| Biuro Turystyki Kajakowej AS-TOURS | PROZONE - wypożyczalnia kamer GoPro! | KONKURS RELACJA MIESIĄCA |

Znalezione wyniki: 14

Wróć do listy podziękowań

Dębno Wielkie i Małe 20.09 - W lustrzanym odbiciu

W ciągu ostatniego tygodnia pogoda była rewelacyjna, więc nie mogłem doczekać się weekendu.
Plan był ambitny, wyruszyć na wodę skoro świt, korzystając z bezchmurnego a przy okazji bezwietrznego poranka, trochę pomachać pagajem a przy okazji podziwiać przyrodę i początek dnia nad wodą. Wybór padł na jeziora leżące na szlaku Drawy, dwa ostatnie kończące trasę przed zamkniętą częścią poligonową. Czyli Dębno Wielkie oraz Małe.
Plany jak zwykle wzięły w łeb, bo od rana musiałem być w pracy i nad woda dotarłem dopiero przed godziną 10:00. Niestety do tego czasu, cała mgła na którą bardzo liczyłem zdążyła się niemal w całości ulotnić, a do tego nad wogą było już sporo wędkarzy. Pogoda i widoki jednak wynagrodziły mi to z naddatkiem :).
Wystartowałem przy moście, gdzie kończą się wszystkie spływy, tylko ja popłynąłem w odwrotną stronę. Nieśpiesznie rozglądając się na wszystkie strony, robiąc zdjęcia i ciesząc się chwilami na wodzie ;).
Przy okazji, żeby zaliczyć też rzekę, ruszyłem pstrągiem, jakieś 250 m w górę Drawy ;).
Z racji późnego startu nie miałem zbyt wiele czasu ale i tak było super.
Pooglądajcie zdjęcia

Start koło mostu betonowego przy DK175
https://lh4.googleusercontent.com/-5rfcKI4CxSc/VB8Z71YJOPI/AAAAAAAACCY/E8XNYu-8N50/s800/P1090489.JPG

Pozostałości porannej mgły
https://lh5.googleusercontent.com/-Mk_D11oB35k/VB8ZyQHwMKI/AAAAAAAACCQ/DPA9IWTI2rY/s800/P1090490.JPG

Dębno Małe, dzikie brzegi
https://lh3.googleusercontent.com/-oCmHzwuDnHY/VB8Z9fNm5jI/AAAAAAAACCg/DotAMMAddhM/s800/P1090494.JPG

https://lh6.googleusercontent.com/--GChbWKSPEk/VB8al6j3WgI/AAAAAAAACC4/6Xd-L28NSWU/s800/P1090497.JPG

https://lh4.googleusercontent.com/-R3gmOVjokUM/VB8bAzrh2uI/AAAAAAAACDI/rbvrOJvhqDY/s800/P1090498.JPG

Przesmyk na Wielkie Dębno
https://lh4.googleusercontent.com/-UMMcQt4MvnY/VB8bD5HhhII/AAAAAAAACDQ/xZ63pj754j0/s800/P1090501.JPG

Widok na wyspę
https://lh6.googleusercontent.com/-fEu8hoP8vek/VB8bcMFuauI/AAAAAAAACDc/wUfxjz65IGA/s800/P1090503.JPG

https://lh5.googleusercontent.com/-xR0zzub_Tio/VB8buue7ORI/AAAAAAAACDs/QWhQei9QHJ8/s800/P1090504.JPG

Jeziora bardzo popularne wśród wędkarzy, dookoła pełno takich dzikich pomostów.
https://lh3.googleusercontent.com/-5X9PjJMUuLs/VB8c5_BM-aI/AAAAAAAACE8/axTNfQFxJ6U/s800/P1090523.JPG

https://lh3.googleusercontent.com/-pF_jx-4hV0Y/VB8dceMG2PI/AAAAAAAACFc/N4XfuHQS2rU/s800/P1090525.JPG

https://lh5.googleusercontent.com/-I2CI7AOGVno/VB8d7C-llMI/AAAAAAAACF0/e9loARiy5Mk/s800/P1090536.JPG

Wyspa, Dębno Wielkie
https://lh5.googleusercontent.com/-2Fhqj21tZRQ/VB8eYklrxNI/AAAAAAAACGE/_37av5EeGPY/s800/P1090538.JPG

Tafla gładka, i równa jak stół
https://lh4.googleusercontent.com/-V0HzfTfPjrM/VB8eYJFkCyI/AAAAAAAACGA/snXOmRcuyAQ/s800/P1090540.JPG

Na Drawie
https://lh6.googleusercontent.com/-497iiqyl3e8/VB8fQxyTrWI/AAAAAAAACGs/RGZnFgR_b8Q/s800/P1090550.JPG

https://lh4.googleusercontent.com/-GrMlSkgVo4U/VB8fqOJwOJI/AAAAAAAACG0/IITIjn_XlSo/s800/P1090551.JPG

https://lh3.googleusercontent.com/-eEp2Us-sD2k/VB8gJCyHs8I/AAAAAAAACHM/vHr3dOhqOqE/s800/P1090556.JPG

https://lh4.googleusercontent.com/-GAamRt7G4-o/VB8gb72xr-I/AAAAAAAACHc/9o1umcP2LI4/s800/P1090557.JPG

https://lh3.googleusercontent.com/-klteOkV1W3I/VB8gvNa3MmI/AAAAAAAACH0/3tKbMSGZw6M/s800/P1090564.JPG

Więcej zdjęc tutaj:
https://picasaweb.google.com/105899685803435290502/DebnoWielkieIMaENaSzlakuDrawy20092014#

Widoki były niesamowite. Bezchmurne niebo, całkowity brak wiatru. Szkoda, że nie udało się być tam wcześniej, bo było pewnie jeszcze ładniej.

