| Biuro Turystyki Kajakowej AS-TOURS | PROZONE - wypożyczalnia kamer GoPro! | KONKURS RELACJA MIESIĄCA |

dalekie wyprawy a sprawy .... przyziemne ;)

Odpowiedz


To pytanie służy do uniemożliwienia automatycznego wysyłania formularza przez boty spamujące.
Uśmieszki
:D :) ;) :( :? :shock: 8-) :lol: :P :razzzz: :oops: :evil: :twisted: :roll: :mrgreen: :idea: :!: :?: :| :arrow: :arrow-d: :arrow-l: :arrow-g: :zzz: :&&: :||: :m_:
BBCode jest włączony
[img] jest włączony
[flash] jest wyłączony
[url] jest włączony
Uśmieszki są włączone
Przegląd wątku
   

Rozszerz widok Przegląd wątku: dalekie wyprawy a sprawy .... przyziemne ;)

Re: dalekie wyprawy a sprawy .... przyziemne ;)

Post przez peterka » 31 grudnia 2018, o 11:38

Wapno też dobry sposób. Węglan stosuje w pracy do neutralizacji bardzo słabych roztworów kwasów, ale również do ...oczyszczania wody po kąpielach próbek stalowych( po kilku minutach brudna woda robi się krystaliczna). Coś jak chlor w basenie, tylko substancja łagodniejsza ( od wapna też)...uff Łopatogicznie to taka soda oczyszczona :).
Nie stosowałem do kup. Tak mi się pomyślało.

Re: dalekie wyprawy a sprawy .... przyziemne ;)

Post przez marcel » 31 grudnia 2018, o 08:51

Odchody to najczęściej zasypywano wapnem, tanio, prosto, skutecznie niezależnie od temperatury. Po prostu wysychają.

BTW: mam nadzieje że nie zostawiasz kupy w bunkrach.

Re: dalekie wyprawy a sprawy .... przyziemne ;)

Post przez synkopa » 31 grudnia 2018, o 00:46

A jakie będzie jego działanie na rzeczony przedmiot? Zasuszy, wysublimuje, czy jak?

Re: dalekie wyprawy a sprawy .... przyziemne ;)

Post przez peterka » 31 grudnia 2018, o 00:36

Nie jestem ekspertem ,ale Na2CO3 czyli węglan sodu powinien być ok dla środowiska i bezpieczny również dla rąk. Nic innego nie przychodzi mi do głowy.

Re: dalekie wyprawy a sprawy .... przyziemne ;)

Post przez synkopa » 31 grudnia 2018, o 00:22

Odświeżę temat, chociaż sprawa wydaje się być śmierdząca. Czy ktoś widział w handlu proszek/posypkę na kał, żeby przyspieszyć neutralizację? W wyjałowionym środowisku, bez dostępu światła i w niskiej temperaturze nie bardzo się to chce rozkładać, a raczej obrasta pleśnią i długo śmierdzi.

Re: dalekie wyprawy a sprawy .... przyziemne ;)

Post przez RobertP » 13 grudnia 2018, o 00:32

mlodek napisał(a):[
Tetrę bawełnianą zastosujesz zamiast bandany do bardzo wielu celów, od odcedzenia makaronu do ... ... ...



Tu obowiązkowo cytat z nowszej klasyki ;-)

Wspólna praca szła składnie. Pełen rybiej drobnicy i warzyw kocioł wkrótce zabulgotał i zapienił się. Wampir zręcznie zebrał pianę wystruganą przez Milvę łyżką. Gdy Cahir sprawił i podzielił szczupaka. Jaskier wrzucił do kotła ogon, płetwy, kręgosłup i zębaty łeb drapieżnika, zamieszał.

- Mniam, mniam, ależ pachnie. Gdy się to wszystko wygotuje, odcedzimy śmieci.

- Przez onucę chyba - wykrzywiła się Milva, strugając kolejną łyżkę. - Jakże cedzić, gdy przetaka nie mamy?

- Ależ droga Milvo - uśmiechnął się Regis. - Tak nie można! To, czego nie mamy, z łatwością zastąpimy tym, co mamy. To wyłącznie kwestia inicjatywy i myślenia pozytywnego.

- Idź do biesa z twym uczonym gadaniem, wampirze.

- Przecedzimy przez moją kolczugę - powiedział Cahir. - Co tam, potem się ją wypłucze.

- Przedtem też się ją wypłuczę - oświadczyła Milva. - Inaczej ja tej zupy jeść nie będę.


Andrzej Sapkowski "Chrzest ognia" czyli tom III sagi o wiedźminie.

