| Biuro Turystyki Kajakowej AS-TOURS | PROZONE - wypożyczalnia kamer GoPro! | KONKURS RELACJA MIESIĄCA |

Znaleziono więcej niż 1261 wyników

Wróć do listy podziękowań

GŁUSZYNKA

GŁUSZYNKA (pot. Kamionka lub niewłaściwie Kopla, Kropla) – rzeka, lewy dopływ Kopla, o długości 34 km. Powierzchnia dorzecza 400 km². Średni przepływ 1,0 m/s.
Wypływa z Jeziora Raczyńskiego dalej przepływa przez ciąg jezior rynnowych (Jezioro Bnińskie, Jezioro Kórnickie, Jezioro Skrzynieckie Duże i Jezioro Skrzynieckie Małe).

http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/5/5a/G%C5%82uszynka_RB5.JPG/450px-G%C5%82uszynka_RB5.JPG
Głuszynka (Kopel) w pobliżu ul. Ożarowskiej w Poznaniu, foto: Radomil

Przy północnej części wsi Kamionki łączą się Głuszynka i Kopel. Komisja Nazw Miejscowości i Obiektów Fizjograficznych oraz Zakład Hydrografii i Morfologii Koryt Rzecznych IMGW ustaliły, że odcinek ujściowy do Warty nazywany będzie Kopel, a nie Głuszynka – tj. Kopel uchodzi do Warty, a Głuszynka do Kopla[2][3]. Na decyzję tę ma wpływ powierzchnia podzlewni Kopla względem podzlewni Głuszynki. Dla przykładu dawniej uznawało się, że Noteć uchodziła do Odry, a Warta do Noteci. Należy także zwrócić uwagę, że nazwa Głuszynka pochodzi od części Poznania – Głuszyny, przez którą przepływa odcinek ujściowy.
Wcześniej uznawało się, że Głuszynka powstaje poprzez połączenie Kopla i Kamionki koło wsi Kamionki. na wysokości 24 km w Poznaniu do Głuszynki uchodzi Kopel[4] wpływa do Warty w okolicy miejscowości Czapury koło Poznania.

Po rzece, począwszy od Zaniemyśla przy wysokim stanie wody oraz Bnina lub Kórnika przy średnim, odbywają się spływy kajakowe (jest to rzeka zwałkowa).
źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/G%C5%82uszynka_(rzeka)

https://www.youtube.com/watch?v=3QIyo1_1xgI

https://www.youtube.com/watch?v=y_ADGlDvvA8
przez Kornelia_G
11 września 2013, o 14:36
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: Sztolnia Czarnego Pstrąga

Zwiedzanie trwa godzinkę. Łódki pływają od szybu Ewa (pod prąd ) lub od szybu Sylwester. Jest na tyle wąsko że wiosło nie wchodzi do wody. To w zasadzie taka pychowka. Przewodnik opowiada historię sztolni i jednocześnie odpycha łódkę rękoma od dolomitowych ścian. Porównał em zdjecia ze sztolni z przed kilkunastu lat. Ten sam przewodnik nas prowadził :). Sztolnia znajduje sie w parku repeckim na obrzeżach Tarnowskich Gór. Wycieczki są niby od minimum 5 osob. My byliśmy tylko w trójkę i problemu nie było. Do szybu Ewa schodzi sie krętymi schodami 25 m pod ziemie. Natomiast wyjście na powierzchnie szybu Sylwester to juz 50m wysokości do pokonania. Fajny klimat. W okolicy jest jeszcze ciekawy skansen maszyn górniczych, kopalnia srebra i zamek...którego kilkanascie lat temu w zasadzie nie było. Mam duży dystans do takich zabytków, ale przyznaje że właściciele włożyli sporo kasy i zebrali całe mnóstwo wartosciowych eksponatów. Do zwiedzania jest z 10 sal z ekspozycjami tematycznymi.Tarnowskie Góry to miasto z klimatem i pięknym rynkiem.www.kopalniasrebra.pl/sztolnia
Na Śląsku jest jeszcze kopalnia Guido gdzie bilety trzeba zamawiać z dużym wyprzedzeniem i całkiem ciekawe muzeum w moim mieście 'Sztygarka'.
Taki egzotyczny i trochę harkorowy Śląsk to dzielnica Katowic. Nikiszowiec jest często wykorzystywany w filmach. Polecam film Angelus Lecha Majewskiego jeżeli ktoś lubi gware i tego typu klimaty. Byliśmy z koleżanką również i TAM. Jeżeli kogoś interesuje to wrzucę kilka fot z nocnej wycieczki.
przez peterka
17 lutego 2015, o 09:41
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: Skawa: czy ktoś był?