Jeszcze link do trasy gps
http://www.navime.pl/trasa/515067/Trasa+z+dnia+2014-09-20+12%3A51
przez Artur
21 września 2014, o 23:17
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: Drwęca (Brodnica-Toruń) 14-15.08.2016

Tu jest https://goo.gl/photos/6AkWGLyiqMHMBURU9 kilka zdjęć z "produkcji" pokładu. Samo szycie jest łatwe i przyjemne w porównaniu do robienia tych rurek :)

Szacun, Adam. Naprawdę. Pomysł to jedna sprawa, wykonanie druga, a trzecia cierpliwość. Za wszystkie trzy naprawdę brawa. Może jak ktoś ma do tego smykałkę, to go to nie dziwi, ale ja nie mam, więc szczerze podziwiam.
przez Maga
18 sierpnia 2016, o 09:32
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: 05-07.05.2017 Zalew Wiślany i Kanał Elbląski

Piękne i ciekawe. Podziwiam.
A kajak- stylówa! :)
przez miandas
8 maja 2017, o 22:53
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: 05-07.05.2017 Zalew Wiślany i Kanał Elbląski

Gratuluję pomysłu na spływ. Bardzo klimatyczne te mostki. Często bywam w tych rejonach, ale pod kajak to wybierałem Zalew Wiślany ,Wisłę Królewiecką i Szkaprawę. Pewnie miałem bardziej dziko, natomiast Ty ciekawiej pod wzg tych arcydzieł hydrotechnicznych. Znam mniej więcej te szlaki wodne z poziomu statku wycieczkowego, ale to jednak nie to samo. Podziwiam Twoją wytrwałość (pogoda) i jak zwykle patrzę z zazdrością na ten zabudowany po mistrzowsku kokpit . Masz wyraźnie sprecyzowane upodobania. Tak do głowy pod Twój gust ,na szybko to pasuje mi Barycz i Piława.
przez peterka
8 maja 2017, o 22:54
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: 05-07.05.2017 Zalew Wiślany i Kanał Elbląski

Gratuluję wyprawy :m_:
U mnie plany, plany a Ty proszę, wsiadłeś w kajak i popłynąłeś 8-)
przez Sikor
9 maja 2017, o 07:56
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: 05-07.05.2017 Zalew Wiślany i Kanał Elbląski

Świetna wycieczka. Bardzo różnorodna :m_:
przez Czołg
9 maja 2017, o 08:07
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: 05-07.05.2017 Zalew Wiślany i Kanał Elbląski

Świetna trasa , doskonała dokumentacja - znajdą się naśladowcy - gratulacje :||: :||: :||: :m_:
przez rawa
9 maja 2017, o 08:18
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

29.04 - 06.05.2017, Ukraina, spływ rzeką SERET

Nie jest łatwo napisać relację z 8-dniowego wyjazdu w tak ciekawy rejon. Jako że to forum wodne, pewnie powinnam skupić się głównie na rzece i opisać każdy zakręt. Niemniej opisać 112 km przepłyniętej rzeki też nie jest łatwe, biorąc pod uwagę jej różnorodność i dynamikę (zwłaszcza na dwóch pierwszych odcinkach). We wszelkich wyjazdach staram się łączyć turystykę z krajoznawstwem, dlatego też relacja, podobnie jak ta z Łotwy, będzie mieszana.
Sobota, 29 kwietnia.
Wyjechaliśmy z Lublina w godzinach porannych, kierując się do przejścia granicznego w Hrebennem. Dwa busy, ok. 20 osób głównie z Lublina i Warszawy. Docierały już do nas informacje, że osobówki stoją 8 godzin, jednak my mamy ambicję przejechać jako autobus. I tak się dzieje, dzięki czemu po 4,5 godz. na granicy widzimy pożądany napis.

https://c1.staticflickr.com/5/4159/34399599672_a0378168de_o.jpg

Pogoda taka jak w Polsce, leje i zimno. To trochę chłodzi mój optymizm, ale ja mam zawsze dobrą pogodę i tej wersji będę się trzymać. Ukraiński odcinek drogi spędzam z nosem na szybie - byłam w tym kraju 17 lat temu, ale w innym rejonie. Pcha mnie do przodu ciekawość. Zaraz za granicą zatrzymujemy się w Rawie Ruskiej. Tu wymieniamy złotówki na hrywny i kilka osób kupuje starter do telefonu. Ukraina, jak wiadomo, nie jest w Unii, połączenia są drogie. Starter z 2 gb internetu jest zatem dobrą opcją, by posługiwać się messengerem zamiast smsami.

