| Biuro Turystyki Kajakowej AS-TOURS | PROZONE - wypożyczalnia kamer GoPro! | KONKURS RELACJA MIESIĄCA |

Znalezione wyniki: 61

Wróć do listy podziękowań

Re: Materace dmuchane QUECHUA Komfort

Hej Radku!
do tej pory pasożytowałem na Was :twisted: a dziś, to mój pierwszy post, więc przy okazji serdecznie wszystkich witam :D
wspomnianego materaca nie posiadam, choć dosłownie miesiąc temu, był on obiektem moich zainteresowań. W tej chwili posiadamy z moją najmądrzejszą stary prlowski gumowo-bawełniany materac 190x120x10 - waży on ok 4,5-4,6 kg w zależności od używanej wagi. Jest trwały, gruby i wytrzymały - szukaliśmy jednak czegoś lżejszego, coby odchudzić nasz bagaż na canoe (bo posiadanym neptunkiem pływamy baaardzo sporadycznie). Materace intexu (czy jakoś tak), choć stosunkowo tanie i wszędzie dostępne są za wysokie jak na nasze iglo (campus ottawa 3). Ten wydawał się być idealny. W decatchlonie przeprowadziliśmy wnikliwe testy - ku utrapieniu obsługi i uciesze małolatów (o czym za chwilę). Wymiary ok, z wierzchu - a'la weleur, spód - cienkie pcv (jak intex). W zasadzie bardzo podobny materiał (choć na moje wydaje się solidniejszy). Decatchlon ponadto ma bardzo dobry system gwarancyjny - to dodatkowy plus. Na ww. materacu leżeliśmy, siedzieliśmy, targaliśmy go po podłodze w okół stoiska turystycznego. Rzucaliśmy się na niego (we dójkę i w pojedynkę), poprosiliśmy jakieś dzieci by po nim skakały :twisted: Pompując trzeba dobrać twardość do ilości / wagi osób. 10 cm grubości, to przy zbyt słabym napompowaniu d.... dotykamy podłogi - kwestia prób i wprawy, aby dobrać odpowiednią twardość do "klienteli". Materacyk wytrzymał wszystkie próby, łącznie z "próbą paznokcia" - sprawdzam tak wszystko co trzeba nadmuchać :twisted: Zrezygnowaliśmy jednak z zakupu, bo różnica w wadze do aktualnie posiadanego prlaka jest znikoma, a 13 Jagiełłow piechotom nie chodzi...Jjak nasz obecny trafi szlag - wymienimy prawdopodobnie na ww. materac z decatchlonu.

Rozważ ewentualnie materac gumowo - bawełniany - cena podobna, waga ok. 300-400 g różnicy w górę, materiał jakoś moim zdaniem wytrzymalszy (ale to subiektywne wrażenia).
przez glynu
9 czerwca 2014, o 20:19
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: Woda do picia

Mój patent:
* filtr savyer mini (można nabyć w czeskim sklepie wysyłkowym - http://www.frogtac.pl/Przetrwanie-i-outdoor/Wyposazenie-medyczne-i-pierwsza-pomoc/Wodny-filtr-SAWYER-MINI )
* korpus liniowy do filtrów osmotycznych (zasypany węglem) http://www.filtrwody.pl/pl/p/FILTR-LINIOWY-PUSZKA-DO-ZASYPYWANIA-ZLOZEM-OWC10/49
* jako filtr wstępny siateczka z filtra do myjek ciśnieniowych http://www.profikarcher.com.pl/index.php?page=shop.product_details&flypage=flypage.tpl&category_id=23&product_id=310&option=com_virtuemart&Itemid=111
* pompka do wody z http://allegro.pl/pompka-do-spuszczania-paliwa-oleju-wody-3w1-hit-i4258587573.html

Łącznie kosztowała mnie ta przyjemność ok 2 Królów Jagiełłów i jednego Kazimierza Wielkiego. Sprawność jak na moje rzeczno - jeziorowe testy jest ok. Wodę uzyskujemy bezbarwną, nie śmierdzącą i smaczną. Z kałuży nie piłem. Przed filtracją można potraktować wodę tabletkami, lub nadmanganianem potasu - węgiel usunie chlor lub nadmanganian, a na deser gotowanie. Choć póki co ja te dwie dodatkowe sprawy pomijałem :oops:
Efekt - zabieramy mniej wody, więc jest więcej miejsca na "chmielowe izotoniki" :P
przez glynu
11 czerwca 2014, o 16:34
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: Lista rzeczy które zabieram na wypady.

