| Biuro Turystyki Kajakowej AS-TOURS | PROZONE - wypożyczalnia kamer GoPro! | KONKURS RELACJA MIESIĄCA |

Znalezione wyniki: 392

Wróć do listy podziękowań

Re: Warszawska Masa Krytyczna

Łoj! Ludziki Kochaniunieńkie! Podejrzanego autoramentu spece od inżynierii społecznej zacierają pewnie rączki jak czytają takie posty... Toć to woda na ich młyn.
Wszak od dawna wiadomo, że podzielonym i skłóconym społeczeństwem łatwiej rządzić i pchać je w zaplanowanym kierunku. I tak to mnożą się nam "konflikty" pomiędzy robotnikiem i inteligentem, Warszawiakiem i Krakusem itd, itp. Powiem w skrócie: Chamstwo nie jest kategorią geograficzną. Wszystko, co nad to, jest biciem piany. Dobranoc Ludziki! :)
przez Ropuch
3 grudnia 2014, o 01:03
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: Warszawska Masa Krytyczna

Powiem Wam, że z tym określeniem "Słoik" spotkałem się dopiero w tym wątku.

MZ strasznie przedmiotowe podejście do ludzi, a samo określenie mocno negatywne żeby nie powiedzieć chamskie. Dla mnie na równi z ( z góry przepraszam) czarnuchem.
Też jestem z tych małomiastowych na szczęście nie musiałem wyjeżdżać za pracą do dużego miasta za to 5 lat na studiach woziłem ze sobą jedzenie ;). Szczęście że do Szczecina a nie Warszawy.

Gdyby przenieść to na nasze wodniackie tematy, to tak jak by powiedzieć że wszyscy motorowodniacy to kretyni. Zresztą już kiedyś o tym rozmawialiśmy ;).

Więcej szacunku do siebie nawzajem!
przez Artur
3 grudnia 2014, o 14:00
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: Czym pływać - dywagacje :)

Bo:
kanu mimo że zbiera wodę, to dupa jest sucha
mogę zmieniać pozycję siedzenia
lepsze widoki, bo siedzi się wyżej
nie muszę ograniczać się z bagażem
lubię wygodę
mogę się przespać w łódce na wodzie.

Jak radzimy sobie w bajdewindach i mordewindach? Ano, radzimy, podobnie jak korzystamy z pełnego wiatru.

A przy naprawdę silnym wietrze i falach to jak widziałem, kajaki szybciej uciekają do brzegu :D
przez McArthur
4 stycznia 2015, o 10:19
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Nikiszowiec

Zacznijmy od rzeki. Brynica jest dopływem Przemszy , a rzeka stanowi umowną granicę pomiędzy Śląskiem i Zagłębiem . Tak na wysokości Katowic-Szopienic moje Zagłębie się kończy. Tuż za Szopienicami jest chyba najbardziej niezwykły obszar Śląska : NIKISZOWIEC. Są tam kamienice górników potocznie zwane familokami. Od kilku lat Katowice skutecznie promują to miejsce. Same Katowice może nie są delikatnie pisząc atrakcją turystyczną , ale starają się walczyć z brzydotą i chaosem miasta przemysłowego. Niedaleko spodka zupełnie niedawno oddano do użytku NOSPR. To jedna z najbardziej nowoczesnych sal koncertowych na świecie. Lokalizacja jest genialna , bo w otoczeniu starych przemysłowych budynków i szybu. Połączenie nowoczesnych gmachów ze starą zabudową i całkiem fajny deptak w samym sercu Katowic to strzał w 10tkę. Natomiast plany zrobienia rynku w tym mieście są lekko śmieszne. Moim zdaniem będzie bardzo trudno. W niedługim czasie zostanie oddany do użytku gmach centrum konferencyjnego z gigantycznym dachem z.. prawdziwej naturalnej trawy. Kilka lat temu wyremontowano Akademię Muzyczną. Stary gmach pomieszany z super nowoczesną formą. Byłem tam kiedyś na koncercie wykładowców muzycznych z USA i Europy. Zachwycali się klimatem i zapleczem techniczno-estetycznym tej znakomitej uczelni.
Ponieważ nasz gość mieszka naszym zdaniem w najpiękniejszym mieście w PL (Gdańsk) musieliśmy zrobić mały trick. Oświetlone nocne miasto robi lepsze wrażenie niż w ciągu dnia. Dodatkowo śnieg był naszym sprzymierzeńcem :mrgreen: .
Pierwsze 7 fotek to Nikiszowiec. Następne 3 to wspomniane centrum Katowic, a ostatnie to cerkiew w stolicy Zagłębia (Sosnowiec).
Zdjęcia trochę nieostre. Padał w tym dniu deszcz ze śniegiem.
przez peterka
17 lutego 2015, o 19:28
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: Retrospekcja

Jeszcze nie widziałem zdjęć znanego fotografika na żadnej wystawie, zrobionych „fotokomórką”,
gdyby to zrobił jego kariera skończyłaby się szybciej jak myślisz.

Ale to że Ty nie widziałeś, to nie znaczy że nie istnieje. Alex Koloskov coś Ci mówi? a Annie Leibovitz ? Brad Mangin ? A reportaż Damina Wintera z 2010r.!!!! z Afganistanu dla New York Times? Przypomne, że mamy już 2018 r. Już dziś, telefony umożliwiają taką fotografię. Przykro mi Waho, prawda bywa okrutna. Alex Koloskov to udowodnił
jedno z poniższych zdjęc wykonane telefonem komórkowym iPhone 5S drugie aparatem średnioformatowym Hasselblad. Które którym sprzętem wykonane?
https://www.swiatobrazu.pl/zdjecie/artykuly/377177/hasselblad-kontra-iphone-5s-2.jpg
https://www.swiatobrazu.pl/zdjecie/artykuly/377175/hasselblad-kontra-iphone-5s-1.jpg

Sam Koloskov zadał pytanie, które zadałem Tobie wcześniej:
Fotograf nie chce nas przekonywać, że dobry aparat jest niepotrzebny - oczywiście jest. Zadaje jednak przy okazji tego eksperymentu fundamentalne pytanie, czy fotografujemy po to, żeby cieszyć się z używania i kompletowania drogiego sprzętu, czy chodzi nam o efekt końcowy czyli zdjęcie? To nie aparat uniemożliwia nam tworzenie zachwycających zdjęć. To, co nas ogranicza, to poziom wiedzy, doświadczenia i zrozumienia natury świata.

Podobnie dla branży filmowej: Reverie – amerykański film z 2009 roku. Pierwszy w historii kina film pełnometrażowy nakręcony w całości lustrzanką. Do jego realizacji wybrano lustrzankę Nikon D90 pozwalającą kręcić filmy w jakości HD. A film o wojnie nakręcony Canonem Mark 5D ? Dlaczego więc nie można i telefonem komórkowym nakręcic takiego filmu? Można. Dowody masz już wyżej.
przez McArthur
11 marca 2018, o 15:55
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

31.05 - 3.06.2018 Spływ Wieprzem, Obrocz - Krasnystaw

Data: 31 maja - 3 czerwca 2018
Trasa: Obrocz - Krasnystaw
Rzeka: Wieprz
Długość trasy: 85 km

Na pomysł wyprawy Wieprzem wpadłam chyba już w styczniu. Choć tę rzekę mam prawie pod nosem, to jednak ciągle jeszcze nie mam jej spłyniętej w całości. Na "połatanie" wszystkich "dziur" potrzeba by trochę więcej czasu, ale cztery dni to akurat w sam raz, by wyprawić się w górny Wieprz i chociaż tu domknąć kilka etapów. Pomysł wrzuciłam na forum wodne i niemal od razu pojawiło się kilku chętnych. Przede wszystkim mlodek (Włodek), Skored (Radek) i Czołg (Jacek), który koniec końców musiał zrezygnować z wyjazdu, za to w jego miejsce w ostatnim tygodniu przed wyjazdem wskoczył Drucik (Krzysiek) oraz trzy osoby z Krakowa poznane podczas wyjazdu na Prut: dwa Piotrki i Ewelina. Skoro był termin, trasa, zabezpieczona logistyka, pozostawało tylko spakować się i wyruszyć na szlak. Gotowość dojechania do nas w piątek wieczorem wyraził jeszcze Łysy (Paweł), w sobotę rano zaś mieli dołączyć Radek ze swoją ekipą z Zamościa.
Do Obroczy dojechałam z kolegą Drucikiem, a po drodze zajrzeliśmy jeszcze na plażę w Nieliszu, gdzie Drucik, miłośnik upałów i kąpieli, sprawdził temperaturę wody.
https://2.bp.blogspot.com/-ly5hJ_viqNE/WxTWbtu2I7I/AAAAAAAADBI/pAv7GhkydBcXx8ii58T73PHndC4LHsmKwCLcBGAs/s1600/DSCF0010.jpg

Kolejnym przystankiem okazało się pole makowe.
https://3.bp.blogspot.com/-0ORORwwHR4g/WxTWbtmw1HI/AAAAAAAADBQ/v9sI0HbjL0Ik84hwtzOvQPfyFFXqFiFBACLcBGAs/s1600/DSCF0016.jpg


Potem jeszcze na 5 minut Zwierzyniec i wreszcie dotarliśmy na ustalony parking w Obroczy, gdzie czekali już Włodek z Romkiem.
Okazało się, że na polu biwakowym jest już sporo namiotów, dlatego przenieśliśmy się dalej. Pierwszy wieczór upłynął na poznaniu się, jako że dotąd znaliśmy się tylko z wymiany zdań na forum. Przy okazji po raz pierwszy podczas tego wyjazdu obserwowaliśmy przelot stacji kosmicznej. Rano przyjechał Radek, który dostarczył kajak dla Piotrka i Eweliny. Drugi z Piotrków (na forum: wallie) dopiero co zakupił własny kajak dmuchany, więc oczywiście wziął go na naszą wyprawę.

https://3.bp.blogspot.com/-_uk8xlAGXak/WxTWch1CZjI/AAAAAAAADBY/e2gGpHe0EzgiLRDJZK7jnFFaNyvyK3uZwCLcBGAs/s1600/DSCF0030.jpg

https://2.bp.blogspot.com/-3BQiUvqbLJk/WxTWc5A1-1I/AAAAAAAADBc/toi_nFQfoUMaU2FJ3AFjRLdSHZN4NTJygCLcBGAs/s1600/DSCF0031.jpg

Dmuchanie i składanie kajaków zajęło nam chwilę, dlatego na wodę zeszliśmy dopiero po 11 rano. Choć wiedzieliśmy, że odcinek do zalewu Rudka w Zwierzyńcu jest bardzo popularny dla spływów komercyjnych, to i tak ilość kajaków nas zaskoczyła. Na kolana nie powalał też poziom wody, niemniej skoro się powiedziało A, to trzeba było powiedzieć też Ą i jakoś wytrwać, mając nadzieję na poprawę na odcinku za Zwierzyńcem.

https://4.bp.blogspot.com/-irovLpip7uE/WxTWdCK_3GI/AAAAAAAADBg/ML982HpB07EwwmjLFmCucV4bjHtHhO-KwCLcBGAs/s1600/DSCF0033.jpg

https://3.bp.blogspot.com/-Qmluj1YCyWA/WxTWdRIsUiI/AAAAAAAADBk/4hYuWFLVmUYekGEavJm6gsYFqUXVmd0fgCLcBGAs/s1600/DSCF0034.jpg

Wreszcie ruszyliśmy. Wody faktycznie było mało, ale dało się płynąć bez wysiadania z kajaka, oczywiście pod warunkiem sprawnego czytania wody i wyłapywania mielizn.
https://3.bp.blogspot.com/-E69i_hFjGiE/WxTWdlj2JyI/AAAAAAAADBo/1-_bwRzLRIg6wQ-qsE4e3dxyjHt8O419gCLcBGAs/s1600/DSCF0035.jpg

To piękny odcinek, dlatego mimo wspomnianych wyżej niedogodności warto go przepłynąć.
https://2.bp.blogspot.com/-0zLqGpRDwlg/WxTWeB30yqI/AAAAAAAADBs/RZ6pSlSb5HIRe1AilAO1wrTz0il4KMGmgCLcBGAs/s1600/DSCF0037.jpg

https://4.bp.blogspot.com/-gAG1-jcqYiM/WxTWewhAiDI/AAAAAAAADBw/KVCmzMZwpawugKCsPH1cAr41tpMMUgzDgCLcBGAs/s1600/DSCF0045.jpg

Piotrek w swoim dmuchańcu.
https://1.bp.blogspot.com/-qlXD9Ti_F04/WxTWfZlpkEI/AAAAAAAADB0/jATICoPcRu8Pk1r3Hga8EP9qrvpU2J9iQCLcBGAs/s1600/DSCF0046.jpg

Na tym odcinku płynęłam już kiedyś z Ignacym, Damianem oraz Kasią.
https://4.bp.blogspot.com/-3MQbzc7g61E/WxTWf9PhQiI/AAAAAAAADB4/3xgx_L-vrCMNDRcGAypbdcWmyUQUJxEbwCLcBGAs/s1600/DSCF0047.jpg

Chyba w ogóle nic się nie zmieniło, choć po drodze przybyły dwa bary, z których korzystają jednak głównie spływy komercyjne.
https://2.bp.blogspot.com/-hv1zgFSOeTE/WxTWgCz7-3I/AAAAAAAADB8/WhK9aR81lnYYCCpbRtb5gcG0gjOCBytpACLcBGAs/s1600/DSCF0048.jpg