Na Baryczy plywalem 2 lata temu. Relacje wstawiłem na fw.
To zdjecie z fb jest przerażające. ..można się wyleczyć z pływania :(
przez peterka
28 czerwca 2015, o 18:12
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: Prosna od Kalisza - Chocz - Lisewo

Kaliski wezeł wodny. Byliśmy już tam i chcemy tam wrócić. http://splywy-pontony.phorum.pl/viewtopic.php?f=6&t=110
przez drawa
31 lipca 2015, o 10:02
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: Prosna od Kalisza - Chocz - Lisewo

dla peterka który pisze
. Dalej mam nadzieję że jest ciekawiej. W necie też niewiele info.
:roll: . http://splywy-pontony.phorum.pl/viewtop ... 0&start=20
przez drawa
31 lipca 2015, o 10:25
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Sanem i Wisłą (kawołecek)

W ostatnią sobotę ok. godz. 15 wypłynęliśmy (ja i mój towarzysz podróży) aluminiowym Kanu ze Stalowej Woli Sanem do Wisły. Woda bardzo niska wciąż szukaliśmy głębszego nurtu, mimo to często szuraliśmy po dnie rzeki. Mój towarzysz właściciel kanu czasami rzucał spiningiem, jak nie rzucał to wiosłował i tak w leniwym wioślarsko-wędkarskim rytmie omijając liczne odsłonięte rzeczne łachy po ok. 3 godz. dopłynęliśmy do ujścia Sanu. Tam urokliwy biwak na dużej piaszczystej łasze tworzącej u ujścia rzeki deltę Sanu, z zachwytem obserwowaliśmy wyjątkowy zachód słońca racząc się strawą gorącą i napitkiem zimnym prostym acz smacznym. Rano obudziłem się o świtaniu, nazbierałem biedne resztki wilgotnych patyków z łachy, rozpaliłem ogień pod kratą i nudząc się oraz słuchając krzyków i śmiechów ptactwa wodnego obserwowałem postępujący świt aż woda na kawę z trudem się zagotowała. Mój towarzysz spał w najlepsze, dopiero po jakimś czasie na hasło "kawa gotowa" wygramolił się z namiotu i ułożył do kolejnego snu już na zewnątrz. Siedziałem więc, czekałem, trochę mu zazdrościłem, zrobiłem kilka fotek telefonem ale z powodu słabego światła bardzo kiepskich. Potem normalka, zwijanie namiotu, pakowanie się i wypływamy na wody Wisły. Jak na Wiśle ? tak samo jak na Sanie tylko szerzej, oczywiście szukaliśmy głębszej wody, pomocne były tyczki wskazujące szlak wodny ale i te nie zawsze chroniły nas przed szuraniem. W międzyczasie próby spiningowania bo wędkarzy na brzegach Wisły sporo, nie wiem czy coś złowili ale każdy zapytany albo klął albo wykonywał dziwny ruch ręką w dół równocześnie krzywiąc się jak po cytrynie. Domyśliłem się że podobnie jak mój towarzysz mimo wysiłków nie złowili nic. W międzyczasie parę krótkich przystanków dla rozprostowania nóg, jeden z takich przystanków w Zawichoście. Na wodzie niemały słoneczny skwar a po jakimś czasie dla odmiany skwar jeszcze większy, zatem decyzja że dobijamy do ocienionego brzegu i robimy przerwę śniadaniową. Podczas tej przerwy mijało nas kilku przechodzących obok wędkarzy i o dziwo każdy z nich albo klął albo miał bardzo zaciętą minę, nie wiem czy wpływ na to miały dźwięki bijących wtedy kościelnych dzwonów, czy też tak właśnie objawia się ten słynny relaksujący efekt wędkowania ?. Po śniadaniu na wodę, w oddali widoczne przed Annopolem wapienne zbocza, na wodzie jeszcze bardziej gorąco i jeszcze bardziej płytko. Wzrastający z minuty na minutę skwar i dogodność dojazdu auta ze Stalowej Woli spowodowały że postanowiliśmy wymoczyć się długo i solidnie w wodach Wisły (ok. 2 godziny), po czym zadzwoniliśmy po kierowcę z autem, zapakowaliśmy się na i do samochodu, ok. godz. 15 wróciliśmy z Annopola do miejsca startu. Jak widać była to lajtowa dobowa wodna wycieczka bo przecież przepłynęliśmy tylko maluśki wodny "kawołecek".
Pozdrawiam.
przez mlodek
7 sierpnia 2015, o 02:06
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: spływ wielodniowy i biwakowanie w pojedynkę

Z doświadczeń własnych. O jakim bezpieczeństwie mówimy?