https://c1.staticflickr.com/5/4177/33718435384_c2eee346db_o.jpg

W Rawie jemy też szybki obiad, zupa Czenaki, coś w rodzaju zupy, ale zapiekanej - przyrządza się ją i podaje w glinianym garnuszku z pokrywką. Składniki to mięso, ziemniaki, kapusta w aromatycznym rosole, zapiekane w piekarniku. Zupa kosztuje 30 hrywien.
Pada decyzja o tym, by dzisiejszą noc spędzić pod dachem - w Krzemieńcu. Po drodze mijamy wielki ośrodek kultu - Ławrę Poczajowską.

https://c1.staticflickr.com/5/4157/34175389100_189d0e6a1d_o.jpg

W Krzemieńcu trafiamy do motelu WIKA.

https://c1.staticflickr.com/5/4174/34175387310_3008d31b7e_o.jpg

Ten kwietnik mnie zachwycił:

https://c1.staticflickr.com/5/4182/34175385760_236322f27a_o.jpg

Za nocleg płacimy 130 hrywien od osoby (razem ze śniadaniem i parkingiem). Chętni (w tym ja) idą do pobliskiego baru na piwo. Miłe kelnerki włączają polską muzykę. Same przeboje: Niech żyje wolność i swoboda; Hej sokoły... Deszcz leje jak z wiadra, zatem znów decyzja - jutro nie wypływamy, dzień spędzimy na zwiedzaniu.

Niedziela, 30 kwietnia
Po śniadaniu idziemy "w miasto". Krzemieniec, jak wiadomo, słynie z dwóch rzeczy przede wszystkim. To miejsce urodzenia Juliusza Słowackiego, tutaj też funkcjonowało od 1805 r. słynne Liceum Krzemienieckie, obecnie Kolegium Pedagogiczne im. Tarasa Szewczenki.

https://c1.staticflickr.com/5/4187/34430941651_a643956acd_o.jpg

Z dziedzińca widać wzgórze zamkowe.

https://c1.staticflickr.com/5/4167/34430943431_00d70eaccc_o.jpg

Udajemy się do obowiązkowego punktu, czyli muzeum Słowackiego.
Pamiątkowa fota.

https://c1.staticflickr.com/5/4182/34430940151_ef79684749_o.jpg

W muzeum "z górką" płacimy za bilet i przewodniczkę, która okazuje się świetnie przygotowana i mówiąca po polsku. Mnie ogarnia autentyczne wzruszenie. Nie da się nie pamiętać o burzliwej historii tych miejsc.

https://c1.staticflickr.com/5/4159/34399581202_c257ef6bef_o.jpg

I jeszcze kościół parafialny św. Stanisława z pomnikiem Słowackiego autorstwa Wacława Szymanowskiego (twórca warszawskiego pomnika Szopena) ufundowany w setną rocznicę urodzin poety. Pomnik w 1939 r. uniknął zniszczenia, ponieważ miejscowi Polacy wmówili bolszewikom, że to pomnik poety rewolucyjnego.

https://c1.staticflickr.com/5/4158/34399573502_6a3f59cce2_o.jpg

Staram się robić jak najwięcej zdjęć tzw. smaczków historycznych.

https://c1.staticflickr.com/5/4186/33750831783_27433edc38_o.jpg

https://c1.staticflickr.com/5/4163/33750829983_49b0f82abf_o.jpg

https://c1.staticflickr.com/5/4176/33750828893_2716f682ab_o.jpg

Jedziemy do Ławry Zaśnięcia Matki Bożej w Poczajowie. Historia tego miejsca jest długa, bo sięga XIII w. Nie porwę się na streszczenie burzliwych dziejów klasztoru. Według wierzeń jest to miejsce objawień maryjnych i obecnie chętnie odwiedzane przez pielgrzymów. Ciekawostka. Przy wejściu strażnicy informują o obowiązku założenia spódnicy - można ją wypożyczyć pod zastaw. Cóż było robić...

https://c1.staticflickr.com/5/4155/33750825713_4aced46bcb_o.jpg

Kompleks robi naprawdę wielkie wrażenie. Pewnie coś w rodzaju Lichenia, tylko z większym gustem. Pomijając złote kopuły.

https://c1.staticflickr.com/5/4174/34430899041_da7a6719b7_o.jpg

https://c1.staticflickr.com/5/4194/34430901701_f5e7a35ef4_o.jpg

Po zwiedzaniu jedziemy na obiad i w dalszą drogę. Po drodze na chwilę wpadliśmy jeszcze do Zbaraża, gdzie jak wiadomo zginął Longinus Podbipięta, którego przed wojną miejscowi chcieli nawet kanonizować... Z innych ciekawostek: w Zbarażu urodził się Ignacy Daszyński.

https://c1.staticflickr.com/5/4193/34399548602_78cf558ebd_o.jpg

Tę noc znów spędzimy pod dachem, w Hotelu Grand blisko Ostrowa.

https://c1.staticflickr.com/5/4179/34399544222_32ebe01443_o.jpg

Poniedziałek, 1 maja
1 dzień spływu: Ostrów – Mikulińce – stadion w Mikulińcach, 17 km

Rano smutne zdarzenie. Jeden z naszych kolegów musi jechać do szpitala do Tarnopola. Okazuje się to mądrą decyzją, po badaniach nie będzie już nam towarzyszył, musi wrócić do domu.
My udajemy się na start spływu, czyli do Ostrowa. Zaczynamy pod kamiennym wiaduktem kolejowym na linii Tarnopol - Chodorów, wybudowanym w latach 30. XX wieku. Robi wrażenie, zwłaszcza że przebiega pod nim most drogowy.