Moja lista (przeważnie ja +1):
1. namiot
2. plandeka 2x3m2 (zawsze się przydaje)
3. materac dmuchany + pompka / 2 karimaty (jak ma być lżej, ale to się już rzadko zdarza)
4. poduszki dmuchane (im człowiek starszy tym potrzeba odrobiny komfortu)
5. śpiworki (czeskie loap z opcją łączenia), mały kocyk (wymóg baby...)
6. ręczniki z mikrofibry
7. kosmetyczka
8. apteczka (tutaj krem z filtrem, balsam po opalaniu)
9. ruszt z juli
10. szmel
11. gary amelinowe z czajniczkiem (dziadkowie używali,ojciec używał,teraz ja używam i pewnie wnukom przekażę w spadku :D ) jak większa ekipa to dokładam wok, 5 litrowy garnek (oczywiście amelinowy)
12. przyprawy w pre-petach (polecam), kawa, herbata, cukier w pudełkach po karmie dla ryb tropical (polecam - wymiary od 200 ml do 1200 ml)
13. kawiarka - oczywiście amelinowa (lubię dobrą kawę o poranku)
14. filtr wody (rozbudowany przeze mnie savyer mini)
15. piła składana z lidla
16. maczeta / czasem toporek
17. rzutka ratunkowa
18. bojka renatka
19. łopatka (z tesco za 2 pln) - saperki nie opłaca się targać do wykopania małego dołka...
20. kolorowe plasticzane talerzyki i miseczki dla dzieci z ikea, + stalowe kubeczki (nie termiczne)
21. worki na śmieci
22. wózek do przenosek diy z rurek pvc
23. mały zestaw bosmański (kombinerki, multitool, mały śrubokręt z bitami, taśma klejąca, szpula sznurka murarskiego, drut, nici, igły, żyłka, trytki, klej, drobne szpargały, kilka szekli i karabinków)
24. papier
25. butki do wody
26. klapki / butki do wyjścia do ludzi (choć jak mogę, to pociskam boso :&&: )
27. coś ciepłego do ubrania
28. coś od deszczu (lubię brytolskie łachy z demobilu w kamuflażu ddpm)
29. gatek i kąpielówek nie liczę ;)
30. cumka 20 m
31. okulary p/słoneczne + kapelusz
32. aparat wodoodporny kodak easyshare c123
33. kamerka go pro hero2
34. pudełka wodoszczelne (dział spożywczy tesco) na tel, na coś tam
35. kompas, mapa, przewodnik, materiały coby wiedzieć co i jak
36. arafatka
37. prowiant
38. chmielowy izotonik
39. od tego sezonu walkie talkie maxcom wt350
40. samsung solid
41. pikutek - mistrz w kuchni :P , vicek (zamiennie handyman/skipper/ hercules), hultaj
42. czołówka + latarka ręczna
43. dokumenty $, €, PLNy
44. szpej baby
45. baba



Bety wozimy w workach kayoba z juli (tu polecam 60 litrową torbę - pakowana poziomo, więc wygodniejsza od pionowych worów), albo czeskie / czechosłowackie: chlebak, zasobnik na plecy, torba(worek) żeglarski. Wszystko wykonane z materiału plandekowego, dostępne na alledrogo za grosze, odporne na zachlapania, zasobniki z szelkami do noszenia, niestety nie są całkowicie wodoszczelne więc przy wywrotce - bety mokre. Ale mają swój klimat - ja przynajmniej lubię :roll:

ps. w zeszłym roku na canoe mięliśmy też mały grill (taki jednosezonowy za ok 10 pln) - idealnie mieścił się przed szlakową - ja dymałem pagajem, Dorota przerzucała szamo... Dymiliśmy jak parowiec :twisted:
przez glynu
11 czerwca 2014, o 17:52
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

