| Biuro Turystyki Kajakowej AS-TOURS | PROZONE - wypożyczalnia kamer GoPro! | KONKURS RELACJA MIESIĄCA |

Znalezione wyniki: 153

Wróć do listy podziękowań

Re: Brynica

http://vlep.pl/h60ewk.jpg
Start pod tamą - stan wody 50cm. Łatwo zwodować jakieś 50 m od tamy.

http://vlep.pl/c7yu8z.jpg
Pierwsza prosta

http://vlep.pl/ln2ra4.jpg
Próba traw - odcinek ok 500m, gdzie szerokość między zaroślami <=szerokość pontonu.

http://vlep.pl/f6qwb3.jpg
Po próbie traw :-)

http://vlep.pl/o91aye.jpg
Jedyne naprawdę niebezpieczne dla pontonu miejsce. Łatwo poznać. Najpierw przepływa się pod dwoma ogromnymi mostami. Są mniej więcej 20 m nad powierzchnią wody. Potem płynie się jakiś kilometr i jest następny most - zwykły na dwa pasy ruchu. Pod tym mostem na prawym brzegu jest stos trylinek przed którym można lądować. A 50 m za dalej - jest właśnie ten jaz.

http://vlep.pl/0bwhts.jpg
Dziwnie to wygląda. Nie ma mostu, nie ma przyczółków, są tylko dwa filary. Przed mostem, na odcinku ok 100m, jest wypłycenie, może z 10cm. Jest ono piaszczyste, większych kamieni brak. Rzeka ma ok 30 szerokości.

http://vlep.pl/cxf0be.jpg
To już Wojkowice, dwie zbiegające się rzeki, a nurt wcale nie przyśpiesza.

Jakieś 200-300 m za tym dopływem, rzeka zwęża się do ok 6m i przyśpiesza do 4-5km/h. Od czasu do czasu trafiają się zwary po kilkanaście metrów. Dzisiaj Czajka przeszła chrzest bojowy na kamieniach. Ocierała się o nie, szurała, kilka razy utknęła. Trzeba było ją rozbujać żeby zeszła na wodę. Po powrocie i kontroli - na spodzie nie ma żadnych rys. :-)

Jakość zdjęć niestety fatalna - obiektyw był zabrudzony, czego nie zauważyłem :-(
przez marcel
19 kwietnia 2015, o 21:03
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Bojka dmuchana do pływania.

Cześć.

Zakupiłem i przetestowałem bojkę Zone 3. Ten wynalazek ma łączy ze sobą kilka funkcji:
- sygnalizacja położenia w wodzie
- "asekuracja"
- bagażnik

Szczegóły.

Bojka jest solidnie wykonana. Materiał wygląda jak ten używany na lepszej klasy pontony - żadna cerata z marketu. Materiał jest kilkuwarstwowy- widać zbrojnie nylonem. Kolor - marzenie. Oczojebliwy na maksimum. Żywy soczysty pomarańcz. Widać z daleka. Dwa zawory bostońskie - pontonowe. Wygodnie dmuchać, wygodnie spuścić do zera. Do przechowywania w szafie można je całkiem wykręcić - nie zgubią się. Uchwyt na górze i na dole solidny, gruby, sztywny, dobrze zgrzany z bojką. W części rolowanej, wsadzone dwa usztywnienia, które powodują że całość się lepiej uszczelnia.
Smycz, pasek - Ok.

Testy.
Dwa jeśli chodzi o pływanie. Jeden z 2kg obciążeniem w środku, drugi z 1kg. W pierwszym przypadku czuć opór stawiany przez bojkę. W drugim nie. Czyli zestaw 0,5l bidon, koszulka, spodenki, klapki, klucze- jest bardzo OK. Ale wstawienie do środka butli 1,5 litra da spory opór w wodzie.. Komory powietrzne można napompować tak, że trzymają wszystko na miejscu. Jeżeli bidon jest z rurką, można otworzyć bojkę w trakcie pływania, napić się , i zamknąć bez ryzyka że coś wypadnie. ALE - ciężko użyć camel bagów - bo ciśnienie wypchnie napój z worka. Albo, po upiciu części napoju, trzeba będzie dopompować balony, żeby całość była sztywna.
Unoszenie. Warto napompować bojkę na przemian, raz jedna, raz druga komora. Wtedy przy przebiciu nie traci się całego wyporu. Komory mają taką konstrukcję że można je pompować dowolnie. Na przykład jedną całą, drugą wcale. Nawet jeżeli dwie komory stracą szczelność (bagażnik+jedna powietrzna), to co zostanie, utrzyma pływaka na wodzie. Oczywiście nie komfortowo, ale parę kg wyporu jest. Nie ma problemu z dopompowaniem całej komory. Więc już po chwili - pływalność jest pełna.
Smycz jest za krótka. Bojka obija się o nogi. Jest też za krótka aby wygodnie złapać bojkę w razie zmęczenia.

Suszenie. Wystarczy spiąć klamry od zamknięcia tak aby otwór przybrał kształt 8, wykręcić zawory, i powiesić za smycz na wieszaku. Materiał jest nienasiąkliwy, więc tylko tyle co na powierzchni musi wyschnąć.

Trwałość.
Napiszę po sezonie. :-) Mam nadzieje, że nietani produkt - prawie 200zł, wytrzyma co najmniej tyle co dry bag crosso. Ten ostatni wytrzymał ponad trzy lata permanentnego ciorania.