1 Zwierzęta:
Ogólnie problem pomijalny, no chyba że świadomie idziemy w legowisko. np. dzikie psy? A skąd tam? Nie, nie mówię że nie możliwe, tylko skąd strach przed nimi? Skąd się bierze, faktyczny czy urojony i nie tyle przed samymi psami, ale ich występowaniem gdzieś. Bo jeśli chodzi o dzikie zwierzęta, to najbardziej niebezpieczne są:
- kleszcze
- komary
- meszki

2. Woda - uwzględniamy czy woda pływowa (jak blisko zapora i możliwości jej upuszczenia bo coś tam ). Ogólnie zakładam, że pływając jesteśmy świadomi zagrożenia wszelkich cofek, bystrzy, jazów czy zwałek i umiemy je rozpoznawać i omijać.

3. Miejsca do spania.
Zwykle miejsca do spania wybieramy trochę wyżej niż poziom wody. Mimo że widoczne od strony wody, to nie widoczne od strony lądu. Wyspy dają większą gwarancję spokoju.

Kogo się obawiać? ludzi. Więc albo wybieramy miejsca całkowicie dzikie lub przeznaczone do biwakowania i dające jakieś poczucie bezpieczeństwa, że nikt przypadkowy nie będzie się kręcił. Zwykle jak pływam sam, wybieram miejsca 2-3 km przed lub za miejscowością. Wybieram miejsce osłonięte i na 2h przed zmrokiem.
Trzeba się przyzwyczaić, że jest się samemu, tak by nasze lęki nie brały góry nad rozsądkiem i faktami.
Na takich wypad człowiek boi się człowieka.

Aha -przyzwyczajamy się, że kamizelka cały czas na sobie. Staramy się unikać obuwia typu buty gumowe, szczególnie płynąc już na wodzie (niezłe kotwice się z nich robią) - zakładamy jak musimy np. wyjść na brzeg - używam ich podczas jesiennego pływania - gdy woda już robi się bardzo zimna. (pływam kanadyjką).
przez McArthur
24 sierpnia 2015, o 17:13
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: spływ wielodniowy i biwakowanie w pojedynkę

Miandas, wg. mnie najważniejsze jest to o czym już wspomniał Artur - miejscówki na biwak wybieraj jak najpóźniej, na zupełnym odludziu, w miejscach trudno dostępnych, z dala od cywilizacji.

Ważne jest zabezpieczenie sprzętu, niestety, mam wśród znajomych osoby, które zaraz po pobudce stwierdziły brak sprzętu pływającego.

Ja sobie niedawno zakupiłem fajny alarm. Mały, niepozorny, wyje jak cholera! Sterowany z pilota. Miód malina!
Przeznaczony do roweru ale pilnowanie łódki/łódek też mu świetnie wychodzi. :)
przez Marshall
24 sierpnia 2015, o 19:14
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: spływ wielodniowy i biwakowanie w pojedynkę

Cześć,
- o miejscu obozowania było,
- o zwierzętach było, to one będą ciebie unikać,
- o owadach było, to one są najbardziej dokuczliwe i nie będą ciebie unikać, do owadziej listy dodaj gzy (takie duże szare muchy),
- ludzi się nie bój, dzień dobry, dziękuję, proszę, przepraszam, bardzo ułatwiają komunikację i przełamują lody,
- złodzieje ?, bardzo wyjątkowe przypadki, nie prowokuj sytuacji, zastosuj rady dotyczące obozowiska,
zwykła żyłka też może być skutecznym zabezpieczeniem albo "głośno mówiącym" albo "za rękę szarpiącym",
w ciepłe miesiące pływam od wielu lat w sandałach kupionych kiedyś za ok. 20-30 zł, wykonanych z ... ??? ... jakby sprasowanej pianki, zapinane na rzepy, nie mogą chłonąć wody, muszą pływać,
Najważniejsze to nastawić się pozytywnie.
Pozdrawiam
przez mlodek
24 sierpnia 2015, o 20:28
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: Wełna na płytko

