| Biuro Turystyki Kajakowej AS-TOURS | PROZONE - wypożyczalnia kamer GoPro! | KONKURS RELACJA MIESIĄCA |

07-09.09.2018 LIWIEC

Nasze i nie tylko relacje z wody, ze spływów i wypraw.
Regulamin działu
WAŻNE: Bardzo proszę o dodawanie do tytułu relacji daty rozpoczęcia wyprawy w formacie DD.MM.RRRR.

07-09.09.2018 LIWIEC

Postprzez glynu » 10 września 2018, o 13:02

Zacznę od końca, czyli od podsumowania: bardzo owocny spływ. Dosłownie i w Przenośni, ale o tym poniżej. Kto był, wie jak było, kto nie był, niech żałuje. W miniony łikend chlupaliśmy po Liwcu. Na start i logistykę wybraliśmy gospodarstwo agroturystyczne w Wólce Poroszewskiej. Z różową i zakapiorem dojechaliśmy w piątek wieczorem zaliczając po drodze postój na lody rzemieślnicze w Jadowie, potem zahaczyliśmy o punkt widokowy Sowia Góra. Zabawnie musiało wyglądać auto załadowane 2 łódkami z mozołem wspinające się po żwirowej drodze na parking na szczycie. Wzniesienie porastały krzaczory z czarnymi owockami, więc oczywiście nie byłbym sobą, gdybym nie wsadził do ryja smakowicie wyglądających kuleczek. Były strasznie cierpkie, na szczęście nie umarłem :roll: . Po rzuceniu okiem na okolicę spostrzegliśmy facia, który zbierał kuleczki do wiklinowego koszyczka. Nie był to czerwony kapturek, ani wilk, i na babcię też nie wyglądał. Wyjaśnił natomiast, że te krzaczory to tarnina :idea: fermentacja-> destylacja-> preparat :idea: Postanowiliśmy pojawić się na małe zbiory w czasie spływu lub drodze powrotnej. Na miejscu startu położonym przy urokliwym mostku zebrało się akurat kilku ofrołdowców (tak, jesteśmy w Polsce i będę spolszczał) z landkliniki, z którymi spędziliśmy wieczór przy ognisku. Towarzystwa dotrzymywały nam tutejsze pieski, wygrzewające się przy paleniku i korzystające z głaskania niewiast. Nie obyło się oczywiście bez degustacji trunków i wzajemnego przekonywania się który sposób spędzania wolnego czasu jest fajniejszy ;) Wiadomo przecież, że leżąc w przyhotelowym basenie i nic nie robiąc, aaaa żartuję, to nie to forum :lol:
KOZA.jpg
KOZA.jpg (189.31 KiB) Przeglądane 275 razy

W sobotni poranek dotarł Włodek, po nim Olga i Agatka. Po powitaniu, przytulaniu, przepłukaniu przełyków, pakowaniu (wszystko na p) 4 kanady wypłynęły na poszukiwanie przygody.
W tym miejscu poproszę młodka o przypomnienie przepisu na napój jaki ze sobą przywiózł
Nie pamiętam już kto mnie nastraszył, że Liwiec potrafi nieść bardzo mało wody. W piątek wodowskaz w Łochowie wskazywał 108 cm, w Zaliwiu 146 cm i jak się okazało, taki poziom daje jeszcze margines bezpieczeństwa do komfortowego wożenia d*py po wodzie, znaczy się, pływania.
Bobry elegancko wyczyściły brzegi i najbliższe okolice koryta z drzew, więc nie napotkaliśmy żadnych zwałek, Nie było też cienia jaki na wodę rzucają przybrzeżne drzewa. Większość ptaszków też już chyba zabrała nogi za pas, bo poza kilkoma nie widzieliśmy pierzastych przyjaciół. Nie nudziliśmy się jednak, ponieważ na tym odcinku Liwiec strasznie meandruje i ciągle musieliśmy kontrować kurs by nie wylądować w trzcinach czy innych trawach.
LALA.jpg
LALA.jpg (114.54 KiB) Przeglądane 275 razy

