| Biuro Turystyki Kajakowej AS-TOURS | PROZONE - wypożyczalnia kamer GoPro! | KONKURS RELACJA MIESIĄCA |

Znalezione wyniki: 251

Wróć do listy podziękowań

Re: Kamizelka. W kamizelce czy bez?

RobertP napisał(a):http://1drv.ms/24MJMM1

Mój pies w kamizelce. Pływa świetnie, ale do wyciągania z wody kamizelka jest idealna.

https://www.youtube.com/watch?v=sAuWAp_2BpI
przez Łukasz
8 marca 2016, o 10:42
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: Kamizelka. W kamizelce czy bez?

uważam że jak się opanuje pływanie do pewnego stopnia, to w większości przypadków kamizelka jest zbędna.

Nadmierna pewność siebie, bywa zgubna. 10 października 2012 r. na jeziorze K. utopiło się 3 mężczyzn. Podczas wędkowania doszło do wywrócenia łodzi. z analizy wypadku, iż żaden z nich nie miał założonej kamizelki, a warunki były na wodzie spokojne. Umiejętność pływania była różna - od słabej do poziomu mistrzowskiego (policjant, czynny ratownik WOPR, były zawodnik AZS w pływaniu, biorący udział w różnych zawodach pływackich). Koledzy próbowali ratować się nawzajem - a żaden nie miał nawet tej "głupiej asekuracyjnej". Dwójka spleciona razem opadła na dno. Ten 3, zmęczony ratowaniem kolegów nie dał rady dopłynąć do brzegu. - gdyby nie myślał o kolegach pewnie by się uratował. Zimna woda skutecznie odbiera siły.

W 2008 wyciągałem 16 letniego chłopaka, który pływał łodzią żaglową, bez kamizelki ofkors. Przez błąd i nieszczęśliwy zbieg okoliczności, wypadł. uderzony w głowę utopił się. gdyby chociaż nieprzytomny utrzymał się na powierzchni.
W 2008. na jez. Osiek, też 16 latek, brak kamizelki - utopił się - po wywrotce łodzi, silnik oderwał się od pawęży, i zaczepił chłopaka o koszulkę - te głupie 5kg siły wyporności mogło by uratować mu życie - zabrakło tego wsparcia. Znaleźliśmy go na głębokości 28 m w miejscu wypadku.

W 2008 na j. Licheń podczas treningu utopił się też bardzo dobry pływak - zdarzyło się wypaść do wody przy większej prędkości łodzi. Brak kamizelki spowodowal, że koledzy nie zdążyli....

Takich przypadków jest dużo więcej - niemal co rok. A przypadek, że ktoś się utopił z powodu kamizelki brak (wyjątki zawsze są: ale wina kamizelki nie jest jednoznaczna - gołe ciało może się by nie zaczepiło, ale będące w ubraniu zdaje się jednakowoż). Przez 20 lat slużby, nie wyciągnąłem nikogo utopionego w kamizelce, a słyszałem zaledwie o kilku przypadkach: pani na szybkiej rzece wciągnięta pod prom (zrobiła poważny błąd cumując od strony napływu wody), przypadek kajakarki (słaby pływak, jeszcze słabszy kajakarz) co zaliczyła promowanie do wykrotu i zaczepiła i podwodną gałąź podczas rolowania czy przypadek dwójki kajakarzy w odwoju - sztucznego progu).
Nie, nie pływam non stop w założonej. Mam. I mimo że czuję się w wodzie jak ryba, nie miałbym odwagi mówić, jak Ty - że jest zbędna czy porównywać asekuracyjną do sznurka od snopopowiązałki. A pływam cały rok, a nie tylko latem.
Bez żadnych szaleństw czy brawury
Co to znaczy, dowiadujemy się dopiero później - jak prawdziwy Polak, każdy ma własną interpretację co podciągniemy do tej kategorii.
przez McArthur
9 marca 2016, o 09:28
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Bojka dmuchana do pływania.

Cześć.

Zakupiłem i przetestowałem bojkę Zone 3. Ten wynalazek ma łączy ze sobą kilka funkcji:
- sygnalizacja położenia w wodzie
- "asekuracja"
- bagażnik

Szczegóły.

Bojka jest solidnie wykonana. Materiał wygląda jak ten używany na lepszej klasy pontony - żadna cerata z marketu. Materiał jest kilkuwarstwowy- widać zbrojnie nylonem. Kolor - marzenie. Oczojebliwy na maksimum. Żywy soczysty pomarańcz. Widać z daleka. Dwa zawory bostońskie - pontonowe. Wygodnie dmuchać, wygodnie spuścić do zera. Do przechowywania w szafie można je całkiem wykręcić - nie zgubią się. Uchwyt na górze i na dole solidny, gruby, sztywny, dobrze zgrzany z bojką. W części rolowanej, wsadzone dwa usztywnienia, które powodują że całość się lepiej uszczelnia.
Smycz, pasek - Ok.

Testy.
Dwa jeśli chodzi o pływanie. Jeden z 2kg obciążeniem w środku, drugi z 1kg. W pierwszym przypadku czuć opór stawiany przez bojkę. W drugim nie. Czyli zestaw 0,5l bidon, koszulka, spodenki, klapki, klucze- jest bardzo OK. Ale wstawienie do środka butli 1,5 litra da spory opór w wodzie.. Komory powietrzne można napompować tak, że trzymają wszystko na miejscu. Jeżeli bidon jest z rurką, można otworzyć bojkę w trakcie pływania, napić się , i zamknąć bez ryzyka że coś wypadnie. ALE - ciężko użyć camel bagów - bo ciśnienie wypchnie napój z worka. Albo, po upiciu części napoju, trzeba będzie dopompować balony, żeby całość była sztywna.
Unoszenie. Warto napompować bojkę na przemian, raz jedna, raz druga komora. Wtedy przy przebiciu nie traci się całego wyporu. Komory mają taką konstrukcję że można je pompować dowolnie. Na przykład jedną całą, drugą wcale. Nawet jeżeli dwie komory stracą szczelność (bagażnik+jedna powietrzna), to co zostanie, utrzyma pływaka na wodzie. Oczywiście nie komfortowo, ale parę kg wyporu jest. Nie ma problemu z dopompowaniem całej komory. Więc już po chwili - pływalność jest pełna.
Smycz jest za krótka. Bojka obija się o nogi. Jest też za krótka aby wygodnie złapać bojkę w razie zmęczenia.

Suszenie. Wystarczy spiąć klamry od zamknięcia tak aby otwór przybrał kształt 8, wykręcić zawory, i powiesić za smycz na wieszaku. Materiał jest nienasiąkliwy, więc tylko tyle co na powierzchni musi wyschnąć.

Trwałość.
Napiszę po sezonie. :-) Mam nadzieje, że nietani produkt - prawie 200zł, wytrzyma co najmniej tyle co dry bag crosso. Ten ostatni wytrzymał ponad trzy lata permanentnego ciorania.

Plusy
- wszystko
Minusy
- Krótka smycz, bojka obija się o nogi. Ale chyba taka była idea. Zresztą , poprawienie tego to chwila.
przez marcel
11 marca 2016, o 21:21
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: Kamizelka. W kamizelce czy bez?

Marcel, nie chodzi o bezpośrednie przytyki. Jednakże czytając Twoją argumentację, widać pewne braki wynikające z charakteru użytkowania wody przez Twoją osobę - bo To chyba tylko tu można znaleźć wytłumaczenie Twojej awersji do asekuracyjnej. Ponadto użyte kontrargumenty przeszły bez echa, na zasadzie "ja swoje wiem" - więc bezrefleksyjnie. Z postów wynika wpatrzenie w swoje i wyłącznie swoje możliwości pływackie, w taką "bańkę" otoczenia, że wystarczy"niewielkie wysiłek" - niestety, dla niektórych to ogromny wysiłek. Awersja do wody taka jak Twoja do asekuracyjnej (całkowicie nieuzasadniona).

Z doświadczenia wiem, że pływak basenowy może sobie w ogóle nie radzić z otwartą wodą (strach przed głebiną, "glonami" itp.), nie umiejętność radzenia sobie z falowaniem akwenu, błędnikiem. Chętnie żeglują, pływają małymi i dużymi łódkami, wystawiają się na pokładach Jachtów motorowych itp - bo tak wypada, bo wierzą w czyjeś umiejętności. I dla wielu to całkiem "normalne warunki, wręcz plażowe" - a jednak wypadki na wodzie się zdarzają. Przykrą konsekwencją braku kamizelki powoduje, że zamiast szybkiego podjęcia z wody, dochodzą poszukiwania już podwodne, bez szans na ratunek. ( tu przeciętna ratunkowa różni się od asekuracyjnej tylko kołnierzem (max +20N więcej, tyle daje kołnierz, a wiec prawdziwy wypór 80Nasekuracyjnej=100N ratunkowej - a przyczyna zgonu w wodzie jest niezależna od tego kołnierza) No i statystyka jest nieubłagana. Już na samym początku naszej dyskusji podałem Ci argument z doskonałym pływakiem - który "tylko' popłynął (w Twojej wersji ulubionej) po kurtkę z kluczami. W asekuracyjnej mógłby to zrobić i wrócić. To nie były warunki, że tylko wyłącznie ratunkowa 150 N i czekanie na pomoc.
Pamiętaj, że między stanami normalno pogodowymi a "sztormowymi" jest jeszcze ogromny obszar którego nie zauważasz, a gdzie asekuracyjna się sprawdza doskonale. Są pływania, że kamizelka ta spełnia kilka ról jednocześnie - pozwala na swobodne pływanie, ochronne przed uderzeniami i znacząco poprawia pływalność na wodzie spienioniej - gdzie z uwagi na napowietrzenie wód wyporność ciała spada znacząco (stąd wymóg dużej siły wyporu). - są wody, gdzie z uwagi na ich charakter masz czekać na pomoc, nawet nie przytomny (ratunkowa) a są warunki gdzie zmuszony jesteś działać (ratunkowa ujawnia swoje wady).
Np. w przypadku ww. żołnierzy z uwagi na oporządzenie, kamizelka jest koniecznością by równoważyć siłę wyporu i ciążenia - a nie utrudniać poruszania (do tego asekuracyjna jest projektowana). Np. dochodzi konieczność pływania w ciuchach - choć warunki były "normalne" - tylko ciut chłodniej.

Tak zgadza się - Polacy słabo pływają, brak kultury pływania - w tym brak kultury używania kamizelek, wszelakich + alkohol = krótko mówiąc Polacy ignorują wszystko a sytuacji kryzysowej pretensje mają do wszystkich ale nie do siebie. A dlaczego używać? Bo są dostępne ! Choć wiem, że Ciebie do asekuracyjnej nie przekonam. No i mam nadzieję, że nie trafią się Ci takie warunki:
http://chmurak.pl/pictures/2079214_plywak.jpg
przez McArthur
17 marca 2016, o 10:38
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: Kamizelka. W kamizelce czy bez?