Re: dalekie wyprawy a sprawy .... przyziemne ;)

Post przez Krzyś66 » 13 grudnia 2018, o 00:29

Jeżeli chodzi o kilkanaście godzin , to McArtur zawarł odpowiedź w pierwszym poście.Jeśli nie jesteś zawodnikiem co musi zrzucać jakieś kilogramy, jak pisał Marcel , to nie ma co kombinować.
Ten problem to było drugie pytanie jakie zadawaliśmy kolegom himalaistom i odpowiedź zawsze była jak u Mc Artura , organizm musisz wyregulować w trakcie przygotowań i w przypadku himalaistów robią to w namiocie(przedsionku itp)przed wyjściem w góry.W wyższych partiach ich aktywność trwa kilkanaście godzin i w 99% przypadków ta poranna(póżnonocna w zasadzie ) defekacja wystarcza ... bo musi .

Re: dalekie wyprawy a sprawy .... przyziemne ;)

Post przez kooniu » 12 grudnia 2018, o 23:35

Dziękuję wszystkim za posty, zaangazowanie no i Marcelowi za głęboki reserch ;) , mam już jakieś pojęcie teoretyczne jakby co ;). Do tej pory moje wyprawy ograniczały się do ok 3 godzin, i problem nie występował , ale mam zamiar na dłuższe wyprwy w tym roku i moze mnie on kiedyś .... dopaść :P -

Re: dalekie wyprawy a sprawy .... przyziemne ;)

Post przez synkopa » 12 grudnia 2018, o 22:48

A'propos saperki to są w sprzedaży do podobnego celu zdaje się, 25g łopatki z tworzywa. Już byłem bliski zakupu, ale jednak patyk do zdzierania darni i podkopania wystarczy. Zwykle na koniec po przysypaniu i poprawieniu darni, krzyżuję w miejscu poziomo dwa kije, aby w ten sposób oznaczyć mogielnik. Saperka to już dla mnie zbyteczny balast.

Re: dalekie wyprawy a sprawy .... przyziemne ;)

Post przez miandas » 12 grudnia 2018, o 22:14

Takie dyskusje wnoszą dużo dobrego. Przyjrzę się swoim nawilżanym chusteczkom...
Przy okazji: ZAWSZE mam w kajaku saperkę. Nie znoszę widoku goowna w lesie [emoji19]

Re: dalekie wyprawy a sprawy .... przyziemne ;)

Post przez mlodek » 12 grudnia 2018, o 22:00

synkopa napisał(a): ... myslę sobie tak, że trzeba by ze sobą targać całą paczkę takich pampersów, tak na wszelki wypadek, bo a nóż się przyda, pływając po morzu. Wydaje się, ze nie da się użyć pampersa ponownie po całym dniu pływania bez ekskrementów ...

No co ty, przecież istnieje tetra ! - najbardziej ekologiczna, jeszcze niedawno stosowana jako wielokrotna pielucha.
Po zabrudzeniu się prało, gotowało, suszyło i stosowało niemowlakowi ponownie (dla dorosłych gotowanie można pominąć).
Tetra to taka bawełniana, chłonna, grubsza gaza, na kajakach ma wiele możliwości zastosowania:
- rozłożona to osłona głowy, ramion, nóg przed palącym słońcem,
- złożona to świetnie chłonna ścierka, świetnie chłonna gąbka, ... pampers !
Tetrę bawełnianą zastosujesz zamiast bandany do bardzo wielu celów, od odcedzenia makaronu do ... ... ...
Kiedyś miałem b. przewiewną koszulę uszytą właśnie z tetry.
"Arafatka" (taka prawdziwa) jest czymś bardzo podobnym lub identycznym - mam ich kilka z ciucharni (1 zł).
http://www.emaltex.pl/sklep/tkanina-tet ... 0cm-biala/

Re: dalekie wyprawy a sprawy .... przyziemne ;)

Post przez mlodek » 12 grudnia 2018, o 21:30

glynu napisał(a): ... kaka ... W kanadyjce zawsze można się wychylić za siedzenie i do reklamówki/pojemnika ...

W kanadyjce to w zasadzie żaden problem - wybierak do wody, jeżeli ciut większy, może służyć jako dedykowany pojemnik.
Qrcze kolejny argument na rzecz kanadyjki :D
Ciekaw jestem jak się temat rozwinie

Re: dalekie wyprawy a sprawy .... przyziemne ;)

Post przez Maga » 12 grudnia 2018, o 21:22

glynu napisał(a):Ciekawe czy ten temat doczeka się kilkudziesięciu stron jak podobna dyskusja na rekonie.