Ok 16 znaleźliśmy ładną polankę na nocleg (była plaża, równa łączka, bliskość lasu z opałem), zdecydowaliśmy się jednak pociągnąć dalej z zamiarem dopłynięcia do Sowiej Góry.
Rozstawiliśmy obozowisko, i z zakapiorem wyruszyliśmy w 2 różnych kierunkach w poszukiwaniu opału (szkoda, że nie przygotowaliśmy zapasów po drodze, płynąc kanadyjką nie ma problemu z zabraniem zapasów, a uniknęlibyśmy dalekich spacerów). Wieczór upłynął na konsumpcji i był pełen opowieści dziwnej treści.
W nocy jakieś zwierzątko szeleściło workiem stojącym obok namiotu i kiedy wyskoczyłem ze środka usłyszałem tylko chlupnięcie w wodzie. Kiedy rano znów usłyszałem szelest, delikatnie odsunąłem suwaki namiotu, wyskoczyłem… I ujrzałem młodka, który konsumował śniadanie…
Leniwy niedzielny poranek, który zaczął się oczywiście od kawy, jajówy i dalszej części rozmów o wszystkim i o niczym zakończyliśmy żniwami owocowymi.
OWOCE.jpg
OWOCE.jpg (113.45 KiB) Przeglądane 275 razy

Na wodę zeszliśmy dobrze po południu, szyk tego dnia się rozciągnął, rzeka wyprostowała swoje koryto, my z różową wysunęliśmy się na czoło. Uwielbiam momenty kiedy dookoła jest absolutna cisza przerywana jedynie rytmicznym chlup chlup chlup chlup. Pozwala mi to napawać się przyrodą i cieszyć widokiem zasłanianym jedynie plecami różowej…
Dotarliśmy do Liwia, mały zameczek, ze skromnymi zbiorami, mający jednak potencjał na coś dużo bardziej interesującego. I chyba zaczyna się coś zmieniać, bo na dziedzińcu widać prace budowlane, a przed zamkiem trwa budowa drewnianego molo. Albo będzie to molo lądowe, albo na zamku w Liwie szykują się na potop.
ZAMEK.jpg
ZAMEK.jpg (117.02 KiB) Przeglądane 275 razy

Postanowiliśmy zakończyć w Węgrowie. Ostatnie 500 m powierzchnie wody pokrywała zielona murawa. Ciężko było się przez nią przebić. Aby dobić do brzegu musieliśmy wiosłami, niczym w ogromnym kotle zupy odgarnąć tą zieleninę. Żegluga Elbląska reklamuje swoje rejsy jako rejs statkiem po trawie, my mięliśmy spływ po trawie...
TRAWA.jpg
TRAWA.jpg (211.19 KiB) Przeglądane 275 razy

TRAWA2.jpg
TRAWA2.jpg (169.5 KiB) Przeglądane 275 razy

Na miejscu startu zjedliśmy smaczny obiadek, spróbowaliśmy koziego sera produkcji gospodyni, którego oczywiście nabyliśmy po kawałku do domu. Różowa pożegnała się z kozami i rozjechaliśmy się do domów.
W tym miejscu powinna pojawić się fotografia grupowa. My mamy jedynie tło do tejże:
DREWNO.jpg
DREWNO.jpg (110.38 KiB) Przeglądane 275 razy

Dziękujemy za wspólny spływ, czekamy na więcej. Fajnie było się z Wami zobaczyć po raz pierwszy lub ponownie. Kolejny etap planujemy zacząć w Węgrowie, tym razem za zaporą (to informacja dla tych, którzy chcieliby dołączyć). Na koniec uprzejma prośba do pozostałych: DAWAĆ ZDJĘCIA!!!

fotosy różowe:
https://photos.app.goo.gl/XbAf1f9k6AET8hJNA
Bojałem się, bo tamój za miedzą, gdzie stajły przyczepy to same rozpuśne baby były!
Avatar użytkownika
glynu
***
 
Dziękował/a : 8
Dziękowano: 105
Dołączył/a: 06 czerwca 2014
Lokalizacja: Płochocin
Sprzęt: canoe

Re: 07-09.09.2018 LIWIEC

Postprzez Maga » 10 września 2018, o 15:30

Fajna opowieść i ciekawe zdjęcia. Byłam na tym odcinku (od Wólki do zamku w Liwie) wczesną wiosną. Jeszcze miejscami śnieg leżał. Ładnie tam jest, choć ogólnie za Mazowszem nie przepadam. Dzięki za relację.
http://panirybka.blogspot.com