Przy barach zostawało większość kajaków, więc z każdym kilometrem na wodzie robiło się luźniej.
https://2.bp.blogspot.com/-7SR6qKKVHW4/WxTWg5b2qqI/AAAAAAAADCA/GLIEhKwwKxMOdO5EqjeSYtwOeQ7BLXxxwCLcBGAs/s1600/DSCF0054.jpg

Wieprz pięknie tu meandruje, czasem zakręca się pod kątem prostym.
https://1.bp.blogspot.com/-RRHJSP0OySA/WxTWhXVtZpI/AAAAAAAADCE/XkOCU--surU5pQs9xL-QGOGNbKrcDEBiACLcBGAs/s1600/DSCF0055.jpg

Wpływamy na zalew Rudka w Zwierzyńcu.
https://2.bp.blogspot.com/-Se-Ux64EyLs/WxTWhlwFUUI/AAAAAAAADCI/MUfVqCpGTScP12ZVfRtrg47_TwKWi5dvwCLcBGAs/s1600/DSCF0059.jpg

Charakterystyczny komin. Pogoda nam sprzyja, nie ma wiatru, więc i fal też nie.
https://4.bp.blogspot.com/-QOZp4YsSa3A/WxTWiTLMzxI/AAAAAAAADCM/u-IE-_m9vVs3r83w-kGWl-z-HJ-Hjuc8ACLcBGAs/s1600/DSCF0063.jpg

Za zalewem czeka nas niedługa przenoska i wpływamy w park w Zwierzyńcu.
https://2.bp.blogspot.com/-7HCTYS_RSnY/WxTWi9tLN_I/AAAAAAAADCQ/IE4mFQUGcpYqX6yWbYNbQpUXjimzcj_NwCLcBGAs/s1600/DSCF0064.jpg

https://4.bp.blogspot.com/-hmNu-xryp6M/WxTWjQ5aB8I/AAAAAAAADCU/9WdtvzBXDGwT2p_ipwFZnS-vo-BS5CyAACLcBGAs/s1600/DSCF0066.jpg

Postanawiamy zrobić sobie przerwę. Poniżej słynny zwierzyniecki kościół na wyspie, barokowa budowla pochodząca z XVIII wieku.
https://1.bp.blogspot.com/-7JFMPkcGJV0/WxTWj-5l-kI/AAAAAAAADCY/lJqFjOVAEhouXHqdoJxKqcn1MACLAAYswCLcBGAs/s1600/DSCF0069.jpg

Wypada zrobić tu sobie pamiątkowe zdjęcie. Na focie brakuje Drucika, czeka na niego przy wodzie Radek, który znów postanowił się dziś z nami spotkać.
https://1.bp.blogspot.com/-mMYIbwdJzLc/WxTWkbM10XI/AAAAAAAADCc/ft2THJbUl4wQv0C96r_t_6yAfCKIkJWmgCLcBGAs/s1600/DSCF0072.jpg

https://3.bp.blogspot.com/-pSEqAKnjAvk/WxTWk4biDaI/AAAAAAAADCg/FfeBDYivuukOizDEG2fLtubvOz7mFlPZgCLcBGAs/s1600/DSCF0074.jpg

Parę kroków dalej wstępujemy do browaru, oczywiście na lokalne zimne piwo. Upał daje się we znaki. Jest jeszcze chwila na zjedzenie grochówki po drugiej stronie ulicy.
https://4.bp.blogspot.com/-9huLzPumd5o/WxTWldDWFQI/AAAAAAAADCk/0HjYOQ3y_ocO6rX1gLj5FKJ9xoHTcPzYACLcBGAs/s1600/DSCF0076.jpg

https://2.bp.blogspot.com/-ZZGtai3KTbU/WxTWln7givI/AAAAAAAADCo/mo4jwFv5ko0wjpHrfkXMNuvx0hX-sWEZACLcBGAs/s1600/DSCF0078.jpg

I płyniemy dalej. Żegnamy się do soboty z Radkiem.
https://3.bp.blogspot.com/-nm1z4Kd-dyM/WxTWmR0BK3I/AAAAAAAADCs/ASMKXRnkG60KkiB2c7o0qWxvBUEDkh8MACLcBGAs/s1600/DSCF0079.jpg

Ten odcinek jest wymagający ze względu na liczne zatopione konary. Przy wyższym stanie wody zapewne płynęłoby się lepiej.
https://2.bp.blogspot.com/-Z3nCDN2Ccro/WxTWm82U82I/AAAAAAAADCw/6atZCf04d24COsjIoZozakG2jPVNFo8-ACLcBGAs/s1600/DSCF0082.jpg

Po drodze Piotrek zatrzymuje się, by poprawić skeg. Obawa o skegi cały czas nam towarzyszy, ale poza tym dmuchańce sprawują się świetnie.
https://3.bp.blogspot.com/-8pIpgjUPTxQ/WxTWnUoQG9I/AAAAAAAADC0/QbFa9iptUEk2cZVU9v8e0oE0O8DYFc9KQCLcBGAs/s1600/DSCF0083.jpg

Kolejna przenoska, jaz w Turzyńcu.
https://2.bp.blogspot.com/-fZ4T2tOJbd8/WxTWn8v-qCI/AAAAAAAADC4/poChpA18fxARspnJS22uTJYpYj2zMYAXgCLcBGAs/s1600/DSCF0084.jpg

Piotrek nas dogania.
https://1.bp.blogspot.com/-Jf1G-Vkb-F8/WxTWoTDQkhI/AAAAAAAADC8/LiQoZYGNxfwCnuk8Y8LUR7XSmGP0RMCxACLcBGAs/s1600/DSCF0090.jpg

https://3.bp.blogspot.com/-ThBmimyewsQ/WxTWoxb2zcI/AAAAAAAADDA/hdTejEmiMRca98RtO1htPvaLaLjmA7C8wCLcBGAs/s1600/DSCF0091.jpg

https://2.bp.blogspot.com/-AMUcwOmiScw/WxTWpU2gumI/AAAAAAAADDE/c3x6OeoEKN8IY4MWiUJGPQf8h9uBM_02gCLcBGAs/s1600/DSCF0092.jpg

Dalszy odcinek również płynie przez las.
https://4.bp.blogspot.com/-rSCnFZYO0Ok/WxTWp3Sr_VI/AAAAAAAADDI/zhcRPFQnZSoanBTQNV_Z9C4fzJ6lZCkoQCLcBGAs/s1600/DSCF0095.jpg

Żurawnica.
https://1.bp.blogspot.com/-TqvtTI_6yjo/WxTWqcxXtsI/AAAAAAAADDM/pUFSu0W8tsYhnMJLIBwqYWGpk2fVzELBwCLcBGAs/s1600/DSCF0098.jpg

Spływalny próg, jednak na jego środku widoczny jest kawałek blachy. Włodek z Romkiem czekają na wszystkich i informują o najlepszej drodze spływania.
https://2.bp.blogspot.com/-Ye04NV5WMIU/WxTWq8iK_TI/AAAAAAAADDQ/lCM901_b-m0j-hMaPMJonf0hkI1v8INXACLcBGAs/s1600/DSCF0099.jpg

Przed Szczebrzeszynem rzeka zwęża się, a nurt znacznie przyspiesza, przez co przez chwilę płynęliśmy wąskim kanałem przypominającym zjeżdżalnię wodną. Na jej końcu czekał na nas próg przy młynie w Szczebrzeszynie. Nie zatrzymywaliśmy się już, by powoli szukać miejsca na nocleg. Jednak zanim to nastąpiło - niespodzianka, nisko zawieszony mostek.
https://2.bp.blogspot.com/-G6JwT_SmS3Q/WxTWrRGdT0I/AAAAAAAADDU/0fTqkGwj8o459YDNXEOW8RTKW9_ZNXSGQCLcBGAs/s1600/DSCF0106.jpg

https://4.bp.blogspot.com/--iyiT0KrTFI/WxTWr0nE7AI/AAAAAAAADDY/vtpaarZuESYEreKaynZq1KJcXF9uAHlQACLcBGAs/s1600/DSCF0119.jpg

Brzegi też nie były zbyt przyjazne, dlatego postanowiliśmy rozbić się na prywatnym terenie, oczywiście wcześniej uzyskując zgodę przemiłej starszej pani. Dopłynęło do nas też trzech panów w łódce, tj. w pontonie, którzy dołączyli do biwaku.
https://3.bp.blogspot.com/-CJ7xcXgtzlY/WxVFfHm57yI/AAAAAAAADII/2U3IVLPOqxgd257t7-SnlmqS3hpJl1SfQCLcBGAs/s1600/DSCF0125.jpg

https://4.bp.blogspot.com/-oCkN4Yvq7_Y/WxTWsmBngJI/AAAAAAAADDc/YeX1b7q43eAV5Q7NplTAU2o52tG6t14FgCLcBGAs/s1600/DSCF0122.jpg

Gospodyni podzieliła się z nami kurdybankiem z ogrodu.
https://2.bp.blogspot.com/-D-e9yee7ew8/WxTWttFZhuI/AAAAAAAADDk/WOW6J7L7JvUT-vbf7N8SMaP-6O_dks9RgCLcBGAs/s1600/DSCF0129.jpg

https://2.bp.blogspot.com/-8RXVZltaKGs/WxTWuPwNpkI/AAAAAAAADDo/aNgSLVDYHJ8qy4aQPbVElmWcBCuoopH0gCLcBGAs/s1600/DSCF0130.jpg

I nastał kolejny dzień, piątek.
https://1.bp.blogspot.com/-86YSblVNQFU/WxTWunX5lbI/AAAAAAAADDs/AEql-w7Kt5IqoqejSH0BTXGZRDg1qLfQQCLcBGAs/s1600/DSCF0133.jpg

https://4.bp.blogspot.com/-dFnQWaywZBg/WxTWvCEdwqI/AAAAAAAADDw/Tsw218hgc8koxj0nb4J4kQ5XtTZN4U_xwCLcBGAs/s1600/DSCF0135.jpg

Początkowo płynęliśmy wąskim korytarzem między trzcinami. Szybko jednak, bo ok. 2 km od wypłynięcia, czekała na nas wysiadka - jaz w Klemensowie przy cukrowni.
https://2.bp.blogspot.com/--8VjfDICcEk/WxTWvgp_gnI/AAAAAAAADD0/JHk9a8r_3ro4BDiY-tH6qXn5ccqU3ZLJgCLcBGAs/s1600/DSCF0142.jpg

Włodek z Romkiem postanowili to spłynąć - skutecznie. Reszta przenosi kajaki i można ruszać.
https://1.bp.blogspot.com/-JUhpd9wcBSE/WxTWwIN6GZI/AAAAAAAADD4/z3h-9eF_Q_IR-19oN4flb80YH8fGuJbuwCLcBGAs/s1600/DSCF0143.jpg

Odcinek bardzo malowniczy, choć czapki lub kapelusze obowiązkowe - słońce pali.
https://1.bp.blogspot.com/-SFRdEiDOJCc/WxTWwhlBkuI/AAAAAAAADD8/MN8-KTA134w5UykTboTfmxjU0fcyIqENgCLcBGAs/s1600/DSCF0146.jpg

https://2.bp.blogspot.com/-VHwFXK0EqqQ/WxTWxAwV1MI/AAAAAAAADEA/TX_uXDOWRo81v9iPUnCXxcHfTq6DaXiEACLcBGAs/s1600/DSCF0148.jpg

Przed Michalowem wpływamy znowu w las. Tu znowu musimy uważać na wystające konary. Ale jest za to przyjemny cień.
https://4.bp.blogspot.com/-iOZCzT3WxQ4/WxTWxmu9HbI/AAAAAAAADEE/v9UCi3CIINsNNMf4EBsVXnC4TaFGMUTlgCLcBGAs/s1600/DSCF0149.jpg

https://1.bp.blogspot.com/-NYTrzIqFaZE/WxTWyIFUUrI/AAAAAAAADEI/8W6d2fofiZgGi6OLr34UhzYwAurDsB2YgCLcBGAs/s1600/DSCF0151.jpg

Kolejna przenoska, zaledwie 3 km dalej od poprzedniej, tym razem dłuższa, z uciążliwym zejściem. Elektrownia wodna w Michalowie.
https://4.bp.blogspot.com/-gIQ-1tamsIE/WxTWyjWZWMI/AAAAAAAADEM/ZBmewROm0NQWdyWx5_jOuMTET8Dz76OwwCLcBGAs/s1600/DSCF0152.jpg

https://1.bp.blogspot.com/-IIuvjPxcgU8/WxTWzNqIENI/AAAAAAAADEQ/LCf6RYi8YNkCwXbcfFhVy0dsSEKacL8_gCLcBGAs/s1600/DSCF0154.jpg

Po chwili debaty czas przenieść kajaki i rzeczy.
https://2.bp.blogspot.com/-RWkhONE3w1A/WxTWzhbQt9I/AAAAAAAADEU/5fkuUbRgnBIYUxDirDWTc96g7k4x8usSgCLcBGAs/s1600/DSCF0156.jpg

Romek z Włodkiem jak zwykle czuwają nad przebiegiem akcji, mimo przeszkód.
https://2.bp.blogspot.com/-lfedXoLK64I/WxTW0HFM6NI/AAAAAAAADEY/PvYTo_nf9m0K4rX41DraqnNWG2MO2bRuACLcBGAs/s1600/DSCF0160.jpg

I znów ruszamy. Przed nami zalew Nielisz.
https://4.bp.blogspot.com/-IrFIjpkbzlI/WxTW0lirZfI/AAAAAAAADEc/myQUIZi5Ubc-MGGkTDSNzfhVch3DO_j3QCLcBGAs/s1600/DSCF0168.jpg