:shock:

Re: dalekie wyprawy a sprawy .... przyziemne ;)

Post przez glynu » 12 grudnia 2018, o 20:58

Kiedyś pływając nefrytem oczywiście bez wc, z wysoką rufą wzdłuż pl wybrzeża na pipi szło się na zawietrzną, kaka to była poważniejsza operacja - trzeba było założyć szelki, wpiąć się w lifelinkę, zdjąć gacie i z rufy na pająka. Na dużej martwej fali to nawet od razu d*pkę podmyło :roll:

W kanadyjce zawsze można się wychylić za siedzenie i do reklamówki/pojemnika albo od biedy (czasem siła wyższa nie przepuści, a pojemnika brak) za burtę, choć to moje teoretyczne rozważania - zawsze udało mi się zdążyć na ląd...

Ciekawe czy ten temat doczeka się kilkudziesięciu stron jak podobna dyskusja na rekonie. Panowie i Panie liczę na Was :&&:

Re: dalekie wyprawy a sprawy .... przyziemne ;)

Post przez marcel » 12 grudnia 2018, o 20:22

Eh, czyli na Mazurach gorzej niż było. Ostatni raz, byłem tam 20 lat temu. Jacht z kibelkiem to była rzadkość, za to grzybów papierzaków w lesie zatrzęsienie. Bazowaliśmy głównie na bindugach, pod pieczą leśniczego, i tam zawsze były przynajmniej dwie wygódki. A ludzie i tak woleli do lasu.

Ktoś, kiedyś, już nie pomnę kto, powiedział że poziom kultury, mierzy się nie ilością teatrów, ale ilością czystych publicznych sraczy. ;)

Takie ciekawostki, na temat cywilizowanego podejścia do defekacji:
- http://www.campingbykayak.com/grand-canyon-groover/ - wielka toaleta z rury
- https://forums.paddling.com/discussion/2936228/poop-in-the-wild - mniejsza

BTW: jako papier wychwytowy, polecają duże filtry do kawy - te 12 calowe (nawet nie wiedziałem że są takie)

Natomiast, z kibelków który szło by założyć do kajaka, znalazłem tylko to : http://www.eco-safe.net/, ale i tak zalecają używać na brzegu.

Całościowy research internetu pokazał więc:
- Nie robić zrzutów w trakcie pływania (więc zostaje strategiczne zaplanowanie jedzenia i picia)
- Włazić do wody, czego na śródlądziu absolutnie nie. Prawdę mówiac na morzu też tego nie widzę - temperatura, fale, jak tu się skupić.
- Zostają miski, kapelusze, filtry do kawy, albo deska i dodatkowy pływak do kajaka.

Więcej chyba nie wymyślimy ;)

Re: dalekie wyprawy a sprawy .... przyziemne ;)

Post przez McArthur » 12 grudnia 2018, o 19:51

marcel napisał(a): Wspomniałeś o Mazurach - fakt, tam zawsze po sezonie letnim, zasranie brzegu powoduje zakwit wody.


och, żeby to tylko brzegi :D Przecież duża liczba jachtów, szczególnie tych większych, hausbooty itp mają na pokładzie toaletę. Opróżnianie w porcie kosztuje.... do tego całą masa domków wzdłuż jezior i odprowadzanie kanalizacji poza widok z okna... ;) Tak więc to chociażby odbywało się na lądzie i filtrowało do wody - a tu bezpośrednio ludzie tak robią..

teren parków narodowych - to jak na naszym Morskim Oku - można było zanurkować za zgodą, ale istniał zakaz używania p-valve. Całkiem słuszny zakaz.

Re: dalekie wyprawy a sprawy .... przyziemne ;)

Post przez marcel » 12 grudnia 2018, o 18:37

@MacArturze

- Zakopywanie się generalnie u nas przyjęło. Natomiast w USA w parkach, NIE WOLNO zakopywać, trzeba zabrać kupę ze sobą. Więc powymyślano różne poo-bag.

- Co do robienia w wodzie - na śródlądziu to oczywista oczywistość że nie wolno. Wspomniałeś o Mazurach - fakt, tam zawsze po sezonie letnim, zasranie brzegu powoduje zakwit wody. Rzuca się to niestety w oczy i na kąpieliskach. Nie ma praktycznie roku, żeby dąbrowski Sanepid, nie zamknął na kilka dni plaży na Pogorii.

- Chusteczki, temat rzeka jak i inne artykuły higieniczne. Większość to faktycznie jakieś tworzywo sztuczne, natomiast można też kupić nawilżane z czystej bawełny i one po zakopaniu czy zatopieniu się rozkładają, więc tu problemu nie ma. Rozkładanie w glebie trwa kilkanaście miesięcy.


BTW: kiedyś mnie nurtowało, czemu stare podręczniki harcerstwa zalecały zakopywanie śmieci w lesie a potem z tego zrezygnowano. Po wczytaniu się dokładniej, wyszło że polecano zakopywanie: puszek (bo były stalowe i po prostu rozkładały się przez korozję), odpadków zielonych (obierki, skorupki, resztki jedzenia) i papierowych toreb. Po roku, czy dwóch w ziemi, ślad po tym nie zostawał. Zlikwidowano to zalecenie, kiedy do obrotu na masową skalę weszły opakowania z tworzyw i aluminiowe puszki.