Maga w kajaku - mapa

"Teraz prędko, zanim dotrze do nas, że to bez sensu"
Avatar użytkownika
Maga
******
 
Images: 0
Dziękował/a : 593
Dziękowano: 686
Dołączył/a: 15 lutego 2014
Lokalizacja: Lublin
Sprzęt: Helios II

Re: 07-09.09.2018 LIWIEC

Postprzez miandas » 10 września 2018, o 15:41

Lubię czytać Twoje relacje
Ostatnio edytowano 10 września 2018, o 17:39 przez miandas, łącznie edytowano 1 raz
droga zawsze nagradza
mój kanał youtube
Avatar użytkownika
miandas
******
 
Images: 0
Dziękował/a : 1224
Dziękowano: 284
Dołączył/a: 24 czerwca 2015
Sprzęt: Solar 410, OldTown Camden120

Re: 07-09.09.2018 LIWIEC

Postprzez mlodek » 10 września 2018, o 15:56

glynu napisał(a): ... Dziękujemy za wspólny spływ ... Fajnie było się z Wami zobaczyć ...

Ja także bardzo dziękuję za wspólne niespieszne wędrowanie Liwcem.
Cieszy mnie że poznałem w realu kolejne "zwichnięte wodą" fajne osoby.
glynu napisał(a): ... W tym miejscu poproszę młodka o przypomnienie przepisu na napój jaki ze sobą przywiózł ...

Szprycer winny = słodki wermut + gazowana woda mineralna + plasterki cytryny (ze skórką) + kostki lodu
glynu napisał(a): DAWAĆ ZDJĘCIA !!!

Brzmi tak groźnie że daję choć nie robiłem
Załączniki
Liwiec I.jpg
Liwiec I.jpg (160.07 KiB) Przeglądane 249 razy
Avatar użytkownika
mlodek
****
 
Dziękował/a : 5
Dziękowano: 126
Dołączył/a: 07 lutego 2015
Lokalizacja: Siedlce (Mazowieckie)
Sprzęt: kanu

Re: 07-09.09.2018 LIWIEC

Postprzez mlodek » 10 września 2018, o 16:23

glynu napisał(a): ... Dotarliśmy do Liwia, mały zameczek, ze skromnymi zbiorami, mający jednak potencjał na coś dużo bardziej interesującego. I chyba zaczyna się coś zmieniać, bo na dziedzińcu widać prace budowlane, a przed zamkiem trwa budowa drewnianego molo. Albo będzie to molo lądowe, albo na zamku w Liwie szykują się na potop ...

http://www.podlasie24.pl/wegrow/region/ ... 22f2b.html
Avatar użytkownika
mlodek
****
 
Dziękował/a : 5
Dziękowano: 126
Dołączył/a: 07 lutego 2015
Lokalizacja: Siedlce (Mazowieckie)
Sprzęt: kanu

Re: 07-09.09.2018 LIWIEC

Postprzez glynu » 10 września 2018, o 16:46

MATKO BOSKO CHWALO... :oops:
Cieszę się, że Wam się podoba.
maga pamiętam, czytałem Twój opis. Dla mnie rzeka super, przynajmniej ten odcinek i w dodatku w miarę blisko, co też ma znaczenie bo się człowiek nie umorduje w czasie dojazdów...
mlodku, przecież grzecznie prosiłem ;)
hmmm szprycer... mam bardzo pozytywne skojarzenia :D
Zapowiada się interesująco, chociaż przez obecne zabudowania nie dadzą rady zalać terenów wokół zamku. Ale jakaś fajna interaktywna (teraz wszystko musi być interaktywne) makieta jak to wszystko kiedyś funkcjonowało z wodą z żywicy, ledami w okienkach i obowiązkowo z malutką babą przy pręgierzu prezentowałoby się o niebo lepiej niż obecna makieta na zamku.
Bojałem się, bo tamój za miedzą, gdzie stajły przyczepy to same rozpuśne baby były!
Avatar użytkownika
glynu
***
 
Dziękował/a : 8
Dziękowano: 105
Dołączył/a: 06 czerwca 2014
Lokalizacja: Płochocin
Sprzęt: canoe