Plusy
- wszystko
Minusy
- Krótka smycz, bojka obija się o nogi. Ale chyba taka była idea. Zresztą , poprawienie tego to chwila.
przez marcel
11 marca 2016, o 21:21
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: Brynica

19 kwietnia 2015 :-)
przez marcel
16 kwietnia 2016, o 17:12
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

02.05.2016 Czarna przemsza

Pływanie na otwarcie sezonu :-)

Jakoś się tak złożyło że sezon zawsze zaczynamy od Czarnej Przemszy. Ale za każdym razem wygląda to trochę inaczej

http://wrzucaj.net/images/2016/05/02/4avNp.jpg

Skoro tama od zeszłego roku jest w remoncie, trzeba było znaleźć inne miejsce - ulica Młyńska - jak sama nazwa wskazuje prowadzi do młyna. A młyn jest raczej nad wodą.

http://wrzucaj.net/images/2016/05/02/4aMx2.jpg

Niespodzianka - Młyńska prowadzi do Mostu Nad Przemszą - widać że solidnie wyremontowany. Można iść odwiedzić ryby po drugiej stronie.

http://wrzucaj.net/images/2016/05/02/4apJP.jpg

Nowa miejscówka - 50m z nurtem od mostu. Wygodne zejście do wody.

http://wrzucaj.net/images/2016/05/02/4arzJ.jpg

Black metal jest wojną - pompuj ponton dla Szatana.. [Belzebub & CO wspiera akcję porannego pompowania pontonu]

http://wrzucaj.net/images/2016/05/02/4awJg.jpg

Rzeka płytsza niż zwykle - stan wody 58cm - mniej więcej pół metra mniej...

http://wrzucaj.net/images/2016/05/02/4aj2I.jpg

Piękne okoliczności przyrody

http://wrzucaj.net/images/2016/05/02/4aSzE.jpg

Kamienie odsłonięte przez niską wodę. Na całej trasie było z pięć czy sześć miejsc przez które normalnie się przelatuje, a dziś się przeciska

http://wrzucaj.net/images/2016/05/02/4anMl.jpg

Co oznacza że trzeba wyskakiwać nader często

http://wrzucaj.net/images/2016/05/02/4gDBC.jpg

Wodospad na Pogorii 4

http://wrzucaj.net/images/2016/05/02/4aAbc.jpg

Jak rasowi hipsterzy - zdjęcie posiłku przed zjedzeniem (zwróć uwagę na ekskluzywny widelec)

http://wrzucaj.net/images/2016/05/02/4aCqF.jpg

Wyschnięte wodogrzmoty - trzeba tu przyjechać na opalanie latem

http://wrzucaj.net/images/2016/05/02/4aUge.jpg

Druga tama, tym razem już w parku Zielona w DG

http://wrzucaj.net/images/2016/05/02/4aalS.jpg

Ostatnia prosta za Łagiszą

http://wrzucaj.net/images/2016/05/02/4agT3.jpg

I skończyliśmy pod mostem bo zaczęło padać.
przez marcel
2 maja 2016, o 20:30
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: Bojka dmuchana do pływania.

Testy worka na wodach otwartych (23 kwietnia)

http://wrzucaj.net/images/2016/05/02/4gKcl.jpg

Do środka zmieściły się : polar, buty, spodnie rowerowe, podkoszulka i dokumenty. To mniej więcej maksimum pojemności. Ze względu na niewielką wagę, prawie się nie zanurza i ładnie idzie po wodzie.

http://wrzucaj.net/images/2016/05/02/4g9eC.jpg

Materiał jest silnie odbijający. Bojka jest pomarańczowa, ale wystarczy więcej światła i daje taki odblask że aparat widzi ją jak taśmę odblaskową. Naturalny kolor na zdjęciach wychodzi tylko w cieniu. Był robiony test w nocy - z oświetleniem latarką, bojka zachowuje się wtedy jak rowerowy odblask, niestety nie udało się tego dobrze sfotografować.

http://wrzucaj.net/images/2016/05/02/4gNtQ.jpg

Silny odblask od słońca. Dodatkowo pokazane mocowanie taśmy holowniczej. Przeplata się ją przez oczka w obu częściach klamry - bardzo to przemyślane, bo niweluje do zera ryzyko przypadkowego otwarcia bojki. Nie ma jednak róży bez kolców. Przy takiej konfiguracji, żeby dostać się do środka, trzeba zdjąć z siebie pasek, i całość rozłożyć.


http://wrzucaj.net/images/2016/05/02/4gF7k.jpg

Rozwiązanie problemu z otwieraniem w ruchu - dwa karabińczyki. Tym sposobem, zapiecie jest pewne, ale można szybko dostać się do środka. Przy okazji - po zaczepieniu holu zgodnie z instrukcją do klamerek, długość taśmy jest OK. Do transportu, taśma jest zaczepiana o dolny uchwyt, i trzeba ją przełożyć.

http://wrzucaj.net/images/2016/05/02/4g3XE.jpg

Autor po zakończeniu testów. Bez selfie nie ma pływania ;-)
przez marcel
2 maja 2016, o 21:38
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: Bojka dmuchana do pływania.

A skoro dorobiłem się kolejnego aparatu do zdjęć pod wodą :

https://www.youtube.com/watch?v=HjwTswWmS74

Krótki filmik pokazujący :
- jak pływa załadowana bojka (ubranie, klapki, bidon 0,7 litra)
- jakie filmy kręci stosunkowo tani aparat (choć tu niestety po wrzuceniu filmu na YT jakość się pogorszyła).
przez marcel
9 maja 2016, o 21:43
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: Kawały związane z wodą.

Kajakarze - pomyślał rowerzysta.
Rowerzysta - pomyśleli kajakarze.