CZARNA HAŃCZA 19-22.06.2014

Hej Wszystkim,
w "czerwcówkę" spłynęliśmy w 2 canoe Czarną Hańczą z Maćkowej Rudy, do jez. Mikaszewo na wys. Leśniczówki Jazy i z powrotem do Mikaszówki zdać canoe. Korzystaliśmy z czarteru, parkingu dla auta firmy as-tour. Zapowiadana pogoda nie zachęcała do pływania, jednak niezrażeni zapakowaliśmy bety na nasze skorupy (a z racji filozofii "niezawijania do portów" w trakcie spływu trochę tego było...) Na szczęście wypogodziło się i cały pierwszy dzień towarzyszyło nam słoneczko. Udało nam się dopłynąć do Frącek, a nawet do Okółka - tam nocleg u znajomego na podwórku. Minusem było to, że między podwórkiem, a brzegiem rzeki było jakiś 500 m bagna i podmokłej łąki przez którą musieliśmy przetargać bagaże. Plusem ciepła woda i te sprawy związane z domostwem, wieczorem ognisko, kolacja przygotowana na radzieckiem szmelu (kurczak z ryżem w sosie słodko - kwaśnym)i pogawędka do późna z właścicielem przy chmielowych izotonikach. Dzień drugi rozpoczął się od przelotnego opadu deszczu. W kurteczkach dzielnie pagajowaliśmy, jednak z powodu pogody dystans okazał się być w porównaniu do wczorajszego co najmniej mizerny...Omijając oficjalne pola biwakowe - nie lubimy tłoku, udało nam się znaleźć świetne miejsce na nocleg. Ok 61/63 km szlaku (po ominięciu kilku leśnych pól biwakowych), powyżej leśniczówki Jałowy Róg na lewym brzegu mamy duuużą niepodmokłą polankę. Rozbiliśmy namioty, przynieśliśmy drewno na ognisko z pobliskiego las i oganęliśmy obozowisko. Wieczorem (akurat po dopłynięciu wiatr rozgonił chmury i pojawiło się wieczorne słoneczko) wykąpaliśmy się w rzece i zabraliśmy się do przygotowywania kolacji. Tym razem był grill czyli kiełbadrony i skrzydełka z rusztu. A na deser ziemniaki z popiołu. W nocy oczywiście deszcz i wiatr, poranek również nie był lepszy, więc do południa leniliśmy się w namiotach mając nadzieję na chwilę słońca... Nadzieja matką głupich jak mówią, więc kolejny dzień pompowaliśmy w deszczu. Przegapiliśmy rozwidlenie na Kanał Augustowski dopłynęliśmy do jazu na Szlamicy. Miła Pani (jak się później okazało Pani Śluzowa na śluźie Sosnówek) powiedziała, że jak nie płyniemy na zaproszenie Łukaszenki, to lepiej zawróćmy :-) Śluza Sosnówek, Śluza Mikaszówka to była tylko formalność. Byliśmy już strasznie zziębnięci i postanowiliśmy zatrzymać się na obiad w "barze u mamy" na lewo od śluzy Mikaszówka. Ceny nawet znośne - powiedzmy adekwatne do jakości, jednak obsługa strasznie nieogarnięta. 20 min czekania na zupę pomidorową - smaczną (3,50 pln), 30 minut czekania na herbatę(3 pln), na pierogi (12 pln) i kawę z ekspresu (6 pln) 40'... Pani na nas nawrzeszczała, że nie umiemy zamawiać (baby poprosiły o rozłożenie 1 porcji pierogów ruskich na 2 talerze - Pani Kelnerka przyjęła, zapisała i później przyniosła pół porcji... Darcia ryja(nie przez nas) na całą salę pełną kajakarzy było co niemiara - bo nie ma w zeszycie, bo chcemy te 5 pierogów oszukać... Aż przypomniała mi się scena ze sklepu w filmie "poszukiwany poszukiwana" - BO KAŻDY PIJAK TO ZŁODZIEJ! Kawę z expresu chciano nam podać w brudnym kubku - dowiedzieliśmy się, że mamy wymagania...) Nocleg wypadł na małym cypelku na jeziorze Mikaszewo (ok 70 km szlaku, vis a vis Leśniczówki Jazy). Strasznie wiało, od strony wody więc z canoe ustawiliśmy parawan, wieczorem doszedł do tego zacinający deszcz. Z pomocą przyszła plandeka, z której wykonaliśmy prowizoryczny daszek. Kolacja - spagetti przyrządzone na ognisku i do popicia chmielowe napitki. Wieczór upłynął na rozmowie o wszystkim i o niczym, kuleniu się przed zimnem i deszczem. Rano przeciągnęliśmy do południa - silny wiatr, przelotne deszcze na zmianę ze słonkiem nie nastawiały nas pozytywnie do zwinięcia obozu. Wróciliśmy do śluzy MIkaszówka - zdaliśmy canoe i zapakowaliśmy bety do busa. Ponieważ popołudniu się wypogodziło już autem zajechaliśmy na pole biwakowe nad j. Mikaszewo (ok 1km dalej od naszego miejsca noclegu), zjedliśmy obiad - leczo i po północy wróciliśmy do Warszawki i okolic. W łóżku byliśmy z najmądrzejszą po 1...
Skład:
ja - kierownik zamieszania
najmądrzejsza - moja 2 połowa
jożin z bażin - szkoda pisać
dora - moja siora
(foty w drodze)
przez glynu
24 czerwca 2014, o 16:06
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: Nóż ratowniczy