https://c1.staticflickr.com/5/4158/34560879055_e12bb1c880_o.jpg

Wzbudzamy zainteresowanie dzieciaków.

https://c1.staticflickr.com/5/4176/33750790143_4b15af1c52_o.jpg

Trochę długo trwa montaż dwóch kajaków składanych, zatem grupa dzieli się na dwa. Płyniemy!!!
Początkowo rzeka wydaje się monotonna. Podobnie jak pogoda - zachmurzenie, ale przynajmniej bez deszczu.

https://c1.staticflickr.com/5/4190/33750785313_b6d6c48bb1_o.jpg

https://c1.staticflickr.com/5/4185/34430872331_1fb61c2027_o.jpg

Mamy pierwszą z obowiązkowych przenosek.

https://c1.staticflickr.com/5/4174/34519967806_c681a923c4_o.jpg

Jednak wkrótce zaczynają się odcinki z licznymi przeszkodami, gałęziami i bystrzami. Nurt jest szybki. Są miejsca, które wymagają szczególnej uwagi i ostrożności.

https://c1.staticflickr.com/5/4186/34561091595_98a29864c8_o.jpg

Mijamy takie ciekawe miejsca:

https://c1.staticflickr.com/5/4155/33750784553_fb205f77e1_o.jpg

Tego dnia nie robię wielu zdjęć na rzece, nie ma czasu na spokojne kadry i boję się o aparat.
Po 15 km robimy postój w Mikulińcach.

https://c1.staticflickr.com/5/4180/34399535142_4116162ebd_o.jpg

Ruszamy oczywiście do ruin zamku z połowy XVI w., gospodarczy był wykorzystywany do końca XIX w. Zachowały się mury, dwie baszty i dwie bramy. Na tej ziemi panowały słynne polskie rody - Koniecpolskich, Sieniawskich, Lubomirskich, Mniszchów, Konopków, Rejów.

https://c1.staticflickr.com/5/4162/34399533142_a4638c099d_o.jpg

Pałac Reyów z XVIII w., obecnie sanatorium.

https://c1.staticflickr.com/5/4180/34519955346_7aa65021b4_o.jpg

Kościół w Mikulińcach z XVII w.

https://c1.staticflickr.com/5/4193/34175316130_c5184ee020_o.jpg

I jeden z mieszkańców.

https://c1.staticflickr.com/5/4157/34175315430_403894d9d1_o.jpg

Takich klimatów szukałam:

https://c1.staticflickr.com/5/4190/34561072545_7ec1a80853_o.jpg

https://c1.staticflickr.com/5/4157/33718320844_28b96bb9c7_o.jpg

Ciekawostka: urodził się tu Janusz Morgenstern, reżyser. Przerwa się przedłuża, nie ma jeszcze wszystkich uczestników. Decyzja: podływamy jeszcze dwa km do stadionu, gdzie rozbijemy obozowisko. Nie ma tak łatwo, znów przenoska.

https://c1.staticflickr.com/5/4161/34399523712_c6bec3ec2a_o.jpg

https://c1.staticflickr.com/5/4170/34175309910_d8d618e867_o.jpg

Po której wypijamy miejscowy trunek "Dziewięćsił".

https://c1.staticflickr.com/5/4157/34399515792_25f433b2a5_o.jpg

https://c1.staticflickr.com/5/4189/34561056395_f28aa9109a_o.jpg

Stadion miejscowego klubu.

https://c1.staticflickr.com/5/4162/34519942056_431432264f_o.jpg

Nigdy nie spałam na stadionie. Chyba sporo mnie w życiu ominęło.

https://c1.staticflickr.com/5/4180/34430835191_2bca6afbbf_o.jpg

Wieczorem integracyjne ognisko, dopływa ostatnia osoba, która towarzyszyła koledze w szpitalu w Tarnopolu. Zdaje nam relację. Podliczamy też pierwsze wywrotki.

wtorek, 2 maja
2 dzień spływu: Mikulińce – Strusów – Zieleńcze, 23 km.

Również dziś pogoda utrzymuje się bez deszczu, choć jest duże zachmurzenie. Ten dzień także dostarczył nam wrażeń, nie było zbyt wiele czasu na zdjęcia na rzece. Seret na tym odcinku jest wąski i pełen przeszkód.

https://c1.staticflickr.com/5/4162/34519746426_3945aef6b8_o.jpg

https://c1.staticflickr.com/5/4158/34399502572_9965588430_o.jpg

https://c1.staticflickr.com/5/4187/34561043385_36981afd27_o.jpg

Trzeba uważać zwłaszcza na przecinające nurt gałęzie, o czym mogłyśmy się z Marysią, z którą płynęłam w dwójce, przekonać - silny nurt przypiera nas bokiem do przeszkody, ale oprócz nabrania wody udaje nam się wyjść przez szwanku (determinacja była wielka). Kolejne dwa kajaki nie mają tyle szczęścia, zbieramy w wodzie graty ze składanej dwójki, jedynka zalicza podręcznikową kabinę. Kolega niestety topi aparat, a więc nikt nie obejrzy już zdjęć z sauny...
W Strusowie po ok. 15 km robimy przerwę, kto musi - to się suszy. Czas się też posilić. Można odwiedzić sklep i pozwiedzać.