To z dzisiejszego spływu
przez marcel
11 czerwca 2016, o 22:06
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Akcja policji na Pogorii 4

Cześć.

Informacyjnie : na Pogorii 4 jest jakaś 'zmasowana' akcja policji. Kontrolują chyba wszystkich i wszystko co się da na wodzie i jej pobliżu. Sprawdzają uprawnienia, kamizelki i czy ktoś się nie kąpie. Golasy z plaży nudystów musiały się ubrać, między nimi kręcił się jakiś mundurowy.
Co ciekawe, wlepiają mandaty jak leci. Para która schodziła z wody tuż przede mną, dostała 500 za brak jednej kamizelki. Pouczenie w ogóle nie
wchodziło w grę. Jeden sternik na skuterze też został odholowany, ale nie wiem czy i ile dostał.
Zastanawia mnie czy płetwonurkom też się dostał program 500+ w promocji i co z quadami na wschodnim brzegu.
przez marcel
2 lipca 2016, o 14:50
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Laminowanie dmuchanej formy.

Cześć

Celem jest zrobienie jak najlżejszego, pustego, pływaka z laminatu, o pojemnosci ok 30 litrów, obłym kształcie i z dostępem do środka.
Idea jest następująca. Zrobić dwa worki. Jeden szczelny z pcv 'basenowego', drugi z tkaniny szklanej. Ten z pcv wsadzić do tego
drugiego i napompować. Potem całość przesycić epoksydową i szlifować. Na koniec wyrżnąć okrągłą dziurę i założyć dekiel Holta.
Oczywiście worek z pcv zostanie w środku na stałe - przynajmniej nie powinno być problemów ze strzepkami tkaniny szklanej.

Są jednak wątpliwości czy takie dmuchane kopyto nie będzie zbyt podatne na kurczącą się przy wiązaniu żywicę?
Czy epoksyd złapie do pcv?

I tradycyjne, odwieczne pytanie : próbował ktoś, czegoś takiego?
przez marcel
19 lipca 2016, o 22:05
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

2016-07-22 Wisłą z Goczałkowic

Zeszłoweekendowy spływ Wisłą.

Na ten spływ ostrzyłem sobie zęby od dłuższego czasu. Tym bardziej że praca i inne obowiązki ograniczają wyjazdy do Przemszy, Brynicy i Pogorii.
W końcu się udało. W piątek wyrwawszy się wcześniej z pracy, spakowałem córkę, ponton i masę gratów i wyruszyliśmy. Pociągiem z Katowic do
Goczałkowic. Niecała godzinka jazdy.

Miejscowość Goczałkowice-Zdrój jest bardzo ładna. Parki, stawy, parki i sanatoria. Pięknie. Minus taki że w sklepie nie idzie kupić
normalnej konserwy. Trzeba się było wrócić aż do ronda, i skręcić w lewo - był sklep w którym była jakaś konserwa 'mięsna"

Koniec końców, o 16 byliśmy na wodzie .
http://wrzucaj.net/images/2016/07/26/3XQSB.jpg 1

Wisła jawi się niczem Amazonka... A tak bardziej serio. Woda mimo że wypływa ze zbiornika który jest źródłem wody pitnej, niesie ogromne
ilości mułu. Za to nie śmierdzi. I w sumie to malowniczo wygląda.

http://wrzucaj.net/images/2016/07/26/3XuIK.jpg 2

Pełno dzikiego ptactwa. Myszolopy, jaszczompy, bociany. Nie znam się na tym ale Córka była pod ogromnym wrażeniem - z bliska...

http://wrzucaj.net/images/2016/07/26/3X0dO.jpg 3

Przepust rurowy. Na zdjęciach w sieci, wyglądało to na zwykły niski mostek. W rzeczywistości - paskudna przeprawa. Brzegi zarośnięte,
i ciężko się wydostać na górę. No i w dodatku, górą śmigają ciężarówki w jedną i w drugą, bo droga prowadzi do kopalni.

http://wrzucaj.net/images/2016/07/26/3XT5S.jpg 18

Dopływ na lewym brzegu.
http://wrzucaj.net/images/2016/07/26/3XzWs.jpg 14

I pierwsze przełażenie po gałęziach.
http://wrzucaj.net/images/2016/07/26/3XH0c.jpg 15

Malownicze brzegi. Wyglądają na przyjazne, ale takie nie są. Porośnięte wszelkim chwastem. Króluje pokrzywa i perz. Co najgorsze,
zaraz przy brzegu jest głęboki, a ściany są bardziej strome niż wyglądają.

http://wrzucaj.net/images/2016/07/26/3XPZF.jpg 16

Ale młoda nadal zadowolona.

http://wrzucaj.net/images/2016/07/26/3XZve.jpg 17

Bo jej się udało sfotografować sarnę. Poza sarną, była jeszcze masa niewidocznych bobrów, które hałaśliwie wskakiwały do wody, i jedna dzika krowa.
http://wrzucaj.net/images/2016/07/26/3XjGW.jpg

Obozowisko nad ranem. Brzeszcz. Wylądowaliśmy dzień wcześniej o 21.00. Schodki przy wodowskazie były dla nas zbawieniem. W żadnym innym
miejscu po drodze, czyli przez 15 km, nie było szans na wyjście na brzeg i wyciągnięcie na niego pontonu.

http://wrzucaj.net/images/2016/07/26/3X1uh.jpg 5

Motyl na kąpielówkach. Rano było ich całkiem sporo. Z jakiegoś powodu upodobały sobie czerwone zapinki od namiotu, i moje gacie.