pikutki rządzą :) Tylko nie zbagatelizuj ich mizernego wyglądu, bo będzie trzeba kleić paluchy... :evil:
przez glynu
26 czerwca 2014, o 19:29
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: CZARNA HAŃCZA 19-22.06.2014

https://plus.google.com/110070222051849467683/photos

Kilka fot. Nie kumam jak udostępnić resztę. Niby upubliczniłem wszystkie, a widać tylko kilka ze mną w roli głównej (wiem że nie ma się czym chwalić). Widoczków brak :| Ktoś ogarnia google+ lub może jakąś chmurę polecić? Tylko najlepiej taką żeby foty nie zginęły po miesiącu...


Reszta zdjęć :
https://plus.google.com/110070222051849467683/posts
zabijcie, a nie wiem jak to ogarnąć...
przez glynu
26 czerwca 2014, o 21:21
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

JAK NIE PŁYWAĆ JACHTEM

DRAMAT W 2 AKTACH :|
akt pierwszy.
Dwa tygodnie temu miałem przyjemność pływać conradem (balastowym)po Jezioraku. Załogę stanowiło: 2 ok 70 letnich, ach dziarskich dziadków (jeden sternik morski, jeden żeglujący szczypior), Najmądrzejsza (żeglujący szczypior) moja skromna osoba (sternik jachtowy, ratownik wopr).
Wiaterek leciutki 1-2*B na maszcie mały grot i genua na rolfoku. Byliśmy przy kanale do Zalewa, kiedy nad centralnym Jeziorakiem zaczęły gromadzić się chmury, było widać deszcz i silne szkwały. Działo się to jednak w oddali, kierunek wiatru nie był kolizyjny z naszym szuwarowym pływaniem. Spokojnie bujając się po zatoczce podziwialiśmy piękno przyrody i ww. burzę. Decyzja - wracamy, na wszelki wypadek, wyjdziemy na wodę, gdy się uspokoi (do kei oddalonej ok 100m). W pewnym momencie wiatr w naszej zatoczce ucichł, pojawił się szkwał (coraz silniejszy) wiejący w naszym kierunku. Zwrot na wiatr, Zdążyłem odknagować fał grota, Janek zrolował genuę do połowy, dmuchnęło, przechyliło i znaleźliśmy się w wodzie. :oops:
Szkwał wiejący w bok od strony burzy (właściwe zamieszanie szło przez środek jeziora), trwało na tyle długo, że maszt został wepchnięty w muł, nie zdążyłem założyć na top koła/kapoka.
koniec aktu pierwszego.
akt drugi:
gdy wiatr i deszcz ustały z brzegu podpłynęły 2 płaskodenki (w tym jedna na małym silniczku) i kajak. Załoga była cała i zdrowa , więc zabrali na brzeg, to co udało się wyjąć z kabiny. Niestety małym motorkiem płaskodenki nie był w stanie szarpnąć na tyle, by wyrwać maszt z mułu. Nasze akrobacje na kilu też nic nie dały. Uwaga do braci wodniackiej - kilka motorówek przepływających obok nawet nie podpłynęło żeby zobaczyć czy komuś nie trzeba pomocy... Mimo dawanych sygnałów !!! A szkoda, bo pewnie gdyby od razu pociągnąć jacht, cała akcja trwałaby ok 15/30 minut, zamiast 4 godzin.
Z brzegu zadzwonili pod numer alarmowy i dyskusjom z operatorem z Olsztyna nie było końca (to wiem z relacji). W końcu przypłynęła motorówka wopru z Zalewa, i przyjechało PSP z Iławy z wanną. We dwie łodzie próbowali wyszarpać nas z mułu, a żeby było ciekawiej, kadłub zaczął osiadać coraz głębiej w toni wodnej (jak się później okazało jakiś barani łeb nawiercił otwornicom komory wypornościowe :!: :!: :!: ). Do pomocy podpłynął człowiek na dużym jachcie motorowym i w 3 motorówy udało się doholować nas do brzegu, gdzie dopiero postawiliśmy jacht (wcześniejsze próby nie udały się - całkowicie stracił stateczność - mimo kila :!: :!: :!: ), przy pomocy Chłopaków z OSP Dobrzyki, i wylaliśmy wodę ze środka, na tyle, że dało się doholować jacht do naszej kei - podziękowanie dla Rysia i jego płaskodenki z motorkiem...