Dodam, że w kilku miejscach były ułatwienia płynięcia w postaci przeciętych piłami drzew leżących w poprzek nurtu, a także trzy poważniejsze przeszkody, które tam tkwią już od kilku lat, w postaci 2 żebrowanych drutów budowlanych w różnych miejscach oraz 2 rur metalowych po jakimś mostku lub czymś.

https://lh3.googleusercontent.com/-kJdTwvjcN30/Vdt84BOQzbI/AAAAAAAABBc/Br8GmoOB3LE/s912-Ic42/WP_20150821_021.jpg

Te w/w przeszkody, korzystając z niskiego stanu wody, próbowaliśmy wyrwać jednakże były/są zbyt mocno zakotwiczone w dnie.
Jedyne co się udało, to ustawić je równolegle do nurtu.

https://lh3.googleusercontent.com/-X1QycMjFhqE/Vdt81dsxt-I/AAAAAAAABBo/WFAmA6X_xTs/s912-Ic42/WP_20150821_011.jpg

Plusy takiego spływu to doskonalenie czytania wody i wyłuskiwania różnic w minimalnych głębokościach, podziwianie różnorodności roślinności i mnogości ryb, no i oczywiście możliwość wyjścia z kajaka prawie w każdym miejscu nurtu :mrgreen:
Nie mogę także nie wspomnieć, że dobra pogoda i humor nas nie opuszczały do samego końca, tym bardziej, gdy po wylądowaniu na mecie okazało się, iż kluczyki od auta stojącego kilkanaście metrów od nas zostały gdzie :?: :?: ....na starcie :lol:
przez Mat
24 sierpnia 2015, o 23:14
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: spływ wielodniowy i biwakowanie w pojedynkę

wtrące swoje 3 grosze ;) nie tyczy się to tylko pływania ale ogólnie podróżowania, biwakowania i zwiedzania
w większości podróżujemy sami bądź w grupie niewielkiej 3-4 osoby (2 auta), ogólnie podróżując samemu lub bardzo małej grupie postrzegany jesteś jako jednostka, a jednostkami społeczeństwo się opiekuje (taka tendencja kulturowa, ogólnoświatowa) podróżując w grupie jesteś "zagrożeniem",
jadąc sam masz szanse dostać nocleg, jedzenie pomoc nawet bez pytania, jadąc w grupie nie dość że tego nie dostaniesz to jeszcze za wszytko odpowiednio zapłacisz
ze względu na dość specyficzne upodobania do podróży zwykle jeździmy sami (1 auto, 2 motocykle) i powiem że jest to najbezpieczniejszy sposób podróżowania :m_:
nawet w rejonach niezbyt "bezpiecznych" militarnie,
co do samego biwakowania, w zasadzie uciekanie od cywilizacji (miejscowej) nie zawsze ma sens, rozbijanie namiotu "u chłopa na polu koło rzeki" czasem ma większy sens niż szukanie odludnego miejsca gdzieś w buszu ;) no chyba że konkretnie jedziemy po to żeby nikogo nie widzieć :mrgreen:
co do samego bezpieczeństwa sprzętu i ludzi, nie zdarzyła mi się nigdy próba kradzieży.... ale mam wielu znajomych którym w nocy poginęły sakwy motocyklowe na przykład, alarm to dobra sprawa pod warunkiem że nie boimy się wyjść z namiotu i fizycznie przydzwonić kradziejowi wiosłem w potylice, w innym wypadku nie ma to najmniejszego sensu, jeśli ktoś jest na tyle bezczelny że kradnie łódkę z pod namiotu (nie da się tego cicho zrobić) to nie przestraszy się alarmu, prędzej osoby wychodzącej z namiotu, dlatego trzeba mieć mocną latarkę i trochę odwagi :m_: problemem jest na przykład alarm i zwierzaki, nocując w lesie często do obozowiska zaglądają, wiele razy rano spotykamy siedzącego nieopodal liska czy innego zwierzaka :m_: takie zwierzaki mogą przypadkowo aktywować nam alarm stresując i siebie i nas :mrgreen:
co do samego ogniska, uważam je za element wręcz niezbędny przy biwaku, ogień zawsze uspokaja i podnosi morale obozowiska ;) poza tym daje zdecydowany sygnał, że nie boisz się :m_: no i odstrasza większa zwierzaki, choć od strony zwierząt w naszej szerokości to nie ma za bardzo się czego obawiać, nawet spotkanie z niedźwiedziem zwykle nie jest groźne (przy odpowiednim zachowaniu :m_: )
druga sprawa jeśli obawiasz się biwakowania w samotności można rozbijać się w pobliżu innych osób, czy to domów czy to innych namiotów, pływając samemu dostaniesz wszelką możliwą pomoc :m_: zwykle razem z kolacją i prysznicem :mrgreen: :m_:
przez Łukasz
29 sierpnia 2015, o 10:54
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: Warta Poznań -> Międzychód wrzesień 2015