RobertP - dzięki za przytoczenie statystyk Policji!
Poleciałem w lata wcześniejsze. Widoczna poprawa...

2008 - 452
2007 - 479
2006 - 564
2005 - 583
2004 - 564
2003 - 661
2002 - 741
2001 - 675
2000 - 525
1999 - 828
1998 - 892
przez Marshall
18 marca 2016, o 08:11
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: Kamizelka. W kamizelce czy bez?

Wolność to bezpieczeństwo - to fakt - ale w tym czasie mamy:
- duży % wyjazdów z kraju
- rezygnację ludzi z kąpieli na "dzikich plażach" (coraz mniej ich)
- więcej wyjazdów na zagraniczne wakacje
- większa dostępność środków ratunkowych i ich jakość (łatwiej dopasować)
- powstała większa ilość basenów w Polsce,
- większa ilość instruktorów pływania

Tak więc, przelicznik nie jest 1:1 a sprawa poprawy bezpieczeństwa jest znacznie szersza

Ciekawe też to zestawienie:

Rodzaj zbiornika wodnego Liczba %
studnia 122 1,72
rów melioracyjny/przydrożny 231 3,26
torfowisko 27 0,38
kanał 191 2,70
basen kąpielowy 53 0,75
basen przeciwpożarowy 88 1,24
glinianka 240 3,39
staw, sadzawka 902 12,70
staw hodowlany 252 3,56
zalew 579 8,17
jezioro 1700 23,98
rzeka 2283 32,20
morze 258 3,64
inne 164 2,31

Tu inne zestawienie:
Przyczyny utonięc 1999 r.
zabawa dzieci bez opieki - 47
zabawa dzieci w towarzystwie dorosłych - 4
wywrócenie się jednostki pływającej - 78
wypadnięcie za burtę - 33
nieostrożność podczas łowienia ryb - 59
nieostrożność podczas przebywania nad wodą - 103
załamanie się lodu - 15
w trakcie ratowania - 138
brak danych na temat okoliczności - 173

Najczęstsze okoliczności wypadków utonięcia (liczba osób, które utonęły) 2012 :
• kąpiel w miejscu niestrzeżonym, lecz nie zabronionym - 92
• kąpiel w miejscu zabronionym - 49
• kąpiel w miejscu wytyczonym, lecz nie strzeżonym - 8
• kąpiel w miejscu wytyczonym i strzeżonym - 3
• zabawa nad wodą dzieci bez opieki dorosłych - 4
• zabawa nad wodą dzieci w towarzystwie dorosłych - 1
• wywrócenie się jednostki pływającej - 10
• wypadnięcie za burtę - 10
• nieostrożność podczas łowienia ryb - 41
• nieostrożność podczas przebywania nad wodą - 45
• załamanie się lodu podczas zabawy dzieci - 0
• przechodzenie, przejeżdżanie po lodzie - 7
• ratowanie osoby tonącej - 4
• inne okoliczności wypadku - 44
• brak danych - 131

Zwróćcie uwagę na korelację liczby utonięć 99 r. 828 utonięć a w 2012 449 utonięć (jako liczby całkowite) to jak układ 2:1, ale wypadki związane z łódkami, wywrotki i wypadnięcia spadły 5X
Gdy kamizelki nie są obowiązkowe, ludzie chętniej je zakładają.
przez McArthur
18 marca 2016, o 08:52
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: Wodoodporne etui, worki, skrzynki na sprzęt elektroniczn

Nie idźcie w żadne półśrodki [Wodoodporne etui, worki, ] tylko sprawdzony sprzęt :!:

Rozmiar dobierzesz do wielkości twojego smertfona :idea:

Obrazek
przez drawa
18 marca 2016, o 15:46
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: Kamizelka. W kamizelce czy bez?

i przykra konkluzja: ratownicy WOPR są źle szkoleni. (widać to po oczekiwaniach ludzi od tego co powinien potrafić taki ratownik a jak mamy faktycznie).

Typowy kurs ratownika WOPR - to kurs ratowania na basenie, kąpielisku. Nie obejmuje w ogóle zachowania na łodzi. Ba mało jest w ogóle pływania łodziami. Sam przechodziłem te szkolenia i wiem jakie dziury programowe tam są - ale to wyszło po czasie.

1. na wodzie płynącej ratownik winien płynąć pierwszy (przeciętny ratownik WOPR w ogóle nie jest w tym temacie nawet uświadamiany)
1a bo może rozpoznać zagrożenia
1b bo w razie wywrotki poszkodowany płynie w jego kierunku a nie ucieka.
2. ratownik który dostaje pod opiekę osobę winien się skupić na niej (wide brak kamizelki)
2a podjęcie głupiej decyzji promowania do progu (gdzie przewidywanie?)
2b uznanie że skoro płynie z nami ratownik to jest ok (ratownik wcale nie pełnił funkcji ratownika na tym spływie)..
3. na spływach komercyjnych, rekreacyjnych, bardzo często brak "głupiej" rzutki
4. zachowanie osób "pasażerów". - totalny zlew bo "ratownik czuwa". - będę się opalać :D
5. dobre warunku rozleniwiają
6. sztuczne progi to walce do miażdżenia.

A tu, płynięcie na próg i ciągle brak kamizelki, chociaż sytuacja się zmienia a wiadomo że dana osoba nie potrafi w ogóle pływać (dramat takich osób które myślą jak się nie utopić zamiast jak płynąć :( )

Dla osób pływających po WW pełna asekuracja i autoasekuracja to rzecz normalna, bo zdarzenia są częste i powtarzalne i tu ratownictwo kajakowe jest na porządku dziennych - wymuszone charakterem wód.
Problemem znikających pod wodą jest brak możliwości oddychania i problem ze znalezieniem. Wiem, że nic odkrywczego po czasie nie napisałem, ale czasem warto sobie przeanalizować sytuację.
przez McArthur
19 marca 2016, o 08:59
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: Kamizelka. W kamizelce czy bez?

Drawa, tak proste, że aż wielokrotnie ignorowane przez początkujących na wodzie:
http://www.gokajak.com/dane/full/71a54de1dd864dda86828c7cdd1524e8.jpg

Jak kamizelka jest ochroną pasywną to rzutka jest aktywną i winna być przynajmniej jedna na grupę (grupa to NIE zebranie indywidualnych łódek :D - muszą po prostu współpracować ze sobą )
przez McArthur
19 marca 2016, o 09:51
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: Przekop Mierzei Wiślanej

Przekop jest tak potrzebny jak lotnisko w Radomiu :lol:
przez Sikor
21 marca 2016, o 10:19
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: Swędzenie nóg po spływie

Ja na wszelkie terenowe wyprawy mam jedne spodnie - oryginalne amerykańskie spodnie wojskowe w kamuflażu woodland. Materiał RipStop.
Są świetne! Mają wiele zalet: lekkie, zmoczone szybko schną, świetnie oddychają, na tym kamuflażu niespecjalnie widać zabrudzenia, plamy błota, etc. No i jeden z najfajniejszych ficzerów tych spodni (mam też bluzę) - komary nie dają rady przebić swej krwiożerczej trąby przez ten cienki materiał!! :)
Niestety uszkodziłem już je w kilku miejscach nożem, piłą, mają swoje lata. Noszę się z zakupem kolejnych...

Na spływach jednak przy wysokich temperaturach w lecie pływam często w samych gaciach, przykro mi. :)
przez Marshall
5 kwietnia 2016, o 09:39
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: Swędzenie nóg po spływie

A nie chodziłeś na bosaka po pastwisku albo drodze po której przegania się krowy na pastwisko? Myślę po prostu o świerzbie pęcinowym bydła - występuje w różnych okolicach kraju. Krowy w tedy tupią energicznie, jakby chciały strząsnąć coś z racic. Kiedyś po brodzeniu w Liwcu a potem spacerze na bosaka po drodze na pastwisko "złapałem" takie coś. Groźne dla człowieka to nie jest i samo przechodzi po około 2 tygodniach. Dotyczy raczej okolicy cienkiej skóry koło kostek. Z zawodu jestem weterynarzem stąd taka refleksja na temat swędzenia stóp.
Jacek Rybitwa
przez jcsterna
5 kwietnia 2016, o 10:14
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: Sezon rowerowy czas zacząć

I ja wczoraj pokręciłem popołudniu - niby nigdzie a 43 km pękło ;)
Najpierw pojechałem obadać rzekę - mostem północnym na drugą stronę i wałem przy Tarchominie na Ławice Kiełpińskie.
Jest tam wędkarsko ciekawe miejsce - to ujście czystej wody do Wisły z kolektora Czajka. Niestety miejsce bardzo oblegane przez wędkarzy i trudne do łapania na spinning ze względu na masę zaczepów. Ja jeśli łapię tam to tylko nastawiam się na bolenie i wyłącznie prowadzenie po samej powierzchni.
Wczoraj było kilku spinningistów (na pływające woblerki), kilku gruntowców i jeden szpenio łapiący sportowo na długi bat na przepływankę. Przy mnie w ciągu 20 minut wyciągnął 8 płoci ale każda po pół kg. Wszystkie wróciły do wody.
tu opisana miejscówka:
http://www.wedkuje.pl/wedkarstwo,czajka-ujscie-czystej-wody-do-wisly,71092
przez maciekt1000
6 kwietnia 2016, o 10:56
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Canoe skin on frame

Chciałbym przedstawić wam własnoręcznie zaprojektowane i wykonane canoe. Zbudowane z sklejki, drewna sosnowego oraz z nylonu. Zainspirowany zostałem przez pokaz Marcina Bobera* na targach BOATEX 2016 „Jak zbudować canoe w 4 dni w technologii Skin on Frame". Na tym forum jego nick: Mbober1 Po powrocie do domu z targów usiadłem przed komputerem. Przeglądałem zdjęcia, plany kanadyjek. Doszedłem do wniosku, że z moimi zdolnościami manualnymi, dam radę samemu zbudować kanu. Po długim planowaniu i rysowaniu szkiców przeszedłem do realizacji w małej ciemnej piwnicy.