http://wrzucaj.net/images/2016/07/26/3X8Z1.jpg 6

Po ruszeniu z Brzeszcz, brzegi ujawniają swoją podłą naturę. Prawie pionowe, piaszczysto-ilaste. Na tym odcinku nurt jest szybszy, a rzeka bardziej kręta.
Kilometr po prostej, oznacza trzy i pół kilometra rzeką. Wystarczy utrzymywać ponton na środku nurtu, żeby płynąć 3km/h.

http://wrzucaj.net/images/2016/07/26/3XlUt.jpg 4

Około 11.30 utknęliśmy. W poprzek rzeki leżało sporo zwalonych pni. Przeszkoda szeroka na jakieś 3 metry. Ale pnie drobne. Nie dało się na nich stanąć.
Były też zbyt splątane żeby je rozdzielić. Trzeba było wrócić do Brzeszcza.
Musieliśmy podpłynąć jakieś sto metrów nazad i znaleźliśmy jedyne miejsce, w którym wyglądało że można wysiąść. To było bardzo błotniste miejsce. Bardzo.

http://wrzucaj.net/images/2016/07/26/3XIrW.jpg 7

Ponton w błocie..
http://wrzucaj.net/images/2016/07/26/3XO5V.jpg 8

Świetlana przyszłość przed nami...Niestety, ta świetlana przyszłość to było pole pokrzyw i tataraków i to w dodatku błotniste. Jakieś 500 metrów wyrąbywania
drogi za pomocą wioseł. Raczej nie będziemy mieli reumatyzmu.

http://wrzucaj.net/images/2016/07/26/3XbRu.jpg 9

Widok na pole którym przeszliśmy, ani śladu naszej wycinki. W dodatku wygląda przyjaźnie.

http://wrzucaj.net/images/2016/07/26/3Xe92.jpg 10

Staw kopalniany. Zaraz za wałem tworzącym staw, jest zalany dom. Kopalnia jak zbudowała staw, to go słabo zabezpieczyli i jeden z tambylców
stracił lokum.

http://wrzucaj.net/images/2016/07/26/3XfSP.jpg 11

Upalna droga na dworzec. Dotarliśmy po godzinie. I co się okazało ? Dworzec jest , ale pociągów nie ma. Wogóle. Trzeba było podjechać busem do Oświęcimia
(przystanek jest jest pół kilometra dalej, a busy odjeżdżają co pół godziny). Byliśmy tak brudni ( pomimo mycia się na dworcu kolejowym), że kierowca zgodził
się nas przewieźć tylko jeśli będziemy siedzieć na podłodze.

http://wrzucaj.net/images/2016/07/26/3XR6J.jpg 12

Dworzec w Oświęcimiu. Przygotowany na ŚDM więc ogrodzeń dużo.

http://wrzucaj.net/images/2016/07/26/3Xsdp.jpg 13

Po powrocie do domu, trzeba było myć wszystko - zwłaszcza ponton, który razem ze sporą ilością błota został spakowany do czerwonego wora.
O dziwo, ponton przetrwał bez żadnej dziury. Za to straciłem jedną karimatę ( potargana w trakcie przedzierania się przez chaszcze) i buty do
nurkowania ( było w nich tyle mułu że nie widziałem szans na ich doczyszczenie).

Dwie fajne rzeczy które wymyśliliśmy.
Karimat nie trzeba chować do wora. Zamokną, więc zamiast do namiotu, kładzie się je pod namiot.
Duży mokry worek transportowy, można wywrócić na lewą stronę, i wsadzić do niego równie mokre kamizelki. Tym sposobem zyskuje się poduszki,
a wilgoć nie włazi do namiotu.

Spływ choć przerwany w połowie - udany.
przez marcel
26 lipca 2016, o 22:46
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: Ładownie telefonu i nie tylko z większego akumulatora.

Trochę odgrzebię temat, ale mam sporo doświadczeni i z wodą (rekreacyjnie) i z prądem i akumulatorami (zawodowo).
Więc ku przestrodze wszystkim, którzy chcą wozić akumulator ze sobą.

1. Akumulator żelowy, nawet taki o pojemności 5-7Ah, musi być w wodoszczelnej obudowie, mieć bezpiecznik i zawór odgazowujący w tej obudowie. Jeżeli nie ma odpowietrznika, musi być chemiczny pochłaniacz wodoru. Jako najprostszy pojemnik, można wykorzystać rurę kanalizacyjną pcv 110mm i dwa dekle do niej.

http://vlep.pl/f1a0qp.jpg

2. To bydle potrafi być niebezpieczne. Na specyfikacji akumulatora który mam do ups (jeden z kilku) jest napisane 12v 9Ah ......... max current 190A/2sek. Tak to bydle w stanie zwarcia potrafi dać 190 amperów. Kable się nie grzeją. Po prostu znikają. Przy okazji potrafią wspaniale rozgrzać otoczenie. Kajaka z polietylenu może nie przepalą, ale ponton czy inny dmuchaniec polegnie. Dlatego bezpiecznik musi być. A bezpiecznik wody nie lubi, więc lepiej jak razem z akumulatorem, wyląduje w wodoodpornym pokrowcu/skrzynce.

3. Wodór. Niby nic. Lżejszy od powietrza i zdawałoby się mały akumulator wyprodukuje go niewiele. Poniżej dwa zdjęcia. Latarka do nurkowania zrobiona w domu. Przednia i tylna pokrywa to 10mm litego poliwęglanu. Przy tej grubości, można po poliwęglanowym okienku jeździć wózkiem widłowym. A tu trochę wodoru, zwarcie w kablach i buum.

http://vlep.pl/cdkr4x.jpg

http://vlep.pl/ia7m0k.jpg

Tyle tylko. Uważajcie proszę.
przez marcel
7 września 2016, o 19:39
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: Zrób coś dla drawy- głosuj na B. PRZEMSZE.