Czyli sztuczne jezioro zaporowe, którego powierzchnia to 950 ha. Mniej więcej w połowie robimy postój na odpoczynek, jedzenie i pływanie - każdemu wedle potrzeb.
https://2.bp.blogspot.com/--hNvQVgIbko/WxTW1FNgVdI/AAAAAAAADEg/mIFQ95D_W9IJZUwvMilhwo00pwDgP-RPwCLcBGAs/s1600/DSCF0178.jpg

Mam lęk przed dużymi akwenami, jednak muszę go oswoić. Dlatego płynę jakby nigdy nic... To kałuża, tylko większa. Zatrzymuje nas WOPR zainteresowany, czy mamy kamizelki. Pan jest grzeczny i miły.
https://3.bp.blogspot.com/-sVf86XAQGMs/WxTW1l5O1SI/AAAAAAAADEk/rHEMyzgwKJIFp5yhJGnmNf27s2R1gG9BwCLcBGAs/s1600/DSCF0179.jpg

Zapora w Nieliszu. Niestety, przenoska jest długa, przez drogę i nie bardzo wiadomo, którędy w ogóle przechodzić. Dla pewności idziemy z Eweliną na posterunek policji przy zaporze i w krótkich słowach informujemy o zamiarach. Żeby nie było. Akurat dzwoni Łysy i już wiadomo, że zdąży dołączyć do nas właśnie tutaj. Przy przenosce korzystamy z dwóch wózków, moje koła świetnie nadają się do przewozu kajaków, drugi wózek z kolei do bagażu. Włodek korzysta z własnych barków.
https://4.bp.blogspot.com/-YDEIIxZZRGg/WxTW2H9AjEI/AAAAAAAADEo/9vOTTg3RoVAldoCpzAAl4xuVU-HzX4EvwCLcBGAs/s1600/DSCF0184.jpg

Tak prezentuje się zejście na wodę przy zaporze.

https://2.bp.blogspot.com/Rfui1m8Y976lT5TNN1BcZ2S12xA9Cdlo6ZnyBChZLw7_xRpqLfpu3gZjKIVilmjrSmKFevsvZA3YRbeCjL7ligXM7iHY0oWaY4fHiVi7x1MLLQ1e_ZN-BRoAUeYVJ0fMjhsY0w3n0vTthQYfHIO6B73zCtbg7gWM_7868fh9Js_IYOW42ZWOv-fh383fA2oaTutW4_gwskAwi_K04WswVb7hNeQaUEV88wrp_Ownvk_pgk5zXTqwI6LJIhOZ1kee_57hmAwI9MBS_QhYsktV17kuMwdV63nzRQeuS9SY1DVMgXEX0XZMsT35D-AC1_QgJ41aAsRJzqTafECGvYysGhuAMZebYiHO8oKSaPbH-0dV8UW-nTbsAW2jGN8ckEAJ-Ivv1AgaNnf_dmiOv_RNwPf2CyXK9T_q8HAiUD4bDMqyTrk833gFGVSDx-8t6TvaSmgXoeRDmBb2NtFbWo81gMR8u_cdVxN2e2JgwbbvAGWJywQAucZLO9LoJtxHUg1y4ik6nPYHcKoWKkjAmFzjHdAVO5F5pZNO87TSilOTZtgDZUZuVhEkjgzWSS-68xrBvHEsnm8lU8GxzWaBwR-_tFgjy4tBr87lat6m-od9EIzR58_h6w4YYcOiZ0zJ2FxPG3Y0-wSz8KxpZvuby1QGAGB0M5t0XkUr=w1839-h1035-no
foto Łysy

Cała przenoska z wizytą w sklepie i z wodowaniem kajaków zajmuje nam dwie godziny. Na wodzie wreszcie można odetchnąć. Planuję upłynąć jeszcze z 5 km do noclegu, jednak z 5 robi się 11, a to ze względu na wysokie, zarośnięte brzegi i niemożność wyjścia z kajaka.
https://2.bp.blogspot.com/-14gef9_Vgy0/WxTW2um7j8I/AAAAAAAADEs/qV5-s5WoDxMm_UaRbOAuX-Sb41pAklBHwCLcBGAs/s1600/DSCF0185.jpg

https://1.bp.blogspot.com/IoDsHjuMsHnmEXTkKPxfHZcDc684PULlksz6U_PneuUNFSKhcECqd6fMwoQyPJfGcIIg42DGwTDc-N8BpQtxPyuNIa6uUi6lm5-TjfvNxWlS4BK0pwOKQCmKjqy3yi4_-2GnLie6TZpxfTqLiCN-HykpyTC_nRd5iA9Czc-3os6PbreolQy1qpG3rqMq7J2vv61W4PqJLmcBFqvuBRsRJaCzeFVt9SuYOoCVRF8BvksgE-xQMeq3rOJM-u8pceCK3mR8F1ex5x3qXGatL6qfzdXvVWGtJ1ErLgbvYeLQwrTqv-bo517hWRgJRilNqgYh3ACAIQ1AhZhweCAt-u09ukYNPKPWZQaqkych4XpRNIJ1q6RpSnfWaliV8GN4BZKb8ksArjcI_sGT-NKnz8BlYMiZulc2lvrekKE7iGCfYY3lrF8O2IXLXlo_AHjCMMAL19yfwqljDMmtWV7ith-kXy7AWae8I4FhPwv93OXsisrHWKz04jgeajVq2dFoIiRFmdlTXS5e0jE2GquZj3lh52jhu9D3OI6u7-NA1O2Li0FYgMUQVLxu-Z29736j61u6e5sMvuNZqdY3kNiWWhy0bdSRfBlQUFXUpVw2JYf3TMQU5mBJLIrvM7ppzd3rk3mgzmP9XrdvhFtR3q1DE5zDPsWCWCnkcvKn=w1839-h1035-no
foto Łysy

https://3.bp.blogspot.com/ooFBeQJ6U5OEMZAqS5qSs_Zk4PlKd3F-sVTOxZuMEDElRnvvCPVJ4mnQHypFjna5l4yKVkCJEL65rWvcaJtmFZEk5mQZ4P6hkJcRePyXxuqkFL68DOtCcfKBkeOry7SB2wzsxMzgBgkSbZbJ5bHX54Yeln_UANZXvz0MYM6YGLke7fBzagqPvzQ5Hv220_3Y6ycyWDHaUt1RZSQmzxXuFwEaLgH_QRtl8h1BmEOig0A6yPgp6TBur5ZqIqTwU7xPiAxd3Unu3QgBhHgduW1ccaTI517JNzKslkpkpbhhtNQxGgYJifvKnvfiA7YCdfINs31ihMsLHBRT_fCNx3aNpPmmp4-Q6xaV6oQS71KZuTyji5yPDziR7BmqAA0kDzPFl6f0tdiHNy82904xTnxvJqtsqlaaI7qGymAxky1Sbysbo4cKVGZ13jd3rXGDMKmM8u7Wla4OWxU7GwKiHgkphlDYwEdFjSPUsWWhE5zmUEodLHXqtANlBOJb7Jea48mmSHBZQBX42KK0Z7ChClF0ZJDWU0fo7FxKeNJh5Gr4cvK8SJmWcT40I5n9qMxfNk-Ro7-cQv7VzYxuELM7hgq_iI1cAAbfsRpSB_9AfqqSEeMUE2aRavqAn_iE3_xcvBcJLRX74C_uo93_PyeND3eBJWQbKnZNkp8n=w1839-h1035-no
foto Łysy

Wreszcie jest. Błotnista plaża, a na górze świeżo skoszona łąka. Nada się.
https://4.bp.blogspot.com/-faxmAs7fvWQ/WxTW3EpM5bI/AAAAAAAADEw/QqaeEGTW6Cg8OMyflFQxczi_BivRCHFGACLcBGAs/s1600/DSCF0190.jpg

Stawiamy namioty.
https://1.bp.blogspot.com/-Tnes_Ql3nng/WxTW3rCbJsI/AAAAAAAADE0/oBo0dtVTDk45RloXol46xW3AWvA9LrkFgCLcBGAs/s1600/DSCF0192.jpg

https://2.bp.blogspot.com/-lmbe7Zgsmco/WxTW4Bb2CGI/AAAAAAAADE4/xf8XAmF5OC01h1Z6qnFe2ilXJkB_YZnyACLcBGAs/s1600/DSCF0193.jpg

Latają gacki, może zlitują się nad nami i zjedzą obfitszą niż zwykle kolację, bo komarów i meszek latają całe chmary. Wieczór jest piękny. Siedzimy przy świeczce (na skoszonej trawie ognisko mogłoby okazać się zbyt trudne do ugaszenia) i rozmawiamy, rozmawiamy, rozmawiamy. I pijemy :P
https://3.bp.blogspot.com/-0-ujQBvsYjo/WxTW4j7LelI/AAAAAAAADE8/DwiaKYJnmMolY5y99ZH5nb_3PZNiIb6fQCLcBGAs/s1600/DSCF0196.jpg

https://3.bp.blogspot.com/-M3DIVAl0-5w/WxTW5BZqZgI/AAAAAAAADFA/GwZ1WOzAo8Yd0OToNCd4P_fXHTA-Yc4QACLcBGAs/s1600/DSCF0199.jpg

Sobota rano. Choć słońce grzało mocno, to nadciągające chmury i odległe pomruki zwiastowały nadchodzące burzę. Nie było czasu na gadanie, mądrą decyzją było zbierać obozowisko i ruszać. Do Wirkowic, gdzie czekał Radek i rowerowi włóczykije - mieliśmy raptem ok 2-3 km.
https://1.bp.blogspot.com/-Zqid8smvCO4/WxTW5lPUwEI/AAAAAAAADFE/Fnl0ZC87-VkZZwSCMBOhnO32Qj5yLbEnwCLcBGAs/s1600/DSCF0205.jpg

https://4.bp.blogspot.com/-i5E6vyscQHU/WxU-HD02BcI/AAAAAAAAEyo/jlvfBSgDAzo2Hzfy0My5wXZVmba8YM3RwCLcBGAs/s1600/image051.jpg
foto Radek

I są. Postanawiamy przeczekać burzę tak długo, jak będzie trzeba.
https://1.bp.blogspot.com/-B_jawLEENFI/WxTW6Af6XrI/AAAAAAAADFI/KufBlnJa330SNUx4T9x5h0wPdwp364p1gCLcBGAs/s1600/DSCF0208.jpg

https://1.bp.blogspot.com/GRwC0QEW5PSMnuoCoDZ8mzdtB6zMDBLe3t5vVYFHfUDasiAd0Vqlm0hhcb9mFv5aQTdwD0n80Tp18VrwGGwxXynVxbt2lS27vUIzMAQEbCk03JOXlHrfI3g2GC5IZDrv0X6ofPuc85qAfShdm0j3b0Dj1wlcbYVaLFh9zesEAMX9zVYAeo4s2tVeo__5hrswfOkOK3ckUWo2uWr9BniY-G_cBKrDz_T3Jmk5rCtZRyKOXqpgcT3xGCwYSFLpg3tE2e8HbFhXGc69uo0JXZshmCTuqgZ7S7UH6RTcqcKfcBOXM7Qj485cQnZgTkfHBUduOyovSa2RZmi0UASN8hTXmOPSIONfjfsuxOmIdKykUOQJf3_ZU6mXd4y2uYGdMMje2NF3R6r109pda3KM922xhzPrhri2-AWawdM8IjQ-bMgbY8ZBXpcvL6A7DtoSN83731NVyssPiUjXThmFZ-OZ3K9MxylvnRzYKeb0fG5ELk8bEOZNxQntBuM7zxPT5_FJPNfdbNElj3fZvAvWsoNwMRoPwMFZKWf7qcTKLHlqBQpkxoTtbd5TiYOevrkpzFI6iOKJWzXNvdNjXItg3na43VwdZ8qgymdF4mm3q0t4NGCDbnWKjZHIlqtZASmQ6C6yWbPhf2PLuL9PPgppyclcqBEcnCXoSo4Q=w1839-h1035-no
foto Łysy

Po dwóch godzinach wypogadza się, płyniemy. W większej grupie pojawiają się kolejne tematy do rozmów.
https://1.bp.blogspot.com/-kjWKIbqtC2Q/WxTW7GMhvbI/AAAAAAAADFQ/n1XXXZ82BPwk-XWRp1AAyV8Eqg_H6rmMwCLcBGAs/s1600/DSCF0214.jpg