W trakcie łączenia wręg z wzdłużnikami pojawiały się problemy. W następstwie musiałem przerobić wręgi. Wzdłużniki to kantówki sosnowe. Były niestety zbyt suche. Musiałem je moczyć aby dały radę się wygiąć. Mocowanie elementów drewnianych za pomocą wiązania Y. Starałem się nie używać kleju. jedynie przy stewach jest użyty wikol. Z każdą dołożonym wzdłużnikiem szkielet stawał się sztywniejszy. Po związaniu szkieletu, przyszedł czas na impregnacje drewna.
Materiał jakim jest obszyte kanu to nylon 420d. Niestety materiał dosyć oporny w obszywaniu i naciąganiu. Zostałem zmuszony do nałożenia w czterech miejscach nałożenia na siebie nylonu. Nie wygląda może to estetycznie, ale nie przeszkadza gdyż jest to nad taflą wody. Nylon, który zakupiłem nie jest podatny na rozciąganie, brakuje mu elastyczności. Nawet potraktowanie go wyższą temperaturą nie dało zadowalającego efektu kurczenia sie.

Proszę nie krytykować mnie :? za złączenie materiału na stewach, próbowałem kilku sposobów. Szukałem rozwiazania, które będzie wodoszczelne. Jak się okazało po wodowaniu i pokonaniu pierwszych kilkuset metrów oby dwa rozwiązania są efektywne. Mam nawet pomysł jak to zakryć.

Przeniesienie wizji na papier, z papieru do realizacji nie jest takie łatwe. Dopiero podczas prac byłem w stanie zauważyć błędy zawarte w moich szkicach i planach. Zmagałem się z wieloma problemami, wiele udało mi się pozytywnie rozwiązać. Mojemu kanu daleko jeszcze do kanu Marcina. Ogólnie jestem zadowolony z mojego canoe. Mam już kolejne pomysły na inne pływadła wykonane podobną metodą.

długość: 4. m
szerokość w najszerszym miejscu: 0.8 m
waga: około 22 kg

https://lh3.googleusercontent.com/rk_75x0PFbSnODVgp_BvrXqMy_mBdH2wXX7AB9oUcW5dwssZhJT6o-QYEDkhLJDHZi_86ngkRPk5ljiL0wsfQl7lLmzfA_kpuPKT-jLDItT4T-IMQOUiapWQDnsvO7YhLEJlX7calVeolSXw9BdwusRCEE51W562fmajCUZy0HdZup5ISNPC6jNv0MwpmS4RrPjn2oQZqIW2z42iEc_VAIdTCRRDDxA_HfC-ypnVGiUULyQT5y-YHsa6CR61acbjrUtP2qYp2D7_L1Y-DWDbZfNKyO7vjqagpXCPINaYQWRU3g2ne4YE5LYQkvDb5pgTWSdu1YNpuy7S0lKdQZA0I12VUh4uk758ngYjriKna7lHGYTgsasQEPzXAJgNiZkLixkLWK4aeqb44Ft5NL1EkNWK7ZkLm2ER8ZpLsnYLWTb11FW3GY-3qPt5AF6BInHWvc9f3OASpctPd29uuXA5vhUORYDNK0YF8uJ_4EkLrZDxzRipa18lWEUmb6R58joLYL2X6CcNH3kkmtH_vqhyIcO5EAkDUFaGvTVUQP0VqHZ27xrkiyo_-iJ9qm1x7LV3U_0=w1170-h658-no

https://lh3.googleusercontent.com/leJx_4hdSMiFyKPdaFqpMaxi_-D2IZA_viH7t0W-dQ0PVU9rQQo_ihPWag0t4urcrEFwUncILJCpKhodoyZ-uEupkbgTF83JqGg143cFBvN3JTLf-Wj1m_By0HCpmfz551_y2AyS8ixKh66Hz43QqWqXlhJuzThkffpxKv3yq7_Mh2LQ2H2KQe4kV1AjRVbtDzBax1imfTmskNQKnHue7AZTDFiUpirDpuustGIe_98H5SaItLr3CcW0UdXxdWdaKh_5uMkkeb1eY60wIbK-JK8PGAi1Vc-oImgHgF-Zum_VFK90kM_1XUJ2vtYRPGLm8U10x3di8yXx-NxqoZi7v0JaX3dic10Gce667jsrg7aHeB_nnZDPH9uzu3n2t3Ja1qD3wf5NlupqxUK2MAHp2UOTJBzYexniOROs164n8HaNhOBIYuCFQvqbqv4SzSPHN0bVintPNZXGuBgK7P_BvM0SJ0Nkm096xTWIj758AtCJ272BI_75aqLb3c5t_g0tCW0091toGu0t2wyeOdTCDeirCPFZTy4zNwgU2KuM49AXBUCUBeDGr4fyd_5OB59-K_o=w1170-h658-no

https://lh3.googleusercontent.com/3FRiQsjq4QS4uUI6F5pGwoLmj6H2uVbNYwyhumyShzD9qmfI6sKDd0J1ORhm3xCLIO8W5MYsO-TODlO9wqKYNW8-OuFZKi6nQgO8Euu578IpPsGXyp0BCSQM4T12blQHPmjpY6UXfrxal8IpCXSRxnCGy_2DK3msbHdOZJhjfljPJyrAn0JMc7YUajviEtPmURyi0kEx2Pkp7TcOa0HtaXk9gixn7ThnG_0ceHqGdbBrscXVM9DoEQCWPCE6aO5BtZmrxZWOk8m0RFVyV2hNGOv3uQsxrQwbRTxB9oRAcJpBP3sDfuLLRI2_ZOr0pImXgJtxM5Ff52v-ni6YnwOnt6ixuXjwyIJ8v4KiOaACI9jqDGCm3s0lxs0Ih2LPdhrPqWBORFgPso5pvvJ4BQ7OOcDOM49hkUZXVeUc-IXh-4-sb2TLTaDdrTkCk_DTFSfiADW6Ew1xeptphTt_OtIXRqE3_fJRpYi3sKWuXNqqhowMXJQ2fzRazQFOUG9dB182d2KOFOhzdMYneY_BEMdVKpby2C_Im6Q0POuBpzp-tR1T0_5CXX2DAN1O28ggljPNI7I=w1170-h658-no

https://lh3.googleusercontent.com/J8dbWTShF0gj2cT__J8QzoF09VHbUUrEgJQnUpctNtmqtGMEzOQ2oXT7RvhuS0YU4HHrQ8R6QnpNhKvUbglCxkHmLrsKIHt97xZ33Ki6zyHcBVHqz-nDATUzXBCDmhX3iHP0o67qg18yBAf5hFgF8sB5VPkmWLozTsiTCp_FFhrItfeEFGm22bITVQt-AEKONx6rEL8FRdLkngv0-QfI4n464eF1MLRL8qq4g5i9Os37ecxuwNXuTOJZ7j82v43C7u6O_w7rzOFzFGs5mks3xl4bnzg6JdIm-rPVwnH3eSyR9Zgw4SgremJsjAUbiJuhjMgQmBE12sXK2epB4DZc9ySQh6TXhPElCxV1Y29T2Zs_XebrmlnJ3f4e3u8V-1lwhtpqDowX6b_D8ctp6IfWnKtzY3N8JAykBz4HD8CuQA3yGIOPjGfToQzBUbzKjtnOm5Eh-xIW8s5KhMLyKhhQa_WP6PjKFoNNX2b92Ia4T2gupOQCpuuCcYjfVfYGbU4bBRsp2gnf1WCeNghGf2S3ZqUfV-cqW_jhV3BxX6lTYTQpTKxCJ68SqJsWRLq5N6JK-rI=w1170-h658-no

https://lh3.googleusercontent.com/wpkbQVCh4icW8Za8e-URHNsx4dYe8VQrYLi2o485kdczyvKgR2dTwnCEUyeeHthUi7oEQE48lWzpyc6YgOeSt-hOOt6Hi1eJsaVSPpCG525ye24S1UaLVMukanpSBvw6x1U2S7vDi5xlltSnczbOS2dRN9npQkPr2TCssO8zMHeMaDpk0RVaqy7iPzzJIGifLo713HmH_MoX61-0OCgHl5pW6gKYhIS2B4iTrX1nWXKyLNUzt1elFz5EpUBDOQuw_Mzlm55OtLzdnVRRdevlZMkQVw47QHvXGhaNH5diGpUveRfgSWTY5Ht-ACoMS5khX5YDLlegWpS4YflbANRYLzYj0NbmzZRpj8ED5MK6Iq48E-iiTzt4lupFsF55MfnnGfel4sd8R6EDvLXBSJpVv8b2vTSBccK6QXFL0tL7-Sx3z0Kaz6U85c4f3JEIKviti8UkfLBxnYE_TGGa8tEHQIKKIisbWzJTp-SD36_9-hbDjXYL4iU8P4K6DxDq8RzShEmTD067uWKAOoIYVce2Z8hKHeZwlQ-mKil9RMQmNYIHmh2kziVnZo7PYoquVpvgxFI=w1170-h658-no

https://lh3.googleusercontent.com/2gVOCZYkFnp2w059AyaHMN_GPsOMmPkjHhyFmwoq-IZ-aAxN1er_0tH5j96yiHIJHZ5SHW6v9OGjKj6AS7hqOTqKeMNEkEn6Z1DH8oHf7fS0KuGOEQcqK13Emj26Jwm2nt7XMu0oMZKLkO2rwUOj90fUQ3wnppPNbDjh1sXMXDm4TCzyVqncYJAmUrhEH5glEECgqzBd9Ir3zUeiSc3kTQimat_s-7ai3DEO6dDjIsa7DehAgjHTvlzbStGs0icgQxli5z1rhHzOp1cXVDi0c356O-LmALiwCHT4lT28nPtmncBNYz8RKd9iO3e2MYm25vsFXKr9NP35e2Yttvd83GbwdIfOTGQJ8kl1wLh_o0eiocDVWExpiiiNkrJCB3k_hBID7GkUfg0EoTcqJ4_O7_Nmu-y0UIwBR3P_rozihkd6y99IRkdisIVUMN6Ft4wSaqva9wfN4rdHeYBRgJugFaVWN1k532SEuQlbIqiiqLMNrA7emoLu8JAJvVv295h3WQfpZnLNX-libuWVKDA_uJ-hIGqjE6jrtYvcWhb-sBNz36RNCmwm877L_yd2RYAcZ6k=w1170-h658-no

https://lh3.googleusercontent.com/x6yCInM_jVGGNht-ekRIj3QjgszdYUEaiCkHIjVB5ryA8eXq16OW6GkxX6QdycoEkJkgPN-Ikq-dW_GUxUvhEKSwPw5XIcj-z25TnhjQ8fvHiYqlyV4TiBcOtpKQAn56rGMjw5xltdugQYapnxc9GXgxKahnhwoXWM78NvPDXtVh_iwxehv3ygUzmFgO-P-FfkVx9aw0mU00ik90rlIfQNjQzFyGv8XdOQ6BMtR9uyue1z5L3MsUCpN-PtJ20st8wrNhTFq3yms40rHC6v0Mjd58Tf_RcyXUw-skPiI9aJhoNTTAYM7gn2ClSnIq7hjeDi7ZcHU-0cFQ7oFfS0iDHh9BjCZpXniITTuFKRpnwIS2byaGA9btstVhptdclbc-zqfbo3jDWi35UnWe0TO2EG_LlE0-rl3_Et0GMpbeCUPmJsANq3WzFBxP8aUy5mK-oGV3boUKSXMZjw7kJCpJGwTJzRyFuD_LoY7JBmEwfLawncFpIOS8OSUdPigGO9m9WWBAXxw7IM2fuX084vgL2gX-maKnjMEMusHP-p7WqfuIV7WA3ThcILSIKOzu7KDOc_c=w1170-h658-no

