu ktoś cie wyciągnie. To nie jest pływanie, tylko pasywne przetrwanie w wodzie. Nie uwierzę też w to, że dzieciak którego złapie masywny skurcz podudzia lub łydki, będzie w stanie pomimo bólu utrzymać wytrenowaną pozycję. No i co w przypadku, jeżeli na skutek zimnej fali, dojdzie do skurczu krtani? Położyć się na plecach i udusić?
Nauka pływania (typowy kurs dla dzieci w Polsce trwa 20 godzin), obejmuje "siłowe" pływanie, nurkowanie, skakanie do wody, obsługę skurczy i wzywanie pomocy.
Mając do wyboru - poświęcić osiem godzin na naukę oddychania, albo dwadzieścia na naukę pływania - lepsza jest ta druga opcja.
Powinna ona być powszechnie dostępna, ale nie obowiązkowa.
Avatar użytkownika
marcel
*****
 
Images: 0
Dziękował/a : 85
Dziękowano: 293
Dołączył/a: 04 kwietnia 2015
Lokalizacja: Czeladź
Sprzęt: Ponton Czajka, Solar 410

Re: Bezpieczeństwo w wodzie

Postprzez McArthur » 26 stycznia 2017, o 09:23

Ja, podobnie jak Marcel, mogę potwierdzić: są ludzie ciężsi "naturalnie tonący". Utrzymują się "na powierzchni" tylko dzięki płynięciu i gdy mają maksymalnie pełne płuca mogą się utrzymać tuż pod powierzchnią.

leżenie jest dobre na spokojnej wodzie. Fala skutecznie rozbija pomysł, by leżeć nieruchomo. Ludzie nawet w kamizelkach ratunkowych mają problem z oddechem i zalewaniem im czasem twarzy gdy jest fala. Szczególnie na malych zbiornikach, rzekach, gdzie fala jest bardzo stroma, a bywa że i stojąca.

Odpowiedź natomiast na pytanie "czym jest umiejętność pływania" nie jest skomplikowana. To, jest po prostu sytuacja gdy dany człowiek, potrafi bez większego wysiłku spokojnie przepłynąć określony dystans. My, możemy przyjąć, że wartości krytyczne - są określone warunkami na tzw. kartę pływacką która mówi, że człowiek potrafi swobodnie przepłynąć 200m, z czego 50 m na plecach i potrafi wstrzymać oddech i pokonać te 5 m wyraźnie pod wodą. To są podstawy, gdzie można mówić o jakiejś tam umiejętności.

Część osób porusza się w wodzie dośc naturalnie. Jednakże, bywają osoby, dla których "płynięcie" jest walką o życie. Dlatego widząc "styl rozpaczliwca", nie można tego nazwać w mojej opinii pływaniem (bo takie pływanie męczy) a należy człowiekowi pomóc, wskazując jak należy pływać.
Z dwóch powodów:
- nie będzie marnował energii, której w krytycznej sytuacji jest potrzebna
- dla ratownika, by nie podrywał się za każdym razem, gdy taki "zawodnik" wypłynie i nie zbagatelizował sytuacji, gdy zacznie naprawdę potrzebować pomocy.

Zaś co do samej nauki oddychania. W Polsce też uczy się oddychania w wodzie. Ale nie w formie leżenia, tylko przyzwyczajania do wydechu pod wodą, zalewania twarzy. tak, by nie męczyć się z utrzymaniem twarzy non stop na powierzchni, bo to niepotrzebny wysiłek jest. Umiejętność leżenia na plecach i tak jest koniecznością w opanowaniu stylu grzbietowego.

By ludzie przestali się topić - winno być więcej nauki pływania, aż do zdania egzaminu z tej nauki. I edukacja dotycząca zachowań na wodzie i o możliwych niebezpieczeństwach oraz podstawy ratownictwa. - i to winno być w szkołach. Aby wiedza ta stała się powszechna. O tym, że używanie kamizelek asekruacyjnych to nie obciach, o tym jak pomoc osobie tonącej, co jest ważniejsze. Duża liczba tonących to własnie przez "próby" ratowania i przez głupotę. I o tym tez należy wspomnieć.
McArthur
******
 
Dziękował/a : 37
Dziękowano: 281
Dołączył/a: 15 grudnia 2013
Lokalizacja: Liga Obra Warta
Sprzęt: Canoe, Brig 500 50KM

Re: Bezpieczeństwo w wodzie

Postprzez McArthur » 26 stycznia 2017, o 19:31

Czy na plaży potrzebny jest ratownik WOPR?