https://c1.staticflickr.com/5/4180/34519921276_67e90c902c_o.jpg

Dawna synagoga.

https://c1.staticflickr.com/5/4166/34561034755_e61912454c_o.jpg

Podobno z tego monasteru podziemia biegły aż do Trembowli.

https://c1.staticflickr.com/5/4177/34519916546_5514c76028_o.jpg

Wsiadamy do kajaków. Znów męczący odcinek. Zwłaszcza kamieniste bystrza i progi dostarczają emocji. Z koleżanką pokonujemy wszystko ze śpiewem na ustach (czasem wkradają się brzydkie wyrazy), nie mamy żadnej wywrotki, choć nieraz woda wlewa się górą do kajaka. Wszędzie tam, gdzie rzeka jest wąska i gdzie płynie się wśród zarośli i gałęzi - przy szybszym nurcie łatwo się wywalić, więc uwagę mamy skupioną na maksa.

https://c1.staticflickr.com/5/4191/34430805391_3e079d5dfb_o.jpg

https://c1.staticflickr.com/5/4164/34175294520_df9dca6709_o.jpg

https://c1.staticflickr.com/5/4160/34519914616_464aabd143_o.jpg

https://c1.staticflickr.com/5/4185/34519913306_4a7b964616_o.jpg

Pod jednym z mostów wpływamy w prawą odnogę. Błąd. Dopływamy do miejsca, gdzie ktoś zalicza wywrotkę. Kolega wychodzi na brzeg i ocenia sytuację - nurt szybki, nie wiadomo, co kryje się za zakrętem. Dwie dwójki, w tym my, decydujemy się powlec do mostu i spróbować lewą odnogą. Tak robimy. Tracimy ok. 20 minut, ale wybór był niezły.
Z przykrością muszę zrelacjonować także i nieprzyjemne chwile. Oprócz przeszkód naturalnych trafiamy też na te wykonane ludzką ręką. W tym miejscu musimy wysiąść z kajaków i przeciągnąć kajaki na linkach. jakże mi to przypomniało o rzece Szkło z zeszłego roku!

https://c1.staticflickr.com/5/4193/34430799781_4c40f41d0c_o.jpg

Przyroda jednak walczy z człowiekiem, który nie jest w stanie zniszczyć wszystkiego. Cieszę się widokiem drzew.

https://c1.staticflickr.com/5/4156/34519907776_460c7e37f3_o.jpg

Ostatnia tego dnia przenoska przy młynie. Wreszcie pojawia się słońce.

https://c1.staticflickr.com/5/4183/34175283490_3870a5e654_o.jpg

Dopływamy do miejsca, gdzie rozbijamy namioty. wszyscy mają serdecznie dosyć dzisiejszego odcinka. Zmęczenie i mokre ubrania dają się we znaki. Na szczęście ogrodzenie pola doskonale może posłużyć jako płot na suszenie.

https://c1.staticflickr.com/5/4188/34430793031_3f5bcb57e4_o.jpg

Środa, 3 maja
dzień 3 spływu: Zieleńcze – Dolina – Budzanów, 21 km.

Ranek wita nas świetną pogodą.

https://c1.staticflickr.com/5/4163/34519901006_82280a71cc_o.jpg

https://c1.staticflickr.com/5/4155/34519898686_247a90d29d_o.jpg

Jest też czas na odpoczynek i rozstawienie samochodów.
Tradycyjnie w małej grupie udajemy się na włóczęgę. Chcemy wejść na wzgórze, gdzie mieści się kościół z ruinami zamku, skąd roztacza się piękny widok na dolinę Seretu. Ale najpierw zachwycamy się wsią Zieleńcze.

https://c1.staticflickr.com/5/4175/33718284834_21c6273e8e_o.jpg

https://c1.staticflickr.com/5/4172/34175263030_a063b86fab_o.jpg

https://c1.staticflickr.com/5/4174/33750725393_bb9acc6256_o.jpg

Tędy wczoraj płynęliśmy.

https://c1.staticflickr.com/5/4186/34561035895_c585d1e999_o.jpg

No i są widoki. Po prostu wow.

https://c1.staticflickr.com/5/4174/34430774691_a503eed2de_o.jpg

https://c1.staticflickr.com/5/4160/34399473072_357c72e3ae_o.jpg

W moim przewodniku nie ma nic na temat tego miejsca, jeśli uda mi się pożyczyć inny, to uzupełnię informacje.

https://c1.staticflickr.com/5/4175/33750716143_f82b52219f_o.jpg

https://c1.staticflickr.com/5/4159/34175252070_a1be246826_o.jpg

Na koniec pieszej wycieczki odwiedzamy sklep. W każdej wsi w sklepie są jeszcze w użytku liczydła.

https://c1.staticflickr.com/5/4183/34560993375_99727258c7_o.jpg

Płyniemy dalej. Zaraz za dopływem rzeki Gniezny Seret wreszcie robi się szerszy i spokojniejszy. Można zacząć się relaksować, zwłaszcza że pogoda dopisuje (a nie mówiłam?). Wręcz można się opalać. Szczególnie na nieosłoniętych odcinkach na stojącej niemal wodzie... co świadczy o bliskiej tamie. Ale najpierw bardzo malowniczo.