https://lh3.googleusercontent.com/p5v4k3U5H4yN5uq3n48yTT6klb8t3cETEzSvl0q4wKbixiOR0Bj2kkoy0LEIJ0hhUFJJNTQoYirfPZA0dwFZYBuLMxOtLMTGtonEKakhbsFIzhuIBD2b62ic9Zfog-Et3PNTmW0c9GZ_CPYE-v1sqql4bfieyAiCQl8r4mm5rdiNOlChjtwjZ7kdxUdgFKJKVlbyWmN8at8taFOJBno4A3Tyn01ergTT0y5YTj1VE43hT4BK2NGMOYeXTiK1vdIiQSZQQee9D2l0X5JNkG_fap_GGgoKH5f02Zx0RtVhsmevG017yiJfJcT6w28pxAiJIyMK5OxnBJ-AZTS2-ADxiytvkRX7iyr297zRJLkuZAWED4MznP-rjfkL0yw9cKYfRm6qbK0w9LU73_y4RkGoZAnvik4bOEzp9kWC5X-hXlXstg4oOopUWQaPEAMQTix0KGWxcZW7yzoSHRmx98QdyFN57GrmtfgMt-FRzjHQeOIE9czfzMphDWqUwJmo5ig64w-bbQnyvWk0vcPIUTrfTRTCBv_hxx-3-vAj8c-vRpKm2Tgi34GWH-7raGLUxq71kcA=w1170-h658-no

https://lh3.googleusercontent.com/wba5eXrVNfxsaowtw8wvVZux8-SE94B7PJWJ52RCRUk0P3LZ98y749xy7_rTcxLkkPCZ1udDoOWSdB0Aev4-lVMY6SyFoqltceJDIpS0ATtukcGxM9_7MXDR5ClaigzG5lyMQVF4icO1lHni2z7lNQDYP63z2BI4ngpFPa12ZYFnCFSWZLLoOWTmk7-rNx5e5EYnVgxs1OpS8L-Uw2cTcYlKSFn05V5gMyd4naVDSsz_FiYsQ2hZI6fKpaidIQJAXcmM1OwL5OgDJubgf-ymVXMp2AX5Zwq7Q1FFIzveu0yapkPfuN2OoGFY_R7CrKMzYkgjKSanbCCx_nrIwYR3XRzAgCx09LNR6hOCiI0O-Oqc35Xqz67NmVvOkBP0QKO1Pg7HM065ry7XAsZs6dmHvrQrX9qWlAMrUCpGhXiYqJ-qRtiqBtducCeHczF674apT6-cF72eEWVymMcOodOElY1RogK9328tkUZh86oPIoTf2R0sqszPyPK1ZQFuIPggBDptd3dfAIEhc8NSfWYj5m-jQI5BpB4jZIvPLCCocm27UQgY01Y14AexLYLfN4wGOlI=w1170-h658-no

https://lh3.googleusercontent.com/QWnFLa6jAM9GatlrIhR8AhLN6j1QzUZXPEMWZEJRUCi5eH9fBKP-JZzsjC9L0cbyRu-nACCy3pZO-zkVFVDMl9E0KDY7uwhVXcm3LoyQbG5eFf4LxJC1EP6sFirVf3uTqa-_tDRwXH02to48-GVZ33gWL1izdpxpLWSU9940Gx7oVYNhzqHrqTuJj5OhespeGW0ys_jvCLpSHJCck5JX65G6QT_dZDWY3UK72NgSTzkkNW_sV-l7wdYYl2PgPWnXcGEEq0Gp2mkltEW6aBfhOMes5FgWy7b6ysBCUmBBukg2ZxBMv0AjFVJOQoEQftiwU-02KKHteON6p14VVMckIpHDpRYHlcZMJlZyXKFgDDRph3ihGjMJhUo3g9crhf9mVhKliMlug4acvlQ6ihD7-dws5TVLpcpKdUPidAtnZxyrkf9cZDYEkdWMMQ5JMaplnIzLwVjQafM2EaUPkRU8MLAKs1SqyZUvuBz7fIhPDr7KYhvwK2uYbj37a7Rr1rblIH6pBombcD3rcgHHN45mf-qpgUBix5ZsINg7ge7tiUlQ9zQ6WxpjFEnQeS2k46zxp3M=w1170-h658-no

https://lh3.googleusercontent.com/BKSqpzD3EPVONg_WZ4Kvb_wYSJcEzOvU53e64csc0193kJ6R9v15t-T8gWBGlSPtFBWCp4eqHO_EuuJMsnn8WRK1rg9mqP1I506R3NhCVdxLxv7Q-Xb8J-mfsaYMolktW9v-KW_k8KYkBbyoSeRiG9OgKSul3-929un4U7KWa40xKA9SSAZ2nsskro5UEx2zlU9OVqYErkSyVzNSXZ4TOvH-R789gAEOocSC1jLhYO5vMc5bWRTVidF4j80A9IanLzkUVwZahjSM9HwCTE5E1yB1HoMSBWmi8aDcoIxrDHHrRHtpoWeqvL6hxVlOwjigxbEEU3FX0sPVzueV7q49yF6_1XSz7xsvG0Z_qY6ruN3UVJpfD2yH0kT5jeDXWENSOdWHqkQAWjoNNUttr7gEQf-mh7Uc84GvhgnsPM7D_uEnQQXHJo4NgzkMLOkjwqk82U4w1HFYpAuhLmoW6wkxLVz78y2SBSb8TGh9yRljpOdwbmhLFLipDvUxw3PSG5cuhuu3s2hk3BOfXgFTHJBHudF84F_yfZN3nnEnKR4EUa4FbAZ8qSSuCjgZExrZCAIA7MM=w1170-h658-no

https://lh3.googleusercontent.com/97hmDcc7O2llf0LQBEDGeSuBjvgizkUEnmuXAuEHCiFRkr-fyx87GDw3WsutpANNavW4OqKtCS14cOigqTjlLK_mZN09v8BPUVd3izIVXC-Glg0RVdRCWZAnoM_EBG0njkG-PVqLyub8dkFlOastjFIfe-zlFzPHFv3i5qnrIIvSuABRUcko_YE93N2Wa5odUIkjgwkRG5OSnt7D3WNr93FScA2vZHgYGMFepOCvmOCmBOHKy1aaVcU3XFafOFl0uI_iLThwOUGLuKu0SL6Xf_0CPlpU5sq1SZ6unOZmSPYRx7UpK-vvMjL1bgQoLrla_YSSDbnFEQUkxH4DACgrbkYW62Y-vYSauNd8kiCpxeGBpWW0FuX2vxnonjAzWwYxW_6S23--vUiWhGGrwS2SxpNR7cYOxAUpDUSQgKgY2botzHrBzNFrGRCSdA_HHzXs9wOm3VvkpvC0TptJJiA-7JCVcSFRscjz5L-ZSRH9kClc2RNWaE77tsruxnbObmCSkEUuggj5AT01VS3GIlJLNSCylMCmGmruy7i3i_E0JvWqWyZOHXAIZuqgtXsFpMH5TLQ=w1170-h658-no

* ewentualnie przepraszam za nieprawidłową odmianę nazwiska
przez Michał100
18 kwietnia 2016, o 23:04
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

24.04.2016 Kajakiem przez Lublin (Bystrzyca)

Jak co roku w Lublinie na przełomie kwietnia i maja organizowany jest Sezon Lublin. To cykl bezpłatnych imprez dla mieszkańców miasta, służących promocji miasta i regionu (pokazy zdjęć i prelekcje, spacery krajoznawcze, warsztaty kuchni regionalnej i inne). W ramach Sezonu Lublin zaprzyjaźniona firma kajakowa znad Zalewu (Szymek, z którym byłam na Lubaczówce i Szkle) organizuje również spływy. W tym roku postanowiłam dołączyć do spływu "Kajakiem przez miasto". Bystrzyca jest mi znana z odcinka Osmolice - Zalew Zemborzycki, ale jak dotąd nie miałam okazji płynąć przez Lublin. Zatem szybka decyzja i rano w niedzielę stawiłam się na starcie przy tamie nad Zalewem. I pierwsze zaskoczenie - pomimo raczej niesprzyjającej pogody (poranne opady deszczu, zachmurzenie i dość niska temperatura), pojawia się w sumie 14 osób (7 kajaków). Miałam płynąć "jedynką", ale jedna osoba nie ma pary, więc bez problemu zabieram ją "do siebie". Ponieważ jest to osoba "zielona", sadzam ją z przodu i biorę na siebie wiosłowanie i sterowanie.
Wreszcie mam okazję zobaczyć miasto niejako "od dołu". Początkowo płyniemy wzdłuż ulicy Nałkowskich oraz Romera (po prawej stronie) i ścieżki rowerowej (po lewej stronie rzeki). Nad rzeką przerzucone są liczne mostki.

https://lh3.googleusercontent.com/-f9BzduFzL08/Vx72uIRtozI/AAAAAAAARi0/eTXFhxS-7zso3vwfFyQZPz7R0GeaUIBDwCCo/s912/DSCF5072b.jpg

Kaczki przyzwyczajone do ludzi pozują do zdjęcia.

https://lh3.googleusercontent.com/-aADVEg_A_eY/Vx72uDGjYRI/AAAAAAAARi0/jf7WJlWlpf4eprbLQY_aCdPLXH6TakGSACCo/s912/DSCF5074.jpg

Ja tu chyba nigdy nie byłam "na lądzie"!

https://lh3.googleusercontent.com/-f5NVH4tzLVY/Vx72umx7FzI/AAAAAAAARi0/1sDsjlbnjjUHH4bser2m-BKMpKFhGQPoACCo/s912/DSCF5075.jpg

https://lh3.googleusercontent.com/-YU0zqKGKum8/Vx72vKzATNI/AAAAAAAARi0/-_ddP9BkRS88FLXJ8mls1dRrj_vJUGO6wCCo/s912/DSCF5083.jpg

Mogłabym tu mieszkać, zdecydowanie.