Zagłosować, zagłosowałem. Ale ten tekst nijak mi do Białej nie pasuje.

Biała Przemsza to rzeka paskudna. Zaczyna się gdzieś tam na pustyni gdzie jest zimna i płytka. Tylko miejscami do spływu podatna. Częściej trzeba wysiadać i brnąć przez lodowatą wodę. Kiedy opuszcza pustynię, i pod drogą przepływa, staje się głęboka, ale nie mniej zimna. Brzegi ma jeszcze mniej przyjazne, a pozawalane drzewa nie pozwalają ani na chwilę zamknąć oczu i oddać się marzeniom. Niżej Sławkowa lepiej wcale nie jest. Kręta, brzeg pokrzywą zarośnięty, i drzewo zawalone co metrów dziesięć. Podłych bobrów królestwo. Niżej Sosnowca, szersza się staje i gałęzi nieco mniej w wodzie leży. Za to dno kamieniste, progi niebezpieczne i a kolor wody obiecuje pół tablicy mendelejewa.
Trzy razy żem podchodził do rzeki onej, i dobrego do pływania miejsca nie znalazł.
przez marcel
9 września 2016, o 20:21
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Jak zostałem bandytą.

Miałem kiedyś taką sytuację.

Wracam z centrum miasta, pieszo. Przechodzę koło komisariatu i zatrzymuje mnie Policja. Panowie pokazują blachy, i tłumaczą że potrzebują pozoranta do okazania. Zgodziłem się być pozorantem. Na komisariacie, spotkałem drugiego pozoranta, tak samo jak ja ściągniętego z ulicy. No i samego podejrzanego, którego zwinęli na robocie i sprawdzali czy kto inny go nie rozpozna. Co ciekawe, my pozoranci, nie byliśmy ani trochę podobni do podejrzanego. Nie ten wzrost, nie ten gabaryt, drastycznie inna fryzura. Samo okazenie, też nie jak w hamyrykanieckich filmach przez lustro, tylko normalnie w większym pokoju przez biurko.
Świadków była para. Małżeństwo ok czterdziestki, którym włamano się do domku na działce.
Policjanci, ustawili nas w rządku pozorant-podejrzany-ja, po czym zawezwali Pana świadka. Pan świadek od drzwi wskazał drugiego z pozorantów i oznajmił gromko, "to ten" wszędzie bym go poznał. Pozorant się nieco speszył. W kilka minut został groźnym bandytą.
Świadek został uspokojny, pouczony i zaprotokołowany. Po czym wyszedł. Ale nie na korytarz do małżonki, tylko do innego pokoju (żeby nie uzgadniali który to). My zostaliśmy przetasowani. Ja-drugi pozorant-podejrzany. Funkcjonariusz wytłumaczył też, że dla pozoranta nie ma żadnych konsekwencji takiego rozpoznania.
Wchodzi Pani świadek, i analogicznie jak jej mąż "to ten" i tym razem pokazuje na mnie.
Procedura jak z jej mężem. Pouczenie, zaprotokołowanie. Po czym Pan i Pani wracają na korytarz, a my podpisujemy protokół okazania.
Po wszystkim, Policjant wychodzi z nami, pozorantami na korytarz, i krzyczy przez całą długość pomieszczenia, na dyżurkę "Tych wypuść!".
Wychodząc, mijaliśmy pary świadków.
Pan świadek skomentował "Patrz Hela, k...wa, bandyte puszczają".

Trochę to śmieszne, trochę straszne. Od tej pory jak słyszę w TV "Policja ma świadków zdarzenia..." to mam pewność że tak naprawdę nic nie mają. Bo okazuje się że realna wartość takiego świadka jest niewielka.

Na okazaniach byłem w sumie trzy razy. Dwa razy rozpoznano we mnie przestępcę. :-)
przez marcel
11 września 2016, o 17:14
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: burza - ratuj się kto może!!!

Co do burzy na wodzie.

Z żaglówkami jest trochę inaczej niż z kajakami. Żaglówki są wysokie, i po wypłynięciu na jezioro/morze są najwyższym punktem w okolicy. Amerykanie, którzy sporo po oceanie - mają zdrowe podejście, instalacja odgromowa, jest zorganizowana podobnie jak w budynku. Maszt, wanty, zwody poziome i pionowe na kadłubie a całość podłączona do miecza/kila ale po zewnętrznej stronie kadłuba - nigdy przez kabinę. Najczęstszym błędem jest nie podłączenie masztu do kila, za to ustawienie na szczycie masztu anteny i podłączenie jej do radia w kabinie. Jak mawia Kowalski - kabooom.
Nie wiem czy jeszcze stosowane - ale kiedyś robiono połączenie 'przez neonówkę". Przy niskim napięciu stanowi przerwę w obwodzie, więc maszt nie wyśle 'pilota' w chmurę. A przy uderzeniu pioruna, zwiera się i sprowadza ładunek w dół.