Odcinek znów z wysokimi brzegami, od czasu do czasu udaje się zobaczyć lasek lub malownicze łąki.
https://3.bp.blogspot.com/-UiagsYiwct8/WxTW7k7IG8I/AAAAAAAADFU/vaFGa2A6ot0WqOiWG8PV5RB-FqqvMlnEQCLcBGAs/s1600/DSCF0218.jpg

https://2.bp.blogspot.com/-3J4toTbwQCI/WxTW8PkhTkI/AAAAAAAADFY/LnFPkpXcYsYtPPwMHE5SjwZZI4HpWMRgACLcBGAs/s1600/DSCF0219.jpg

https://1.bp.blogspot.com/-7tqZhWPEgpY/WxTW8rUR_1I/AAAAAAAADFc/QLi-60lBtUcrOidcHxxSUQatBEKWnN5iACLcBGAs/s1600/DSCF0220.jpg

https://4.bp.blogspot.com/KyNlig8IqiDh5gbwhckZhWCSti_k8YLZYvzZ6We46NZsjJwRL7DMBZfBCztWZwkH06_VfAhuES4tVTcxIv2x84C7oswqyHECHvI8e_Zk9hdRbRP8y7ipfcSp9iVYMjcSYgK3KiZYIpXIqYNfppzedK-GnnCy_bjc6tVCTMxWdM5aRzFsLQOUgNGk7sA14vCwe3xuwd7io_XJ5ULdNqKgbfR2xfplOhP0NzSE_aqfJQ6dneRDE--Nl3C3SDOoI8aSIf6WHJTYUl7D4UH9Tsa4K8Il2MJOmo65WT_7WpyquEMDt1y0KAoireSF9Upb5kOLcjChnT3FV8QjXPXIV5j6JM21s-7uvUIMXnYAsh7zJmfuS3Wyrzwc29wx1peQbQ2ihbfnOnTnV3W_ZQXS416-vmF-Qh-XxS1rNimimZ_iJ_PHJ2u5Iu2dBXq0MG3U0MM1clDHTX2OoCorjWdX0HFxifgNgPCkWYAp2lgtOJj5qYXYG0kxI3KLgwxA0Z8wwMIuQAZxil8-233BNYiacZPfji_O8I53uh2vBjrO0qpG6K80Jg3KGS6GAuILIL0AGsAppSTidghcczuExGxgwF9XzNQ537SY879THspd-DVsWESi9FYmfvbCOkYGTs7BO7oa0s8z40iROrOAMX5B0BplVgE09IcFDGpN=w1839-h1035-no
foto Łysy

https://1.bp.blogspot.com/-eNFFIblGAxQ/WxTW9AIExDI/AAAAAAAADFg/YfX1NKnOmDUmUT3lji68XzgejsGCjuHQgCLcBGAs/s1600/DSCF0222.jpg

Przeszkoda w postaci spiętrzonych na zwalonych gałęziach śmieci. Znów załoga kanu wkracza do akcji.
https://2.bp.blogspot.com/-cwxWKGx6oLk/WxTW9iKgKsI/AAAAAAAADFk/oyAHswfQP0AuOJgII-gGr3BbpCpNYqIKQCLcBGAs/s1600/DSCF0232.jpg

https://4.bp.blogspot.com/-oaDPCRmHFs0/WxTW-EMPbVI/AAAAAAAADFo/mO14zNEcD58dzZBfu90zecXfcKRj0pFTACLcBGAs/s1600/DSCF0234.jpg

Pałac w Tarnogórze.
https://2.bp.blogspot.com/-WpKpO3d3iMo/WxTW-pYSt7I/AAAAAAAADFs/4CYIt-I5UuUjaaUhkmq-8Rn_PCbDEJALQCLcBGAs/s1600/DSCF0243.jpg

I młyn wodny na granicy Tarnogóry i Izbicy. To już ostatnia przenoska na spływie.
https://3.bp.blogspot.com/-9gmuFlPaDsw/WxTW_Biht1I/AAAAAAAADFw/VZsY1EnmR_4nmpSoXznzMhqvw6NFWIjhACLcBGAs/s1600/DSCF0244.jpg

https://4.bp.blogspot.com/-TAUHNRmAtcc/WxTW_omZbwI/AAAAAAAADF0/Dfhi1a4HEGENJIXKVT_fMWoFxJR5Gv5NwCLcBGAs/s1600/DSCF0247.jpg

Postanawiamy zrobić tu chwilę przerwy.
https://2.bp.blogspot.com/-7xlSgxYuDFM/WxTXAKx1pNI/AAAAAAAADF4/79T85oTIMQE5G2W6rv0KTZGiGNVjco5OgCLcBGAs/s1600/DSCF0250.jpg

I idziemy do "centrum" coś zjeść.
https://3.bp.blogspot.com/P0F6PSA434ZRqUme8i3W21ECQZJmF7sEkrQNsTBAho28J1n-_HJ-PRBj7Tn7OApKoJPeKTz0Z3mvbFm7aiKT8UOqyn7B6CIKaCFBUeb6I6f7T-f_gQF-Q5SSGrl0jHOwetkb29b2QEJXaKLuJ6NxdWoKLMTB9aI-yMu2qu-D2IDU8CwWCx9PHLpPuiZkC_iEtVQQprnKHjECOR8COpRw3sL9PJt0fGlDxHXjOGJvuHQMKuAETcCakuynAjZDcfqff9VaA-y_J9XPGa9zEcZubKrobU-cZ7qWwWw7RdrzwrIbVhkq4SCOX29hzVzt27VssaxPmHuq2c80QvHOQ_QKZWZ7XZJWPmOFHGgu5DBQbW_gzmY31o32XLfuNu9JosZyHuR17YMANSJWYUvpe--9VPjwvd_nikOwocG24rtBxt4tyPjpbA2U55BtFO9ajvWcCJUvXfzNkXedNdMZiYaLfC8BfjDsNWO4tbobOXxyuOHEDjxkjvOsi09G74CsuDsAzNp5NKxhiEV5F_9eB76HfkkTtdD0NBswMMeEMPYDOLj_tRB9pyohyvsQVZn-Yi1emfFE5YCNeZC5zb4DsmJckDKQceZdORDZwkMpPGVSSm_VpErMXjJljfd0Ho9DcdPEqA4T2nReLU9XAJvbaSJja33ZB89luA72=w1839-h1035-no
foto Łysy

Oczywiście skoro Izbica, to "Ibiza".
https://3.bp.blogspot.com/-wBbMM8s4CLM/WxTXBOnocEI/AAAAAAAADGA/89N1S8eFUWc1uFlC6ufwvdxhfJ3SPYhmgCLcBGAs/s1600/DSCF0257.jpg

Postanawiamy szybko znaleźć nocleg. I znów szybko oznacza 6 km, bo brzegi nadal wysokie, że nic nie widać.
https://2.bp.blogspot.com/-PLpAiUVsEDc/WxTXBh6A9MI/AAAAAAAADGE/e3DUaVZW4AA3NCU_NPMoIiZgCMKxvt9twCLcBGAs/s1600/DSCF0259.jpg

Może tutaj? Tak, nada się.
https://1.bp.blogspot.com/_WxskMjdgGcaE0ExasUv6pTVX_sLkWLptHuQW2bl-Fk_DLOITRPFK5iZKWsXQZQkJ8WE6KSjnlSfGp9Ie6mqoxYfFN1opI8D57bXT79SkWoF_swGUlYMB4uUV3edWWMBjsKpH4U0R_UDZ6LlNEsdtlh5hl3X06xW7bKQUUQpZG8bywbXwBsp4X2ggEoFEVl09fQ_j0UCpxNU2ipEysuukxxir6fNnRWTSr7u-bVeJ9K_a3bu7rXzAaZ0MOgaSBZsSA3E4Ksy6Y9jRLZd760l2KE2IuAw2UePd6r0rC2UXPESkZuxwSZuYZJdrj257DOOVdIGYCDeRFT8GkOoTuCS0IHz3SQworVfu4SQw5ycV5KqjXiGGIQQHXKxm0mZbSjoYoytFtbMszPS_I8Nzow4FwAcILlmXqtBq0S-EVTzivkUwQdBjwpWjT_lvS3iaAtaU47UE85TBpNvMZB6RUaeNk9E4E617BgpWQ7LQbSzLXWJrbjOnAbYRM92okbBdl-nkaR_LaD1G11l1qDv7lHrcZuLgmr8YJ37XaA5tEYGplmNXKETyBUFVPxsMyGGXYUcRrGZ866pVVxDjyTf1db4OainQuKlSfAkW4SxxUqwKiqaL8EspmQHgtVmXsllymGx3Ucd4jPtz_zyJXYef1Q9HLNrByPFBHFP=w1839-h1035-no
foto Łysy

Chmury krążą. Czy uda się uniknąć burzy?
https://1.bp.blogspot.com/-tfiF5M1TlAc/WxTXCNjTvvI/AAAAAAAADGI/76GGdhVt-E4AZNtoD2UNPdilSG4nR5mowCLcBGAs/s1600/DSCF0261.jpg

Burzy na szczęście tak, ale deszcz trochę nas dziś zmoczy.
https://1.bp.blogspot.com/-xJZgtCCIvOY/WxTXCgKDa9I/AAAAAAAADGM/K3Y2_-YIHoQf-kb9rEe6tMjPbM479JAhACLcBGAs/s1600/DSCF0262.jpg

https://1.bp.blogspot.com/-taL_p48L5QU/WxTXZT8jf3I/AAAAAAAADHk/Ue5y1PZNNXMUXv2LzQYVmi7X2EW_NdvjACLcBGAs/s1600/34266646_10213863368036497_7576650458530316288_nmini.jpg
foto Skored

Jest jednak czas, by się wykąpać.
https://4.bp.blogspot.com/-p6AzdlyM52A/WxTXdAhMbKI/AAAAAAAADH4/pNkv7LLJI-0coLqakVoIiPPeTVzkaWNjQCLcBGAs/s1600/34268722_10213863405517434_6535777194612883456_n.jpg
foto Skored

https://1.bp.blogspot.com/-ciuVoRXQHHc/WxVAZlE074I/AAAAAAAAE04/PI6fQyQFOcUGNyR5Pt7wcHAxFRd4QtKqQCLcBGAs/s1600/image105.jpg
foto Skored

https://3.bp.blogspot.com/-JhjsXYR2RZo/WxTXDB7bzrI/AAAAAAAADGQ/EQPpXme9CkAps_jH3aLaJzj3kKjfxER7QCLcBGAs/s1600/DSCF0268.jpg

Nie leje na tyle, by nie zrobić ogniska.
https://1.bp.blogspot.com/-QkFdggNsdxo/WxTXD6Jex8I/AAAAAAAADGU/z8nqGuDrLt8nA8SewQrUfQCkHmiFrIxvQCLcBGAs/s1600/DSCF0273.jpg

https://2.bp.blogspot.com/-t4QgoZSDuAU/WxTXECpl1kI/AAAAAAAADGY/n_f3jCBPmuc7cGr6ntK2XLW81wOKsvDzACLcBGAs/s1600/DSCF0279.jpg

https://4.bp.blogspot.com/-6KFN5n5jpGc/WxTXEj8lJ2I/AAAAAAAADGc/HhtwowqAnXUUZ5DFr7sEu1Dab0t909o8wCLcBGAs/s1600/DSCF0280.jpg

https://3.bp.blogspot.com/-0Nt_9u8Sd0I/WxTXFHOg-BI/AAAAAAAADGg/SG9p6-CRBxI1ZbodJXZRKBklQgFRqJHogCLcBGAs/s1600/DSCF0286.jpg

https://2.bp.blogspot.com/MNV-KFvlHjsXk8lQ_iUAqt9gQT3ieRe8WqLfKcb9YwdDog7-Bl-mtCI0zLf-GEJ-fBbkwvOw_NHtmRnZyc1gEOg3hwMHJ8tZTQTBjA3uBnEPj1cIcpiqKJe4awMvSo4wbbUGbcepizvzu6ZAzgXOthQmDvjLxcwI4rQXl724jbeVVoqaNWvGqBYgKiN2iskNsm_zJ3C8wT3-1PE3OW2VLJ87kI2MJHMI8jzUCRTaG8I9IfdVgj2k8OM9DPoLpH833H7w8U1LVN74fZf77vyjNBH_O34nGF2Xnb_r87svaLik6ddk4KQHEG77GgCnfwqUuLk20Y6pZiOmHWi1E9_8_g0WaY2PuIeqhEQRaHpKjf4UWGA9eLH_gJP8NsgGlD5v3tPjBxQHMNpyFYuF8oYU0r58Pxz8OxfccRc-CeKrGQ9iLyOTWsrKtAJLM72qLhMaGlU2Gs8Xbe3bFTMrmvZdVgmkkvj1rf3wreRbAO472YfoFNCIBzNHD41NPuXKhLNThbyz5mHbSmfXYAPsqxLCF0xg1qhmeCBteeb__XTk3VC4XGm7jE7FWGwoBWGcYe30kMsSC9K4ufrwyoVpcx7r8QiAuOfkGeXN2i7B0_eiYgzwnze37malOtbK_FZp9QmODk9EfNuQNqeYikiGq1mvWGjPQTni7ZJC=w1839-h1035-no
foto Łysy

I znów gadamy, gadamy, gadamy... Przez co o 4 rano muszę wziąć zapobiegawczo procha na ból głowy. Otacza nas mgła.
https://4.bp.blogspot.com/-gW_dgASPa7o/WxTXFqmgBcI/AAAAAAAADGk/Rv1Wqi-3rkg5vac0ZBxSwkb7DRPFxjSrACLcBGAs/s1600/DSCF0288.jpg

Dzień wstał piękny, po burzach ani śladu.
https://4.bp.blogspot.com/-5-AdjOy4iQI/WxTXGHOVyDI/AAAAAAAADGo/ASk0yuFL0Ck8ZnhtgKYXFcr8RRPQ6OgQwCLcBGAs/s1600/DSCF0289.jpg