https://lh3.googleusercontent.com/-h5etaVyi9H8/Vx72wDzSgTI/AAAAAAAARi0/3g9e_dqVijgzBct-vVHkPXTr_9zUVs6ZgCCo/s912/DSCF5084.jpg

Ławeczka przy ścieżce rowerowej.

https://lh3.googleusercontent.com/-AcPBsR9D8gQ/Vx72wLxrWjI/AAAAAAAARi0/lL5fRcfhFF0xXnDXJalphd-zv136NQhXwCCo/s912/DSCF5086.jpg

Okoliczności wiosennej przyrody.

https://lh3.googleusercontent.com/-ycOxLtxSS5E/Vx72xvWc8UI/AAAAAAAARi0/nr0RvYXPkBI-F92FLiLZF1PbP8r4aeNeACCo/s912/DSCF5088.jpg

Rzeka płynie tu swoim naturalnym korytem, ale na wodzie oprócz kilku zalegających niewielkich gałęzi nic właściwie się nie dzieje, dzięki czemu można dać się ponieść nurtowi i mieć wszystko gdzieś.

https://lh3.googleusercontent.com/-M29QDicCc_0/Vx72zvHkItI/AAAAAAAARjQ/-N8L5H1kMvYVCtPy7n3hHiUomgjd_CKKgCCo/s912/DSCF5090.jpg

Jest ładnie, zielono, pomimo braku słońca na wodzie jest dość ciepło.

https://lh3.googleusercontent.com/-YjiEYVRVhWQ/Vx72zj4YAUI/AAAAAAAARjQ/puMjTRQhkIktilh09ms5rqltyMca6uBrQCCo/s912/DSCF5092.jpg

Warto ruszyć trochę wiosłem, bo doganiają nas pozostałe jednostki, w tym moje koleżanki z klubu pieszego.

https://lh3.googleusercontent.com/-KvplRiYUqfU/Vx72ymPAkXI/AAAAAAAARjQ/bCpxLWo61JgOtXgfxYwkc0LklyYareqMQCCo/s912/DSCF5095.jpg

Osiedle Nałkowskich. I włącza mi się częsty tryb rozważań: ile tu ludzi, co robią, oglądają telewizję? odsypiają tydzień pracy? chorują? planują wakacje? malują mieszkanie? może przeżywają wielką radość albo tragedię? To nasz świat, świat ludzi, niby ważny, a z perspektywy kosmosu jest tylko malutką pomarańczą na wielkiej owocowej tacy (Stachura).

https://lh3.googleusercontent.com/-7vAnVXvbtaY/Vx720wM4HZI/AAAAAAAARjQ/YWXG2P2Mzl48iU8Vqk1_UI-CM4HKr41qgCCo/s912/DSCF5103.jpg

I zbliżamy się do mostu kolejowego, przed którym tabliczka informuje o bystrzejszym nurcie.

https://lh3.googleusercontent.com/-3SCBgIrJHKc/Vx721etZrqI/AAAAAAAARjQ/jLrcph54GDEdgnP71VGBz2TaAhfT3Tb_gCCo/s912/DSCF5104.jpg

https://lh3.googleusercontent.com/-qyf1I5TuIkM/Vx721xcXayI/AAAAAAAARjQ/Vq0U09P774QtOGCKf1Fn9M0BFAdnLH_ZgCCo/s912/DSCF5105.jpg

https://lh3.googleusercontent.com/-YjOHcdBC1Ho/Vx722jD8yQI/AAAAAAAARjE/Mh7SmLeYQtk2PXJNtmZNYciXcfZiiqfpACCo/s912/DSCF5106.jpg

Faktycznie, słusznie, bo mamy niewielki odcinek rollercoaster, co dla początkujących jest fajną atrakcją. Oglądam się do tyłu - następny kajak radzi sobie świetnie. Płyniemy dalej. To chyba budynek prywatnego przedszkola "Lubelskie skrzaty"?

https://lh3.googleusercontent.com/-x9HALkof2N4/Vx7223Ys-LI/AAAAAAAARjE/LibGBdJailIG_ON4_Ivfh3u1tNGktFbtQCCo/s912/DSCF5107.jpg

Jest bardzo malowniczo.

https://lh3.googleusercontent.com/-3Odlq6gc8sw/Vx723s3SyaI/AAAAAAAARjE/EhiGPDJyG2YHVmXrQGdlYuVNR2lVGmVTQCCo/s912/DSCF5108.jpg

Wyłaniają się bloki na Nadbystrzyckiej.

https://lh3.googleusercontent.com/-lEPVV1crSIs/Vx73KCv9PaI/AAAAAAAARjQ/kzVu7yb8WVUwxDLerN1TbwIGaC3EUAmBACCo/s912/DSCF5109.jpg

https://lh3.googleusercontent.com/-RQKoc3svnkA/Vx724O4gvUI/AAAAAAAARjE/EBK-ztb7ZKourdofp4PMfdK_kEzT1h9KwCCo/s912/DSCF5113.jpg

To chyba przystanek przy Janowskiej.

https://lh3.googleusercontent.com/-9lhtLWpG4VA/Vx724hRaKbI/AAAAAAAARjE/u6tzCPEkq6gaMlsOo88NdmV5YJJkJhcUQCCo/s912/DSCF5114.jpg

Zaczyna się bardzo zielony odcinek, co pozwala mi sądzić, że po prawej miniemy zaraz Lubelski Klub Jeździecki.

https://lh3.googleusercontent.com/-4Ds-0_sUgMg/Vx725BdwuII/AAAAAAAARjE/lxt5dY57bNonTXg_JUJaT9XiFyyNkYd8ACCo/s912/DSCF5115.jpg

https://lh3.googleusercontent.com/-9I7vit67Icw/Vx725_QqrXI/AAAAAAAARjE/Fh8uzkTr_Ak4oDIH9xI0pmABSM6iLiinwCCo/s912/DSCF5118.jpg

Za stadniną wpływamy już w uregulowaną część rzeki. Chyba wkrótce będzie padać, bo przed kajakiem latają nam jerzyki zwyczajne ( Apus apus ).

https://lh3.googleusercontent.com/-9vP4XTXfxuw/Vx727DjksNI/AAAAAAAARjE/jjZexeLEmasac9sulD_qk9XZPHuQTPQ6gCCo/s912/DSCF5122.jpg

Znów jerzyki.

https://lh3.googleusercontent.com/-LeGzPH9CaGs/Vx727oGFo3I/AAAAAAAARjE/FqNxxD_Z5AMBzj2BGFaWYVyWt6CiELXsACCo/s912/DSCF5125.jpg

Mijamy tereny dawnej cukrowni, zbliżamy się do stadionu Arena Lublin...

https://lh3.googleusercontent.com/-Yhcut2Cb6L0/Vx728MNNO3I/AAAAAAAARjE/Z86DCUbTnSgAYV5Mcr8gstIP-r_5D7c8wCCo/s912/DSCF5127.jpg

https://lh3.googleusercontent.com/-XOCNVWoJgIo/Vx728Tz2_-I/AAAAAAAARjE/O5dXH0nWFLYT78viO7aQiuqhEzq3crdqACCo/s912/DSCF5128.jpg

...co oznacza, że zaraz czeka nas wysiadka z kajaka i przenoska przy jazie. To tu:

https://lh3.googleusercontent.com/-cfuDxh8sr2Q/Vx728894SvI/AAAAAAAARjE/N1Uh4etsgA8sCgCq2vIshU_Ek4l6fIzjwCCo/s912/DSCF5129.jpg

Niski stan wody, pomost dość wysoko - trzeba sobie pomagać.

https://lh3.googleusercontent.com/-w4UXhM344ms/Vx729_zydKI/AAAAAAAARjE/bH7_ktZgzd4GyB69AgPlLU2DkG5BixPjgCCo/s912/DSCF5132.jpg

Kurczę, ładnie się ten stadion prezentuje.

https://lh3.googleusercontent.com/-Pe8Ml5w-SpE/Vx72-NKcyrI/AAAAAAAARjE/EIcptE4caxUDKbrUI3_4C_5jhnR5c1pRACCo/s800/DSCF5133.jpg

Wnosimy kajak po schodkach do góry, kilka metrów niesienia, kilka ciągnięcia po trawie i można znów schodzić na wodę.

https://lh3.googleusercontent.com/-RaQ622W2PEc/Vx72--PZ0XI/AAAAAAAARjE/dKX_yukcik09HYBjWyUhMFpgn7nv4t6lwCCo/s912/DSCF5137.jpg

https://lh3.googleusercontent.com/-gHXu4St8Oo4/Vx72-n55NkI/AAAAAAAARjE/kxFOF_-zW_4joD6IfeSTqhFil2NYKRTgACCo/s912/DSCF5135.jpg

Tu spoczywa bożonarodzeniowa choinka.

https://lh3.googleusercontent.com/-C6rGW0cW73Y/Vx72_7bPVvI/AAAAAAAARjM/vpVQfi0P6C0AlGr95UOZwAMXznpsOqrHgCCo/s912/DSCF5141.jpg

Jest naprawdę ładnie.

https://lh3.googleusercontent.com/-tD07QsRHLqM/Vx73AUNRoJI/AAAAAAAARjM/J3OjAglSnG0JL1m7tIyFovXgwJcx2u4YQCCo/s912/DSCF5142.jpg

W tym miejscu powstanie most. Ulica Muzyczna połączy ulice Stadionową i Głęboką.

https://lh3.googleusercontent.com/-THH1ZpDCiy0/Vx73A-J9PZI/AAAAAAAARjM/7jdyfoSbXvUu6yZdglCNvH_M9AOAXPujQCCo/s912/DSCF5143.jpg

Jego ukończenie planowane jest na maj 2017 roku.

https://lh3.googleusercontent.com/-YV9YM-7IZG4/Vx73CDRP88I/AAAAAAAARjM/g_jGKlj8oDcoC2yyzYribJ91-Zcc1D9BQCCo/s912/DSCF5145.jpg

Po prawej stronie zaczyna się Park Ludowy, a więc coraz bliżej mety.

https://lh3.googleusercontent.com/-SxwFHfkVTFI/Vx73B6e9d9I/AAAAAAAARjM/ROuKPcar0vwGn2SRD_BVarHz-cQy1ElBQCCo/s912/DSCF5146.jpg

Tu już most na alei Piłsudskiego, jeżdżę nim zazwyczaj do pracy (trolejbusem) i patrzę na rzekę. Tym razem patrzę do góry na most.

https://lh3.googleusercontent.com/-7a3lIIz2MKw/Vx73Cp-0ogI/AAAAAAAARjM/hNtThMtK93M1Pb5hEcaeOAXhz6wka9wLgCCo/s912/DSCF5147.jpg

Zaraz za mostem po prawej stronie mijamy tereny stadionu RKS Motor.