Re: dalekie wyprawy a sprawy .... przyziemne ;)

Post przez synkopa » 12 grudnia 2018, o 17:37

Chusteczki dla niemowląt rzeczywiście są syntetyczne i to powinno zostać wycofane. W handlu są jednak również mokre i papierowe. Papier podczas użycia się nie rozłazi, a potem degraduje. Do nabycia w Biedrze. Szczerze pisząc, już nie wyobrażam sobie działania na sucho, nawet na spływie zawsze mam kilka. To zupełnie inny poziom higieny.

Re: dalekie wyprawy a sprawy .... przyziemne ;)

Post przez McArthur » 12 grudnia 2018, o 16:43

marcel napisał(a):Śródlądzie - lądujemy na brzegu, kopiemy dziurę I dalej już wiadomo. Co ciekawe, u nas jeszcze się to nie przyjęło


Powszechnie nie, aczkolwiek znam wiele osób, z którymi pływam, także z tego forum, gdzie też tak postępujemy tj. zakopujemy. To nie problem. A zaminowany teren wygląda paskudnie.

zrzut bezpośrednio do wody

na śródlądziu winno być zakazane. Skala problemu zauważalna jest między innymi na wielkich jeziorach mazurskich... Zawartość toalet winna być obowiązkowo opróżniana i nie w cenie jachtu ale za dodatkową kaucją... - by robiło różnicę gdzie zrzuci...

Ważna informacja: w warunkach frontowych nie używa się zwykłego papieru, bo ten momentalnie namaka, tylko chusteczek do czyszczenia niemowlaków. Czyszczą lepiej niż papier I nie tracą właściwości po zamoknięciu.
i nie chcą się rozkładać......Więc jestem przeciwnikiem tego rozwiązania. A jeśli używa ktoś tego rodzaju chusteczek wininen je zabrać ze sobą i zutylizować w pierwszym lepszym pojemniku na śmieci. Chusteczki wyrzucone z przydomowej oczyszczalni ścieków - zatkały kratę w komorze zrzutu - zdjęcie z mojego archiwum (i takie gówniane interwencje mnie się zdarzają) - bo ktoś wrzucał takie chusteczki do kanalizacji w domu, myśląc, że się rozłożą jak każde inne g...o ;)
Obrazek

Re: dalekie wyprawy a sprawy .... przyziemne ;)

Post przez marcel » 11 grudnia 2018, o 19:25

To akurat trick z maratonów. Nawet przy sportowej diecie, w jelitach jest kilogram - półtora masy. Jak się tego pozbyć to się lżej biegnie.

EDIT:

Zrobiłem przeszukanie internetów. Rozwiązan jest kilka, zależnie od miejsca.

Śródlądzie - lądujemy na brzegu, kopiemy dziurę I dalej już wiadomo. Co ciekawe, u nas jeszcze się to nie przyjęło, ale w USA w wielu parkach nie wolno zostawiać po sobie odchodów. Rozwiązanie jest takie, na ziemi układa się worek foliowy, na nim kilka kawałków papieru. Po zakończeniu zrzutu, worek się zwija I wsadza do hermetycznego pojemnika, zrobionego najczęściej z rury kanalizacyjnej pcv, mufy I zakrętek.

Morza I oceany. #1 za burtę, na SOT niektórzy leją do otworów odwadniających I polewają kilkoma litrami wody. Popularne są butelki po napojach z szerokim wlotem. Co do produktu nr 2, to rozwiązania są najróżniejsze:

- hop out procedure - wyskakujemy do wody, robimy co trzeba I heja
- portable cat hole - obcięty canister, podłużny jak do płynu do spryskiwaczy. W to się wsadza dużą reklamówkę I wsypuje troche żwirku dla kota. Potem trzeba kucnąć I zrobić swoje - kucnięcie na każdym kajaku jest możliwe. Żwirek musi być żeby product nr1 się nie rozchlapał. W niektórych przypadkach, zrzut musi być zapakowany do hermetycznego pojemnika I
- proa mode - dodatkowy pływak, na dwóch wysięgnikach I między nimi zamontowana deska od wc. Najpierw się rzuca dryfkotwe, ustawia kajak dziobem do fali, potem zakłada się kontrukcje na bok kajaka I można robić do woli. To rozwiązanie stosuje się przy wielodniowych wyprawach oceanicznych.

Ważna informacja: w warunkach frontowych nie używa się zwykłego papieru, bo ten momentalnie namaka, tylko chusteczek do czyszczenia niemowlaków. Czyszczą lepiej niż papier I nie tracą właściwości po zamoknięciu.

Góra


cron