zdjęcie mało wyraźne. Obstawiam Kania czarna. (charakterystyczny długi ogon i szacowana rozpiętość skrzydeł). Względnie np. ruda (rdzawa), bo kolorów nie widać na Twoim zdjęciu.
Obrazek
przez McArthur
17 września 2015, o 19:42
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: Warta Poznań -> Międzychód wrzesień 2015

to nie jest mały ptak, rozpiętość skrzydeł do 150 cm.
przez McArthur
17 września 2015, o 22:53
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: Bzura 13-14.11.2015

ja też chcę ;)
Również zapraszam ;)

Sympatyczny spływ.
Mój nr 1 to znak na środku rzeki ;)
I o dziwo stał prosto, chyba że go pionizowaliście ;)
Takiego zastaliśmy i taka fotka poszła , sam byłem bardzo zaskoczony ów zjawiskiem :shock:

Orzech, piszemy się!!

Skoro chętni są to może zrobimy Wiosenny Spływ FW na tej Bzurze??
:||: :||: :||:
Jak najbardziej jestem za i myślę że czym bliżej wiosny temat będzie się bardziej rozkręcał :&&: :&&: :&&:
Może założymy osobny wątek pt. FW Wiosenna Bzura 2016 :?:
przez Orzech
17 listopada 2015, o 19:57
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: Kamizelka. W kamizelce czy bez?

W kamizelce pływam praktycznie zawsze. Rezygnowałem z niej bardzo rzadko i jeżeli już, to w uzasadnionych sytuacjach. Więc przyjmijmy, że mam ją zawsze. I innym też polecam tego się trzymać.
Odradzam kupno taniej kamizelki, tu nie zaoszczędzimy. Nie mamy pieniędzy na kajak - kupmy używany, nie ma kasy na ciuchy - poczekajmy. Z kamizelką to nie będzie działać. Chyba, że pływamy trzy razy w roku.

Względy bezpieczeństwa to jedno (zresztą trudno to przecenić), ale ważna jest jeszcze wygoda, trwałość itd.
Zwróćcie uwagę na możliwość dopasowania - dużo przystępnych cenowo kamizelek, w tym dolna i średnia półka aquariusa (to nie przytyk do firmy, po prostu robią kamizelki w różnym standardzie, sam kupiłem tam to i owo), po założeniu podjeżdża pod brodę, a szelki sterczą nad ramionami, na wysokości uszu. Mało, że to niewygodne, złe dopasowanie to mniejsze bezpieczeństwo, to jeszcze człowiek wygląda jak palant. Połowa moich znajomych bardzo sobie takie kamizelki chwali, ale potem jednak kupuje inne.
Dalej materiały - moja pierwsza kamizelka (nie była zła, nawet byłem z niej zadowolony, ale podjeżdżała pod brodę) była z materiału, który błyskawicznie robił się mokry, chłonął wilgoć i z ochotą ją przekazywał odzieży pod spodem.
Następna sprawa to trwałość - dziadostwo się mechaci, pruje, niszczy, dziurawi i odbarwia.
Nie mówię, że trzeba od razu wywalić pięć stów, ale jeżeli planujemy zamknąć się w stówie, to chyba jakieś nieporozumienie. Jeżeli chodzi o gloryfikowane w poprzednich postach kieszonek... nie demonizowałbym problemu, czasem więcej z nich szkody niż pożytku, ale co kto lubi.