https://lh3.googleusercontent.com/-R1bC2Z3WeXA/Vx73DuUL4KI/AAAAAAAARjM/cl4Lj9YnVmEFt7udkD1oa5s5m2th3gfYACCo/s912/DSCF5149.jpg

I w oddali widać już budynki przy rondzie Lubelskiego Lipca oraz wieżę kościoła popularnie nazywanego przez lublinian "Ave". (Na wieży kościoła przez kilkadziesiąt lat, od lat 70., widniał neonowy napis AVE, który wyróżniał go spośród innych obiektów sakralnych miasta. Został ściągnięty w 2005 r podczas remontu i już nie powrócił, osobiście bardzo żałuję!).

https://lh3.googleusercontent.com/-812wmzqxV5c/Vx73DxfXuyI/AAAAAAAARjM/pJpyAiKL2E85jriVQAsOlLCwF2cdmPc_gCCo/s912/DSCF5150.jpg

A przed nami galeria Gala ("Dom i wnętrze"), drogo, nie chodzę, ale mijam codziennie jadąc do i z pracy. W górnej części zdjęcia po prawej stronie samolot, który pewnie wystartował w Świdniku.

https://lh3.googleusercontent.com/-Kj0qaMH7wtk/Vx73ESpTR3I/AAAAAAAARjM/EizJr5orWfEaVjnbzGqTqz6RvD-qds79gCCo/s912/DSCF5151.jpg

Tu wersja zbliżona:

https://lh3.googleusercontent.com/-7PZTEob5Dkc/Vx73EZ33qKI/AAAAAAAARjM/BeYFbWuoe0MKAD7VpOhwH10PQplw6Z0fwCCo/s912/DSCF5152.jpg

I kolejny most - im. Mariana Lutosławskiego (ul. Zamojska), był jednym z pierwszych żelbetowych mostów na terenie południowo-wschodniej Polski. Po generalnym remoncie w 2011 służy pieszym i rowerzystom, a w okresie letnim staje się Mostem Kultury - odbywają się tu potańcówki z muzyką lat 60. i 70. i liczne imprezy kulturalne. Tak to wygląda latem, zdjęcie z netu: https://d-nm.ppstatic.pl/k/r/72/68/51c961518ab65_o.jpg?1420066800

a tak wyglądał z kajaka:

https://lh3.googleusercontent.com/-ZFE0RFZy_XE/Vx73E1UqmeI/AAAAAAAARjM/pxSk_Wu0l30OMOa22cJNOzcSbGaGczhxACCo/s912/DSCF5154.jpg

https://lh3.googleusercontent.com/-D_1yR5zWjHU/Vx73FlGIcLI/AAAAAAAARjM/M9JR-gUqlM8DHd1CozlSIH6LTd7W6BspACCo/s912/DSCF5158.jpg

Zaraz za nim mijamy kolejny most na alei Unii Lubelskiej. Jak się spóźnię na trolejbus, to jadę tędy autobusem.

https://lh3.googleusercontent.com/-NLYC5qRT9SU/Vx73GEQxbbI/AAAAAAAARjM/RmkKWs4MFR4Z8a6M0NlJi3XXW9xTQ6VRwCCo/s912/DSCF5159.jpg

Zaraz za Galą do Bystrzycy wpływa Czerniejówka.

https://lh3.googleusercontent.com/-indzIPdlTpY/Vx73GdCOt-I/AAAAAAAARjM/nOUjF4XaI1ko7QzMpSvJapSucpMYu5kaACCo/s912/DSCF5160.jpg

Za plecami ostatni mostek na dzisiejszej trasie.

https://lh3.googleusercontent.com/-tfFFwyve43E/Vx73GzxgUJI/AAAAAAAARjM/eP-ecYXvOoc7lsp8RYCBbZzqe7bLIA8swCCo/s912/DSCF5162.jpg

A przed nami meta, czyli pomost przed sztucznym progiem, który trzeba obnieść, jeśli płynie się dalej. Ale my już kończymy.

https://lh3.googleusercontent.com/-N-dT1DesnJs/Vx73HOKvCUI/AAAAAAAARjM/Yz977503RR0w7vg5eKmPygWLSb7TZdcTACCo/s912/DSCF5163.jpg

Spływ bardzo udany, przepłynęliśmy ok. 7 km (Holux został w domu wpięty do gniazdka, więc policzyłam sobie na Google...). Po wyjściu z kajaków i wciągnięciu ich na bulwar chwilę czekaliśmy na organizatora spływu i rozeszliśmy się do domów. Ja nawet dosłownie, bo meta wypadła akurat w mojej dzielnicy Bronowice (w skrócie Bronks).

Wszystkie zdjęcia tutaj: https://picasaweb.google.com/113521945734417858050/6277726197790365041# Jakość fot jest, jaka jest, ale ze względu na pogodę wzięłam tylko mały wodoodporny aparat, który mnie coraz bardziej irytuje.
przez Maga
26 kwietnia 2016, o 11:03
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

22.04.2016. Bzura

Na zaproszenie Orzecha, Czołg i ja przyjechaliśmy nad Bzurę na trzydniowy spływ. Ruszyliśmy w piątek na trasę o długości ok. 85,6 km od Soboty do Kamionu.

https://lh5.googleusercontent.com/-yXuED51yKFg/Vx3woAGkI3I/AAAAAAAANbc/FQAWz0ksa3ALq7D88tYDPYhqyb1TCOrlQCL0B/w752-h564-no/P1070532.JPG

Bzura w kwietniu jest jeszcze pełna wody, ale zaraz za Sobotą rzeka znikła pod zielonym kożuchem. Utworzyły go zbutwiałe pnie drzew oraz naniesione przez nurt patyki, muł i śmieci. Wszystko to pokrywa dywan z trawy i roślinności wodnej. Jakoś się prześlizgujemy :lol:

https://lh5.googleusercontent.com/-wOHfOz_q46Q/Vx3woekARoI/AAAAAAAANbc/LVztxpmO1JwNzb6yd8fHjeVtXRyAZhMUwCL0B/w752-h564-no/P1070534.JPG

Następnie napotkamy zastawkę i zwałkę, które musimy obnieść.

https://lh5.googleusercontent.com/-DTY_dv1r9D4/Vx3wpX3zHsI/AAAAAAAANaU/j4poVnQheOQQj2KIKIftPieEmaB7SZEcgCL0B/w752-h564-no/P1070543.JPG

https://lh5.googleusercontent.com/-XODHeXAESnc/Vx3wp-t6keI/AAAAAAAANaU/woNSiVrpQA4zkRR8lLCTnGPalVDOtG92ACL0B/w752-h564-no/P1070547.JPG

Inne zwałki już opływamy.

https://lh5.googleusercontent.com/-L1Q_i-EXqS8/Vx3wq1mAw1I/AAAAAAAANaE/FQQG7dG3saonPwOgtKfLdWBTRPkkZnI8ACL0B/w752-h564-no/P1070556.JPG

Nieco dalej próg, również do przenoski.

https://lh5.googleusercontent.com/-ebDwSuV7YZQ/Vx3wrYs4NAI/AAAAAAAANaE/KhCYPG8pLlsYoSoaVmyhcPz_dZ2IlyTFACL0B/w752-h564-no/P1070564.JPG

Mijamy Łowicz i znajdujemy miejsce na biwak i ognisko :lol:

https://lh5.googleusercontent.com/-XpEibCgE3mw/Vx3wsB_PryI/AAAAAAAANaU/T_WBRDCQ7FwuVnD0_cJD-3nvrdWzL6vsgCL0B/w752-h564-no/P1070573.JPG

W sobotę rano dołączają do nas koledzy ze Skierniewic. Sławek..., Bogdan i Tomek.

https://lh5.googleusercontent.com/-HXuNWL-XOrs/Vx3wtHQ63fI/AAAAAAAANaQ/86KTWv7wkbUG53zYpkXL39bJqHKpIqrSwCL0B/w752-h564-no/P1070581.JPG

A co ja będę pisał, popatrzcie.

https://lh5.googleusercontent.com/-S0CnsJikuvg/Vx3wtSxGcBI/AAAAAAAANaQ/dP6HAJsvm-ETX1LHMvECBP7b3sQefB2xQCL0B/w752-h564-no/P1070584.JPG

Za Rawką jest bystrze, przy tym stanie wody do przepłynięcia, ale kajakami górskimi. Zbyt wiele ostrych kamburów.

https://lh5.googleusercontent.com/-JDDHiGidwlE/Vx3wuGKb_pI/AAAAAAAANaQ/zq3r-ldrAqoyDiOlMuKHiToc_GlVf7vmgCL0B/w752-h564-no/P1070591.JPG

W Sochaczewie trzeba uważać na bystrza z dużymi głazami ukrytymi w nurcie. Było kilka niegroźnych trafień :lol: W nagrodę znajdujemy wygodną miejscówkę na nocleg.

https://lh5.googleusercontent.com/-nEYtlmop9Ow/Vx3wvAMJhrI/AAAAAAAANaI/ISuSq-TDa84P6hDGN4V3dWmhEPKCJ-m2ACL0B/w752-h564-no/P1070604.JPG

https://lh5.googleusercontent.com/-hKJamLVmUTo/Vx3wvKT8QFI/AAAAAAAANaI/UqrBh7J2zGowmV03Pg3HZoKwE868vr0MwCL0B/w752-h564-no/P1070605.JPG

https://lh5.googleusercontent.com/-HSH2F1NVAYs/Vx3wvNgZf3I/AAAAAAAANaI/co0isKmzKJ0SBQb3MHanLCEp-aW4h4SzQCL0B/w752-h564-no/P1070606.JPG

Czego nie wypłoszyliśmy to sfotografowaliśmy.

https://lh5.googleusercontent.com/-_zseYuEZwj0/Vx3wvZZgK7I/AAAAAAAANaI/8XLKCJHfxhwoSzvhQB1rbqQJN1sbfsTeQCL0B/w752-h564-no/P1070608.JPG

https://lh5.googleusercontent.com/-z6e1p6gHBpw/Vx3wwCsvhuI/AAAAAAAANaI/YQFYi7nL51kvdv4gBybgKSj91fkO8NtKACL0B/w752-h564-no/P1070617.JPG

Most w Kamionie. Koniec spływu.

https://lh5.googleusercontent.com/-iI4dmKAzulg/Vx3wwYK3A2I/AAAAAAAANaI/DXhtDeWgsSsP4Iu6WwPdIo3HlNiBkmCuwCL0B/w752-h564-no/P1070619.JPG

Zachęcam do spłynięcia Bzury. A ja tu jeszcze kiedyś wrócę.