koniec aktu drugiego
epilog
Na szczęście nic nikomu się nie stało (nie licząc kilku siniaków) i strat materialnych (moje okulary p/słoneczne, telefony Doroty, Janka i Michała - samsung solid - rządzi! - dalej mam i dzwoni :D , skrzynki bosmańskiej z narzędziami i aparatu kodak c123 - wodoodporny, więc może jeszcze działa w mule...)
kilka uwag sternika:
:!: nie lekceważ burzy, nawet jeśli idzie daleko i bokiem i nic nie wskazuje na to, żeby kierunek wiatru miał się zmienić
:!: przed wyjściem w rejs uświadom załogę, na wypadek sytuacji awaryjnej - nawet jeśli jest doświadczona, rejs krótki, szuwarowy, a jacht jest malutki... :!:
:!: sprawdź kapoki przed wypłynięciem - z naszych posiadanych pięciu - 3 zatonęły... :shock:
:!: w kabinie miej zawsze porządek - elektronika w szczelnych pojemnikach (super są spożywcze z uszczelką zamykane na klamry...) - tak jakbyś miał się wywrócić
:!: do rzeczy cennych, a tonących - dodaj pływak (są gotowe paski wypornościowe, albo budżetowo można wyciąć z makaronów basenowych)
:!: mały nóż warto mieć przy kostce / na szyi, w kieszeni jeśli jesteś w spodenkach
:!: jacht kilowy, niekoniecznie musi wrócić do pionu po przechyle 90* :shock:
:!: jeśli kupiłeś jacht sprawdź, czy komory wypornościowe są szczelne i wystarczające, i czy jakiś BARAN nie porobił w nich dziurek... :shock:

* ZDJĘCIA OD MOMENTU WYWROTKI ROBIŁA SYMPATYCZNA PANI, JEDNAK DO DZISIAJ, MIMO PROŚBY NIE PRZESŁAŁA DO MNIE. JEŚLI OTRZYMAM, WKLEJĘ.
* TAK - BYLIŚMY TRZEŹWI, NARKOTYKÓW NIE BIERZEMY.
przez glynu
8 sierpnia 2014, o 12:44
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: JAK NIE PŁYWAĆ JACHTEM