https://c1.staticflickr.com/5/4162/34561319875_6ea9ca8cec_o.jpg

https://c1.staticflickr.com/5/4169/34399751642_693b79b206_o.jpg

https://c1.staticflickr.com/5/4183/34431105621_6e01ef8314_o.jpg

https://c1.staticflickr.com/5/4177/34431104851_9869d44189_o.jpg

https://c1.staticflickr.com/5/4168/34175578910_9527548848_o.jpg

Jest.

https://c1.staticflickr.com/5/4193/33750708183_c957f67de4_o.jpg

https://c1.staticflickr.com/5/4194/34399463162_39913047d5_o.jpg

Chwilę zastanawiamy się, czy płynąć dalej lewą rzekostradą, czy też znieść kajaki na dół. Pozostajemy przy pierwszej opcji, przez co urywamy kawałek rzeki (a przynajmniej tak twierdzi zapis na moim Holuksie). Mała strata, bo odcinek jak w jakiejś Amazonii. Cały czas płyniemy wąskim korytarzem w zieleni.

https://c1.staticflickr.com/5/4188/33750697193_a0ceab87e9_o.jpg

W miejscowości Dolina znów postój, bo czeka nas przenoska. Idziemy coś zjeść. A coś najczęściej oznacza tu pielmieni (nie pierogi, tylko pierożki, pierogi to wareniki).
Po zamówieniu kilku porcji żelazne zapasy na zapleczu się kończą. Kelnerka ma propozycję - można kupić obok w sklepie pielmieni i margarynę, ona chętnie podgrzeje. Myślicie, że nie skorzystaliśmy? Błąd! Zawsze chętnie zszamie się coś na ciepło...

https://c1.staticflickr.com/5/4157/34519863206_33599176b4_o.jpg

https://c1.staticflickr.com/5/4165/34519862446_9ecd70761e_o.jpg

https://c1.staticflickr.com/5/4173/34560981735_619d3b2abb_o.jpg

I znów stanowimy atrakcję dla dzieciaków

https://c1.staticflickr.com/5/4183/34519859316_68179b1b86_o.jpg

a nasz kierowca który podąża za nami busem i po przestawieniu porannym aut ma już przyczepkę - pomaga nam tym razem w przewózce. Niewątpliwie stanowimy malowniczą grupę.

https://c1.staticflickr.com/5/4164/34520159046_0a06e3e830_o.jpg

Odcinek za młynem piękny. Wysokie skarpy i urokliwy jar, którym będziemy płynęli aż do końca spływu.

https://c1.staticflickr.com/5/4162/34560872825_20d05ae51b_o.jpg

https://c1.staticflickr.com/5/4177/34520154766_e612e54406_o.jpg

https://c1.staticflickr.com/5/4190/34431102031_74a6719bc0_o.jpg

https://c1.staticflickr.com/5/4158/34431101551_27e677b53c_o.jpg

https://c1.staticflickr.com/5/4194/34520153816_400cafdefd_o.jpg

https://c1.staticflickr.com/5/4171/34175573060_2877ed7edb_o.jpg

https://c1.staticflickr.com/5/4183/34520153346_968211c99e_o.jpg

Kolejny nocleg, Budzanów. Zbiera się na burzę, która ostatecznie nie decyduje się nam przeszkodzić.

https://c1.staticflickr.com/5/4177/34399450122_26b7a2acb2_o.jpg

Ja przeżywam załamanie - atakuje mnie znajomy mi ból głowy, walę ketonal i idę spać. Reszta siada z gitarą do ogniska.

Czwartek, 4 maja
dzień 4 spływu, Budzanów – Biała, 26 km.

Rano po bólu nie ma śladu, a więc znów mi się udało. Po śniadaniu szybka wycieczka piesza. Tak już mam, nic na to nie poradzę. Mam nogi - to idę. Trzeba przejść spory kawał przez wieś, ale warto dla takich widoków (Prus twierdzi, że baba ma grube łydki, ja tam nie wiem).

https://c1.staticflickr.com/5/4194/34399447782_14f012b4be_o.jpg

Docieramy do zamku z XVII w. z kościołem.

https://c1.staticflickr.com/5/4158/34399446122_71978129f1_o.jpg

https://c1.staticflickr.com/5/4183/34430635881_984209a34a_o.jpg

Obecnie mieści się tu szpital psychiatryczny. Kawałek dalej piękny cmentarz. Można by tam spędzić z godzinę, ale czas nagli.

https://c1.staticflickr.com/5/4179/33718225614_cdd1ffa03c_o.jpg

https://c1.staticflickr.com/5/4185/33750654053_9603965350_o.jpg

Dzisiejszy odcinek spływu wiedzie przez zieloną bajkową krainę. Ponadto jest to czas kwitnienia drzew, więc płyniemy przez białe dywany. Od zapachów kręci w nosie. Rzeka jest spokojna, można rozglądać się na boki i podziwiać przyrodę.

https://c1.staticflickr.com/5/4179/33718785634_8fdee21145_o.jpg

https://c1.staticflickr.com/5/4186/33750648253_1c1e2a5de5_o.jpg

https://c1.staticflickr.com/5/4173/34430738841_7dcf3a9123_o.jpg

https://c1.staticflickr.com/5/4155/34431293671_dddedcbbf3_o.jpg

https://c1.staticflickr.com/5/4192/34399424502_36cf5eac76_o.jpg

https://c1.staticflickr.com/5/4180/34399898692_f07f6ddcd3_o.jpg

Oraz odpocząć w pięknym miejscu.