Kajaki są niskie. W burzy, niewiele wyższe od fali. Szana na to że trafi akurat w nas - minimalna. No chyba że ktoś stanie i wystawi wiosło do góry ;-). Piorun, który uderza w taflę, musi i tak przejść przez wodę do gruntu. Nie będzie zawracał do powierzchni. Piorun który trafia w kajak, no cóż - kajak raczej pójdzie w drabiezgi.
Zalecenia jakie znalazłem :
- nie trzymaj rąk w wodzie
- przestań wiosłować, wiosło płasko na kajaku, w uchwytach na nie przeznaczonych (nie trzymać wiosła w ręce)
- jeśli jesteście w grupie - rozproszyć się z odstępem >30m.( jeżeli trafi jednego, reszta nie ucierpi od fali akustycznej)
- jeśli to możliwe - położyć się w kajaku, jeżeli nie - skulić się jak najbardziej
- zatkać uszy dłońmi, usta zostawić otwarte (to pozwoli ocalić bębenki w uszach)
- nie dotykać zewnętrznej części kadłuba
- jeżeli masz możliwość - na ląd. Minimum 10m od linii wody. Nie pod drzewo. Kamizelka ratunkowa pod tyłek.
- nie siedzieć w zacumowanym kajaku

Sporne jest rzucanie dryfkotwy na otwartej wodzie. Ale generalnie jest to zalecane. Ryzyko przy stanięciu w dryfie, jest mniejsze niż przy wiosłowaniu, a przy burzy trzeba utrzymać dziób w kierunku na falę.
przez marcel
11 września 2016, o 21:42
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: Spływ kajakowy rzeką Regą 12-15.08.2016

Rega fajna jest. I na kajak i na spływy wpław. Woda czysta, otoczenie ładne. Nawet jak płynie poprzez pola, to drzewa na brzegu robią wrażenie lasu. Jedyny kawałek który mi się nie podobał, to od ostatniej przepompowni - (jakieś 3-4 km poniżej Nowielic) - do ujścia. Tam już tylko po obu stronach tataraki i nic do oglądania. Sytuacja ratuje Stara Rega i jezioro Resko Przymorsko - wtedy na morze wypływa się w Dźwirzynie. Na Resku trzeba uważać bo tam najczęściej mocarnie wieje a fala 0,7-1m nie jest niczym wyjątkowym. Ponieważ wypływa się z takiej małej rzeczki z powolnym nurtem - można się zagapić i zaliczyć grzyba.

Natomiast rozbroiło mnie podejście włodarzy wszelkiej maści miasta Trzebiatów..

- Przystań kajakową zrobiono na odnodze rzeki - na Młynówce. Jak nazwa wskazuje - woda chyżo bieży do młyna/elektrowni. Oczywiście teren wokół obiektu hydrotechnicznego, mocarnie osiatkowany a przenoska do obłędu uniemożliwiona. Więc po noclegu w Trzebiatowie, trzeba zawrócić pod prąd jakieś pół kilometra i popłynąć właściwą Regą. Sama przystań ładna, z tabliczką że przy wsparciu UE ( potrafimy coś jeszcze zrobić bez tego wsparcia?)

- Zero tabliczek w mieście jak dojechać do przystani. Ja wiem że w dobie interneta i giepesa mało kto patrzy na znaki, ale przydałoby się.

- Obsługa przystani - mistrzostwo świata w asertywności na czas.
Ja : Dzień dobry, chciałe...
Obsługa : Od dziesiątej, teraz zamknięta.
Po czym obsługa w tył zwrot i poszła.
Przyjeżdżam o jedenastej. Otwarte chociaż zamknięte - tzn. brama wjazdowa zamknięta.
Ja : Otwarte?
Obsługa : Tak.
Ja : Chciałem wypożyczyć kajak.
Obsługa : Nie mamy.
Po czym obsługa energicznie powtórzyła manewr wykonany trzy godziny wcześniej.

Po wnikliwym śledztwie za pomocą będących na miejscu kajakarzy, okazuje się że trzeba mieć swój kajak. Na szczęście w Gryficach można kajak wypożyczyć na przystani.

- Jest tam idealne miejsce na przystań. Zaraz powyżej mostu na Dworcowej. Rzeka płytka, do parkingu 50m, do dworca kolejowego może 100. Zrobienie tam miejsca do zrzucania kajaków na wodę - aż się prosi. Ale po co tam, skoro można w trudniejszym miejscu? Ci co przyjechali pociągiem i chcą się zwodować na przystani, muszą pokonać całe miasto.

- Teren wojskowy. Zaraz przed rozwidleniem rzeki, na wysokości nieczynnego mostu kolejowego. Tabliczki "Zakaz wstępu-teren wojskowy, monitorowany...". Czyli na brzeg się nie wyjdzie. Sprawdziłem, taka sama tabliczka jest po drugiej stronie tego nieczynnego odcinka kolejowego. Jakieś 700-800 m nieużywanych torów, nieużywany most, rachityczny zagajnik, pola uprawne zaraz obok - no i te tabliczki. Podminowane czy jak? Z ciekawości pojechałem obejrzeć jednostkę wojskową. I zrozumiałem. Budynki jednostki wyglądają tak jakby stały, tylko dlatego że zapomniały się przewrócić. Lepiej więc żeby ludzie tego nie oglądali.

Regę polecam - dość zabawy nawet na 4 dni spływu i duże zróżnicowanie, ale Trzebiatów opłynąć bokiem.
przez marcel
8 października 2016, o 17:07
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: Czołówka

Złota łopata dla mnie.