A tu reszta zdjęć
przez Sikor
26 kwietnia 2016, o 22:22
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Znalezione w sieci

Szukając opinii na temat Caroliny 14 , trafiłem całkiem przypadkiem na "przyjaciela ze wschodu" w ów kajaku i :shock: :shock: :shock:
https://www.youtube.com/watch?v=h8nZ79aXmNE :||: :||: :||:
przez Orzech
30 kwietnia 2016, o 12:12
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Biedakuchenka na drewno - IKStove

Stary dobry patent na biedakuchenkę – stalowy ociekacz rodem z IKEA lub jego kopia, trochę wycinanek i oto mamy świetną kuchenkę na drewno lub tzw. byleco.

http://www.bushcraftpl.com/galeria/galleries/products/ikstove/biedakuchenka_ikstove_0011.jpg

Kiedyś już używałem, bawiłem się tego typu konstrukcją, po czym przesiadłem się na KellyKettle + KK Hobo.

Wróciłem jednak do zabawy z IKStove dlatego, że pojawiły się mniejsze, tzn. ze średnicą pasującą jak ulał do butelki Nalgene, co czyni ten kawałek metalowego szpeju bardziej ciekawszym i łatwiejszym w transporcie.

Mały ociekacz ma 120mm wysokości i około 95mm średnicy. Dzięki temu fajnie komponuje się z litrową Nalgeną – butelka wchodzi z małym luzem, co umożliwia ubranie jej np. w cienką foliową torebkę – przy tej opcji butelka nie ubrudzi się nam od sadzy wnętrza kuchenki.

Po wycięciu otworów w dolnej części oraz wylotów w górnej stajemy się posiadaczami całkiem zacnego kawałka nierdzewki.

Kuchenka działa naprawdę wydajnie i bezproblemowo. Po kilku testach, wypitych kawach, herbatach polubiliśmy się. :)

PLUSY:
– kompaktowa
– łatwa w transporcie wraz z butelką Nalgene
– tania
– wydajna
– paliwo: drewno, śmieci, tzw. byleco.

MINUSY:
– brud i sadza
– ostre krawędzie

Poniżej krótki komiks z jednej z zabaw.

http://www.bushcraftpl.com/galeria/galleries/products/ikstove/biedakuchenka_ikstove_0001.jpg


http://www.bushcraftpl.com/galeria/galleries/products/ikstove/biedakuchenka_ikstove_0006.jpg


http://www.bushcraftpl.com/galeria/galleries/products/ikstove/biedakuchenka_ikstove_0009.jpg


http://www.bushcraftpl.com/galeria/galleries/products/ikstove/biedakuchenka_ikstove_0011.jpg


http://www.bushcraftpl.com/galeria/galleries/products/ikstove/biedakuchenka_ikstove_0013.jpg


http://www.bushcraftpl.com/galeria/galleries/products/ikstove/biedakuchenka_ikstove_0015.jpg


http://www.bushcraftpl.com/galeria/galleries/products/ikstove/biedakuchenka_ikstove_0020.jpg


http://www.bushcraftpl.com/galeria/galleries/products/ikstove/biedakuchenka_ikstove_0022.jpg



Więcej zdjęć za całej zabawy (naprawdę sporo):
http://www.bushcraftpl.com/galeria/index.php?/category/ikstove


Kuchenkę można znaleźć tu i ówdzie – w sklepach AGD, na znanym portalu aukcyjnym albo u mnie:
http://www.bushcraftpl.com/sklep/pl/lesna-kuchnia/265-biedakuchenka-ikstove.html
przez Marshall
3 maja 2016, o 01:37
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Re: Pomysł na; Skiff SUP, Kajak, Kanu, Deska SUP.

Spływ na pompowanych SUP,ach.
przez Waho
7 maja 2016, o 17:07
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Kajak pneumatyczny Intex Challenger K1

Niecałe trzy tygodnie temu zdecydowałem się na zakup pneumatycznego kajaka Intex Challenger K1. Na razie pokonałem nim dwa prawie 30-kilometrowe szlaki (Kanał Obry z Kościana do Mosiny i Wełna z Rogoźna do Obornik), po których mogłem dziś zabrać się za nieco obszerniejszą recenzję. Tekst opublikowałem u siebie na dklog.in , ale wklejam go tutaj w całości. Mam nadzieję, że okaże się on pomocny dla osób rozważających zakup kajaka pneumatycznego.
 
------------------------

Kajak pneumatyczny Intex Challenger K1
Wygląda jak zabawka, kosztuje tyle, co zabawka, ale czy jest czymś więcej, niż zwykłą zabawką?
 
http://i.imgur.com/HeStFqjl.jpg

Spływy kajakowe od dłuższego czasu są dość istotną częścią mojego życia. Zaczęło się w liceum od wyjazdów organizowanych przez nauczyciela wychowania fizycznego. To na nich poznałem wspaniałych ludzi, którzy dziś są moimi najbliższymi przyjaciółmi. Jest w tej przygodzie coś wyjątkowego; bycie z dala od cywilizacji, w otoczeniu wyłącznie garstki osób, pozwala poznać ich z zupełnie innej strony i zdecydowanie lepiej, niż w miejskiej dżungli, gdzie wszystkie wygody ma się na wyciągnięcie ręki.
 
Staraliśmy się nawet po ukończeniu szkoły średniej organizować spływy na własną rękę, czasem nawet zbierając grupę kilkunastoosobową. Ale nie stajemy się coraz młodsi; każdy z nas ma coraz więcej obowiązków, niektórzy rodziny i dzieci i coraz trudniej wybrać terminy, które wszystkim by odpowiadały.
 
Dwa lata temu zacząłem walczyć z solidną nadwagą, stałem się bardziej aktywny i starałem się wybierać zajęcia, które nie tylko sprzyjają spalaniu kalorii, ale też sprawiają mi wielką frajdę. Zwiększenie częstotliwości wypadów na spływy było czymś naturalnym. Zwiedzałem okoliczne jeziora i rzeki wypożyczając kajak na miejscu, gdy tylko trafiła się ku temu okazja. Ale z biegiem czasu zaczynało stawać się to uciążliwe. Bycie zależnym od sezonu, godzin otwarcia wypożyczalni i ich lokalizacji zdecydowanie nie ułatwiało mi zadania. Potrzebny był mi własny kajak.
 
Od początku nosiłem się z zamiarem zakupu używanego kajaka polietylenowego, z którego chciałem korzystać głównie na samotnych spływach jednodniowych w promieniu 100 km od mojego miejsca zamieszkania. Na dłuższe spływy zawsze wypożyczaliśmy kajaki w miejscach, z których startowaliśmy, więc nie potrzebowałem nic nadzwyczajnie solidnego. Nie chciałem również mocno nadwyrężyć budżetu, co okazało się trudniejsze niż przypuszczałem; znalezienie nawet mocno przechodzonego, ale sprawnego kajaka, bez konieczności sprowadzania go z drugiego końca Polski, nie jest wcale takie proste.
 
Jak więc doszło do tego, że ostatecznie zdecydowałem się na kajak pneumatyczny? Prawdę mówiąc na początku nawet tego typu kajaka nie brałem pod uwagę. Z dwóch powodów: 1) te, które widywałem nie były dużo tańsze od kajaków typu sit-on-top (o otwartej konstrukcji), 2) nasłuchałem się opinii o tym, jak to uciążliwe bywa pływanie nimi ze względu na zdecydowanie gorszą sterowność. Wszystko się zmieniło, gdy wpadłem na Challengera K1 firmy Intex.
 
http://i.imgur.com/vvPo2Dyl.jpg
 
Kajak trzykrotnie tańszy od tych, których zakup rozważałem? Zbierający niemalże same pozytywne opinie i na dodatek nie tańcujący na lewo i prawo przy każdym delikatnym ruchu wiosłem? Niemożliwe! — pomyślałem. Zacząłem się więc nim interesować. Czytałem recenzje, opinie na Amazonie i oglądałem filmy na YouTubie. Powoli zaczynałem orientować się, czego mogę się po nim spodziewać i nabierałem przekonania, że może idealnie wpisać się w moje potrzeby. Punktował w każdej z najbardziej istotnych dla mnie kategorii.
 
Dobra jakość za stosunkowo niewielkie pieniądze? Tak!
 
Spróbujcie znaleźć jakikolwiek inny kajak za 320 zł, który będzie nadawał się do czegoś więcej, niż wrzucenia w basen na ogródku. Szybko można policzyć, że nawet, gdyby wytrzymał tylko jeden sezon, to i tak jego zakup się opłaca. W moim przypadku zwraca się po połowie sezonu — biorąc pod uwagę, że wypożyczalnie liczą między 30, a 50 zł za cały dzień, już po niecałych 10 wypadach mam własny kajak opłacony.
 
Nie byłem jednak pewien jak mocno niższa cena wpłynie na jakość wykonania. Wiedziałem, że za takie pieniądze nie mogę się spodziewać produktu pierwszej klasy, ale byłem gotów podjąć ryzyko i muszę przyznać, że jestem odrobinę zaskoczony. Widać, że pomimo pewnych kompromisów, jakie musiano poczynić, aby zachować niską cenę, konstrukcja kajaka została solidnie przemyślana.
 
Pozytywnie zaskakuje dołączone do zestawu wiosło. Gotów byłem od razu się z nim pożegnać i kupić coś solidniejszego, ale okazało się, że nie będzie takiej potrzeby. Przynajmniej na razie. Owszem, plastik, w którego wykonano pióra nie jest najwyższej jakości oraz precyzja odlewu pozostawia trochę do życzenia, ale nie odczułem, żeby mi to specjalnie przeszkadzało podczas płynięcia. Może się okazać, że po zetknięciu z większym kamieniem nie wytrzyma, ale na razie sprawuje się bardzo dobrze.
 
Warto zwrócić uwagę na to, iż pióra można w nim ustawić zarówno symetrycznie, jak i asymetrycznie, w zależności od upodobań, co jest ogromną zaletą, której na próżno szukać w podobnym sprzęcie tej klasy.
 
Początkowo martwiła mnie długość wiosła (mierzy ok. 217 cm), ale muszę stwierdzić, że i to z pewnością nie jest kwestią przypadku. Kajak dzięki wpinanemu na dnie skegowi (płetwa ułatwiająca płynięcie w linii prostej) prowadzi się całkiem przyjemnie (wraz z nabieraniem prędkości coraz stabilniej), ale przy silniejszych ruchach wiosłem zaczyna nieco mocniej odbijać w lewo, lub prawo i odnoszę wrażenie, że dłuższe wiosło — poprzez wykonywane nim szersze i dłuższe ruchy — przyczyniłoby się do pogorszenia komfortu płynięcia.
 