Mając zaledwie 17 km do Krasnegostawu płynęliśmy spokojnie, "na liścia".
https://2.bp.blogspot.com/SF8Hnr0Z-bjd7Q6EvDUxCVqRCkrAmRuGhXirfO-s_Xds09hlOQqRzU4WWp0HxnsDqQXO4X10AP_pzLh1MxM9BFTO4RD6S34DOrjv_gnTnldIHPudbE8V6DGC4XdYxXrirVZVRuW9zqB-ZHsO2f6f6i3l-zaI1PvuLZhbi0pDd7gYEF7IwKpAVkK0rU-6tJIsAEKzc3Awvx2lHr8ldO3szPejlFS5mJiZXk_conqd1qFggUIDSrjM4ql7KvqllrzFacjlY0eEc2vGuH4tLnMJnEUB9txPbPqJNl6oFYeUw3qvywKl0gJ-JcvI1cuO4awy7vxgHfrjsUQ9aaNBfPJJ2T-x4eF1RX4J0t1cxBlaeb5EK8MhkwEqj_5oQE10qraPIozvLgnXWoWfQZ-_2wrV_X6fZ_pQd0bucbkpbd_npJVb5ntMtk6Lw7QqGu5FyMF-fGYuMDuzA6bmUAhhbQJLO-ehX6AVSilYfjs7v0a8OI5FqyGAAVFrHcaoh92M9xShlQ1Pg7wGkimL-MEhrHNcSkl9YB_wT8s-qB1T6Eo48oe1A-d6NVd2On-072AEzBtIWzmPmYtCSb4chUw8ZXNgYQFu7zlpPEg40eVD9R86tbSADKj5TJSl7x_1T3fT2W-BJyHjkQneRAC1s0S2CKTwRJaWns8R7let=w1839-h1035-no
foto Łysy

https://2.bp.blogspot.com/-B2zBa6_SJkc/WxTXGhvmnII/AAAAAAAADGs/4EJL150DRTETGFrwWbTdWQ9a9_cojhXKQCLcBGAs/s1600/DSCF0290.jpg

Ten odcinek podobny do wczorajszego, może z tą różnicą, że więcej drzew.
https://2.bp.blogspot.com/-sdjsOqeFza0/WxTXHMHF58I/AAAAAAAADGw/48EbajY61FAfjYk31GIUm2W2Uc50g0USQCLcBGAs/s1600/DSCF0292.jpg

Już tu kiedyś płynęłam, więc nie spodziewam się niespodzianek.
https://3.bp.blogspot.com/-DDFIDJfZ4yM/WxTXHuL0F0I/AAAAAAAADG0/h8Z8pwPu0Tc-EAm-QiK-FbtQUNsy-xhBgCLcBGAs/s1600/DSCF0297.jpg

https://4.bp.blogspot.com/-JvMkQg5iSzM/WxTXIPoKv2I/AAAAAAAADG4/G1vz2FNVkv45bKE3Kn66EOc7xPuBPWUywCLcBGAs/s1600/DSCF0298.jpg

A jednak. Planowałam zrobić postój w Dworzyskach, ale miejsce okazało się tak zarośnięte, że pod mostem nie było kawałka miejsca na wyjście.
https://1.bp.blogspot.com/-CN9JuXGudJc/WxTXIh3WCVI/AAAAAAAADG8/M2zcpjkaEGEnh1eRVUo2bSLnkHfr5uCggCLcBGAs/s1600/DSCF0299.jpg

Przez co bez wysiadania z kajaka dopłynęliśmy do krajowej "17-tki".
https://2.bp.blogspot.com/-kmoqyy8_W3c/WxTXJEOhqfI/AAAAAAAADHA/bhyvPKgtrU0aCKvD_4KL3vByuCtAqHgpgCLcBGAs/s1600/DSCF0302.jpg

Widać już cel naszego spływu. Krasnystaw.
https://4.bp.blogspot.com/-vQ_E28rh6Bc/WxTXKEihOqI/AAAAAAAADHI/3GR9VZKh8ZUJbiZLKgKXpnnOcuA750jGACLcBGAs/s1600/DSCF0306.jpg

Czeka na nas Ignac z Bigosem, który łapie się na zdjęcie. To my, na fotce brakuje Romka, więc wklejam go poniżej :D
https://2.bp.blogspot.com/-SLTycqGRe7I/WxTXKrK7RgI/AAAAAAAADHM/K60afsfzOskUsHOWoYb0dixTNJKAbwQKgCLcBGAs/s1600/DSCF0307.jpg

https://1.bp.blogspot.com/kvG5nqTsc2HGVSvz9N1YkbOQCTzBCMGoMaQYHG0RuOqQfkGvzqWRGjApAaKfaBlw8Or1MHUVGmjeYb4U87m15--hv8CrnCUD3LUAjm-bRi9AL70IaDUiBOcM2yPMPx1eANk2U6PuymibLajpqWagBOxTJ4BF9ccz5U0x4VnJa0C1mMntnFgVgVUfy58xRvkI9tyk3LRkPdx2n0vkWe23_8gQbqbPH-SDusXwuvNwKBP9JEA-h5CJ0C48PfdpCwf1awU6LPeXTafvQEXji5GAJfIDQmT1VgxxKxEDN9PU-HTbAd2c069t1ewPKyqYFaiIY8463MIHe1NOTVWYWLlEqNWO57pgyuT-iQcSq64i87B8eXHDNVbXFCH0Nxv4pBx993busVPkReETOkdBt8Ll2npMYy28u4XNCrSVhaiDt7LlgJEJ-fMwymBBfbcrFjghi087BbMEfzBR0ZHZ1oJSE_ISjilVzkwPjp1HLunxl50songf2DxnJzDT05jmXCIkeBkJ7WHaK8Lm7Pyll-68qRYM1E4GMN43vt01yHvqneVQYJIUogkSf4o2u5J8htAduzpUtcXW9g5asYWogyGjKUm3UJo0bOhocC-whILEQD-lu_1OfhLyaZVE62ruxIDOlXXNzdMOHD2PPLLOgpq-MGm6aXyR3Vwx=w1839-h1035-no
foto Łysy

Radek w całości ogarnia powrotną logistykę.

Czas na podsumowanie. Przepłynęliśmy 85 km od Obroczy do Krasnegostawu.
Liczba osób z początkowych czterech (środa), siedmiu (czwartek), ośmiu (piątek) powiększyła się w sobotę do piętnastu.
Zjedzonych kiełbas: około 50.
Wypitych litrów: wody - dużo, piwa - dużo, innych - dużo.
Ilość przelatujących stacji kosmicznych: jedna.
Ognisk - dwa.
Poruszane tematy w rozmowach: służba zdrowia, sprzęt biwakowy, burze i inne zjawiska, stacje kosmiczne, kosmos, polityka, strajki studenckie, praca, zainteresowania, przepłynięte rzeki, planowane spływy, gotowanie w terenie, historia, psy, rodzaje specyfików na komary, ...
Podziękowania... dla wszystkich.
Fajnie, że byliście. Fajnie, że jesteście. Do zobaczenia.
przez Maga
4 czerwca 2018, o 18:20
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: 21-29 lipca 2018, spływ Bugiem, Gołębie - Wola Uhruska

Data: 21-29 lipca 2018
Trasa: Gołębie - Wola Uhruska
Rzeka: Bug
Długość trasy: 185 km

21 lipca, sobota
Od rana już stopniowo ogarniał mnie reisefieber, bo niby wszystko naszykowane, niby wszystko kupione, ale oczekiwanie wiadomo zawsze jest najgorsze. W końcu jednak doczekałam się. Mój brat Damian oraz Maciej i Radek stawili się na parkingu pod domem. Pierwszym wyzwaniem logistycznym okazało się spakowanie do auta rzeczy jeszcze jednej osoby, ale Damian ma w pakowaniu wyjątkową wprawę.
I ruszyliśmy do Kryłowa, czas umilając sobie rozmowami na temat spływu i mijanych miejscowości. Kilka km przed Kryłowem zatrzymaliśmy się przy wieży widokowej, skąd rozciągał się ładny widok na dolinę Bugu.
https://farm1.staticflickr.com/859/28850656177_e4337264c4_o.jpg

W Kryłowie zastaliśmy już Włodka i Dzidkę oraz Drucika (Krzyśka). Przy ognisku dość szybko rozpoczęliśmy integrację.
https://farm1.staticflickr.com/851/28850651287_9e5f769997_o.jpg

Ustaliliśmy, że następnego dnia o 9 rano właściciel wypożyczalni wywiezie nas na start do Gołębi.
Przy podawaniu długości przepłyniętego odcinka podaję zapisy ze swojego gps, należy też pamiętać, że odległości w słupkach granicznych nie pokrywają się z wartościami kilometrażu.

22 lipca, niedziela, Gołębie –> nocleg: Ślipcze, przed słupem 855; 29 km

Rano wstałam chwilę wcześniej, by napompować i przygotować kajak.
Poznaliśmy też Ewę i Darka, którzy dojechali na kamping w nocy.

https://farm1.staticflickr.com/936/41978577580_4373f9b7cd_h.jpg
foto Damian

Wyjazd na start troszkę z przyczyn technicznych się wydłużył, ale koniec końców po 11 zeszliśmy szczęśliwie na wodę.
https://farm2.staticflickr.com/1774/43070665654_13f27fd600_o.jpg

Już pierwsze chwile upewniły nas, że po niskim stanie wody, którym nas straszono kilka dni wcześniej, nie ma śladu. Była to bardzo dobra wróżba.
https://farm2.staticflickr.com/1771/43070663784_c569a4cf49_o.jpg

https://farm1.staticflickr.com/941/28850644877_21004d421d_o.jpg

Pierwszy przystanek zaplanowaliśmy w Kryłowie, tam chętni mogli uzupełnić zapasy w sklepie. Sklep rzeczywiście był, w dodatku były w nim pyszne lody gałkowe. Poszliśmy też zwiedzić ruiny zamku. Kryłów miałam już okazję zwiedzić rok wcześniej z ekipą rowerowych włóczykijów.
https://farm2.staticflickr.com/1837/29916751978_528803188d_o.jpg

https://farm2.staticflickr.com/1792/29916751638_bc4721b41a_o.jpg

Kolejny etap szybko upłynął na rozmowach i spokojnym płynięciu, pogodę póki co mieliśmy idealną.
https://farm1.staticflickr.com/861/29916749898_d06cdff501_o.jpg

https://farm1.staticflickr.com/855/29916750488_74e22b8d31_o.jpg

Włodek spisał potrzebne informacje o kilometrażu z przewodnika po Bugu autorstwa Józefa Tworka i stąd czerpaliśmy sugestie na temat wszelkich miejsc postojowych i biwakowych. Każdy zresztą w zanadrzu miał te informacje skserowane albo w postaci przewodnika. Pierwszy nocleg wypadł nam na wysokości miejscowości Ślipcze, przed słupem nr 855, z dogodnym wyjściem z wody. Po rozstawieniu namiotów siedliśmy przy ognisku. Na poniższym zdjęciu Radek przedstawia komfortowe warunki dmuchania materaca.
https://farm1.staticflickr.com/862/28850634647_0568117aed_o.jpg

Miejsce widokowo mieliśmy bardzo ładne.
https://farm1.staticflickr.com/857/29916749168_0269b5f709_o.jpg

https://farm2.staticflickr.com/1811/42883456375_c264a016b3_o.jpg

Trzeba było tylko uważać na kombajn, który wzbudził duże zainteresowanie chłopaków.
https://farm2.staticflickr.com/1795/28850634407_cdfb791c65_o.jpg

Od razu nadmienię, że zgodnie z przyjętymi na rzece granicznej zasadami telefonicznie Włodek meldował straży granicznej miejsce startu każdego dnia oraz miejsce przybicia na biwak. W międzyczasie informowaliśmy także o miejscach postoju podczas spływu, podając numer słupka. Dzięki temu nigdy nie było żadnych nieprzyjemnych zdarzeń. Straż czasem odwiedzała miejsce biwakowania, ale nie codziennie. Nigdy też nie sprawdzała naszych dokumentów.

https://farm2.staticflickr.com/1819/41978576450_e66fd13100_h.jpg
foto Damian

23 lipca, poniedziałek, Ślipcze –> nocleg za Strzyżowem, ok. słupa 891; 32 km

Niespodzianka. Po wczorajszej złotej pogodzie ani śladu. Od pierwszych metrów na wodzie zaczął padać deszcz, który raz był mżawką, raz kapuśniaczkiem, a raz ścianą deszczu. Czasem też padał poziomo. Tak czy siak po pierwszej godzinie w zasadzie przestał nam przeszkadzać.
https://farm1.staticflickr.com/942/28850631537_191bfaa9c1_o.jpg

Tego dnia zaraz na początku płynęliśmy przełomem Bugu przez około dwa kilometry. Wysokie brzegi zawsze robią na mnie wrażenie.
https://farm1.staticflickr.com/856/42883443685_0b83826bff_o.jpg

Za Czumowem ze dwa razy dopadła nas burza – kto chciał wysiadał z kajaka na brzeg, kto nie chciał chwile grozy przesiedział w kajaku przy brzegu.
https://farm2.staticflickr.com/1800/43070746234_cdc6c01234_h.jpg
foto Damian

Towarzyszyło nam mnóstwo ptactwa.
https://farm2.staticflickr.com/1818/29916733338_9fcacd3eb2_o.jpg

I urozmaicony krajobraz.
https://farm1.staticflickr.com/929/42883441365_10affafdfb_o.jpg

https://farm1.staticflickr.com/940/42883438385_f716070ae6_o.jpg

Most kolejowy w Hrubieszowie.
https://farm2.staticflickr.com/1775/42883441855_c75a5c9675_o.jpg