Re: 07-09.09.2018 LIWIEC

Postprzez peterka » 10 września 2018, o 18:02

Tarninę, głóg,róźę należy koniecznie zakonserwować w spirytusie przez okres minimum 3 mcy. Przy czym na początku należy kulki zahibernować w zamrażarce. Mój brat należy do landkliniki, ciężki przypadek choroby 4x4. Muszę zapytać czy czasem nie pił czasem z Wami ognistej wody?
Fajnie napisane :) :||:
A o co chodzi z tą lalki? To jakiś totem, czy rodzaj laleczkiczaki?
,,Płynie sie po to - żeby płynąć" R.Polański ,, Nóż w wodzie"
Avatar użytkownika
peterka
******
 
Dziękował/a : 476
Dziękowano: 466
Dołączył/a: 09 sierpnia 2014
Sprzęt: Solar 410c twist 2 helios1

Re: 07-09.09.2018 LIWIEC

Postprzez glynu » 10 września 2018, o 18:29

Różę tym razem na wino i herbatę, mamy jeszcze małą flaszeczkę nalewki z zeszłego roku, to do następnej jesieni wystarczy. Nigdy nie mrozimy, bo zamrażalnik pełny wałówki od mamuni ;)
Aronii też nie przemrażamy a wino i nalewki wychodzą same z siebie, choć można by kiedyś w ramach eksperymentu spróbować ;)
Tarninę chyba na pierwszy raz zmrozimy (najwyżej na działce w mamełowej lodówce), zresztą zakapior nas kwasem pruskim straszy ;)
Lalę moja różowa dziewczynka dostała i tak się wozimy we trójkę ;) ten mały pagajek to dawno temu Kusznierewicz podpisał jak pływał na finach, ale już wyblakł autograf, to lala go dostała ;)

a zapytaj, zapytaj, chociaż dużo to ich tam nie było ;)
Bojałem się, bo tamój za miedzą, gdzie stajły przyczepy to same rozpuśne baby były!
Avatar użytkownika
glynu
***
 
Dziękował/a : 8
Dziękowano: 105
Dołączył/a: 06 czerwca 2014
Lokalizacja: Płochocin
Sprzęt: canoe

Re: 07-09.09.2018 LIWIEC

Postprzez Vetheme » 10 września 2018, o 19:38

Dzięki za spływ, towarzystwo, trunki i relację :)

Zarzucam na szybko uzupełnione zdjęcie grupowe i kilka gratisów. Skrobnę coś i wrzucę więcej zdjęć jak się ogarnę, lecz rzeczywistość wzywa :( muszę pilnie umyć wszystkie okna, gdyż nadciąga pan monter rolet (teraz po upałach bardzo się przydadzą)...

Aha, odnośnie tego zielonego dywanu- jeśli dobrze mnie poinstruował wujek gugiel, to to coś to salwinia pływająca.
I jakby co, to jest to gatunek w Polsce rzadko spotykany i zagrożony wyginięciem. Wszyscy, którym przyszło się przez to przedzierać- czujcie się wyróżnieni :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Pozdrawiam
Ola
Avatar użytkownika
Vetheme
*
 
Dziękował/a : 4
Dziękowano: 11
Dołączył/a: 16 czerwca 2015

Re: 07-09.09.2018 LIWIEC

Postprzez maciej66 » 10 września 2018, o 19:57

Lalki? Mój syn ze swoją Kamcią mają dwa misie. Jeden ma na imie Papież bo ma taki swetrek a drugi znaleziony pod śmietnikiem
Będę musiała pokochać jak wnuki.
Miła relacja.
maciej66
***
 
Images: 0
Dziękował/a : 2
Dziękowano: 102
Dołączył/a: 25 października 2016
Sprzęt: traper

Re: 07-09.09.2018 LIWIEC

Postprzez Ted » 11 września 2018, o 09:07

Ciekawie napisane słowo pisane, zamek remontują najmarniej trzy lata, i poza tą drewnianą konstrukcją niewiele się zmieniło,
choć w środku nigdy nie byłem, zdaje się, że na Sowich Górach ta luneta to chyba jest od niedawna.
Super wygląda ten zielony dywan.
Ted
******
 
Dziękował/a : 522
Dziękowano: 600
Dołączył/a: 20 lutego 2014
Sprzęt: kajak pneumatyczny


Powrót do Relacje - spływy, wyprawy, przygody. Wróciłem z...

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości


cron