A ja już wiem... :| Po pamiętnym szkwale na Mazurach kilka lat temu w prasie wodniackiej pojawiło się wiele artykułów z cyklu kto, kogo, dlaczego i czyja to wina... Na szczęście, ze 2 numery gazetek trzymałem w pawlaczu.
Otóż, szkwał faktycznie położył nas na burtę, kil wg. projektu ma tylko 350 kg, siła przyłożona do kilkumetrowej dźwigni masztu z żaglami wcale nie musi być taka strasznie duża...(nie będę wyliczał, ale zasada jest chyba jasna). Gdy jacht był już w przechyle 90*, żagle nabrały wody (zwiększyły swój ciężar), do tego amelinowy maszt i bom (bez pływalności) i myślę, że wyzerowało wagę balastu. Przy czym nie był to pojedynczy podmuch (po takim może i wszystko by się wyprostowało), ale dobre kilka/kilkanaście minut dmuchania w jednym kierunku. Toteż wiatr napierał na przewrócony kadłub, i coraz bardziej "wpychał" maszt w muł (trochę jak ostrze hebla). Doszła do tego woda, która wlała się do kabiny, dziurawe komory wypornościowe i już nie jest tak kolorowo... Nie zdążyłem założyć koła na top - zanim się ogarnąłem, top był już w mule.

Nie chcę się wymądrzać (bo tradycyjnie mądry Polak po szkodzie), ale laminatowe konstrukcje jachtów, z amelionowym masztem w naturalny sposób będą miały tendencję do grzyba (z racji komór wypornościowych zahaczających, lub wręcz usytuowanych w dnie.) Balast musiałby być cięższy od maszt+bom+okucia+mokre żagle+zapas na długość dźwigni+jeszcze jakiś zapas na nabranie wody, co pewnie doszłoby do tony w przypadku conrada :? Kiedyś coś czytałem o pianach (coś jak budowlane, tylko o zamkniętych porach) wstrzykiwanych w maszty, ale w praktyce nigdy się z tym nie spotkałem. Z drugiej strony, chyba lepiej nie dopuścić do wywrotki, niż później mieć problemy.
Chyba coraz bardziej przekonuję się do starych sprawdzonych konstrukcji drewnianych i drewnopochodnych. OTCO.
przez glynu
11 sierpnia 2014, o 21:45
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

barometr

Drodzy, szukam, szukam i dziwie się, że na forum jakby nie było wodniaków cisza nt. barometrów.
Dodałem do ekwipunku wodnego - chociaż równie dobrze można używać na co dzień :-)
Ktoś używa jakiegoś małego/przenośnego modelu :?:
Zegarka :?:
Elektronicznego / mechanicznego :?:

właśnie zamówiłem z moją Premałżowiną taką zabawkę:
barometr.JPEG

Charakterystyka:

* Obrotowy pierścień skali
* Temperatura od -30 do 50°C
* Barometr od 600 do 1040 hPa
* Wysokościomierz od 0 do 5tys. m (Pomiar-różnica: 20 m)
* Wymiary:(Szer.xWys.xGłęb.) 68 x 85 x 28 mm
* Waga: 122.5 g

Jak dojdzie - skrobnę kilka informacji
Tarcza wyskalowana jest również w mnpm, ale wielkich nadziei w pomiarze wysokości sobie nie robimy.
przez glynu
14 marca 2015, o 21:03
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: MAZURY 2015 - Bushcraft Canoe z dziećmi, 4-5 dni, 60-70