Polecam czołówki z serii Petzel Pixa. Są produkowane w wersjach 1,2,3,1R,2R,3R. Rozróżnienie 1-3 to siła światła, literka R oznacza ładowalną. Używam od ponad dwóch lat jedynki. W trybie mocnym można pływać w spokojnej wodzie - zasięg ok 15m wystarcza na zlokalizowanie przeszkód. W trybie ekonomicznym - prace obozowe i czytanie książek.
Lampki te mają jedną zasadniczą zaletę, która odróżnia je od większości innych - jakość. Ponieważ są one sygnowane znakiem (EX), wymagania przy ich produkcji są drastycznie inne niż przy produkcji typowej elektroniki. Przykładowo :
Zamiast znaczka CE jest znaczek CE0081. Ten numer to identyfikator jednostki certyfikującej która zatwierdziła i przetestowała dany model. Bez zgody jednostki i ponownego wykonania wszystkich testów, producent nie może zmienić materiału ani technologii. Dzięki temu, unika się 'akcji oszczędnościowych".
Sam znaczek EX oznacza wykonanie przeciwwybuchowe. O ile cecha ta sama w sobie nie jest w kajaku potrzebna, o tyle gwarantuje ona, że produkt zaprojektowano zgodnie ze sztuką i wykonano takoż. Oznacza też, że w ramach testów był rzucany, gnieciony, rozgrzewany, deptany, wystawiony na działanie pyłów, brudu wody a na koniec zdetonowany.
Znaczek IP67 oznacza że latarka ma wytrzymać metr pod wodą przez pół godziny. I nie oznacza to tak jak w przypadku zegarków, kroploszczelności, deszczoszczelności czy innej ....ości, tylko że faktycznie KAŻDY egzemplarz ma to wytrzymać i działać prawidłowo. Z praktyki - 2 metry i 12 godzin też nie dało latarce rady.
Jedyną wadą tej latarki jak dla mnie jest to że sama nie pływa. Ale - po dodaniu neoprenowego pływaka od maski nurkowej, unosi się na powierzchni.

Żeby nie było że piszę laurkę. Po prostu od ponad dwóch lat nadzoruję produkcję exów i widzę różnicę między nimi, a 'resztą świata'. I jak dla mnie znaczek EX oznacza że można brać w ciemno.
przez marcel
26 października 2016, o 21:42
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: Długie płetwy

Ortodoksyjnie :

Scubatech Jet koniecznie czarne, koniecznie ze sprężynami. :-) to oczywiście dowcip, bo to typowe płetwy pod pływanie z butlą.
Mają jednak zastosowanie do swobodnego pływania, jeżeli pakujemy się tam gdzie kamieniste dno i brzeg. Wtedy zakłada się
buty, można spokojnie wejść do wody, a potem płetwy prosto na buty.

Nieortodoksyjnie :

Najbardziej uniwersalne jakie mam = Technisub Nasa ( twarde, stosunkowo nieduże i bardzo wytrzymałe), nie zrobi się w nich
dystansów po x kilometrów, zejście na 30+ też nie jest w nich łatwe (choć wykonalne), ale to takie płetwy co się je zawsze ze
sobą wozi gdzieś w bagażu, można je dowolnie ciorać po kamieniach i są niezniszczalne. (>20 lat lifetime)

Do pływania free i dystanse - Technisub Stratos FP - długie, średnio twarde, z fabrycznie ugiętym piórem. Trwałość powyżej
5 lat ( tyle używam). Można spokojnie w nich robić dystanse >7km. No i cenę mają przyzwoitą - połowa Cressi.

Do pływania treningowego - i tu ku zaskoczeniu, nic nie przeskoczy miękkich Akwanawtów z ZSRR. Tyle że nie da się ich już
dostać w dobrym stanie.

Są jeszcze fajne miękkie, bardzo krótkie płetwy ratownicze - pióra jest może z 10cm ale od biedy można w nich biegać.
Nie są szczególnie wydajne, ale w relacji wielkość bagażu vs ułatwienie w wodzie - biją na głowę wszystkie inne.

Z płetwami kaloszoymi jedna wada jest - inaczej leżą jak się ma na nogach skarpetę a inaczej jak się jej nie ma.
Płetwy z paskiem tej wady nie mają - zawsze się dopasuje.

Płetwy się kupuje jak buty - po południu, żeby stopa była rozchodzona. I to samo w co w przypadku maski - płetwy TRZEBA
przymierzyć.
przez marcel
20 listopada 2016, o 08:16
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: Długie płetwy

A moje są zielone, wyglądają tak samo staro. Miałem jeszcze pomarańczowe z paskiem z tyłu ( pasek bez regulacji), ale się rozsypały.

A co do płetw w których się chodzi przodem, są przynajmniej dwa modele
- https://shinfin.com/ . Sprawdzone - da się chodzi, da się pływać, ale nie da się zrobić dobiegu w wodzie.
- http://www.scubadivingfanclub.com/Diving_Fins.html#sthash.1jchgELf.dpbs - z częścią roboczą na zawiasie. Super wygląda, ale w praktyce
ani w tym chodzić [sztywna podeszwa], ani w tym pływać [nienaturalnie sztywna płetwa], a na koniec okazało się że w zawias nalazło piasku i bardzo
ciężko się zgina.

Obie mieliśmy kiedyś na sekcji - bo kombinowaliśmy jak zrobić żeby ratownik mógł mieć cały czas płetwy na nogach. Obie się nie sprawdziły.
przez marcel
20 listopada 2016, o 16:42
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Biała Przemsza od Sławkowa do Trójkąta trzech cesarzy.

Cześć

Zdjęcia z wycieczek rowerowych wokół Białej Przemszy.

Zaczynając od góry. Przemsza ok. 1km poniżej ujścia Sztoły.
http://images83.fotosik.pl/192/175c26a3abc4773fmed.jpg
Bardzo kręta, nie serwisowana, duża ilość powalonych pni, brzeg mało dostępny (strome skarpy). Wspinanie po gałęziach co kilkanaście metrów. Nie mam wprawdzie zdjęć z wyższych miejsc, ale próbowałem spływać ze Sławkowa, i tam wygląda dokładnie tak samo. Cały ten odcinek jest ciężki. Jeśli ktoś lubi zwałki i ma krótki sztywny kajak, może na tym odcinku spędzić cały dzień. Kajaki dmuchane i pontony odpadają.