Tak. Zwróćcie uwagę na statystki:
2006 r.
Liczba osób, które utonęły wynosi 564 (w tym 70 kobiet),
Na wodach otwartych, ogólnodostępnych poza kąpieliskami uratowano 272 osób w tym 65 kobiet. (na 694 zgłoszenia przypadków tonięcia).
Ale nad samym morzem ratownicy na kąpieliskach uratowali 905 osób.

często się nie docenia, tej zwykłej czynności polegającej na podaniu ręki. Problemem na kąpielisku jest pozycja roszczeniowa, skoro jest ratownik, to on ma pilnować. Nie, ratownik jest od udzielenia pomocy - bo On wie jak. Za dużo jest przypadków że utonęły dwie osoby, bo kolega próbował ratować kolegę, popełniając podstawowe błędy w ratownictwie wodnym.

Ratownicy są potrzebni. Nie znaczy to, że muszą być na siłę. Kąpieliska strzeżone - o ile łatwiej puścić dzieciaki na kąpielisko strzeżone, gdzie ratownik dopilnuje, by czasem głupie zabawy z głowy wybić, typu skoki na płytką wodę na główkę. Tego ww. statystyki nie obejmują, ile mniej ogólnie wypadków na takich kąpieliskach.
Skutek uboczny - mniejsza samokontrola, licząc że to ratownik wyznaczy dopuszczalne granice zachowań.
Ratownik nie jest gwarantem życia (jak się wielu wydaje). Ratownik jest gwarantem udzielenia pomocy. Jest to drobna różnica, ale znacząca. Że mimo prób, można nie dać rady uratować.
McArthur
******
 
Dziękował/a : 37
Dziękowano: 281
Dołączył/a: 15 grudnia 2013
Lokalizacja: Liga Obra Warta
Sprzęt: Canoe, Brig 500 50KM

Re: Bezpieczeństwo w wodzie

Postprzez hangman » 26 stycznia 2017, o 21:07

Podstawą jest myślenie!!! Dzieciaki za Zatoce w wodzie do kolan OK, jak dalej (ale grunt) to zawsze chociaż głupią, pompowaną
i fajnie kolorową kamizelkę asekuracyjną z Decathlona. Na pływadło normalne kapoki i temat nie podlega dyskusji. Na morzu zawsze tak, aby Tata był najdalej od brzegu.
Pierwszą naukę pływania miały jako niemowlaki na basenie.
Może jestem dziwny, ale za pływadłem na 20m , mocnej, pływającej lince holuję kolorową butelkę PET z pętelką. Jest parę sekund na złapanie.
Nie wiem wszystkiego, ale zdarza mi się posłuchać kogoś mądrzejszego w temacie.
Świat kręci się dookoła moich marzeń...
Avatar użytkownika
hangman
******
 
Dziękował/a : 24
Dziękowano: 222
Dołączył/a: 05 lipca 2015
Sprzęt: samoróbki, KL12 itp, Nomad

Re: Bezpieczeństwo w wodzie

Postprzez McArthur » 26 stycznia 2017, o 22:28

Polaków często gubi ignorancja, brawura. Znamy się na wszystkim. tylko potem dziwne tłumaczenia "bo ja nie wiedziałem", "bo ja myślałem". - a z tym będzie ciężko wygrać.

Ale charakterystyczne jest to, że rzadziej znacznie topią się osoby mocno związane z wodą, choć prawdopodobieństwo zdarzeń mają dużo większe.

Niedawno pontonem, zimą na rzekę wypłynął "wędkarz". Niestety, cienka, niewidoczna tafla lodu cięła powłokę pontonu jak góra lodowa titanica. Woda płynąca w grudniu, nie wybacza takich błędów.... Brak kamizelki, brak klaru na pokładzie i nie zawsze dozwolone wyposażenie....

W statystykach ujęte jako utonięcie. A one nie rozróżniają czy to było kąpielisko.... (albo niezmiernie rzadko). A najczęściej utonięcie zaczyna się od: wypadł z łodzi, wywróciła się łódź, załamał się lód...
McArthur
******
 
Dziękował/a : 37
Dziękowano: 281
Dołączył/a: 15 grudnia 2013
Lokalizacja: Liga Obra Warta
Sprzęt: Canoe, Brig 500 50KM

Re: Bezpieczeństwo w wodzie

Postprzez marcel » 8 lipca 2019, o 09:58

A może przestać sie tym tematem po prostu przejmować?

Temat utonięć obserwuje od lat, sposób zachowania ludzi nad wodą również. I cały czas powtarza się to samo:

- Wóda und browar. Apogeum widziałem na ostatnim spływie, ale wcześniej też nie było lepiej. Ludzie otwarcie chwalący się tym że byli dwa tygodnie na łajbie na Mazurach I chlali co dzień. Czyli w praktyce - nie trzeźwieli. To samo widziałem na kąpieliskach na których pracowałem. Tak z 90% ofiar była pijana. Tyle że rodzina nie chce sekcji zwłok, bo ubezpieczyciel nie da kasy, więc lekarze wpisuje "niewydolność krążeniowo-oddechowa". Dzięki temu statystyki pokazują że tylko 50% była nawalona.

