Strona 3 z 3

Re: Co powinna zawierać Apteczka na wyprawy?

PostNapisane: 24 stycznia 2015, o 23:40
przez Mat
Na powyższe mam małą buteleczkę żołądkowej gorzkiej (tej oryginalnej koloru pomarańczowego), pomaga na wszelkie strucia, zatrucia a nawet biegunki :mrgreen:

Re: Co powinna zawierać Apteczka na wyprawy?

PostNapisane: 25 stycznia 2015, o 00:12
przez Sikor
Oczywiście w niewielkich ilościach :mrgreen:

Re: Co powinna zawierać Apteczka na wyprawy?

PostNapisane: 26 stycznia 2015, o 00:25
przez ra_dek
Na biegunki i problemy z "brzuchem" dobra jest coca cola :D

Re: Co powinna zawierać Apteczka na wyprawy?

PostNapisane: 26 stycznia 2015, o 15:11
przez Sikor
Na zardzewiałe śruby też :mrgreen:

Re: Co powinna zawierać Apteczka na wyprawy?

PostNapisane: 28 stycznia 2015, o 14:55
przez Wicher
W czasie zimy sprzęt wodniacki do kupienia taniej niż w lecie, np tu: http://carpathia.com.pl/p943,tatonka-ap ... proof.html
Tatonka - Apteczka FIRST AID BASIC WATERPROO
można kupić taką apteczkę, ma co trzeba, gotowa do drogi i wodoodporna :)
Obrazek
Obrazek
Zawartość:
1 x bandaż zwykły, rozmiar M; 2 x opatrunki jałowe 10x6 cm; 1 x plaster Leukoplast 5 m x 1.25 cm; 5 x plaster 7.2 cm 2.5 cm, hipoalergiczne; 1 x rękawiczki jednorazowe; 1 x folia NRC; 1 x instrukcja postępowania przy udzielaniu pierwszej pomocy

Re: Co powinna zawierać Apteczka na wyprawy?

PostNapisane: 28 stycznia 2015, o 15:45
przez KrakuS
Worek z Mil-tec kosztuje 20 zł cała reszta jest warta 30. A ta apteczka ponad 100, nie warto przepłacać. Lepiej samemu zrobić liste tego co może sie przydać.

Re: Co powinna zawierać Apteczka na wyprawy?

PostNapisane: 28 stycznia 2015, o 20:37
przez Sikor
No właśnie, zawartość apteczki była już omawiana. Teraz tylko jakieś dodatki ekstra.

Re: Co powinna zawierać Apteczka na wyprawy?

PostNapisane: 18 marca 2016, o 17:47
przez drawa

Re: Co powinna zawierać Apteczka na wyprawy?

PostNapisane: 13 sierpnia 2017, o 14:35
przez marcel
No to moje trzy grosze

1. Rękawiczki latex - 2 pary
2. Plastry z opatrunkiem wodoodporne - 1 zestaw w różnych rozmiarach, zamiast oryginalnego kartonika, worek strunowy
3. Gaza jałowa - jedno opakowanie - 5x7cm 3 szt w op.
4. Bandaż zwykły 5cmx4,5m - 2 szt.
5. Maska do RKO

Chemia
1. Octanisept 50ml do odkażania ran
2. Panthenol pianka w sprayu 100ml - na oparzenia słoneczne i inne.
2. Wapno Calcium 500 - 4 saszetki
3. Fenistil
4. Sól fizjologiczna 50ml do przemywania oczu
5. Węgiel - jeden listek
6. Polopiryna C w tabletkach 4 sztuki.

"Narzędzia'
1. Pęseta do kleszczy
2. Pęseta zwykła mała - drzazgi itp
3. Nożyczki
4. Linka metr linki 4mm nietonącej.

Dlaczego tak a nie inaczej, tym bardziej że wbrew wielu zaleceniom.
Z praktyki wieloletnich wyjazdów w najróżniejsze miejsca wyszło mi że:
Najczęstsze wypadki to :
- odciski i otarcia (starczy plaster i octanisept, albo i sam plaster)
- poparzenia słoneczne (panthenol_
- drobne zranienia ( przy otwieraniu puszki choćby) na które wystarczy plaster
- pogryzienia przez komary (fenistil)
Coś z tych czterech po prostu musi się pojawić na każdej wyprawie, jakby na siebie nie uważać.

Rzadziej ale zdarzają się
- większe zranienia (gaza+bandaż+octanisept)
- ukąszenia przez osę albo pszczołę (wapno)
- owad w oku ( sól fizjologiczna)

Rzadko
- kleszcze (pęseta na kleszcze)
- przeziębienie ( polopiryna)
- biegunka po zjedzeniu czegoś nie do końca świeżego ( węgiel)

Przy czym stosowanie leków doustnych jest ograniczone tylko do tego, żeby chory jakoś wytrzymał do czasu kontaktu z lekarzem. Ilości leków też zabieram minimalne - to są tylko działania doraźne.
Dwie rzeczy jeżdżą w apteczce choć nigdy się nie przydały : maska do RKO i linka.
Maska wiadomo do czego, i pomimo tego że rokrocznie przechodzę szkolenie, mam nadzieje że już nigdy więcej jej używać nie będę. Natomiast linka jest kontrowersyjna. Kiedyś stosowano opaski uciskowe na kończynę, potem z nich zrezygnowano na rzecz opatrunku uciskowego. Opatrunek jest ok, lepszy i wogóle, ale miałem przypadek gdzie poszkodowany zaliczył złamanie otwarte piszczela*, przy okazji przerwał jakąś żyłę i po prostu się wykrwawiał. Z racji kości na wierzchu nie dało się założyć opatrunku na ranę. Uniesienie kończyny też nie wchodziło w grę (bronił się przed tym), koniec końców mocno zaciśnięta linka na nodze spowolniła krwotok na tyle że wytrzymał do przyjazdu pogotowia. To jest ultra rzadki przypadek, ale wrył się w pamięć na tyle mocno, że linka na wszelki wypadek jest.
Natomiast nigdy nie trafił mi się wypadek, gdzie na raz musiałbym zużyć duże zapasy kompresów gazowych i bandaży.


* Wylazł na barierką na końcu pomostu i chciał skoczyć ale mu nie wyszło. Trafił piszczelem w krawędź odeskowania.