https://c1.staticflickr.com/5/4160/34560956575_2a2ef5f49e_o.jpg

https://c1.staticflickr.com/5/4179/34175204280_dba71a24f5_o.jpg

Kolejna przenoska, tym razem już bez postoju.

https://c1.staticflickr.com/5/4181/34431289241_acbf2b0dcb_o.jpg

https://c1.staticflickr.com/5/4180/33750638553_bf4ef92849_o.jpg

Na całej trasie od początku spływu ciągle przepływamy pod kładkami i mostkami. Ten jednak robi wrażenie...

https://c1.staticflickr.com/5/4190/34561520035_347c894434_o.jpg

https://c1.staticflickr.com/5/4161/34561519585_fabcf8c831_o.jpg

I to chyba jedyne niespodzianki, poza nimi grozi nam tylko przegrzanie na słońcu.

https://c1.staticflickr.com/5/4161/33718185194_2301a112de_o.jpg

https://c1.staticflickr.com/5/4158/33718100164_f2c6da3640_o.jpg

https://c1.staticflickr.com/5/4186/34431281191_6914a58e97_o.jpg

https://c1.staticflickr.com/5/4174/34561518775_7dab926c95_o.jpg

I kolejny, przedostatni już biwak.

https://c1.staticflickr.com/5/4177/34560942065_7c99b8e57b_o.jpg

Tym razem prognozy stuprocentowo przewidują ulewę. Ale zanim to nastąpi, małą grupką idziemy do pobliskiego baru, który okazuje się całkiem niezłą restauracją z wyborem dań.

https://c1.staticflickr.com/5/4185/33718175064_8189201665_o.jpg

Pozostali jadą do Czortkowa i chyba nie mają tak fajnie. Podobno trafili na bar bez prądu.
A ja się zajadam:

https://c1.staticflickr.com/5/4180/33718172494_3a5c2e1e4a_o.jpg

https://c1.staticflickr.com/5/4183/33718173094_635f36732e_o.jpg

No i jest ulewa. Szybko wracamy do namiotów.

https://c1.staticflickr.com/5/4176/33718171524_63a0783dd8_o.jpg

Piątek, 5 maja
dzień 5 spływu: Biała za zaporą – Rosochacz - Ułaszkowce, 25 km

Ostatni dzień płynięcia. Wszystko, co dobre, kiedyś się kończy. A szkoda, bo to chyba najbardziej malowniczy odcinek. Najpierw jednak przewozimy kajaki za zaporę przed Czortkowem.

https://c1.staticflickr.com/5/4180/34399968052_5155aa913f_o.jpg

https://c1.staticflickr.com/5/4172/33750623553_c8b50cfd2b_o.jpg

https://c1.staticflickr.com/5/4184/33751220763_7e1aab138d_o.jpg

I dalej już wodą.

https://c1.staticflickr.com/5/4187/34175833200_38d539de30_o.jpg

Do kolejnej przenoski. Ukraińcy uwielbiają grodzić rzeki!

https://c1.staticflickr.com/5/4168/34399964142_c8b4f9a283_o.jpg

Płyniemy przez Czortków.

https://c1.staticflickr.com/5/4172/34561564635_42a204b73f_o.jpg

Z dedykacją dla Czołga (wytęż wzrok):

https://c1.staticflickr.com/5/4165/34561562815_707bec4b67_o.jpg

Potem znów piękny odcinek.

https://c1.staticflickr.com/5/4171/34561560845_723a09ccf4_o.jpg

https://c1.staticflickr.com/5/4172/33750622003_7618b5e986_o.jpg

https://c1.staticflickr.com/5/4189/34519820756_dfc2c8d2b0_o.jpg

https://c1.staticflickr.com/5/4165/34519819906_5d247857f9_o.jpg

Na postoju chwila ulewy i burza, która zahacza nas tylko ogonem.

https://c1.staticflickr.com/5/4170/33750619283_96f52c0b4e_o.jpg

Dopływamy do naszej mety.

https://c1.staticflickr.com/5/4188/33750616733_bfa3d97dc3_o.jpg

https://c1.staticflickr.com/5/4180/33718852664_258299b265_o.jpg

https://c1.staticflickr.com/5/4182/33718163064_0ea5bcd458_o.jpg

https://c1.staticflickr.com/5/4185/33750613213_83a7c8e2f2_o.jpg

Widok na Seret z mostu:

https://c1.staticflickr.com/5/4161/34519814136_29d12a8e5a_o.jpg

Miejscowe dzieciaki prowadzą nas przez wieś do polskiego kościoła.

https://c1.staticflickr.com/5/4187/34519811786_e24d535b13_o.jpg

https://c1.staticflickr.com/5/4166/34519804296_85a47a979c_o.jpg

Po drodze mijamy wiele ciekawostek. Lubię takie klimaty.