Nocleg planowaliśmy za Strzyżowem i początkowo wszystko szło zgodnie z planem – minęliśmy ujęcie wody cukrowni, cukrownię z kominami
https://farm2.staticflickr.com/1792/42883396895_d468cc7eb5_o.jpg

ale już opisywane dogodne miejsce postojowe przed słupem 889 okazało się niewypałem, bo go nie było. Włodek wspiął się na skarpę i brzegiem przeszedł ok. dwa km w poszukiwaniu dobrego miejsca pod biwak, niestety wyglądało na to, że po horyzont ciągną się pokrzywy i zarośla. Damian z Ewą popłynęli zatem dalej, uważnie patrząc po brzegach, natomiast reszta kibicowała Dzidce w samotnym manewrowaniu kanadyjką w miejsce, gdzie czekał Włodek. Z małą przygodą przy brzegu wszystko udało się pozytywnie, a Ewa znalazła wyjście z wody może nie luksusowe, ale zważywszy na okoliczności – bardzo wyczekiwane. Wspólnymi siłami wyciągnęliśmy pojazdy z wody i przenieśliśmy bambetle na pobliski kawałek łąki, która, przyznajcie sami – okazała się bardzo urokliwa.
https://farm1.staticflickr.com/931/43070611434_cc50a455a2_o.jpg

Deszcz trochę padał, ale po złożeniu do kupy dwóch płacht zyskaliśmy bardzo dogodne miejsce świetlicowe. Wtedy po raz pierwszy padł pomysł, by nie wypowiadać głośno prognoz pogody.
https://farm2.staticflickr.com/1814/43739019602_c888bc35a7_o.jpg

24 lipca, wtorek, słup ok. 891 -> nocleg: Horodło, słup 905; 20 km

Tego dnia mieliśmy mieć po drodze dwa zatory wymagające przeniesienia kajaków brzegiem, a przynajmniej tak brzmiały ich opisy w ustach straży granicznej i forumowiczów, którzy jakiś czas wcześniej płynęli tym odcinkiem. Mając to na uwadze, nie planowaliśmy długiego dystansu. Pogoda poprawiła się znacząco, było zachmurzenie, ale praktycznie bez deszczu.

https://farm2.staticflickr.com/1817/43739067152_bb05c7d9d9_o.jpg

Po drodze minęliśmy najdalej położony na wschód punkt granicy Polski, czyli Zosin-Komora.
https://farm1.staticflickr.com/857/43739063922_bdc4c6c2fd_o.jpg

Pierwszy zator okazał się rzeczywiście sięgający od brzegu od brzegu. Mniej więcej w jednej trzeciej był już porośnięty roślinnością, tworząc niemal nowy świat... Po lewej stronie był jednak ciągle ruchomy w wodzie, co pozwoliło mieć nadzieję na przeciśnięcie się przez niego kajakiem. I tak też tę sytuację ocenili z brzegu Radek i Maciek, a Ewa chyba jako pierwsza przetarła szlak. Choć jak później przyznała – nawet gdyby zator był bardziej szczelny, wolałaby się przeciskać niż nosić kajaki brzegiem. Słusznie.
https://farm1.staticflickr.com/936/43739063532_e12aaed2a6_o.jpg

Za zatorem znów mieliśmy po lewej stronie wysokie skarpy.
https://farm2.staticflickr.com/1777/43070637024_536c9cf43d_o.jpg

Zrobiliśmy sobie też chwilę postoju.
https://farm2.staticflickr.com/1776/43070636544_c1eb1d5cd9_o.jpg

A w krzakach krył się śliczny pająk. To tygrzyk paskowany. Bardzo ciekawa jest ta spirala z sieci, czyli stabilimentum. Są różne teorie na jej temat - może służy jako wzmocnienie sieci? może ma ostrzegać ptaki przed wpadnięciem i zniszczeniem misternej roboty? może ma lepiej ukryć tygrzyka? Swojego czasu pojawiało się dużo ostrzeżeń przed jadem tego pająka. Jednak to, by nas ugryzł, jest bardzo mało prawdopodobne (ponoć ma bardzo łagodne usposobienie...). Objęty ścisłą ochroną.
https://farm1.staticflickr.com/855/43070610084_08616fbbb9_o.jpg

Pogoda nadal nam sprzyjała.
https://farm2.staticflickr.com/1794/43786876991_b4da1224ed_o.jpg

https://farm2.staticflickr.com/1799/43739018562_2bbfab71cd_o.jpg

https://farm1.staticflickr.com/856/43786874411_2f5e07a42e_o.jpg

https://farm1.staticflickr.com/862/43786875011_8bf8e6ede4_o.jpg

Drugi zator był zaraz przed wyspą w Horodle. Z tym że przez jego środek wartko płynęła woda – trudność polegała na tym, że był to ostry zakręt z konarem nad wodą pośrodku, trzeba było zatem skupić się na dobrym wymanewrowaniu. Udało się bez problemów, choć jak powiedziała nam straż graniczna, w tym miejscu przy tym właśnie konarze tydzień czy dwa wcześniej utopiła się para kajakarzy. Mogliśmy tylko snuć domysły, że obróciło ich bokiem i przyparło do przeszkody, no ale to tylko wyobrażenia sytuacji.

Zaraz za wyspą przybiliśmy do brzegu, skąd mieliśmy może kilometr do sklepu w Horodle. Postanowiliśmy w związku z tym zrobić przerwę. Po drodze deptała nam po piętach chmura, która okazała się burzą z ulewą – szczęśliwie jednak przesiedzieliśmy ją na przystanku w centrum Horodła.

https://farm2.staticflickr.com/1796/41978812380_0cae8ff314_h.jpg
foto Ewa

Odwiedziliśmy też horodelskie lwy.
https://farm1.staticflickr.com/942/42883425395_8737f1c7a4_o.jpg

Parę metrów dalej od naszego przystanku oczom naszym ukazał się… nie, nie las. Tylko bardzo ładna skoszona łąka z doskonałym wyjściem na brzeg. Po cóż zatem szukać innego miejsca, skoro pod bokiem mamy takie. Postanowiliśmy zatem zostać tu na biwak. Zwłaszcza że przeżycia dnia poprzedniego (deszcz, ulewy, deszcz, burze, szukanie miejsca na nocleg) chyba trochę jednak dały się nam we znaki. Widok z naszej plaży.

https://farm2.staticflickr.com/1791/42883423535_d3f1d629e3_o.jpg

https://farm2.staticflickr.com/1812/43786872621_4be58c4668_o.jpg

Nastąpił zatem plażing, leżing, biwaking i kąpieling. W blasku słońca. I integracja. Najpierw pod płachtą
https://farm2.staticflickr.com/1812/42883421375_f8a665db4e_o.jpg

a po przejściu straszącej ciemnej chmury – przy ognisku.
https://farm1.staticflickr.com/861/42883418645_a32b051502_o.jpg

Tu trzeba wspomnieć o ogromnym wkładzie Dzidki w przygotowanie wszystkich ognisk, jako że pierwsza dawała hasło do zbierania gałęzi, a zwykle sama odwalała tę część roboty.
Przy ognisku tego wieczoru uaktywnił się też kociołek Macieja oraz produkty, które przygotował na grochówkę. Groch moczył się w kajaku dwa dni, była więc najwyższa pora na gotowanie. Wspólnymi siłami udało się przygotować pożywną zupę, choć z kronikarskiego obowiązku muszę odnotować, że groch mógł być odrobinę bardziej miękki. Za to walory smakowe nie do opisania. Żołądkowe również.
https://farm1.staticflickr.com/857/41978422380_13c0a721f1_o.jpg

25 lipca, środa, Horodło -> nocleg: wysokość miejscowości Starosiel; 25 km

Tego dnia przywitała nas w miarę ładna pogoda. I po kilku kilometrach – wiata w miejscowości Bereźnica, chyba jedyne tak przygotowane miejsce na biwak. Była więc okazja do rozprostowania kości.
https://farm1.staticflickr.com/856/42883418385_f117d26b79_o.jpg

Ponieważ nie zawsze udawało się płynąć jedną grupą, po drodze nieco się rozdzieliliśmy, przez co Damian, Radek i ja przerwę obiadową spędziliśmy na zielonej trawce, a reszta grupa pół km za nami w miejscowości Matcze, gdzie Włodek z Dzidką, jak się okazało, mają swoją dobrą znajomą.
Akurat wtedy mniej więcej przeszła nad nami ulewa, która na szczęście szybko minęła.

https://farm2.staticflickr.com/1795/41978571040_73a07b7587_h.jpg
foto Damian

https://farm1.staticflickr.com/934/41978420380_8ec82def1c_o.jpg

Poza tym nie odnotowałam większych atrakcji – ale rzeka była wystarczająco atrakcyjna, jak każdego dnia – dzika, raz prosta, innym razem kręta, ale zawsze zielona i miła dla oka.
https://farm2.staticflickr.com/1775/42883417255_bf4e21e233_o.jpg

https://farm1.staticflickr.com/928/42883416335_1d7f446fd2_o.jpg

https://farm2.staticflickr.com/1792/41978418390_c2f53c824c_o.jpg

https://farm1.staticflickr.com/850/41978417320_5e485de232_o.jpg

Nocleg znów wypadł na skoszonej łące, a ja z Damianem zrobiliśmy sobie krótki spacer.

https://farm2.staticflickr.com/1792/42883546045_4cc564288f_h.jpg
foto Damian

26 lipca, czwartek, Starosiel –> nocleg: Husynne, słup 972; 23 km

Ponieważ wszyscy w mniejszym lub większym stopniu pragnęli sklepu, zaplanowaliśmy pierwszy przystanek we wsi Uchańka, gdzie takowy miał być według informacji udzielonej przez SG.
https://farm1.staticflickr.com/930/28850600197_82f7072a83_o.jpg

https://farm1.staticflickr.com/860/42883410875_c1619b2c6a_o.jpg

https://farm1.staticflickr.com/851/28850599187_e4329d2357_o.jpg

Zanim tam jednak dopłynęliśmy, podobnie jak w poprzednich dniach, znów zaczęła nam deptać po piętach burza. Dlatego dwa km przed zakładaną metą nieco docisnęliśmy wiosła i w akompaniamencie grzmotów wpłynęliśmy po zielonym dywanie w burzysko.
https://farm2.staticflickr.com/1834/28850597997_20e9097ffa_o.jpg

https://farm1.staticflickr.com/932/28850598607_4ca6f401e9_o.jpg

Chwilę musieliśmy przeczekać ulewę i udaliśmy się do wsi. Pierwsze napotkane gospodarstwo i mrożąca krew w żyłach informacja, sklep jest, ale w oddalonej o 5 km wstecz wsi Dubienka. Wpadam na pomysł poproszenia o podwózkę. Okazuje się , że bez żadnego problemu właściciel gospodarstwa wyraził zgodę i czwórka przemokniętych ludzi została podwieziona do Dubienki, za flaszkę. Trochę martwiliśmy się o kałuże pozostawione na siedzeniach w aucie, ale jednak prawdą jest to, co mówią o ludziach na wschodzie – życie płynie im spokojnie, więc takie drobnostki nie stanowią problemu. Chyba. Po powrocie do burzyska i reszty grupy został obalony mit o ślimakach, które jakoby są wolne, a jednak w mig opanowały nasze kajaki. Zanim wyruszyliśmy w dalszą drogę, przeszły jeszcze ze dwie ulewy. Po upłynięciu może trzech km czekała na nas niespodzianka w postaci zatoru, o którym wcześniej nie słyszeliśmy. Okazał się najtrudniejszy do pokonania – trzeba było spróbować przecisnąć się na konarze leżącym w wodzie i pod następnym nisko zawieszonym nad wodą. I tutaj wszystko poszło OK. Co prawda skeg nieco przyklinował mnie na chwilę na czymś jeszcze leżącym pod wodą, ale szarpnięcie Ewy za przód Heliosa wybawiło z kłopotu. Z mniejszym czy większym trudem wszystkim udało się przepłynąć.

https://farm1.staticflickr.com/930/28850582217_0c6bbd1db4_o.jpg

Nagrodą okazał się przepiękny kawałek plaży z dojściem na łąkę, który wybraliśmy na następny biwak. Znów była okazja do kąpieli, relaksu i długich Polaków rozmów.

https://farm1.staticflickr.com/928/43070608294_0d4cd0ca0b_o.jpg

https://farm2.staticflickr.com/1811/28850596227_c7c725e292_o.jpg

27 lipca, piątek, Husynne -> nocleg: Świerże, słup 1008, za młynem; 30 km

https://farm2.staticflickr.com/1798/28850595207_6929b8b003_o.jpg

Od samego początku piątkowego odcinka towarzyszyły nam piaszczyste plaże, a na jednej z nich, jeszcze przed Dorohuskiem, zrobiliśmy postój na obiad i kąpiel.

https://farm2.staticflickr.com/1795/28850593767_741e40d08a_o.jpg

https://farm1.staticflickr.com/930/43070741694_217ac6dd4e_h.jpg
foto Damian

Tego dnia niewątpliwą atrakcją miało być przepłynięcie pod mostem kolejowym w Dorohusku, gdzie elementy zburzonego w czasie II wojny światowej mostu przy niskich stanach wody uniemożliwiają bezpieczne przepłynięcie. Jednak i tym razem szczęście nam sprzyjało. Wysoki stan wody sprawił, że oprócz kilku podskoków na fajnym bystrzu pod mostem nic się więcej nie wydarzyło.
https://farm1.staticflickr.com/853/28850593337_ce301b51e1_o.jpg

Oprócz tego minęliśmy kilka naprawdę ładnych miejsc w postaci wysokich skarp po stronie ukraińskiej.

https://farm2.staticflickr.com/1820/42883402845_b9bff21b17_o.jpg

I kolejnych kilka piaszczystych plaż.
https://farm2.staticflickr.com/1797/28850591867_cb9c7c6b05_o.jpg

Choć tego dnia przepłynęliśmy 30 km, to minęły one nie wiadomo kiedy – nurt ładnie niósł, a i rozmowy pchały czas i kilometry do przodu.