Marshall,
prosiłeś o jakieś podpowiedzi - Krutynia jest strasznie ucywilizowana - Między Krutynią, a Iznotą ciężko o dziki biwak. Na "ucywilizowanych" polach są miejsca na ognisko, ale przeważnie drewno można kupić od gospodarza "na taczki". Ten odcinek najlepiej pokonać poza weekendem - inaczej bywa jak na jakimś spędzie... W samej Ukcie jest przyjemne pole - u Waisów - mam nadzieję że nie przekręciłem nazwiska - można poszukać ich strony w necie, miło, spokojnie i pięknie ukształtowany teren - dla Każdego znajdzie się coś przyjemnego. Na miejscu dostępne sanitariaty, umywalki, wiaty biwakowe z prądem. Za dopłatą sauna, prysznice. Ognisko płatne oczywiście za taczkę drewna. Są też pola biwakowe - gdzie zapłacimy tylko za miejsce - ale nie we wsiach.
Warto mieć swój wózek do przenosek - o ile dobre pamiętam będziecie mieć 3 po drodze- miejscowi Wózkarze za canoe liczą sobie drożej niż za kajaki :evil:
Na jeziorach Uważaj na motorowodniaków - niektórym brakuje wyobraźni, albo jajek bo muszą je sobie sztucznie doklejać...
Sklepy są we wsiach, zaopatrzone tradycyjnie jak wiejskie sklepiki, więc nie zawsze kupicie co trzeba. Ciepłe posiłki w knajpkach i stanicach pttk. Osobiście staram się sam gotować, choć w majówkę przetestowaliśmy jedzenie w stanicy ZGON i port Rosocha - jest całkiem przyjemnie :)
Udanego spływu :D
przez glynu
17 maja 2015, o 16:18
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

SUCHA RZECZKA 04-07.06.2015

Czerwcówka w tym roku wypadła nam ad jeziorem SERWY, na leśnym biwaku nad samym jeziorem, bez infrastruktury (nie licząc 3 stolików, z których jeden zaanektowaliśmy). Ulokowaliśmy się na wschodnim brzegu, vis a vis wyspy, z jak się później okazało potężnym osiedlem Kormoranów. Dzierżawcą okazał się bardzo miły Pan którego Żona piecze pyszne jagodzianki - z tego miejsca pozdrawiamy :||: Tak się wpasowaliśmy, że byliśmy sami - cisza, spokój, nikt nie pożycza soli, czy cukru ;) Biwak był stacjonarny, jednego dnia popłynęliśmy na Kanał Augustowski do najbliższej śluzy, zaliczyliśmy dwie przenoski przy jazie, drugiego popłynęliśmy na koniec jeziora po jagodzianki i wybadać główne pole kempingowe naszego Gospodarza - "U RACZKA". Trawka zielona, skoszona, pomost, i przyczepa na przyczepie... Jak to mówią: jeden woli ogórki, a drugi ogrodnika córki... Nasz kawałek trawnika był o wiele przytulniejszy, to też zabraliśmy jagodzianki i wróciliśmy do Siebie. Po drodze spenetrowaliśmy również wyspę. Kormorany wytwarzają ogromne ilości decybeli i takie same ilości guana - drzewa z gniazdami - uschnięte, roślinność pod drzewami - biała - Kazik cyknął kilka fotek i uciekliśmy do siebie.
http://zmniejszacz.pl/galeria/558c48297a5c2/bez-nazwy
CZAS: 04-07.06.2015
SKŁAD: ASIK, KAZIK, GLYNU
KOSZTY:
bilety (śluza): 04,00 pln
nocleg: 135,00 pln
żarcie: 100,00 pln + świeże jagodzianki 30,00
Browaru nie liczymy :razzzz:
transport (Płochocin-Radzymin-Mokra Rzeczka-Radzymin-Płochocin) - 180,00
zdjęcia tradycyjnie kiełbasą suchą krakowską w sreberku.
przez glynu
25 czerwca 2015, o 20:37
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: 2016.02.11. Ruda - Lucimia (Zwoleńka)

Spływ bombowy. Jak człowiek tak wieczorkiem zajrzy na forum, a tu w środku zimy (abstrahując od tego, że w tym roku licha) ludzie pływają w najlepsze to się miło na sercu robi, jakoś tak w środku przyjemniej i oczywiście (jak na Polaka przystało )gula zazdrości w gardle :||:

Miandas dobrze mówi! szkoda starego forum, na dwóch to wszystko się rozdrabnia, dyskusje, poglądy, porady, sugestie i przede wszystkim czas...

A może by tak jakiś międzyforumowy spływ integracyjny... KTOŚ? COŚ? GDZIEŚ?...
przez glynu
7 marca 2016, o 21:23
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: Czym naprawić rozdarcie worka?

Maga,
można zgrzać. Potrzeba łatki z tożsamego materiału i opalarki. Połączenie będzie szczelne i wytrzymałe.
Ale trzeba mieć opalarkę / spawarkę do plastiku.