https://c1.staticflickr.com/5/4185/33750610723_60521f1442_o.jpg

https://c1.staticflickr.com/5/4161/33718156964_105f43194f_o.jpg

https://c1.staticflickr.com/5/4166/34519804906_cfae2bca5e_o.jpg

https://c1.staticflickr.com/5/4187/34519810456_ce3b44208f_o.jpg

Sobota, 6 maja
Długi powrót do domu.
Rano po rozważeniu sytuacji na granicy, decydujemy się jechać przez Lwów, tak aby na granicę dotrzeć późnym wieczorem. We Lwowie mamy cztery godziny na szybkie zwiedzanie, jedzenie i zakupy. Robimy to w tempie ekspresowym.
Pomnik Mickiewicza:

https://c1.staticflickr.com/5/4174/34399366582_fe23fce58e_o.jpg

Opera lwowska:

https://c1.staticflickr.com/5/4169/34399358712_a2556b2f5a_o.jpg

Akurat pod ratuszem trwał jakiś festiwal.

https://c1.staticflickr.com/5/4191/34175163060_db751580ca_o.jpg

Postanawiamy rzucić okiem na miasto z wieży ratuszowej.

https://c1.staticflickr.com/5/4173/33718127334_1e047851f9_o.jpg

https://c1.staticflickr.com/5/4165/33718126494_c48b250fcc_o.jpg

https://c1.staticflickr.com/5/4161/34175115620_c9a0f858d1_o.jpg

Pędem docieramy też do pozostałości po synagodze.

https://c1.staticflickr.com/5/4177/34430653691_f537cc19e6_o.jpg

A potem już tylko zakupy (dużo, dużo cukierków i dużo chałwy) i jedziemy do domu. Tym razem na granicy spędzamy tylko trzy godziny. Do Lublina docieramy o 4 rano w niedzielę.

Co was może jeszcze zainteresować?
Może przykładowe ceny... 1 hrywna to ok. 15 groszy.
Starter do telefonu - 50 h
espresso w hotelu - 15 h (dobre)
woda mineralna 1,5 l - 8 h
barszcz ukraiński + pierogi + 50-tka koniaku - razem ok. 90 h
piwo w barze - ok. 20 h, piwo w sklepie - ok. 10 h
kilogram krówek w czekoladzie - ok. 120 h
chałwa - ok. 17 h
nocleg ze śniadaniem w motelu - 120 h
chleb - ok. 8 h

Dla przypomnienia. Płynęliśmy rzeką Seret od Ostrowa do Ułaszkowców, w sumie 112 km.
Cała trasa:

https://c1.staticflickr.com/5/4175/34507042715_0a3ce461f7_o.jpg

Wszystkie foty TUTAJ https://www.flickr.com/photos/146286372@N07/albums/72157681396210111
przez Maga
10 maja 2017, o 18:17
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: 29.04-04.05.2018 WISŁA Kraków - Warszawa

Czyli średnio ponad 70km dziennie. Nieźle. Dla mnie dystans chyba nie do zrobienia.
przez miandas
5 maja 2018, o 11:25
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: 29.04-04.05.2018 WISŁA Kraków - Warszawa

Dystans robi wrażenie, pogoda całkiem łaskawa nie była, gratulacje za wyprawę :||:
Tak się zastanawiam czy to bezpieczne w pojedynkę, jakby co nie wiadomo ani gdzie ani kiedy.
przez rawa
5 maja 2018, o 15:30
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: 29.04-04.05.2018 WISŁA Kraków - Warszawa

Gratuluję i zazdroszczę ;)
Świetne dzienne przebiegi. Czy nurt poniżej Przewozu był w miarę, czy też zwalniał z dnia na dzień?
Kiedy startowałeś? Bo może się minęliśmy w Krakowie?
przez marcel
5 maja 2018, o 16:57
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: 29.04-04.05.2018 WISŁA Kraków - Warszawa

Adam napisał(a):Nie wiem do końca co macie na myśli, nie zauważyłem u siebie takiego zjawiska.
no właśnie, droga jest najważniejsza :lol:

Gratuluję spływu. Fotki super :lol:
przez Sikor
9 maja 2018, o 09:13
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: 29.04-04.05.2018 WISŁA Kraków - Warszawa

Adam, super wyprawa. Gratuluję. Szkkoda, że nie dałem rady potowarzyszyć Ci pierwszego dnia, gdy płynąłeś z Krakowa. Jednak rodzina ważniejsza z nią niedzielę spędziłem :D Byliśmy wtedy bodajże na Górze Żar Koło Żywca. Można Ci trochę pozazrościć :lol: pomysłu i realizacji planu. Ja może z synem niebawem popłynę Pilicą , prawdopodobnie z Przedborza do.. gdzie dopłyniemy w ciągu 4-5 dni. Chcemy się dołączyć do mojego szwagra, który ze swoją paczką znajomych będzie tam spływał od piątku 01.06.2018r. My może dołączymy w niedzielę 3 czerwca lub w poniedziałek.

Pozdrawiam
przez janekorka
17 maja 2018, o 09:53
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: 29.04-04.05.2018 WISŁA Kraków - Warszawa

Przyłączam się do gratulacji :||: Co do pokonywanych dystansów, to chyba masz ręce ze stali. Biorąc pod uwagę nurt Wisły, musi to wymagać niezłego wysiłku. Tak z ciekawości, ile godzin dziennie płynąłeś?
przez Łysy
17 maja 2018, o 21:11
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

cron