I tak dopłynęliśmy do miejscowości Świerże, a właściwie na jej koniec, za młynem.
https://farm1.staticflickr.com/937/28850591407_dd9e7711d2_o.jpg

Znów ładne wyjście i łąka – po raz kolejny wspomnieliśmy czyjąś zasłyszaną teorię o braku miejsc biwakowych nad Bugiem. Z wyjątkiem chybionego opisu z przewodnika drugiego dnia naszego płynięcia, reszta zgadzała się z rzeczywistością. Teraz też, można powiedzieć – co do joty.
https://farm1.staticflickr.com/860/41978406590_d901b22018_o.jpg

Po rozstawieniu namiotów udaliśmy się, tak, tak, do sklepu. Droga wiodła przez miejscowy park, a i wieś okazała się urokliwa.

https://farm2.staticflickr.com/1838/42883400375_8744e53011_o.jpg

Wszyscy czekaliśmy na jeszcze jedno wydarzenie tego dnia, wydarzenie przez duże W, mianowicie całkowite zaćmienie Księżyca. Jakie to trzeba mieć szczęście w życiu, żeby oglądać to zjawisko właśnie w takim miejscu – na łące nad Bugiem, między dwoma światami.

28 lipca, sobota, Świerże –> meta: Wola Uhruska przy pochylni SG; 26 km

Rano smutna wiadomość o śmierci Kory, wspominaliśmy ją kilka dni wcześniej przy okazji piosenki Falowanie i spadanie… Życie, inne życie, nasze, płynie dalej, zbieramy obozowisko, zwłaszcza że nad brzeg nadciąga ekipa z wypożyczalni. Wszak niedziela, ładna pogoda. Kto gotowy – płynie, razem z Damianem za zgodą towarzyszy wypływamy nieco wcześniej.
https://farm2.staticflickr.com/1780/42883399415_24c5fbe73e_o.jpg

Mamy okazję porozmawiać po drodze o różnych ważnych dla nas sprawach. To sprawia i że i ten ostatni już odcinek mija szybko, może zbyt szybko.

https://farm1.staticflickr.com/860/41978405680_0ca3da256b_o.jpg

W tym dniu mija moje 2000 km w kajaku od początku mojego pływania.

https://farm2.staticflickr.com/1797/41978405450_7b2583d2cc_o.jpg

Opisy z przewodnika bardzo dokładnie określają poszczególne punkty podróży – mijamy po prawej wyspę ukraińską, po lewej ujście Uherki, skarpę
https://farm2.staticflickr.com/1816/42883398485_3cbfd4a94e_o.jpg

potem ukraińską murowaną wieżę w kolorze biało-żółtym.
https://farm1.staticflickr.com/857/42883398015_8c160c70b6_o.jpg

I dopływamy do Woli Uhruskiej wraz z Drucikiem, który dogonił nas po drodze. Na resztę ekipy czekamy może z pół godziny.

https://farm1.staticflickr.com/860/43070741234_f61f03a3d1_h.jpg
foto pstryknął Drucik

Do przyjazdu właściciela wypożyczalni w Kryłowie, który ma nas zabrać ze sprzętem na pole namiotowe, mamy dwie godziny. W tym czasie jemy, leżymy, rozmawiamy i pakujemy częściowo rzeczy. W końcu przybywa bus.
https://farm2.staticflickr.com/1839/42883397835_8dc413aa3f_o.jpg

W drodze w busie zamawiamy obiad! Telefonicznie – odbieramy go w Hrubieszowie w restauracji. Zjedzenie go jest pierwszą rzeczą, jaką robimy po przyjeździe do Kryłowa – schabowy po chłopsku, z sadzonym jajkiem, smakuje po całym tygodniu jak nigdy. Ja jeszcze korzystam z możliwości umycia kajaka szlauchem – od nowości nie był taki czysty. I idę spać, co nie jest łatwe, jako że bolące dwa zęby osiągają apogeum.

29 lipca, niedziela

W niedzielę rano ostatnie biwakowe śniadanie, składanie rzeczy, upychanie w aucie, pożegnanie i w drogę do domu.

https://farm2.staticflickr.com/1797/42883544095_a25320ea7b_h.jpg
foto pstryknęła Ewa

Był to ciekawy pod wieloma względami spływ. Przede wszystkim na pierwsze miejsce wybija się graniczna rzeka między Polską a Ukrainą. Mamy świadomość, że nie wolno nam przybić do prawego brzegu, a nawet za bardzo się do niego zbliżać, choć akurat na wodzie to nie zawsze jest do zrobienia. Nowością była konieczność meldowania pobytów na brzegu straży granicznej, choć w sumie to żadna uciążliwość. Natomiast straż graniczna była niezwykle sympatyczna, gdy przyjeżdżała nas odwiedzać, można było pogadać o różnych rzeczach. Miejsca, gdzie się zatrzymywaliśmy, były ładne, dzikie, na ile to oczywiście możliwe w dzisiejszych czasach. Widzieliśmy mnóstwo ptactwa, czaple, żurawie, piskliwce, zimorodki, a nawet piękne żołny. Nieoceniony okazał się tutaj Radek, który nam sporo rzeczy objaśniał i wskazywał palcem. Sama rzeka – malownicza, spokojna, cicha. Był to urlopowy spływ i od początku nie zakładaliśmy mety – na bieżąco ustaliliśmy odcinki dziennie w zależności od samopoczucia, pogody i innych okoliczności. Dzięki temu nigdy nie wiadomo było, gdzie akurat skończymy dzień.
Dziękuję wszystkim za wspólnie spędzony czas na wodzie. Może za jakiś czas zaczniemy planować kolejne odcinki Bugu, a może jakąś inną rzekę? Damian, dzięki za wszystko.

Całość moich zdjęć pod tym linkiem: https://www.flickr.com/photos/146286372@N07/sets/72157701280205192
przez Maga
1 sierpnia 2018, o 21:27
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: Zima za mną chodzi

Ja tam zimy nie cierpię. Jestem uzależniony od grzebania w nieocieplonym garażu, czy to przy katamaranie czy przy motkach.
Zima ma plusy bo tępi robactwo, czy pozwala endurakiem pokonywać lasy bez gawiedzi. Jakbym miał z 5 tysiaków na ocieplenie garażu i źródło ciepła
to OK, ale na razie nie mam. Na nartach próbowałem 30 lat temu, ale to nie moja bajka.
Pozdro
przez hangman
29 września 2018, o 18:05
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

30 września 2018, Tanew, Harasiuki - Ulanów

Trzeci raz na wodzie w jednym miesiącu, szaleństwo! Wrzesień rozpoczęliśmy Tanwią i zakończyliśmy Tanwią - dalszym odcinkiem od Harasiuk do Ulanowa z wpłynięciem na San.
Skored z ekipą, ja - łącznie 9 osób. Przepłynęliśmy 20 km.
Kilka fotek, bom zmęczona i pisanie mi nie idzie.

https://2.bp.blogspot.com/-82KE8JXh14U/W7L40VZQW5I/AAAAAAAAEug/J3jOW6TIId4zj46EAcwFicKJwa81IuOvACLcBGAs/s1600/DSCF5384.jpg

https://1.bp.blogspot.com/-2Kv0AXMTf1o/W7L41uzlg0I/AAAAAAAAEu0/bfbHIaJZV6Iu41d9GQMhZF0if3bKsFVtACLcBGAs/s1600/DSCF5395.jpg

https://2.bp.blogspot.com/-JtzaMfnPsfg/W7L44g6dBLI/AAAAAAAAEvk/1dFmUMi46pkhxhC2UklXTgOby5FJ_0IUgCLcBGAs/s1600/DSCF5428.jpg

https://3.bp.blogspot.com/-G8saqo56Ij0/W7L46ElBmpI/AAAAAAAAEv4/OZNkbkq9qJ4gFJbpKHPwqaFZjaUw3yO0QCLcBGAs/s1600/DSCF5436.jpg

https://1.bp.blogspot.com/-6oEKEwyMNi8/W7L4_IUOc5I/AAAAAAAAEw4/3SNi-cpdzXcOj5Cjww_IGeCUeXLptvjTQCLcBGAs/s1600/DSCF5480.jpg

San:
https://2.bp.blogspot.com/-z_RGk8nC13k/W7L5BaJ761I/AAAAAAAAExU/ST_LHkuuR8wwb3tCgw6UKVWoDS1TWinWgCLcBGAs/s1600/DSCF5488.jpg

Reszta na blogu: https://panirybka.blogspot.com/search/label/Tanew
przez Maga
1 października 2018, o 18:13
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Bug wrzesień 2018

Spływ Bugiem granicznym rozpocząłem w Neplach
Dwór Mierzejewskich zastąpił sklep GS
z podstawowym artykułem spożywczym
a piękną Julię z Orzeszków zastąpiła - równie piękna Sklepowa

Car Alexander I już stąd wyjechał
a ja odpłynąłem samotnie
spod mostu na Krznie

https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/41045615_10214607483974136_3840679409577099264_n.jpg?_nc_cat=109&oh=1b084e12b274b08238ef2b605d8f5624&oe=5C4E8D8B


Bug łyknął mnie wkrótce
nie zmieniając koloru

Tu opodal w 1932 r w Brześciu wpłynął z 3 kolegami do Bugu mój Ojciec
który po zdaniu matury
zrobił i załadował kajak do wagonu bagażowego na dworcu Warszawa Wschodnia
by wysiąść w Klewaniu- 24 km przed Równem.

Wynajęty wóz dowiózł kajaki do rzeki Stułbi
a mapa ”sztabówka” pokazała miejsce kolacji- ogniska
z zapachem herbaty i chleba z masłem

Zasnęli owinięci w koce na płótnie namiotowym

Płynęli do Tczewa 4 tygodnie rzeką Horyń , Prypecią, Kanałem Królewskim, Bugiem i Wisłą
walcząc z wodą wiosłami i minią

Karmiły ich wioski i szlacheckie dwory
…………………………

mój pierwszy nocleg

https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/41331811_10214612812147337_1740078984630108160_n.jpg?_nc_cat=107&oh=aa90bf9cbed17bb1fea4ab848973cdff&oe=5C5216B2

nigdy wcześniej nie pływałem canoe
ostatni raz kajakiem pływałem 70 lat wstecz
……………………………
następny nocleg był w pradolinie Bugu

https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/41416330_10214628371496311_366936025513066496_n.jpg?_nc_cat=101&oh=51ad8ea8500a6b9841a3cccfc7eb3c9f&oe=5C156538


niewiele do szczęścia trzeba- trochę piasku, słońca i nieba
………………………………………………..
współwłasność Bugu okazała się męcząca,

https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/41432057_10214635880284026_7367493887746637824_n.jpg?_nc_cat=102&oh=81bfe61cc7cb1000168e187dc4f71afe&oe=5C5B2995

oczekiwałem z utęsknieniem na polski Bug bez nocnych wizyt Straży Granicznej


……………………………………
z głębi dziejów

https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/41511955_10214642436367924_8247308502289088512_n.jpg?_nc_cat=103&oh=dbbbafb630f46b17b809dfe44c549e8e&oe=5C5D693F

macewy PRL’u

………………………………….
mikrofalówki z nadbrzeżnych barów wygasiły ogniska

https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/41721412_10214649610387270_1702006655056609280_n.jpg?_nc_cat=111&oh=1c91a5d1f7bddca0fa202be829ad5367&oe=5C181A81

…………………………………………….

złuda

https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/41923614_10214676501859540_193784178456657920_n.jpg?_nc_cat=100&oh=93a01cb751a889d0556b212ef6d1f6e5&oe=5C5B08D9

…………………………………………
zdawałoby się, że Życie jest proste

https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/42087295_10214689741430521_6313879173848891392_n.jpg?_nc_cat=107&oh=bbcfb73296785d8b9b90d9868e845af2&oe=5C1ADD70


……………………………………….
mieszkania 500+

https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/42289794_10214708967191153_790864261294325760_n.jpg?_nc_cat=103&oh=d889b6af1d8ef8c3411198dff57a115d&oe=5C228C73

……………………………………………

Pogoda przestała oszukiwać

https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/42283487_10214716551300751_6580637977695748096_n.jpg?_nc_cat=104&oh=e6ff893b1934d0871c570a789fd3d8b6&oe=5C5D4E04

……………………………………………………….
czas się zwijać

https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/42317122_10214718293064294_557025028856610816_n.jpg?_nc_cat=107&oh=ff637ad662695750cc9493c0531f1bec&oe=5C55C0F2

……………………………………….

Żegnaj Bugu ukochany
niosący lament Kresów
i gówna Lwowa


https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/42379402_10214722683854061_2249721191247904768_n.jpg?_nc_cat=107&oh=f8866257fa08a0dae78f68e0dc621a77&oe=5C23396A
przez Axell
1 października 2018, o 21:51
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: Zima za mną chodzi

I znowu last christmas :)
przez piotrem
12 października 2018, o 08:14
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: I SPRAWA SIĘ RYPŁA !

Gratulacje !

Czytałem twoje relacje, wkładasz w nie kawał serca. Szkoda tego serca na odjeżdżanie po kawałku z każdą wypożyczona łodzią. Teraz masz swoją i nawet jak na niej nie pływasz możesz sobie na nią popatrzeć i pogłaskać. Ja bym tak robił : D Ekonomia i takie tam nie mają tu nic do rzeczy. Własna wierna łódź to własna wierna łódź. Aż mi się cieplej zrobiło : )

PS: No i ten pies !
przez wkg
16 października 2018, o 20:21
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: Zima za mną chodzi

Ja tam na tych filmikach widzę duuuużo chwilowo bezużytecznej wody, która wiosną zasili małe rzeczki
co da z kolei frajdę mnie :P .
Dawno temu chciałem kupić nartorolki, ale znajomy lekarz stwierdził że jak się na tym z górki wywalę to mi nogi pourywa :?
Miałem nawet przez chwilę takowe, zakupione na loppisie w Trane w Szwecji, ale nie było czasu spróbować,
zresztą był klient to poszły.
przez hangman
20 października 2018, o 13:41
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: Zima za mną chodzi

Zima jest spoko.