Możesz też ładnie się uśmiechnąć w firmie robiącej plandeki, banery - tam na bank mają sprzęt i są obeznani z tematem.
przez glynu
5 kwietnia 2016, o 09:12
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

29.04.2016 - 03.05.2016 KRUTYNIA

Tegoroczną majówkę mięliśmy zaplanowaną już od dawna. Plan polegał na tym, że wiemy, że płyniemy – nie wiemy gdzie. Próbowaliśmy umówić się z Drawą na Wartę, ale problemy logistyczne pokrzyżowały nasze plany, planowaliśmy Kanał Elbląski – powrót po auto bezproblemowy, ale ostateczna decyzję podjęliśmy na chwilę przed majówką. Korzystając (po raz kolejny z bezapelacyjnej i bezproblemowej) pomocy firmy AS-TOUR wybraliśmy się na Krutynię. Zapowiadana aura pozwalała sądzić, iż na szlaku nie będzie tłoczno.
przez glynu
4 maja 2016, o 16:03
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: 21-26.04.2016 Szkocja Loch Ness

A widzieliście NESSI? :D
przez glynu
9 maja 2016, o 18:53
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: Obowiązkowy sprzęt ratunkowy na kajaku, kanu i SUP’ie.

ja wożę dla Siebie, Swojego bezpieczeństwa i Swojego dobrego samopoczucia, nie dla papierka który został zatwierdzony przez jakiegoś barana, który w kajaku siedział 30 lat temu, a o desce sup pewnie nawet nie słyszał.

nielegalne-kajaki-t5069.html#p35760
przez glynu
16 maja 2016, o 20:25
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: Pasy transportowe z napinaczem? Jakie?

My z kolei od tegorocznej majówki odkładamy pasy na półkę do lamusa.
Nic nie stuka, nie puka, nie rysuje lakieru i nie wybije szyby. I jest szybciej :&&:
Linki mocujemy po jednej do belek dachowych i dodatkowo po 2 do relingów (atesty sresty, certyfikaty sraty ale nie mam zaufania do plastików w mocowaniu belek). Linki mamy żeglarskie 8 mm. Dziobu i rufy do haków nie mocujemy - tzn. zawsze chcę, ale nigdy nie pamiętam, żeby wcześniej wkręcić śrubę holowniczą do gniazda. W planie jest wykonanie pętli pod maską - ale to "przy okazji" trzeba najpierw kupić dobrą taśmę (ostatni filmik)...

inspirowaliśmy się tymi nagraniami:
https://www.youtube.com/watch?v=Gq2c6ispgFE
https://www.youtube.com/watch?v=amsdd9VQOVw
https://www.youtube.com/watch?v=4rkOllbcYxM
przez glynu
16 maja 2016, o 21:47
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: Pasy transportowe z napinaczem? Jakie?

Adam,
Na spływie majówkowym mocowaliśmy hybrydowo (docięliśmy linki na próbę). Linki na belkach i do relingów z przodu, był też pas do relingów z tyłu. Na święto canoe jedziemy już tylko z linkami.
Fota jest pod koniec relacji z majówki:
http://forumwodne.pl/29-04-2016-03-05-2016-krutynia-t9548.html

McArtur,
jak ktoś jest obyty z linkami - nie ma problemu. Pas musisz zwinąć, żeby się nie poplątał, trzeba uważać na klamry, haki na pasach, do tego szyby i lakier auta, do tego podkładki na canoe pod mechanizm grzechotki. Przy lince nie ma problemu - można przerzucać na ślepo i nic się nie stanie... Jako osłonę można użyć kawałek węża ogrodowego.
Linkę wystarczy zbuchtować i już jest porządek - jak dla mnie linki szybciej się montuje, szybciej zdejmuje i klaruje do torby niż pasy - ale to moje subiektywne odczucia.
przez glynu
17 maja 2016, o 11:00
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: Marózka i Łyna 05-08.05.2016 - dmuchańcem po Warmii.

No i BOMBA :||: :||: :||: Bardzo Dziękuję!.
Oby Twoja guma nigdy nie pękła :D
przez glynu
17 maja 2016, o 20:20
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

cron