Strona 1 z 1

Dlaczego na spływach Dunajcem nie obowiązują kamizelki?

PostNapisane: 23 kwietnia 2018, o 09:23
przez RobertP
Może mi ktoś wyjaśnić jakim cudem na fotkach (np. ostatnio była premier się lansowała) nikt nie ma kapoka? Jakim cudem można załadować kilkunastu nastolatków na łódź bez sprzętu ratunkowego? Nawet śmiertelne ofiary spływów tego nie zmieniły.

Re: Dlaczego na spływach Dunajcem nie obowiązują kamizelki?

PostNapisane: 23 kwietnia 2018, o 09:45
przez marcel
Było w wątku o kamizelkach. Jeśli ktoś zadeklaruje że umie pływać, a lokalne przepisy tego nie wymagają, to nie musi jej mieć na sobie. A jak nie musi to nie założy, głównie dlatego że nie ma pojęcia o ryzyku.
To trochę podobne do ostatnich dramatów pod Morskim Okiem.

Re: Dlaczego na spływach Dunajcem nie obowiązują kamizelki?

PostNapisane: 24 kwietnia 2018, o 00:06
przez BRAT_MIH
Nie dlatego, że nie musi, ale dlatego że flisacy ich nie oferują. Płynąłem flisem, nikt nie pytał czy umiem pływać, było sporo rodziców małymi dziećmi. Teraz z moim pięciolatkiem bym za żadne skarby nie wsiadł. Kół ratunkowych nawet sobie nie przypominam. Tylko jak to mawiają - Dunajec do jajec i kąpałem się w miejscach, gdzie latem rzeczywiście powyżej pępka dorosłego człowieka mało kiedy sięgało. Czy na trasie całego spływu tak jest to nie powiem.

Re: Dlaczego na spływach Dunajcem nie obowiązują kamizelki?

PostNapisane: 24 kwietnia 2018, o 09:36
przez RobertP
Do zdarzenia doszło 2 czerwca 2003 r. w pobliżu Szczawnicy. Na szkolną wycieczkę przyjechali tu uczniowie podstawówki i gimnazjum w Sokolnikach w gminie Niegowa. Jedną z zaplanowanych atrakcji był spływ Dunajcem.

Do jednej z tratw wsiadło 15 uczniów i dwie opiekunki - dwie osoby ponad normę. Nikt nie zwrócił uwagi, że flisak był nietrzeźwy. Popłynęli w górę rzeki, w kierunku Hukowej Skały, gdzie mieli zawrócić do Szczawnicy. Nagle podczas zawracania woda wlała się do łodzi. Kolejne fale wywróciły tratwę do góry dnem, zrzucając wszystkich do rzeki. Większość uczestników wycieczki nie umiała pływać. Na ratunek przypłynęła załoga sąsiedniej tratwy.

W akcji ratowniczej obok flisaków brał udział uczeń Mateusz B. Zdołał doholować do tratwy jedną z dziewcząt, potem jednak zniknął w odmętach. Jego ciało wyłowiono z Dunajca dopiero po kilku godzinach. Drugi z uczniów - Mateusz W. - w ciężkim stanie trafił do szpitala. Poniesiony przez nurt zbyt długo przebywał pod wodą. Doszło u niego do niedotlenienia mózgu i paraliżu. Dziś ma 26 lat. Nie jest w stanie samodzielnie funkcjonować.



http://wyborcza.pl/1,76842,14211374,Milionowy_rachunek_za_tragedie_na_Dunajcu__Gminy_nie.html

Re: Dlaczego na spływach Dunajcem nie obowiązują kamizelki?

PostNapisane: 24 kwietnia 2018, o 13:00
przez rawa
To dziki kraj trzeba uważać.

Re: Dlaczego na spływach Dunajcem nie obowiązują kamizelki?

PostNapisane: 24 kwietnia 2018, o 15:00
przez marcel
Czyli w całości to wygląda tak:
- Prawo nie nakazuje pływania w kamizelce, więc z racji temperatury nikt się nie chce w niej pocić, nikt jej nie zakłada.
- Prawo nakazuje żeby sprzęt ratunkowy był na łodzi, ale tradycyjnie wszyscy się przyzwyczaili że na tratwach nic nie ma I tak to sobie trwa.
- Flisacy, święcie wierzą że rzeka jest bezpieczna bo płytka, a oni zawsze dadzą radę bo pływają na niej od dziecka.
- Nawet po jakichś utonięciach, nie robi się przeglądu zabezpieczeń.

Z drugiej strony patrząc na statystykę - ilość pasażerów w roku a ilość zwłok, to pewnie wychodzi ze są bezpieczniejsi niż samoloty.
Więc może po prostu nie ma się czym przejmować.