DSCF9951.jpg


DSCF8901.jpg


DSCF9054.jpg
przez Maga
22 października 2018, o 20:56
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: Zima za mną chodzi

Maga napisał(a):Zima jest spoko...

Do tych widoków proszę zmienić zdjęcie w awatarze na takie w czapce i swetrze.
przez Prus
23 października 2018, o 10:49
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: NARODOWA ZIMOWA WYPRAWA NA K2 2017/2018

Gorąco polecam , jeżeli macie sposobność , czas i miejsce , wybierzcie się na takie spotkanie . Zupełnie inaczej patrzy się na każdą relację z akcji ratowniczej. Zobaczyłam sytuacje , których nigdy nikt nie pokazał. Jak bardzo pokory uczą góry wiedzą chyba tylko Ci , którzy je kochają , zdobywają i tam zostają . Adam dał się poznać jako człowiek pozytywny ,skromny , pokorny wobec gór i bardzo silny .
przez jolekm17
18 listopada 2018, o 20:37
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

10-11-11-2018 Warta, Międzychód - Gorzów Wlkp. 70 km

Jeden z weekendów listopada postanowiłem przeznaczyć na kontynuację pomysłu spłynięcia całą (czy też prawie całą) Wartą. Towarzyszył mi kolega Maciej, a dość niespodziewanie dołączył też Darek. Tak więc, było raźniej, przyjemniej, no i człowiek budował tzw. relacje.
Spłynęliśmy 70 km.
Przestrzenie miały w sobie coś malarskiego - takie jakby renesansowe krajobrazy, z lekką mgiełką, zamazanym konturem, niskim kontrastem. Poza tym pusto.

Start w sobotę rano w Międzychodzie. Pierwszego dnia płyniemy 38 km, śpimy za Skwierzyną. Maciej przygotowuje bogracz - w tym celu z wielkim poświęceniem ciągnie ze sobą na kajaku kociołek i trójnóg.
Kolejnego dnia, czyli w niedzielę, płyniemy do Gorzowa - 32 km.
Po drodze Santok, o którym trochę opowiada nam Darek (bestyjka wysłuchał wszystkiego w audycji Radia Zachód i referował na bieżąco),
Musi się również przydarzyć deszcz. Jest to o tyle przykre, że temperatura powietrza raczej nie przekracza 7 stopni, do tego wieje.
W Gorzowie żegnamy Darka, który kontynuuje realizację własnych, ambitnych planów kajakowych.

W stanicy kajakowej w Międzychodzie śmieci, gówna i totalna masakra. Szkoda - miejsce powstało dzięki dofinansowaniom z Unii. Że też nie potrafimy nic uszanować! Wszystko, co dostaniemy do łap, musimy zdewastować, zepsuć, spalić i obsrać :( (wiem, to uogólnienie, ale sytuacja się powtarza - ileż takich zdewastowanych miejsc już widziałem... )
https://scontent-cdg2-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/46165023_1177352662402925_3751798046388649984_o.jpg?_nc_cat=101&_nc_ht=scontent-cdg2-1.xx&oh=f3f5350f0c20cef3c341c1d61a1cfa1f&oe=5C7D7231

rzadko się tak udaje, żebym sam był na zdjęciu :)
https://scontent-cdg2-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/46337858_1177352869069571_2898541795912712192_o.jpg?_nc_cat=102&_nc_ht=scontent-cdg2-1.xx&oh=44bcb09a8ce63d0b1985d55af7f10934&oe=5C829EA6

startujemy z Międzychodu. Humory dopisują. Jesteśmy pełni sił witalnych, a także nadziei na lepsze jutro.
https://scontent-cdg2-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/46235693_1177355785735946_3892562129181474816_o.jpg?_nc_cat=106&_nc_ht=scontent-cdg2-1.xx&oh=0b1fee0dac13bd709751250a37d0d842&oe=5CAE9865

jest pięknie
https://scontent-cdg2-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/46285307_1177354572402734_1146919085947224064_o.jpg?_nc_cat=101&_nc_ht=scontent-cdg2-1.xx&oh=34735e6df91223348942757169cdbee1&oe=5CAE43F7

https://scontent-cdg2-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/46318018_1177355052402686_7930713702553092096_o.jpg?_nc_cat=105&_nc_ht=scontent-cdg2-1.xx&oh=12a5aa2604a14dd125e6558b39a8e083&oe=5C710B9F

https://scontent-cdg2-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/46153890_1177355442402647_6897002326666510336_o.jpg?_nc_cat=100&_nc_ht=scontent-cdg2-1.xx&oh=d924a4f2a0eb023b15005e36dc3ff368&oe=5C7BF15A

https://scontent-cdg2-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/46112467_1177352935736231_933020858383859712_o.jpg?_nc_cat=102&_nc_ht=scontent-cdg2-1.xx&oh=faf5f224417c1f22a549089136d0691a&oe=5C638F65

zakola Warty koło Korbielewa - zatrzymaliśmy się tytaj w poszukowaniu urzędu celnego - było to miejsce przedwojennej granicy polsko-niemieckiej. Istniał tu również drewniany most, do którego prowadzi malownicza droga (mostu już nie ma) - następne zdjęcie.
https://scontent-cdg2-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/46192988_1177355135736011_222308550918012928_o.jpg?_nc_cat=101&_nc_ht=scontent-cdg2-1.xx&oh=c413f974d1b3232481410a88a981e7c7&oe=5CB19D0E

https://scontent-cdg2-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/46167426_1177355912402600_6474304547475947520_o.jpg?_nc_cat=109&_nc_ht=scontent-cdg2-1.xx&oh=8386cb14186b35530941cef9265ef2ce&oe=5C82D15D

https://scontent-cdg2-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/46257153_1177353455736179_9042896931256270848_o.jpg?_nc_cat=100&_nc_ht=scontent-cdg2-1.xx&oh=f151eb5175d86d374de764ac45de8144&oe=5CAFEC9C

https://scontent-cdg2-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/46230758_1177353352402856_7442863429850759168_o.jpg?_nc_cat=102&_nc_ht=scontent-cdg2-1.xx&oh=f8bf647c07e4bdb71e2470fe8c63935a&oe=5C7ACB08

zadowolony z siebie Maciej
https://scontent-cdg2-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/46294164_1177355169069341_5565103762399297536_o.jpg?_nc_cat=101&_nc_ht=scontent-cdg2-1.xx&oh=c88bda02c614a22302057e8c3b09a3ed&oe=5CAEAF0C

dopływamy do Skwierzyny
https://scontent-cdg2-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/46261434_1177353739069484_3087280938279763968_o.jpg?_nc_cat=100&_nc_ht=scontent-cdg2-1.xx&oh=c23b978927a91ad3a9dd393b0d1d98ca&oe=5C6EF856

w dali widać ruiny starego portu
https://scontent-cdg2-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/46188553_1177354485736076_501192859190296576_o.jpg?_nc_cat=104&_nc_ht=scontent-cdg2-1.xx&oh=5c6b898edde8548c2a76b39915fbeb1e&oe=5C63D6E2

przerwa w Skwierzynie
https://scontent-cdg2-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/46201560_1177354902402701_6709199701918351360_o.jpg?_nc_cat=103&_nc_ht=scontent-cdg2-1.xx&oh=1f5ed9d624fd397d4839bc1164d68722&oe=5C7DA71E

charakterystyczny most kolejowy w Skwierzynie
https://scontent-cdg2-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/46199312_1177353859069472_6298182825023635456_o.jpg?_nc_cat=105&_nc_ht=scontent-cdg2-1.xx&oh=e21d47959c40215c24b3a44360bced09&oe=5C8187B8

robimy na popasie gulasz (mniam!)
https://scontent-cdg2-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/46382825_1177353065736218_5254850091033821184_o.jpg?_nc_cat=109&_nc_ht=scontent-cdg2-1.xx&oh=075a1912a3ff96712960819469f6f9ef&oe=5C69D418

poranki nad rzeką
https://scontent-cdg2-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/46406265_1177355352402656_7291764513282457600_o.jpg?_nc_cat=106&_nc_ht=scontent-cdg2-1.xx&oh=c0dad512b91cffdbbf0fb043048bddae&oe=5C7E9BDD

pojawiła się mgła
https://scontent-cdg2-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/46299354_1177355755735949_2742420091185397760_o.jpg?_nc_cat=102&_nc_ht=scontent-cdg2-1.xx&oh=abfcef37853ad090389a6f1e8315de30&oe=5C64DA3E

całkiem duża mgła...
https://scontent-cdg2-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/46273715_1177353205736204_7585810880743342080_o.jpg?_nc_cat=106&_nc_ht=scontent-cdg2-1.xx&oh=6e8c0e9308ef289e14f14b99197a306a&oe=5C774993

dąb przywołujący Darkowi miłe wspomnienia rodzinne
https://scontent-cdg2-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/46344173_1177353945736130_3942757386200023040_o.jpg?_nc_cat=108&_nc_ht=scontent-cdg2-1.xx&oh=536a94b84a032ae6b7eaec32dc080adf&oe=5C7C48DC

są i kormorany
https://scontent-cdg2-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/46171961_1177354882402703_5758237085806886912_o.jpg?_nc_cat=103&_nc_ht=scontent-cdg2-1.xx&oh=3f80b0d5d773127e0b37001e270b7209&oe=5C7077A2

Borek
https://scontent-cdg2-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/46358955_1177355395735985_4331956404756676608_o.jpg?_nc_cat=102&_nc_ht=scontent-cdg2-1.xx&oh=21ebd13e506c29b84b376073dea00827&oe=5C7D64FA

ujście Noteci w Santoku
https://scontent-cdg2-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/46180137_1177353685736156_7401802966975381504_o.jpg?_nc_cat=101&_nc_ht=scontent-cdg2-1.xx&oh=75432bafcdfa981dd0ba9b7fe5d2763f&oe=5C679564

koło Gorzowa zaczyna padać - przed samym Gorzowem jest prosty, 3 km! odcinek Warty. Dziwnie się tam czułem...
https://scontent-cdg2-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/46160580_1177353595736165_7514451493768921088_o.jpg?_nc_cat=102&_nc_ht=scontent-cdg2-1.xx&oh=7000181dbcb43b100b6bfe0278038ef7&oe=5C6BF1A1

i tak dopływamy do Gorzowa
https://scontent-cdg2-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/46202228_1177354072402784_5492641861614960640_o.jpg?_nc_cat=109&_nc_ht=scontent-cdg2-1.xx&oh=c10ad3d2cb35975a28a20f3aa9dfa302&oe=5C692BDB

jeszcze pamiątkowa słitfocia
https://scontent-cdg2-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/46160159_1177353119069546_5604967535716859904_o.jpg?_nc_cat=109&_nc_ht=scontent-cdg2-1.xx&oh=2fbbcbff11a535ea12eb84cdbd9eda46&oe=5C6B3855

i Darek płynie dalej. A my z Maciejem - do domu :)
https://scontent-cdg2-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/46361201_1177355015736023_1703354617657556992_o.jpg?_nc_cat=108&_nc_ht=scontent-cdg2-1.xx&oh=f58618e378bc1e04bc59bf1a055d5cd6&oe=5C75D69D
przez miandas
20 listopada 2018, o 12:54
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: Co Nam W Duszy Gra?

Piękna muzyka i ładne widoki.

przez Waho
12 grudnia 2018, o 19:31
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: I SPRAWA SIĘ RYPŁA !

Przepraszam ale ostatnio jestem mocno nieczasowy.
Po nowym roku postaram się dostosować.
przez glynu
12 grudnia 2018, o 21:07
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: dalekie wyprawy a sprawy .... przyziemne ;)

[
Tetrę bawełnianą zastosujesz zamiast bandany do bardzo wielu celów, od odcedzenia makaronu do ... ... ...



Tu obowiązkowo cytat z nowszej klasyki ;-)

Wspólna praca szła składnie. Pełen rybiej drobnicy i warzyw kocioł wkrótce zabulgotał i zapienił się. Wampir zręcznie zebrał pianę wystruganą przez Milvę łyżką. Gdy Cahir sprawił i podzielił szczupaka. Jaskier wrzucił do kotła ogon, płetwy, kręgosłup i zębaty łeb drapieżnika, zamieszał.

- Mniam, mniam, ależ pachnie. Gdy się to wszystko wygotuje, odcedzimy śmieci.

- Przez onucę chyba - wykrzywiła się Milva, strugając kolejną łyżkę. - Jakże cedzić, gdy przetaka nie mamy?

- Ależ droga Milvo - uśmiechnął się Regis. - Tak nie można! To, czego nie mamy, z łatwością zastąpimy tym, co mamy. To wyłącznie kwestia inicjatywy i myślenia pozytywnego.

- Idź do biesa z twym uczonym gadaniem, wampirze.

- Przecedzimy przez moją kolczugę - powiedział Cahir. - Co tam, potem się ją wypłucze.

- Przedtem też się ją wypłuczę - oświadczyła Milva. - Inaczej ja tej zupy jeść nie będę.

Andrzej Sapkowski "Chrzest ognia" czyli tom III sagi o wiedźminie.
przez RobertP
13 grudnia 2018, o 00:32
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

cron