- Usunięcia pijanego z obiektu, jest fikcją. Policja reaguje dopiero wtedy jak delikwent na kwasie zaczyna wrzucać kosze na śmieci do niecki.

- Standardy pracy ratowników spadają z sezonu na sezon. Widze że leci maniana. Nie ma kontroli dna przed otwarciem obiektu. Nie ma wygonienia ludzi z wody na moment zamknięcia kąpieliska. Nie ma reakcji na pozostawione ciuchy bez właściciela. Nie ma reakcji na osoby skaczące z pomostu. To są rzeczy które zobaczyłem w te wakacje - w ciągu 10 dni.

- Zmiana sposoby szkolenia ratowników. W myśl nowych przepisów, samodzielnie pracującym ratownikiem może zostać ten kto ukończył odpowiedni kurs, ale ma zero godzin doświadczenia. Wpuszcza się na obiekty teoretyków. Poprzedni system był jednak lepszy.

- Ludzie nie są zainteresowani ograniczeniami. Gazety sportowe trąbią "od zera do bohatera w rok" czyli od kanapowca do ironmana w dwanaście miesięcy. Daje to przeświadczenei że "jak się bardzo chce to wszystko można". Więc wystarczy że raz na miesiąc chodzę posiedzieć na basenie I mogę przepłynąć Śniardwy.

- Najgłupsza edukacja w szkole : pływaj tylko w miejscach strzeżonych I wszystko będzie dobrze. Zostań w domu to nie złamiesz nogi schodząc z krawężnika.

- To o czym pisałem wcześniej, kursy sternik, żeglarz, ratownik robione w dwa dni. Budowanie w ludziach przeświadczenie że po któtkim szkoleniu są zajebiści.

- Brak - po dziesiatkach lat zbierania danych, jakichkolwiek wiarygodnych statystyk I wniosków.

Sumarycznie? Nie ma się tym po prostu co przejmować. Ewolucja, dawrninizm, zwał jak zwał - głupsi muszą wymrzeć I nie należy im w tym przeszkadzać.
Avatar użytkownika
marcel
*****
 
Images: 0
Dziękował/a : 85
Dziękowano: 293
Dołączył/a: 04 kwietnia 2015
Lokalizacja: Czeladź
Sprzęt: Ponton Czajka, Solar 410

Re: Bezpieczeństwo w wodzie

Postprzez synkopa » 8 lipca 2019, o 10:29

Ruja i porubstwo rządzi.
synkopa
***
 
Dziękował/a : 66
Dziękowano: 166
Dołączył/a: 22 września 2014
Sprzęt: solar c3 , safari, helios 1

Re: Bezpieczeństwo w wodzie

Postprzez Kilo » 8 lipca 2019, o 18:48

marcel napisał(a):(...)

- Najgłupsza edukacja w szkole : pływaj tylko w miejscach strzeżonych I wszystko będzie dobrze. Zostań w domu to nie złamiesz nogi schodząc z krawężnika.

- To o czym pisałem wcześniej, kursy sternik, żeglarz, ratownik robione w dwa dni. Budowanie w ludziach przeświadczenie że po któtkim szkoleniu są zajebiści.

- Brak - po dziesiatkach lat zbierania danych, jakichkolwiek wiarygodnych statystyk I wniosków.

Sumarycznie? Nie ma się tym po prostu co przejmować. Ewolucja, dawrninizm, zwał jak zwał - głupsi muszą wymrzeć I nie należy im w tym przeszkadzać.


Nauka pływania w postaci chlapania na basenie to kolejny fragment wielkiej fikcji edukacyjnej. Czasem widać takie dzieciaki z gimnazjum jak wchodzą popływać na duży basen... i szybko wychodzą. W Holandii uczy się nietypowych sytuacji - poruszania w wodzie w ciuchach, po wpadnięciu do wody - może u nas kanałów mało i mniej to przydatne. Chociaż z własnego punktu widzenia, po podtopieniu zamotawszy się w zdecydowanie za dużą koszulkę (lata '90;)), uważam ze warto.
Do tego kompletny brak doświadczenia i wyobraźni - ostatnio było coś o odpływającym dmuchanym pelikanie z dzieckiem, a
ja tydzień temu holowalam Bufetem kółko, które zwiało z kąpieliska a bohaterski tatuś gonił. Nie dogoniłby... Ale może jest jakimś geniuszem w swojej dziedzinie ;)

Ale z pozytywów: dużo osób pływa z bojką, i to nie takich triatlonistów.
Avatar użytkownika
Kilo
*
 
Dziękował/a : 7
Dziękowano: 5
Dołączył/a: 03 lutego 2019
Lokalizacja: Poznań
Sprzęt: Solar 2 - Bufet

Poprzednia strona

Powrót do Wydarzenia, akcje, imprezy, spotkania

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości


cron