Sam zacząłem od kamizelki Secumar Jump (jakieś 160zł) - miała blaski i cienie. Wygodna, nie była zbyt obszerna, ale chłonęła wilgoć, szybko nadgryzł ją ząb czasu, teoretycznie łatwa do dopasowania, ale jakoś ramiona uciekały w górę (ale jak pisałem kolega w takiej pływa i u niego tego chyba nie widziałem). Powiedzmy, że to przyzwoita kamizelka np na zwałki. Teraz służy mi jako "pożyczak".
Mam też Yak Kallista (220-230zł). To mój koń roboczy. Skok cenowy w stosunku do poprzedniej nie taki duży, ale jakościowy, w moim odczuciu, ogromny. Świetna możliwość dopasowania, dobre materiały, suwak na brzuchu (to preferuję, bywało, że musiałem ją szybko zdjąć lub rozpiąć, by zmieścić się pod przeszkodą). Jedna mała kieszeń - akurat na aparat i chyba jedna wewnętrzna. Nie oszczędzam jej, pływam dużo i w różnych warunkach. Znosi zabrudzenia, otarcia, ostre gałęzie, słońce i mróz. Pointer za moją radą też taką kupił i również jest zadowolony. Jest dobra i warta każdej wydanej złotówki.
Mam jeszcze jedną, Palm Symbiant (450zł, ja na szczęście kupiłem okazyjnie dużo, dużo taniej). Jeszcze lepsze materiały, jeszcze lepsze możliwości dopasowania, parę bajerów, pękata, więc na zwałki nie bardzo, zresztą szkoda jej. Za to wysoko podcięta z tyłu, przez co wygodna do kajaka z wyższym oparciem. Polecam do pływania na spokojniejszej i większej wodzie. Bardzo dobra.

Gdzieś tu już chyba pisałem o kamizelkach, dziś pewnie powielam poprzednie mądrości. Warto przeszukać FK, tam Robert Hankiewicz poświecił chwilę na krótką analizę problemu, opisując m.in. jaka kamizelka na jaką okazję - polecam lekturę.
przez Prus
24 listopada 2015, o 23:43
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: Listopadowa Wkra i Narew

W tym przypadku Canon 70D + tele. Zimorodek był w znacznej odległości i z kajaka na ogniskowej 600mm ciężko było go uchwycić.
przez StaraBabcia
25 listopada 2015, o 10:42
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: Listopadowa Wkra i Narew

Budynek na ostatnim zdjęciu to Spichlerz w Modlinie. Położony jest na półwyspie w miejscu gdzie Narew wpływa do Wisły. To obiekt kultowy w Twierdzy Modlin. Bardzo efektowny budynek i chyba najczęściej fotografowany modliński zabytek. Zbudowany na rozkaz Mikołaja I, który po stłumieniu powstania listopadowego rozkazał w centralnej części twierdzy zbudować główny magazyn zboża Banku Polskiego, aby w razie przyszłego ewentualnego powstania nie dać możliwości wyżywienia się buntownikom, więcej informacji na http://www.kajaki-wisla.pl/spichlerz-modlinie/
przez StaraBabcia
26 listopada 2015, o 11:10
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: Kamizelka. W kamizelce czy bez?

Może niekoniecznie od punktu widzenia tylko raczej od tego czym płyniemy, gdzie i w jakich warunkach bo to wszystko zmienia. Sam się o tym dobitnie przekonuję wraz z kolejnymi kilometrami.
przez Mat
27 listopada 2015, o 16:58
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: drapanie po Łysinie

to raczej celujesz w "dolny dunajec", my w zasadzie pływamy do nowego sącza bo w zasadzie do tego miejsca jest największa frajda ;)
gdzie zacząć oczywiście zależy od stanu wody, na wiosne Białka i troche fajnej białej wody, dunajec w zasadzie od Nowego Targu da się w miare normalnie pływać, choć targać się później przez tamę w niedzicy to masakra,
najczęściej pływamy odcinek od Sromowców do nowego Sącza (na spokojnie 2 dni, z przerwą na torze w Wietrznicy), ładne widoki na przełomie dunajca, potem od szczawnicy troche ciekawszej wody ;)
jeśli chodzi o dunajec poniżej sącza to tzreba uważać za mostem sw Anny w sączu gdzieś tam z dna jakieś pręty wystają, a potem jak już na tor dotrzesz to zabawy trochę jest :m_: ogólnir to w przyszłym roku mamy taki plan żeby kanadyjką od sromowców do wisły spłynąć :mrgreen: co z tego wyjdzie zobaczymy ;)
przez Łukasz
8 grudnia 2015, o 01:12
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

cron