Wpół drogi pomiędzy ujściem Sztoły a drogą Sosnowiec-Jaworzno

http://images82.fotosik.pl/193/b1e5d20617558a1dmed.jpg

Drzewa na powierzchni, ustępują miejsca przeszkodom podwodnym. Nadal tylko dla sztywniaków. Co ciekawe, widać że tereny wokół rzeki zaczynają być zagospodarowane. Drewniane barierki nad skarpami, wyznaczone szlaki rowerowe, nawet jedno zadaszone miejsce dla odpoczynku.

Most nad drogą Jaworzno-Sosnowiec (widok w górę rzeki)

http://images84.fotosik.pl/192/eff88ab69b95b515med.jpg

Masa atrakcji : most kolejowy, potem płycizna i bystrza, zaraz potem próg wodny (chyba do spłynięcia przy prawym brzegu), i kolejny most (ten z którego robiłem zdjęcie). To jest końcówka dzikiej rzeki, od tego mostu jest już znacznie bardziej normalnie. Poniżej mostu na którym stałem, na lewym brzegu rzeki jest przystań kajakowa. No może przystań to trochę na wyrost powiedziane, ale jest dojście do wody, są ławy i stoły. Od tej przystani, można spływać już dowolnym sprzętem.

Odcinek obok mostu kolejowego przy piaskowni (jakieś 2km od startu z przystani)

http://images83.fotosik.pl/192/dd9978af1e63dd8bmed.jpg

Tu rzeka wygląda przyjaźnie. Brzegi niskie, porośnięte iglastym lasem, bardzo mało przeszkód w wodzie, nurt nadal wartki. Listopad nie jest zbyt urokliwy, ale latem musi być tam świetnie. Rzeka ma ponad metr głębokości (pomiar systemem patykowym).

Elektrownia wodna przy piaskowni (3 km od startu z przystani, ale to mocno przybliżony szacunek)

http://images83.fotosik.pl/192/bcfadd3384eed3bemed.jpg

Elektrownia na progu wodnym. Spadek 2,5-3m. Słychać z daleka. Przed elektrownią - rozlewisko i jakieś 50 m w górę rzeki, oznaczone miejsce do lądowania na prawym brzegu. Wycięte tataraki, znak na tyczce. Kawałek niżej jeszcze jedna wycinka, dla tych co się nie załapali na pierwszą. Przenoska prawym brzegiem, lewym się nie da. W tym miejscu, jadąc ścieżką rowerową ( w budowie), spotkałem delikwenta w terenowym Tico, który go ostro upalał miedzy choinkami (terenowe tico, to taki fioletowy twór z kagurem z przodu - nawet wujek google go nie widział).
Od tego miejsca, rzeka jest coraz prostsza, a wały coraz wyższe. Z poziomu wody widać tylko trawę i drzewa.

Kładka dla pieszych na końcu stacji DB Shenker (6,5 km od przystani)

http://images84.fotosik.pl/192/cb6bc935ddbcae2amed.jpg

Droga prosta jak stół, w obie strony. Nurt nadal bystry (szybsza niż Czarna Przemsza i Brynica), wały o wysokości ok 5m. Brak zwałek, od czasu do czasu, faszyna przy brzegu.

Z mostu na drodze 79 (zaraz poniżej połączenia z potokiem Bobrek)

http://images82.fotosik.pl/193/a9c5643618099182med.jpg

Ostatni mocniejszy zakręt, spływalny przy lewym brzegu. Potem długi łagodny łuk, i Trójkąt trzech cesarzy. Na samym trójkącie to trzeba rzucać kotwice na brzeg, bo jak się przeleci złączenie nurtów to całościowy nurt przyśpiesza i może ponieść. W sztywnym - nie problem, ale w pontonie trzeba powalczyć.

Cały odcinek od przystani do TCC to 10km, z nurtem ok 4km/h , razem z przenoską liczę jakieś trzy godziny. Logistycznie : jeżeli mamy transport samochodowy, można kończyć na TCC, wtedy jedyna ciężka rzecz to przeniesienie kajaków przez wał, który jest wyjątkowo wysoki w tym miejscu (7m), ale są schodki. Jeżeli płynie się dmuchańcem i korzysta z KZK gop, lepiej skończyć zaraz za mostem na drodze 79 po lewej stronie. Wtedy jest blisko do przystanku.
przez marcel
26 listopada 2016, o 17:01
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: kajak plastikowy - dla mnie


Każda firma sprzedając swój produkt musi mieć dokument dopuszczający do pływania. Przebadany wg norm bezpieczeństwa i jakości ,zgodnie z obowiązującymi normami.


Nie do końca tak. Żeby sprzedać kajak na terenie UE, musi mieć znaczek CE, który oznacza że produkt jest zgodny z dyrektywą która go dotyczy. Jeśli chodzi o szeroko rozumiane 'pojazdy rekreacyjne' to stosowana jest dyrektywa 2013/53/UE (wcześniej 94/25/EC). I tu chwała urzędnikom unijnym z których wszyscy się śmieją : dyrektywa nie obejmuje : kajaków i canoe. (pontony niestety już tak).
Oznacza to tyle, że producent musi tylko sprawdzić czy produkt nie ma ostrych krawędzi, nie zawiera ołowiu czy innych zakazanych substancji, przykleić znaczek CE i sprzedawać kajaki.
przez marcel
26 listopada 2016, o 21:20
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

cron