Materiał, z którego wykonano kajak jest dość gruby i wygląda na wytrzymały. Oczywiście nie wszędzie da się tego typu kajakiem pływać i trzeba pamiętać o tym, że istnieje szansa jego przebicia. Ja za sobą mam dopiero dwa dłuższe (27 i 28 km) spływy tym kajakiem, podczas których nie sprawiał żadnych problemów. Ba! Nawet bardzo mnie zaskoczył na płyciznach i progach, gdzie solidnie przetarłem go po kamieniach — sądząc nawet momentami, że dalej mogę już nie popłynąć — a na spodniej części zostały jedynie drobne zarysowania.
 
Producent dołącza do zestawu jedną łatkę, ale na wszelki wypadek dokupiłem już cały zestaw. Prędzej, czy później na pewno coś się stanie — lepiej pływać nim właśnie z takim nastawieniem i być na wszystko przygotowanym.
 
http://i.imgur.com/CrpYWBWl.jpg http://i.imgur.com/EVik6xQl.jpg
 
Łatwy do transportowania? Zdecydowanie!
 
Całość waży zaledwie 13 kg i mieści się w 90-litrowym plecaku. To otwiera zupełnie nowe możliwości. Dzięki temu kajakowi jestem w tej chwili jeszcze bardziej niezależny, niż pierwotnie planowałem. Nie muszę się martwić o transport, nawet nie muszę nigdzie zabierać własnego auta. Mogę samotnie, gdy tylko mam na to ochotę, nawet planując z dnia na dzień, wsiąść w pociąg, czy złapać stopa z kajakiem wpakowanym w plecak. O czymś takim wcześniej nawet nie śniłem. Tego typu konstrukcja, w kwestii łatwości transportowania, ma olbrzymią przewagę nad polietylenem.
 
Ponadto, nic nie stoi na przeszkodzie, aby zawsze trzymać go w bagażniku naszego auta na wypadek, gdybyśmy w trakcie podróży trafili na miejsce, którego piękno docenić można jedynie siedząc w kajaku. Zwłaszcza, że przygotować go do pływania można w bardzo krótkim czasie; rozłożenie, napompowanie i zamontowanie wszystkich elementów nie powinno zająć dłużej niż 15 minut. Nieco trudniejsze może być spakowanie go z powrotem w plecak, ale wydaje mi się, że po dojściu do wprawy wyrobienie się w kwadrans jest jak najbardziej realne.
 
Całe mnóstwo zalet, ale czy ma jakieś wady? Owszem.
 
O głównej już wspomniałem — zdecydowanie nie na każdą rzekę się ten kajak nadaje. Z rzekami nizinnymi o głębokości przynajmniej 0,5 m poradzi sobie bez najmniejszych problemów. Nawet większe przeszkody nie powinny sprawiać mu trudności; jeśli mamy gdzie wysiąść, dzięki małej wadze łatwo będzie go przenosić nawet na dłuższe odległości. Zwalone drzewa, bardziej wprawionym w bojach kajakarzom, również nie powinny być straszne. Owszem, nawet po tych znajdujących się płytko pod powierzchnią wody nie prześlizgniemy się jak kajakiem o sztywnej konstrukcji, ale wysiadając z niego na zwalone drzewo, przerzucając go na drugą stronę i wsiadając z powrotem stracimy nie więcej niż minutę. Można to równie dobrze potraktować jako zaletę, gdyż nawet nudniejsze trasy stają się w tym kajaku ciekawsze.
 
Kolejna sprawa to dłuższe — kilkudniowe — spływy. Na początku nawet tego nie rozważałem, ale po dwóch spływach jednodniowych zaczynam powoli nabierać przekonania, że może to jednak być wykonalne. Wewnątrz Challengera nie mamy zbyt dużo miejsca na bagaż. Pozytywnie zaskoczyła mnie przestrzeń na rufie, za siedziskiem. Udało mi się tam zmieścić plecak, w którym transportowałem kajak, pompkę, butelkę 1,5 l, mały kilkulitrowy worek wodoszczelny z drobiazgami oraz prowiantem i jeszcze trochę miejsca zostało.
 
Wewnątrz dziobu mamy zdecydowanie mniej miejsca. Producent dołącza do zestawu dmuchany podnóżek, który wypełnia tę przestrzeń dając nam (nie powiem, że solidne, ale…) wystarczające oparcie. Zamiast niego umieszczam w tym miejscu wodoszczelną torbę z ubraniami na powrót i butami. Poza tym jest jeszcze miejsce na zewnątrz, pod siatką ochronną i tutaj z powodzeniem zmieściłaby się większa torba (np. namiot, lub śpiwór).
 
Jak widać, miejsca nie jest zbyt dużo, a dodatkowo sprawę utrudniać może maksymalna wyporność (100 kg wg danych podawanych przez producenta), ale wydaje mi się, że przy minimalistycznym i dobrze przemyślanym pakowaniu, kilkudniowy spływ Challengerem jest realny. Będzie to nie lada wyzwanie, ale powinno się udać. Aż nabieram ochoty na podjęcie próby…
 
Na co warto zwrócić uwagę i o czym należy pamiętać?
 
Przed kilkoma dniami, zanim wybrałem się na spływ Wełną, chciałem w tym tekście wymienić skeg jako element, który może sprawić najwięcej trudności. Wydawało mi się, że przy pierwszym zetknięciu z kamieniami wypnie się, złamie, albo wyrwie całe mocowanie z dna kajaka. Otrzymał solidne lanie — przetarłem go na sztucznych progach, płyciznach z kamienistym dnem i poobijałem o znajdujące się płytko pod powierzchnią wody drzewa — a on dzielnie pozostał na swoim miejscu. “Posiniaczony”, ale nadal gotów do dalszej walki.
 
http://i.imgur.com/JljMprKl.jpg
 
Jest to zdecydowanie jedno ze słabszych ogniw konstrukcji kajaka, ale na razie radzi sobie całkiem nieźle. Na wszelki wypadek kontaktowałem się już z oficjalnym polskim przedstawicielem firmy Intex i obiecali, że przy następnym zamówieniu uwzględnią skegi. Wolę od razu ze dwie sztuki zamówić i jeden awaryjnie zawsze mieć przy sobie. Swoją drogą, nie próbowałem jeszcze pływać bez niego. Z pewnością jest to możliwe, ale nie wiem na ile uciążliwe się okaże. Jest to coś, co będę musiał jeszcze przetestować.
 
Szykując się do zakupu Challengera zauważyłem dość ciekawą rzecz: na stronach produktu w sklepach internetowych i na aukcjach pojawiały się zdjęcia kajaka z dwoma różnymi rodzajami wiosła (często na tej samej stronie oba!). Jedno z zaokrąglonymi i wyprofilowanymi piórami, drugie z płaskimi, bardziej kanciastymi.
 
http://i.imgur.com/MjJ598Hl.jpg http://i.imgur.com/SDevPg6l.jpg
 
W samych opisach oczywiście brakowało wzmianki o tym, wiosło którego typu jest dołączone do zestawu. Ba! Sprzedawcy czasem sami nie byli pewni co sprzedają. Zdecydowanie bardziej interesowało mnie to o zaokrąglonych piórach, a nie chciałem kupować kota w worku, więc postanowiłem w tej sprawie napisać bezpośrednio do firmy Intex oraz ich polskiego przedstawiciela. Od producenta uzyskałem informację, iż wiosło, którego szukam występuje w nowszych modelach i rzeczywiście uznawane jest za lepsze, a z kolei polski przedstawiciel pomógł mi w zlokalizowaniu firm, które mogą posiadać je na stanie. Wskazano mi Amertech oraz Floradę. Jeśli zdecydujecie się na zakup Challengera, proponuję najpierw wypytać, który model oferują i upewnić się, że zostanie Wam dostarczony ten z wiosłem o zaokrąglonych piórach.
 
Miejsca wewnątrz kajaka jest wystarczająco dużo, aby wygodnie się w nim siedziało. Trzeba do niego przywyknąć, gdyż przyjmuje się w nim nieco inną pozycję niż w kajaku o sztywnej konstrukcji, ale na dłuższą metę potrafi okazać się zdecydowanie wygodniejszy.
 
Oparcie jest wystarczająco sztywne, abyśmy nie musieli zbytnio nadwyrężać mięśni pleców i na tyle wygodne, aby w żadnym miejscu nas nie uciskało. Podobnie ma się sprawa z siedziskiem. Kto przesiedział kilka godzin na plastikowych fotelach w tanich kajakach, ten z pewnością będzie zachwycony komfortem jaki dostarcza ta dmuchana poduszka!
 
Nieco gorzej wygląda sytuacja z miejscem na stopy. Osoby wyższe mogą mieć problem ze znalezieniem sobie wystarczająco dużej ilości miejsca. Ja, ze wzrostem 180 cm, nie mam większego problemu.
 
Warto poeksperymentować z różnymi stopniami napompowania podnóżka, siedziska i oparcia. W moim przypadku najlepiej sprawdza się następująca kombinacja: podnóżek nadmuchany w ¾, oparcie podobnie, a siedzisko delikatnie, tylko po to aby pozycja siedzenia była odrobinę uniesiona.
 
Warto pamiętać o tym, że w sprzedaży jest również dwuosobowa wersja kajaka — Intex Challenger K2. Taka opcja z pewnością lepiej sprawdzi się, gdy będziemy chcieli spędzić na wodzie czas z kimś bliskim.
 
http://i.imgur.com/XoX7wbml.jpg
 
Dla kogo Challenger będzie odpowiednim wyborem?
 
Jeśli szukacie kajaka do zadań specjalnych, który będzie musiał niezawodnie poradzić sobie nawet w najcięższych warunkach, to trafiliście w nieodpowiednie miejsce. Chyba, że poprzez “zadania specjalne” rozumiecie rekreacyjne, relaksujące i kontemplacyjne wojaże po malowniczych okolicach. Jeśli tak, to nie widzę powodu, abyście musieli sięgać głęboko do portfeli; tani i solidnie skonstruowany Intex Challenger K1 może okazać się idealnym wyborem. Jestem pewien, że podobnie jak mnie, również i Was wielokrotnie pozytywnie zaskoczy.
 
http://i.imgur.com/igpv9fDl.jpg http://i.imgur.com/OPZoEa7l.jpg http://i.imgur.com/5ZIB4C4l.jpg http://i.imgur.com/rfbePWKl.jpg http://i.imgur.com/4BDoN52l.jpg http://i.imgur.com/FZN3j6zl.jpg http://i.imgur.com/8NOqW40l.jpg http://i.imgur.com/o99FkFOl.jpg http://i.imgur.com/mapmO6tl.jpg http://i.imgur.com/UzcoTaul.jpg http://i.imgur.com/hxjI5gLl.jpg http://i.imgur.com/Quea3mml.jpg
przez dkodr
10 maja 2016, o 20:20
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

cron